A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych. [Mar. 11; 25 – 26]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1875



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Henryk Sienkiewicz zamieszcza w „Niwie” recenzje teatralne, w których pisze o sztukach Józefa Korzeniowskiego, Kazimierza Lubowskiego, Józefa Rapackiego, Friedricha Schillera i innych.

STYCZEŃ — 11. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz obejmuje w „Gazecie Polskiej” stanowisko kronikarza życia warszawskiego. Rozpoczyna druk felietonów tygodniowych „Chwila obecna”.

CZERWIEC – 22. [WTOREK]


W Warszawie przy ul. Czerniakowskiej Henryk Sienkiewicz uczestniczy w poświęceniu pierwszej polskiej fabryki betonu.

LIPIEC - 24. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz wyjeżdża do płonącego Pułtuska i w felietonie XXVIII „Chwili obecnej” opisuje zaistniałą klęskę. Wyjazd ten po latach opisał uczestnik wyprawy, Tadeusz Czapelski:
Poznałem go [Sienkiewicza] w r. 1874 w Warszawie. Na werandzie Lessla, w Ogrodzie Saskim, zbierała się co dnia brać literacko-dziennikarska. Ściągał ją tam popołudniowy „obowiązkowy mazagran”. (…) Sienkiewicz należał do «młodej prasy», bardziej
z tytułu koleżeństwa z jej koryfeuszami, którzy przeważnie wyszli ze Szkoły Głównej. Opromieniał go już wtedy urok talentu niepospolitego, nęcił ku niemu czar osobisty. Wprawdzie często zwykł szukać samotności, ciszy, tej przyjaciółki myśli,
przecie nie gardził kompanią farysów, amatorów mokki. Więc krokiem miarowym, kołyszącym, w nieodmiennej porze przychodził z «sędzią» Mikulskim. Osobliwa para: Sienkiewicz, chociaż niewysoki, lecz w modnym cylindrze zdawał się olbrzymem
wobec Mikulskiego, garbuska z anhelliczną twarzą. I bodaj czy nie mieszkali razem: poczynający tak fortunnie literat i urzędnik sądowy, jeden z kryjomych działaczy i żarliwych patriotów, jakich Warszawa liczyła jeszcze tysiącami. Owemu też Leopoldowi Mikulskiemu zawdzięczałem znajomość z Sienkiewiczem, trzymającym się nieco w rezerwie. Iż zaś obok niego zasiadał mruk
nad mruki, dramatopisarz Daniel Zgliński, przeto nazywano ich «grobową parą». Bywało jednak, niespodzianie wtrąci się Sienkiewicz do rozmowy na temat literacki, a prowadząc dyskurs głosem niskim, melodyjnym, dowodząc przy tym nieodparcie, ujmie wnet, podbije zasłuchane towarzystwo.

W rok później, na schyłku lipca, kiedyśmy znów odbywali sjestę ogrodową, nadbiegł ktoś z wieścią, o szalonym pożarze Pułtuska. Zagrożone podobno miasto całe.
— Jadę! — krzyknąłem porywając się z miejsca.
— A może by i pan, panie Henryku? — zaproponuje swojemu felietoniście Edward Leo, redaktor „Gazety Polskiej”.
- Już pojechałem – wycedził z flegmą Sienkiewicz. (…)
Podróż, mil ośm, nie wlokła się zbyt długo, mój bowiem milczek stal się nader rozmowny, zmieniał przedmioty gawędy, olśniewał postrzeżeniami, erudycją, dowcipem świetnym, szlacheckim humorem, a zwłaszcza tą i ową opowieścią, snutą jak przędziwo. (…) Wreszcie ze zmrokiem dotarliśmy do Pułtuska, o którym spotykani po drodze mówili: „Nie ma go już prawie, a co jest,
to się dopala”... (…) ...skreśliłem natychmiast dorywcze sprawozdanie z gorącym wezwaniem do składek. Jakoż nazajutrz ukazało się ono w „Kurierze Warszawskim”.

A Sienkiewicz? Znużony, musiał dni parę odpocząć, skupić się, przemyśleć widziane najsumienniej, by dopiero w sobotnim [!] felietonie dać rzecz pt. „Zgliszcza i pustka”. Straciła na tym zapewne aktualność dziennikarska. Zyskało piśmiennictwo!

WRZESIEŃ - 25. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz kończy „Sielankę”, która w tym samym miesiącu ukazuje się w tygodniku „Bluszcz”.

LISTOPAD - 20. [SOBOTA]


W „Gazecie Polskiej" ukazuje się „Stary sługa” jako część cyklu „Z natury i z życia”.

LISTOPAD - 23. [CZWARTEK]


W nr 260. „Gazety Polskiej” zamieszczony został szkic Henryka Sienkiewicza „Ad usum Delphini, wspomnienia z teatru we Lwowie” poświęcony próbie „Niewinnych” Aleksandra Świętochowskiego, aktorom: J. Deryng, Stanisławowi Dobrzańskiemu, Bolesławowi Ładnowskiemu i innym. Treść szkicu pozwala przypuszczać, że Henryk Sienkiewicz był w 1875 r. we Lwowie. Nie potwierdzają tego jednak inne źródła.

GRUDZIEŃ


Henryk Sienkiewicz pracuje nad nowelą „Hania” .

GRUDZIEŃ — 21. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz - jako kronikarz życia warszawskiego w „Gazecie Polskiej” - w okresie od 11 stycznia do 21 grudnia zamieszcza 40 felietonów tygodniowych „Chwila obecna”. Młodego publicystę – choć dopiero po 30 latach – przedstawił Bronisław Mayzel:

W skromnym mieszkaniu moim przy ul. Niecałej, zwykle po kolacyjce u „Andzi” (Czuleńskiej), zbierało się od czasu do czasu kółko przeważnie literackie i artystyczne na pogawędki albo — bezika. Do najczęstszych gości należeli: Józef Bliziński, Wład. (Władysław) Pląskowski, Ant. (Antoni) Zaleski, Wład. (Władysław) Olendzki («Major»), Klemens Junosza (Szaniawski), Jan Noskowski (wydawca „Wieku”) i wielu innych. Ci wszyscy legli już w grobie. Z żyjących pomnę między innymi: Edwarda Lubowskiego, M. Prażmowskiego (Mariana Prażmowskiego), D. Filleborna (Daniela Filleborna), Tadeusza Czapelskiego, Kaz. Zalewskiego (Kazimierza Zalewskiego) i Henryka Sienkiewicza. Mistrz dzisiejszej literatury zajmował wówczas lokal w moim sąsiedztwie, pod nr. 8 przy ul. Niecałej, wspólnie
z Leopoldem Mikulskim, jednym z najgorętszych przedstawicieli młodej prasy (...) Zapewne bliskiemu temu sąsiedztwu zawdzięczaliśmy, że Sienkiewicz przyjmował często udział w zebraniach, o których mowa. Zresztą w gronie towarzyszów
nie wyróżniano go wcale, chociaż on sam wyróżniał się swoim jestestwem. Pamiętam, gdyby dzisiaj, te szlachetne rysy młodzieńcze, tę smukłą postać o wejrzeniu melancholijnym, posępnym czy marzącym. Zazwyczaj małomówny, zamyślony, jakby ciałem tylko znajdował się wpośród nas, szybując myślą gdzieś hen — daleko.

Pomnę, pewnego wieczoru zabawił u mnie do późnej pory, a na wychodnym rzekł: „Mikulski złaje mnie, że tak późno powracam”. Prosiłem więc, aby przenocował. „Zgoda, ale pod warunkiem, że przeleżę na sofie.” I pomimo całej gościnności z mojej strony
nie potrafiłem przemóc, by przyjął odstąpione mu za kotarą łóżko. Wczesnym rankiem zrywam się, ażeby zakrzątnąć się około drogiego gościa, ale Sienkiewicz już nie spał; zastałem go przed biblioteką; przeglądał książki, tom za tomem: «Goethe, Thuemmel, Dickens, Szekspir — jakież to piękne rzeczy». Po herbacie zabrał się p. Henryk do papierosa, lecz wnet odrzucając go rzekł: „Nie mogę dziś palić — oto lepiej przejdźmy się do Botanicznego”. Zagadnąłem: „A co będzie z dzisiejszą „Chwilą obecną” — wiedząc, że w poniedziałki „Gazeta Polska” zamieszcza fejleton Sienkiewicza. Pomknęliśmy tedy dorożką. Powiew ranny majowego ciepła, budząca się w pełni roślinność wiosenna rozmarzyły go; tak ożywionym nie widziałem Sienkiewicza przedtem. Zatrzymując się przed każdym nieomal drzewem i krzewiną objaśniał ich nazwę, właściwości, zachwycał się. Około południa dopiero powróciliśmy z wycieczki, której wspomnienie dotychczas tkwi żywo w mej pamięci.

A fejleton Litwosa? Ukazał się, świetny jak zawsze, z małym tylko opóźnieniem.

Innym znowu razem opowiadałem pokrótce o przygodach wycieczki mojej zimą 1875 r. do Rakowca, za rogatką Jerozolimską,
po szosie pełnej wybojów i roztopów. Sienkiewicz słuchał w milczeniu, a nazajutrz w odcinku „Gazety Polskiej” w „Chwili obecnej” dał Litwos czytelnikom obraz stanu dróg podmiejskich tak pełen fantazji, tak plastycznie i wiernie skreślony, iż cały nakład gazety z tym fejletonem, jednym z ostatnich przed wyjazdem Sienkiewicza do Ameryki, rozchwytano w lot po mieście.


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]