Bądźcie wobec siebie jednakowo usposobieni; nie bądźcie wyniośli, lecz się do niskich skłaniajcie; nie uważajcie sami siebie za mądrych. [Rzym. 12; 16]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1879



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Henryk Sienkiewicz przebywa w Le Port-Marly we Francji i pisze do Mścisława Godlewskiego:
„(…) Za piętnaście dni będę we Lwowie. (…) We Lwowie będę miał odczyt o Stanach Zjednoczonych, o czym bądź łaskaw wspomnieć w „Niwie”… (…) Czytaj także powiastkę „Przez stepy”, bo mi płynęła spod serca. (…) Do Port-Marly nie odpisujcie,
bo wyjeżdżam w sobotę.(…)”


STYCZEŃ – MARZEC


Posiadający nieważny już paszport Henryk Sienkiewicz spędza czas we Francji w: Paryżu i Le Port-Marly. Pisze tu korespondencje dla „Gazety Polskiej” (drukowane
od 02 do 23 stycznia) oraz prawdopodobnie nowele: „Orso” i „Janko Muzykant” .

MARZEC - 14. [PIĄTEK]


Tego dnia we Lwowie odbywa się prapremiera dramatu Henryka Sienkiewicza „Na jedną kartę”.

KWIECIEŃ – 28. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa we Lwowie. Mieszka w Księgarni Polskiej przy pl. Halickim 14.


[01. Ukraina - mapa fizyczna]

[Fotografia – Autor: 01) Captain Blood. Źródło – Wikipedia.] [Zdjęcie objęte jest licencją CC-BY-SA].

MAJ - początek miesiąca


Henryk Sienkiewicz przebywa na Huculszczyźnie na Ukrainie.

MAJ – 10. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa we Lwowie, gdzie w „sali radnej” (ratuszowej) wygłasza odczyt na temat „Z Nowego Yorku do Kalifornii”.

MAJ – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz nadal przebywa we Lwowie. Przy niemal pustej sali wygłasza odczyt pt. „Osady polskie w Stanach Zjednoczonych Północnej Ameryki”.

CZERWIEC - początek


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u hrabiego Edmunda Starzeńskiego w Mogilnicy na Ukrainie.

CZERWIEC – 24. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa we Lwowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przedmowę (do dramatu „Na jedną kartę”) napiszę, jak tylko skończę, a raczej wyrobię się trochę z prac, które mam rozpoczęte. Są to dwie nowele („Janko muzykant” /?/ i „Orso”) i mała rzecz dramatyczna („Czyja wina. Obrazek dramatyczny w jednym akcie”).
Ale wszystko to nie idzie po myśli, bom niezdrów i nie mogę znaleźć spokoju. Prócz tego przygotowywam i przerabiam odczyt
(„O osadach polskich w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej”), z którym pojadę do Szczawnicy i Krynicy, żeby mieć z czego żyć.
Jeśli możesz, sprzedaj sztukę moją
(„Na jedną kartę”) jakiemuś teatrowi natychmiast. Im prędzej to zrobisz, tym będzie lepiej. (…)

LIPIEC – SIERPIEŃ


Lipiec i znaczną część sierpnia Henryk Sienkiewicz spędza w Szczawnicy. Zagląda też do Krynicy.

LIPIEC – 24. [CZWARTEK] – 28. [PONIEDZIAŁEK]


W „Gazecie Lwowskiej” w numerach: 169 – 172 – ukazuje się nowela amerykańska Henryka Sienkiewicz – „Orso”.

LIPIEC – 29. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Szczawnicy. W liście do Edwarda Lea pisze o prowadzonych już od dłuższego czasu rozmowach z firmą wydawniczą „Gebethner i Wolff
w Warszawie w sprawie wydania zbiorowego swoich utworów:
„(…) …Wolf robi projekt wydawnictwa moich powieści i pyta, co o tym sądzę… Otóż moje zdanie w tym względzie jest następujące: „Hania”, „Stary sługa”, „Szkice węglem”, „Janko muzykant” – tom I; „Listy z podróży” – tom II. Zaś „Przez stepy” mógłby zrobić ozdobne noworoczne wydanie z ilustracjami, które by się niezawodnie dobrze rozeszło,… W ten sposób powstałby tom trzeci – a raczej trzecia osobna i ozdobna książka. (…) Ze wszystkiego zaś, com napisał, byłby opuszczony tylko „Mirza Selim”. Według mnie jednak nic to nie szkodzi, bo „Mirza Selim” jest rzecz słaba i popsułaby tylko całość, zatem lepiej ją opuścić. Co zaś do „Komedii z pomyłek”, „Orsa” itp. drobnych rzeczy, lepiej by było, by Wolf poczekał, aż się takich drobiazgów więcej zbierze, i wydał tom osobny. (…) Jeśli nie macie czasu mówić z Wolffem, to poślijcie mu ten list. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Szczawnica, 29 [lipca 1879 – przypis autora opracowania listu zamieszczonego w: Sienkiewicz Henryk, Listy (wstęp, opracowanie listów i przypisy - Maria Bokszczanin), Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2007]. Otóż poniedziałek przypadał wówczas 28 lipca 1879 r.

SIERPIEŃ – 02. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz w Szczawnicy wygłasza odczyt. O Szczawnicy i o odczycie pisze:
„(…) Zaczynam list mój ze Szczawnicy od tych słów, albowiem dziesięć lat upłynęło od czasu, jak tu byłem. (…) Góry były piękne i pozostały piękne, choć nie porosły; powietrze mimo pewnych przeciwnych usiłowań pozostało czyste i zdrowe, ale wszystko,
co tyczy się wygody gości, komfortu i ozdoby, pozostawiono in status quo; zamierzone zaś reformy zdano na wolę nieprzepartych okoliczności. (…) Zresztą, ilu tu już przed nami narzekało – ilu jeszcze po nas narzekać będzie – a Szczawnica jak była, tak będzie Szczawnicą. Niech zresztą przybysze z miasta poznają, co jest wieś, sielanka i życie pełne prostoty. Budować kursale, hotele – jest to zrzekać się oryginalności i iść utorowanymi drogami, a zresztą:

Wielkie domy za granicą,
A w nich ciasno, choć nieludno.
U nas mury się nie świecą,
A o kącik…

Ostatni wiersz mi nie dopisał, bo o kącik bardzo tu trudno. Dawno nie pamiętają takiego zjazdu. (…) Ale mniejsza o to. Czas upływa tu swobodnie i wesoło – dzień na wycieczkach, wieczory na koncertach i odczytach lub reunionach. Celem wycieczek bywa leśny potok i Pieniny. (…) Codziennie też liczne szeregi wozów spieszą do Leśnego Potoku, do Czerwonego Klasztoru,
do Czorsztyna lub Jarmuty. (…) Odbył się tu odczyt p. Henryka Sienkiewicza o koloniach polskich w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej… (…)”
Prawdopodobnie tu w Szczawnicy poznaje profesora Stanisława Tarnowskiego:
„(…) Wiele osób umyślnie zwleka z wyjazdem, by za powrotem trafić na obchód jubileuszu Kraszewskiego. Gorąca chęć ta powinnaby znaleźć uwzględnienie w Krakowie. Tymczasem w samej Szczawnicy odbyła się narada nad jubileuszem
u prof. Tarnowskiego, bawiącego tu od kilku dni. Prócz literatów brali w niej udział i profesorowie wyższych zakładów naukowych w Galicji, którzy zjechali się tego roku bardzo licznie,… Na naradzie postawiono kilka mniej więcej ważnych i rozsądnych projektów co do urządzenia uczty i całej uroczystości. (…)”

DOKŁADNEJ DATY BRAK


„Tydzień” i późniejszy jego następca „Tydzień Polski” – gazety lwowskie zamieszczają charakterystykę dorobku Henryka Sienkiewicza i przedruki jego utworów: „Hania”, „Komedia z pomyłek”, „Przez stepy”, „Szkice węglem”, „Z niedawnej przeszłości”.

SIERPIEŃ – 15. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz wygłasza odczyt w Krynicy.

WRZESIEŃ – 15. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji i pisze do Marii i Jadwigi Szetkiewiczówien na temat odebranych fotografii:


[01. Włochy - mapa] [Fotografia: Autor: 01. Aotearoa. Źródło – Wikipedia.] [Zdjęcie objęte jest licencją GNU FDL].
„(…) Co do panny Marii, przeciwnie: bezkapeluszowa jest lepsza. Trochę przechylona głowa, prawa ręka oparta na fotelu, lewa niedbale zwieszona, słowem… obraz of a sweet, little, darling girl (słodkiej, małej, kochanej dziewczyny), która wróciła dopiero z balu, w uszach ma jeszcze ostatniego walca, w głowie szum komplimentów i zachwytów, a na sumieniu dziesiątki pozawracanych głów. Owa poza mówi: „Chcieliście mego portretu, więc go macie; jam jest jak promień słońca – świecę dla wszystkich, a kto oślepnie, sam sobie winę przypisze.” (…) …niejeden pedagog może sobie powiedzieć: „Pilnuj się, chłopcze, bo sam możesz dostać lekcję, a nie dostać… promocji.” (…)”
Część zdjęć pisarz wysyła pannom do Wiednia, a resztę przesyła ”pod opaską rekomendowaną” (w tamtych czasach tak określano list polecony).
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: 15 września, środa. Otóż środa przypadała 17 września.

WRZESIEŃ – 20. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa W Wenecji. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
„(…) Spotkałem tu, to jest w Wenecji, Twoich dobrych znajomych, p. Szetkiewiczów, i nieraz rozmawialiśmy o tobie,… (…) Polubiłem i starszych państwa i panienki bardzo. (…) Wkrótce zapewne zobaczemy się, albowiem jako ptakowi wędrownemu pilno mi już do domu i z końcem października zjadę stanowczo i na stałe do Warszawy. Zaraz po przyjeździe postaram się mieć odczyty. (…) Pisałem już do Lea, żeby mi wyrobił pozwolenie na odczyty,… Być może także, że przez jego stosunki uzyskam jakąś stałą posadę płatną. (…) Gdy się to stanie, będę i pisał więcej niż dotąd, bo głowa będzie lżejsza. Po prostu zmęczyło mnie to życie bez jutra i dość dawno już nosiłem się z myślą powrotu. (…)
Ja, jak widzisz, byłem w Szczawnicy, Krynicy, jestem w Wenecji, a pojadę jeszcze do Rzymu. (…) Będąc zaś we Włoszech, należy być w Rzymie. (…) W Wenecji czas schodził w miłym towarzystwie dobrze, klimat tylko wilgotny szkodził mi i szkodzi bardzo. Napisałem stąd korespondencję, którą zapewne wkrótce wydrukuje „Gazeta”
(„Z Wenecji”), a jestem w trakcie pisania powiastki
„Z pamiętnika korepetytora”. (…) Jeszcze raz powtarzam – w październiku muszę powrócić i chcę powrócić koniecznie, i zabrać się do roboty jak pożyteczny robotnik. W tych szczerych chęciach mogą mi chyba przeszkodzić częste bicia serca, które nie wiem skąd mi się przyplątały, a które mogą zmienić się w chorobę sercową i zmusić mnie do podróży… bezpowrotnej. (…)”
Natomiast w liście do Władysława Łozińskiego, redaktora „Gazety Lwowskiej”, proponuje mu współpracę:
„(…) Z końcem października wracam do Warszawy na stałe i najchętniej podejmę się być korespondentem „Gazety Lwowskiej”
z Królestwa i Rosji, jeśli Szanowny Pan na to się zgadza. (…)”

WRZESIEŃ – 21. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji. Pisze do Marii i Jadwigi Szetkiewiczówien:
(…) Fotografie już wysłałem. (…) Spodziewam się, że dojdą w całości, tym bardziej, żem je poprzekładał bibułką, o której, gdybym chciał wynosić swoje zasługi przed Paniami, mógłbym z całą ścisłością powiedzieć, że od ust je sobie odjąłem, albowiem była to bibułka do papierosów. (…) Ja, jak Panie widzą, jestem jeszcze w Wenecji; wyruszę dopiero we wtorek. Trochę mnie to nudzi, ale mam w podobnych wypadkach ten wielki przymiot Czerwonoskórych, że umiem czekać cierpliwie. Umiejętność ta pozwoliła mi przeprowadzić wszystkie ważniejsze zamiary w życiu i pozwoli, jak mniemam, na przyszłość. (…) Teraz piszę powiastkę „Z pamiętników korepetytora”. (…) Rzecz to będzie bardzo tendencyjna, na dzisiejszych stosunkach szkolnych oparta, na rozpaczliwym położeniu dzieci. (…)

W Wenecji nic nowego. (…) Przy ciągłym zajęciu dnie schodzą mi dosyć szybko. Szarą godziną tylko, gdy czasem zajdę na plac, brak dwóch szerokich kapeluszy i ich miłego towarzystwa mocno czuć się daje. (…) Tymczasem nie myślę już nigdzie wędrować;… Mam stałe postanowienie powrócić do Warszawy, zamknąć księgę tułactwa, a otworzyć nową. Co w tej nowej znajdę, czas pokaże… (…)

W jakim też zdrowiu dojechali Państwo do Warszawy? Spodziewam się, że febra Pani, panno Mario, i osłabienie panny Jadwigi raz na zawsze utonęły przy brzegu Lido. (…) Szanownej matce swej zechcą Panie ucałować ręce ode mnie, ojcu najserdeczniejsze pozdrowienie. (…)”
List został wysłany na adres zamieszkania rodziny Szetkiewiczów: Warszawa, Aleje Jerozolimskie 9.

WRZESIEŃ – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz opisuje swoją podróż po Wenecji:
„(…) Życie włoskie, a etnograficznie biorąc, i Włochy zaczynają się już od Triestu. Pociąg, który cały dzień przebiegał wężowatą linią góry iliryjskie i dalmackie, pokryte winnicami lub siwoperłowym kamieniem, staje w Trieście o godzinie dziesiątej w nocy. (…) Miasto wielkie, o szerokich, dobrze oświetlonych ulicach, wyłożonych nie brukiem, ale płytami kamienia; domy wysokie błyszczą jak marmurowe w blasku lamp; otwarte kawiarnie zalewają ulice światłem; przed kawiarniami oleandry w wazonach
i marmurowe stoliki, przy których roją się tłumy ludzi. (…)

Ale wszystko to widzi się, jak wspomniałem, w przelocie; trzeba bowiem śpieszyć się do portu. Zegary miejskie biją na różne tony jedenastą. Świeży powiew morski wskazuje, w którą stronę należy się kierować. (…) Czarne zarysy statku wykreślają się posępnymi liniami tuż za budką. Zawieszona na przednim maszcie błękitna lampka zdaje się tkwić w powietrzu i rozświeca banderę „Lloyda”. Na pomoście widać ludzi z latarkami. Pół godziny pozostaje jeszcze do wyruszenia; tymczasem zwolna schodzą się podróżni. (…) Razem z myślą, że jestem na klasycznym Adriatyku, przed oczyma przesuwają mi się różne obrazy:
to dumnych flot weneckich, to łodzi Uskoków, które kołysały się niegdyś na tych falach. (…)

…Wenecja… Dziwne miasto! Czwarty tydzień upływa, jak kręcę się między placem Św. Marka, Canale Grande, Giudeca i Riva dei Schiavoni, a zawsze ma dla mnie coś nowego. (…) Tu w ciche wody Canale Grande zsuwają się mury pałaców sczerniałe, popaczone, osiadłe; miejscami wilgoć popstrzyła je w plamy przypominające grzbiet jaszczurki i potworzyły się pasma czarnej pleśni. U stóp, gdzie woda obejmuje kamień, osiadły zielone włókna śliskich mchów, porostów i rzęsy; miejscami tynk poopadał
w spojeniach; kamienne koronki nad ostrymi łukami maurytańskich okien wybladły od deszczów lub w złamaniach poczerniały od dymu. Mijamy domy Desdemony, Barberinich, Foscarich, Pesarów, Calergich, Tiepolich, Cornarów, a wreszcie potężną arkadę Rialto; wszędzie toż samo. (…)

Wszystko wygląda, jakby spało. Na rogach tylko, przy ujściach bocznych kanałów, widać trochę więcej życia. Na załamaniach murów tu i owdzie powznoszono tarasy pokryte roślinnością. Dzikie wino, powoje i klasyczny bluszcz zwieszają się w festonach, pokrywając ostre zarysy muru i szczerby; czasem figa wygląda zza kamiennej ściany, czasem dolatują stamtąd głosy ludzkie
lub dźwięki jakiego instrumentu. Ale w ogóle na Canale Grande w porównaniu z innymi częściami miasta mało jest ruchu. Przesuwające się gondole nie mącą ciszy i na krótko tylko fałdują gładką toń, która po brzegach odbija spokojnie i czysto szeregi uśpionych pałaców, wszystkie kolumny, zagięcia, rzeźbienia, środkiem zaś błękit nieba.

Przez którykolwiek z bocznych kanałów można się dostać z tej Wenecji uśpionej, historycznej, do Wenecji ludowej. (…)

Przeszedłszy setkami mostków i uliczek całą długość miasta, kierujemy się od środka ku brzegowi i wydostajemy się na sam koniec Riva dei Schiavoni. Z jednej strony kończy miasto wąski cypel, na którym założono Ogród Ludowy, z drugiej widać wejście do Canale Grande. Riva dei Schiavoni to próg Wenecji od zatoki. Szereg zatoczonych łagodnym łukiem domów i obszerny kamienny taras, pospinany w przerwach mostami, zajmują cały brzeg. Podróżnik wjeżdżający statkiem ogarnia jednym rzutek oka większą część miasta, od ogrodu królewskiego, Piazetty i Palazzo Ducale aż do Ogrodu Ludowego. Eks-królowa mórz ukazuje się z tej strony w całym majestacie. (…)

Gdy się ściemni, widok się zmienia: księżyc oblewa wówczas białym światłem kościół Santa Maria della Salute, pałac książęcy
i ściele długie, srebrne gościńce na wodzie. Okręty wywieszają na masztach kolorowe lampki; tysiące światełek poprzywiązywanych do gondoli uwija się po zatoce; wówczas majtkowie i rybacy gromadzą się po całodziennym trudzie
na tarasie Rivy i śpiewają chóralnie do późnej nocy. Tłumy rozśpiewane i rozkołysane bezświadomie urokiem nocy i miasta krążą od ogrodu do Piazetty. Piazetta to znowu przedsionek placu Św. Marka
(Piazza di Santo Marco). (…) Wieczorem plac jest miejscem rendez-vous dla całego pięknego świata weneckiego. Kto nie chce siedzieć w domu, ten stanowczo nie może być gdzie indziej.
Tu słucha się muzyki, tu pije się ochładzające napoje, tu się przechadza, przypatruje publiczności, towarzyszy kobietom, spotyka, kogo się chce spotkać, robi znajomości, słowem: jest się jak na balu publicznym. (…)

Podczas dnia mniej tu ruchu. Widać tylko stada gołębi, tak oswojonych, że bez najmniejszej obawy siadają na ramionach i rękach karmiącym je osobom, i cudzoziemców z książkami w ręku, zwiedzających kościół lub pałac dożów. (…) Każda z tych sal
to arcydzieło i pamiątka zarazem. Tu zasiadał senat patrycjuszów, tam przyjmowano ambasadorów, tu zbierała się straszna Rada Dziesięciu, tam straszniejsza jeszcze Trzech, przez tajne drzwiczki, korytarze, przez złowrogi Ponte dei Suspiri schodzi się do więzień. Przewodnik zapala pochodnię i po wąskich schodkach spuszcza się ku czarnym jak noc sklepieniom, od których wieje wilgocią i stęchlizną. Jakiś ciężar ugniata piersi, gdy się widzi te kamienne nory o niskich wchodowych otworach, bez okien,
bez światła i powietrza. Czas i postęp opróżnił je z ofiar, ale nie starł z nich piętna okropności i zgrozy. (…)”

WRZESIEŃ – 24. [ŚRODA] – 26. [PIĄTEK]


„Gazeta Lwowska” w numerach: 220 - 222 - a „Gazeta Polska” w numerach: 214 – 215 - wydrukowały korespondencję Henryka Sienkiewicza „Z Wenecji”.

PAŹDZIERNIK


Część października Henryk Sienkiewicz spędza w Rzymie, gdzie pisze korespondencję, która w „Gazecie Lwowskiej” ukazuje się pod tytułem „Z wrażeń rzymskich”,
a w „Gazecie Polskiej” – „List z Rzymu”.

PAŹDZIERNIK – 03. [PIĄTEK]


Z Rzymu Henryk Sienkiewicz przesyła do „Gazety Lwowskiej” nowelę „Z pamiętnika korepetytora”. W liście do Władysława Łozińskiego pisze:
„(…) Przesyłam Sz[anownemu] Panu powiastkę pt. „Z pamiętnika korepetytora”. Jest to rzecz oparta na dzisiejszych stosunkach szkolnych w Królestwie, istotnie okropnych. Z drukiem zechciej się Sz[anowny] Pan wstrzymać, dopóki „Gazeta Polska”
nie zacznie, a to dlatego, że jeśli powiastki w Warszawie cenzura zupełnie nie puści, to we Lwowie lepiej będzie nie podpisywać jej ani Henryk Sienkiewicz, ani Litwos, ale po prostu jakimikolwiek literami. Chodzi mi o to, żeby mi nie odmówiono w Warszawie pozwolenia na odczyty. (…)
W Warszawie będę zapewne z końcem tego miesiąca albo nawet wcześniej, to jest, jak tylko Leo wyrobi mi nowy paszport. (…)”

PAŹDZIERNIK – [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
…jutro wyjeżdżam z Rzymu do Warszawy, …więc za parę dni zobaczemy się i uściskamy. Wkrótce po powrocie będę miał odczyty w Warszawie i wszędzie, gdzie będzie można, dla spłacenia długu zaciągniętego na „Niwę”. (…)

PAŹDZIERNIK – 07. [WTOREK]


Wydawnictwo „Gebethner i Wolf” wydaje I tom „Pism” Henryka Sienkiewicz, rozpoczynając pierwsze wydanie zbiorowe, które do 1920 r. obejmie 38 tomów.

PAŹDZIERNIK – 14. [WTOREK] – 16. [CZWARTEK]


„Gazeta Lwowska” w numerach: 236 – 238 - zamieściła podpisaną anonimowo „XXX” nowelę Henryka Sienkiewicza „Z pamiętników korepetytora”. Cenzura warszawska nie dopuściła tej noweli do druku. Dlatego też pisarz przeniósł jej akcję z zaboru rosyjskiego do pruskiego i pod zmienionym tytułem „Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela” ogłosił ją w tomie 16. „Niwy” z tego roku.

PAŹDZIERNIK – 27. – lub – LISTOPAD - 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Władysława Łozińskiego:
„(…) Cieszy mnie mocno, że „Pamiętniki kor[repetytora]” tak się podobały. Tu całkowicie nie przeszły; ale być może przejdą
w „Niwie” lub „Ateneum”. (…)”
Ignacy Chrzanowski, siostrzeniec Henryka Sienkiewicza, tak wspomina jego przeróbki „Pamiętników korepetytora”:
„(…) Piszący te słowa doskonale pamięta (był wówczas, w zimie roku 1879, uczniem klasy czwartej gimnazjum V w Warszawie), jak jednego wieczoru, w domu swojej ciotki, Aleksandry z Cieciszowskich Dmochowskiej, Sienkiewicz czytał w obecności kilku osób nowelę „Z pamiętnika korepetytora warszawskiego”; pamięta także, jak olbrzymie wrażenie na słuchaczach (przeważnie młodziutkich) ta nowela wywarła, tym większe, że czytał je sam autor, obdarzony przedziwną zdolnością modulacji swego cichego, ale donośnego i przenikającego do duszy głosu. Skończywszy czytać, Sienkiewicz odezwał się mniej więcej tak: ”O tym, żebym mógł to drukować w Warszawie, mowy nie ma; będę musiał przenieść Michasia do Poznania – może się nie połapią
i puszczą”.
. I tak się stało. (…)”

LISTOPAD – 07. [PIĄTEK]


Po niemal czteroletnich podróżach po Ameryce i Europie Henryk Sienkiewicz przybywa do Warszawy.

LISTOPAD – 19. [ŚRODA]


„Gazeta Polska” rozpoczyna druk drobnych notatek z dziedziny literatury i sztuki zatytułowanych "Wiadomości bieżące", a podpisywanych przez Henryka Sienkiewicza pseudonimem „Musagetes” lub znakiem „§”.

GRUDZIEŃ


W tomie XVI „Niwy” ukazuje się nowela „Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela”, przerobiona z „Pamiętników korepetytora”, do druku których
nie dopuściła rosyjska cenzura.

[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]