A kto was słucha, mnie słucha, a kto wami gardzi, mną gardzi. A kto mną gardzi, gardzi tym, który mnie posłał. [Łuk. 10; 16]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1881



DOKŁADNEJ DATY BRAK


W „Niwie” ukazują się: dalszy ciąg „Mieszanin literacko-artystycznych”, „Na jedną kartę”, „O naturalizmie w powieści” i „Latarnik” - którego Henryk Sienkiewicz opatrzył zapiskiem:
„Opowiadanie to osnute jest na wypadku rzeczywistym, o którym w swoim czasie pisał J. Horain w jednej ze swoich korespondencji z Ameryki.”
Relację tę pisarz powtórzył w liście prywatnym (patrz ROK 1877. – GRUDZIEŃ – 18.)
Henryk Sienkiewicz przebywa u doktora Czerwińskiego na leczeniu w Fürstenhof w Austrii i pisze do Mścisława Godlewskiego o swoim szczęściu:
„(…) Najprzód pani Swojej poczciwe ręce gorąco ode mnie ucałuj i powiedz jej, że w tę siatkę, którą tak zgrabnie delikatne
jej palce pomagały mi rozpinać, upragniony ptaszek złapał się już.
Innymi słowy: nasze knowania i spiski udały się, albowiem od kilkunastu dni jestem już narzeczonym panny Marii
(Marii Szetkiewiczówny).
Obecnie bawię w Fürstenhofie u Czerwińskiego, a to w tym celu, abym i zdrowia zebrał zapas mnogi, i zarazem przywykł
pod wpływem tutejszego rygoru do karności domowej, w której Ty z takim powodzeniem jesteś utrzymany.
Za 6-ść tygodni wracam do Warszawy.
(…) Cały prawie dzień byłem z paniami i nie myślałem o niczym innym, jak o pannie Marii. Wyruszyliśmy z Meranu razem,
a rozstaliśmy się dopiero w Brulla. Teraz strasznie ciężko samemu. (…)”


[01. Austria - mapa fizyczna] [Fotografia: Autor: 1. Themanwithoutapast. Źródło – Wikipedia.] [Zdjęcie objęte jest licencją GNU FDL].

STYCZEŃ – 05. [ŚRODA] – LISTOPAD – 25. [PIĄTEK]


W „Gazecie Polskiej” ukazują się „ Wiadomości bieżące”, podpisywane przez Henryka Sienkiewicza znakiem §.

LUTY – 24. [CZWARTEK]


W Teatrze Rozmaitości w Warszawie ma miejsce premiera sztuki Henryka Sienkiewicza „Na jedną kartę”. Obsada ról jest następująca: Książę (Alojzy Żółkowski), Żuk (Jan Królikowski), Stella (Maria Deryng), Pretwicz (Bolesław Leszczyński), Józwowicz (Józef Tatarkiewicz).

SIERPIEŃ – 05. [PIĄTEK] lub 06. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz mieszka w Warszawie przy ul. Chmielnej 15. Na dwanaście dni przed ślubem pisze do narzeczonej, Marii Emilii Kazimiery Szetkiewiczówny:
„(…) Meble wszystkie przywiozę jutro. Jutro je ustawię. Potem będę miał mniej roboty. Dziś kupiłem rolety. Portiery będę
na sobotę. Firanki jutro kupię. Zresztą jestem już urządzony […] W gniazdku wcale ładnie […] Z zapowiedziami zrobi się
przez indult. Zaproszenia drukowane będą jutro już gotowe i rozesłane. (…)”
Sam dalej załatwia formalności przedślubne.

SIERPIEŃ – 07. [NIEDZIELA]


Eliza Orzeszkowa dzieli się z Teodorem Tomaszem Jeżem „plotkami i wiadomostkami” na temat Henryka Sienkiewicza:
„(…) A propos Sienkiewicza, odstępstwo jego od obozu postępowego stanowcze i jawne. Był w Krakowie, oddawał wizyty stańczykom, którzy dawali dla niego wieczory, w Warszawie mówi głośno o tym, że jest tylko artystą, że zatem wszystkie idee
i teorie naukowe i filozoficzne nic go wcale nie obchodzą. Przyjaciół dawnych unika, „Humoresek z teki Worszyłły”, mocno demokratycznych, do wydania pism swych włączyć nie pozwolił, o „Szkicach węglem” mówi, komu tylko może, że to grzech młodości. Bogato żeni się, salony arystokratyczne rozrywają go pomiędzy sobą. Powiadają, ale to już niepewne, że na spółkę
z Wrotnowskim, pełnomocnikiem i totumfackim wielkich panów, kupił od Sarneckiego „Echo”, które ma być organem uznanym
i jeżeli trzeba będzie, subwencjonowanym klerykalno-arystokratycznych przekonań. Szkoda! Ale wobec wszystkiego,
co się dzieje, trudno dziwić się, że charaktery słabe i dóbr tego świata żądne gną się i brudzą. (…)”

SIERPIEŃ – 18. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz mieszka w Warszawie przy ul. Chmielnej 15. Tego dnia w kościele Zgromadzenia Panien Kanoniczek w Warszawie poślubia Marię Emilię Kazimierę Szetkiewiczównę. Ślub daje ksiądz Bonifacy Wołyniec w obecności świadków: Aleksandra Montwiłła (marszałka szlachty powiatu wiłkomirskiego) i Edwarda Janczewskiego (profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego). Akt ślubu spisano w parafii św. Aleksandra.

WRZESIEŃ – koniec miesiąca


W „Gazecie Polskiej” ukazują się „Szkice literackie” (recenzje: „Zarysu literatury” Piotra Chmielowskiego i „Pism” Bolesława Prusa).

PAŹDZIERNIK – 20. [CZWARTEK]


Eliza Orzeszkowa - rozdrażniona krytycznymi uwagami Henryka Sienkiewicza o „Zarysie literatury” Piotra Chmielowskiego – pisze do Teodora Tomasza Jeża:
„(…) Mnie się zdaje […] że Sien[kiewicz] i nietęgi filozof z natury, i filozofię za twardą poduszkę w dzisiejszych czasach uważa.
Ale w rozbiór rzeczy tych mało kto wdawać się chce i może, więc słowo jego, jako znakomitego nowelisty, powagę ma wielką.
Powagę tę zwiększa on jeszcze manewrem bardzo zręcznym dla ogółu, dla myślących ludzi nadzwyczaj śmiesznym. Nie należy on do stronnictwa żadnego, jak orzeł panuje nad tym padołem kędyś pod chmurami czy pod słońcem. Nie jeździ omnibusem
z tłumem śmiertelników, lecz na swojej biedce, której kołami są bardzo arystokratyczne nowele. Nie po raz to pierwszy odzywa się on z tym, że umysł prawdziwie wyższy, że talent prawdziwy nie powinien służyć żadnemu stronnictwu. Przeciw służeniu
za pieniądze albo [za] honor bywania na hrabiowskich wieczorach – ani słowa. Jest to rzecz podła po prostu. (…)”

GRUDZIEŃ – 06. [WTOREK]


W numerze 387. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Sabałowa bajka” Henryka Sienkiewicza.

GRUDZIEŃ – 15. [CZWARTEK]


W tworzącym się dzienniku „Słowo” Henrykowi Sienkiewiczowi zaproponowano stanowisko redaktora naczelnego. W liście do Edwarda Lubowskiego pisze na temat swoich uprawnień na tym stanowisku:
„Zgodzę się tylko na taki układ, na mocy którego p. A. Wronowskiemu nie będzie służyło prawo absolutnego veto – nie tylko względem Twoich lub moich artykułów, ale względem niczyich. …mogę się zgodzić jedynie na przyznanie p. Wronowskiemu prawa wstrzymania ważniejszego artykułu… aż do sesji redakcyjnej… która rozstrzyga większością głosów. (…)
Zresztą sądzę, iż żądanie moje, by w redakcji działo się zadość większości, nie pojedynczej osobie – jest zupełnie słuszne, skromne i uzasadnione. W przeciwnym razie rola moja względem współpracowników byłaby nieokreślona, a raczej określenie głupia, bo mogłoby się zdarzyć, iżbym komuś powiedział, że artykuł jego jest przyjęty – a potem musiałbym oświadczyć, że jest odrzucony.
Na koniec, skoro będziemy wiedzieli, że redakcja de facto et de jure
(faktycznie i prawnie) jest w naszym ręku, będziem mieli eo ipso (tym samym) pewność, że pismo nie będzie ultramontańskim ani arystokratycznym.
Nie przewiduję, żeby moje sine qua non
(warunek nieodzowny, bez którego nie ma zgody) odrzucono, ale gdyby nawet certowano się zbyt długo i nudnie, to oświadczę, że mam „Słowo” w…, bo nie myślę ani siebie, ani kogoś gryźć dla rzeczy, bez której ostatecznie tak dobrze jak i Ty mogę istnieć. (…)”

GRUDZIEŃ – 17. [SOBOTA]


Eliza Orzeszkowa nie ustaje w swoich atakach na Henryka Sienkiewicza. Tym razem za cel obiera sobie nowelę „Latarnik”. Pisze do Teodora Tomasza Jeża:
„(…) Czy czytał Pan ostatnią nowelę Litwosa „Latarnik”? Ładna jeszcze, ale już trochę słaba. Myślę, że wielki talent ten nie ma długiego życia przed sobą. Brak mu gruntu, z którego by mógł długo soki pożywne czerpać. Zdaje mi się, że nadchodzi czas,
w którym bez umysłowych podstaw natury pewnej i pewnych przymiotów charakteru absolutnie nie podobna będzie być dobrym pisarzem. (…)”
Adresat listu daje się wciągnąć w ten styl oceny. Nie wiedząc, że wzorem latarnika był Siellawa, a nie Skawiński, odpowiedział następująco:
„(…) O „Latarniku” myślę to samo, co Pani. Złe on na mnie sprawił wrażenie z powodu, że autor dał bohaterowi nowelki nazwisko prawdziwe, a jam bohatera tego znał osobiście. Był to samochwalca, kłamca, karciarz i pijak. Miałem go we wspomnieniach
przed oczami, gdym nowelkę czytał; to przeszkadzało mi może piękność onej odczuć należycie. Ale to pewna, że talenty obniżają się, jak skoro wchodzą na drogę inną aniżeli ta, na której wykwitnęły – świadectwem Mickiewicz i Słowacki jako towiańczycy. (…)”

GRUDZIEŃ – 27. [WTOREK]


Z końcem roku grono działaczy i dziennikarzy warszawskich, w tym: Antoni Wrotnowski, Antoni Zaleski, Mścisław Godlewski, ks. Zygmunt Chełmicki, Edward Lubowski
i inni – postanawia redagować dziennik „Słowo”, którego siedziba mieści się w Warszawie przy ul. Niecałej 1. Redakcję powierzono Henrykowi Sienkiewiczowi, który mieszka w Warszawie przy ul. Wilczej 22. Jako przyszły redaktor zaprasza on Józefa Ignacego Kraszewskiego do współpracy:
„(…) Ponieważ nie mam zaszczytu być znanym Sz[anownemu] Panu osobiście, udałem się do Edwarda Lubowskiego, by jako znajomy poparł moją prośbę do Sz[anownego] Pana o łaskawe przyjęcie współpracownictwa w naszym dzienniku „Słowo”. –
Nie potrzebuję Szanownemu Panu tłumaczyć, że dla pisma, które powstaje, zyskanie sobie pióra Sz[anownego] Pana jest rzeczą pierwszorzędnej wagi, mogącą wpłynąć na cały, przyszły los wydawnictwa. Wiem, że przy nadmiernej pracy, jaką Szanowny Pan się obarcza, niełatwo Mu prośbom wszelakim zadość uczynić, ale wiem także, iż Sz[anowny] Pan umie rozmnażać swój chleb duchowy w miarę zwiększania się rzeszy głodnych – liczę więc, że i my będziemy nakarmieni.
O zadaniach i celach pisma naszego zapewne Lubowski już do Sz[anownego] Pana pisał, poprzestaję więc na ogólnym określeniu, że zadaniem naszym będzie krzewienie zdrowego postępu na gruncie poszanowania tradycji i wiary narodu. (…) Pragniemy stać na gruncie narodowym, bronić ducha narodowego, by nie zwątlał – i zajmować się sprawami naszymi, o ile na to nam pozwolą. Innymi słowy, pragniemy być pismem umiarkowanie i rozsądnie postępowym, a przy tym patriotycznym, to jest broniącym naród od doktryn osłabiających lub zgoła zabijających uczucie patriotyzmu. W imię też tylko takich zasad ośmielamy się prosić Sz[anownego] Pana o współpracownictwo. (…)
Gdybyśmy mogli mieć, zwłaszcza na początek, jakikolwiek artykuł, korespondencję lub – zwłaszcza powieść Sz[anownego Pana – i Jego cudowną zdolność do pracy, chce się odpowiedzi: tak! (…)”
Józef Ignacy Kraszewski podjął współpracę ze „Słowem”.

[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]