Czyń dobrze, Panie, dobrym i tym, co są prawego serca. [Ps. 125; 4]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1885



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Kazimierz Pochwalski wspomina okres portretowania Marii z Szetkiewiczów Sienkiewicz i spotkania z pisarzem po śmierci żony:
„(…) W jakiś czas później odwiedził mnie w pracowni Sienkiewicz w towarzystwie swego szwagra, profesora Janczewskiego. Miałem kilka prac rozpoczętych, które widocznie mu się spodobały. Zaproponował mi wtedy, czybym nie zechciał wykonać portretu jego żony. Naturalnie zaszczytną tę propozycję natychmiast przyjąłem. Jednocześnie powiedział, że niestety
z pozowaniem będą trudności, bo dłuższy czas była niezdrową, ale obecnie ma się lepiej i że po dłuższym pobycie w Abacji powróci do domu silniejszą. Niestety do pozowania pani Sienkiewiczowej już nie doszło. Choroba postępowała, portret na prośbę Sienkiewicza wykonałem ze zdjęcia fotograficznego z przed lat kilku i to przy pomocy państwa Janczewskich i Sienkiewicza.

Trudy moje przy wykonaniu tego portretu przyczyniły się do nawiązania bliższej znajomości i przyjaźni z Sienkiewiczem. Często mnie w tym czasie odwiedzał, robiąc uwagi co do podobieństwa w portrecie, co nas bardzo zbliżyło. Wówczas bawił zwykle dłuższy czas w Krakowie - mieszkał w Hotelu Saskim, gdzie pracował nad pierwszą wielką historyczną powieścią: „Ogniem
i mieczem”, która to powieść tak wielką przyniosła mu sławę.

Za każdym razem prosił mnie na ranną kawę, przy której opowiadał o ostatnich przeżyciach swoich w Warszawie, czy też
za granicą, zależnie od tego skąd przybywał. Z irytacją mówił o strasznych stosunkach i germanizacji w poznańskiem,
a z zachwytem o wytrwałości i odporności tamtejszej ludności. Po śniadaniu rozwiązywał kilka pasjansów, twierdząc, że go to uspokaja i dobrze usposabia do pracy. Następnie zabierał się do napisania felietonu, który po skończeniu odcinka posyłał
do redakcji „Słowa” w Warszawie każdego dnia. Zaciekawiony pisaniem powieści w felietonach z dnia na dzień, zapytałem go,
czy przed definitywnym napisaniem spisuje sobie jakiś plan powieści, tak jak malarze robią szkice do obrazu. Przerwał pasjansa
i odpowiedział z charakterystycznym uśmiechem:

„Tak, powinno się mieć właściwie napisany ogólny plan, ale ja tego nie robię, nie z lenistwa, ale z obawy znudzenia i zniechęcenia się czekającą mnie nużącą dużą pracą. Plan akcji i całą fabułę mam w pamięci, wożę z sobą walizkę potrzebnych mi dzieł historycznych i pamiętników, które studiuję dokładnie i treściwie, wynotowując potrzebne mi daty, nazwiska osób i miejscowości etc. etc. Unikam także poprawek w napisanym felietonie, a to także z obawy zagubienia świeżości słowa. W malarstwie, szczególnie przy dużych płótnach, jest konieczne. Ale przyzna pan, że obraz przemyślany, ale namalowany prima-vista przyciąga widza więcej jak bardzo wykończony…”

W owym czasie dużo z Sienkiewiczem przebywałem. Zapoznał mnie z rodzicami swej pierwszej żony, państwem Szetkiewiczami. Sienkiewicz lubił bardzo potrawy litewskie, a których ja prawie nie znałem. Zaprosili mnie więc państwo Janczewscy na czysto litewski obiad, na którym atrakcją dla mnie były kołduny. Były one dla mnie nowością kulinarną, więc nim się dojadłem smaku,
to z pewnym niedowierzaniem je łykałem, co tak Sienkiewicza jak państwa Janczewskich bardzo bawiło.” (…)”


STYCZEŃ – 01. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie we Włoszech.

„Kurier Poznański” rozpoczyna druk „Potopu” Henryka Sienkiewicza.

STYCZEŃ – 02. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 03. [SOBOTA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 04. [NIEDZIELA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 05. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 06. [WTOREK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 07. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 08. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 09. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 10. [SOBOTA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 11. [NIEDZIELA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie. Maria pisze:
„(…) Mój utrapieniec przy swojej pracy ma częste bóle głowy i jest wówczas bardzo blady, co mnie mocno niepokoi. On się tu
w Meranie nudzi, ale przypuszczam, że w San Remo będzie jeszcze gorzej. (…)”

STYCZEŃ – 12. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 13. [WTOREK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 14. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 15. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 16. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie.

STYCZEŃ – 17. [SOBOTA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie. Piszą do Jadwigi Janczewskiej:
Otóż jutro wyjeżdżamy na peron na noc do Bozenu (Bolzano), potem także na noc do Werony, dalej do Mediolanu, Genui,
aż we środę czy czwartek dopłyniemy nareszcie do San Remo. Taka jest metoda Henryka, żeby Manci nie zmęczyć i żeby jechała tylko od 9 1/2 do 4. (…)

STYCZEŃ 21. [ŚRODA] LUB 22. [CZWARTEK] – LUTY 18. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w San Remo we Włoszech. Na liście Marii do ojca Kazimierza Szetkiewicza zięć Henryk czyni dopisek:
„(…) jutro sobota – jadę z moimi stoma frankami do Monte Carlo. Zeszłym razem wygrałem 120, a zatem nie będę już grał
za swoje. Koncert pyszny i osób najgorszego prowadzenia się i najlżejszej treści jak wody. Być może, że od pierwszego – wedle projektu Mańci – przeniesiemy się do Mentony. Mała zresztą daleko zdrowsza (…) choć jeszcze niezupełnie dobrze. (…)”

LUTY – 06. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w San Remo. Maria pisze do rodziców:
„(…) Nie otrzymawszy mojego ostatniego listu z Meranu, nie wiecie naturalnie, Kochani moi, na czym skończyła się konferencja
z [Antonim] Wrotn[owskim]. „Słowo” nie przyjmuje honorarium z „Kuriera” i uprosiło zawieszenie umów do czerwca, tj. naszego powrotu do Warszawy, przy tym proponuje podwyższenie pensji itd. itd. Jadwisia wspomina, że Papo troszczy się o to,
żeby „Słowo” nie skręciło zapłaty za „Potop” i że radzi wybieranie
(pieniędzy) ratami. A my tak robimy, z czego byśmy przecie żyli, jeśli nie z tych wypłat. (…) Zbytków wielkich nie robimy, ale to szkaradne zdrowie strasznie kosztuje i podróże dla zdrowia
nie mniej. (…)”

LUTY – 18. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w San Remo. Jednak z powodu wczorajszego trzęsienia ziemi opuszczają Hotel Beau-Séjour i przenoszą się do Mentony
we Francji. Zatrzymują się w Hotel de Paris. Pisze do Stanisława Smolki:
„(…) Wczoraj pociąg wiozący Lucypera z całym dworem przejechał pod ziemią w San Remo, pod hotelem Beau-Séjour,
czyli doświadczyliśmy po raz drugi trzęsienia ziemi, skutkiem czego, nie chcąc czekać na trzecie, przenieśliśmy się dziś
do Mentony.
Wkrótce kończy się t. I „Potopu”. (…) Całość będzie większa, niż pierwotnie zamierzałem, i prawdopodobnie skończy się
na 5 tomach. (…)”

LUTY – 19. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Hôtel de Paris w Mentonie. Henryk pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) W Mentonie zostanę jeszcze od daty dzisiejszej przez dwa tygodnie do piętnastu dni,…
Przenieśliśmy się tu z San Remo z powodu trzęsień ziemi, które dwa razy nas przestraszyły. Nie chcemy czekać na trzecie.
„Potopu” t. 1-szy skończy się już zaraz. Całość obejmie może do pięciu lub cztery duże. W każdym razie nie przypuszczam,
żeby rzecz mogła pomieścić się w rozmiarach „Ognia i miecza”.
Czy nie posiadasz Szan. Pan czasem „Rycerza Lizdejko”
(Henryka Rzewuskiego)… Jest to powieść z czasów wojny szwedzkiej,
tak jak i „Potop” – więc chciałbym ją koniecznie odczytać, bo czytałem jeszcze w gimnazjum. (…)
Występują tam Radziwiłłowie, ale w zupełnie innym świetle niż u mnie – owóż chciałbym się przekonać, czy to jacy Radziwiłłowie fantastyczni, czy też rzeczywistych kreował Rzewuski na bohaterów, na co – mówiąc nawiasem – nie zasługują zgoła.
Proszę raz jeszcze, nie marudźcie z przesłaniem pieniędzy, bom się już odpowiednio urządził, licząc, że jeszcze po Nowym Roku otrzymam – i postarajcie się o „Rycerza”. (…)”

LUTY – 23. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Hôtel de Paris w Mentonie. Maria pisze:
„(…) Jesteśmy tutaj w Mentonie. Hotel de Paris tuż nad morzem, tak że szum stale słychać. (…) Wczoraj zwiedzaliśmy
„Cap St. Martin”, z którego widać fortecę Monaco i Monte Carlo jak na dłoni (…). Gdyby nie to, że Henryka nie było,
bo biedaczysko pisać musiał i że mi trochę ten nieznośny żołądek dokucza jeszcze, to bym się doskonale zabawiła na wycieczce. (…)”

MARZEC – 02. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Hôtel de Paris w Mentonie we Francji. Maria pisze:
„(…) Nowy projekt: za miesiąc wracamy do Meranu, potem Henryk do Warszawy i wielka narada, co latem. Projekt Zakopanego
z bachurami uśmiechać mi się zaczyna. (…)”
Henryk dopisuje do teścia KazimierzaSzetkiewicza:
„(…) W Mentonie jesteśmy już kawał czasu i nieźle nam jest – tylko mnie ciągle głowa boli i utrudnia mi pisanie.
Tom I
(„Potopu”) już skończyłem. Będzie teraz z 10 dni przerwy w „Czasie”, Żebym się mógł odbić naprzód, a trzeci dzień odpoczywam i nic nie robię. (…)
Kwiecień się zbliża – robimy rozmaite projekta, gdzie jechać, jak się tu zaczną gorąca. Skończy się na Meranie, z którego ja pewnie wrócę na jaki miesiąc do Warszawy, bo mi się już i paszport kończy. (…)
Z bronchitą Maryni jest lepiej, ale katar żołądka jej nie przechodzi, chociaż robimy wszystko, co można. (…) Zalecono jej bardzo mleko ośle, którego na próżno szukaliśmy w San Remo razem z Tymowskim. (…)
Pogoda w tej chwili nieszczególna, jednakże nawet letniego okrycia nie można nosić, bo za gorąco. Nic na świecie nad Arcachon, ale nie pojedziemy, bo za daleko od całego świata – zresztą trzeba by i małą
(znajomą pannę) ze sobą trębalić i płacić za nią,
bo jej pieniądze nigdy na czas nie przychodzą. (…)
Ciężka to rzecz podróżować i pisywać po hotelach, bez żadnych resursów umysłowych – i ciarki mnie biorą, gdy pomyślę,
że jeszcze trzy tomy trzeba nabazgrać i żyć ciągle tymczasowym życiem. Gdyby nie to i nie bóle głowy, byłoby tu przyjemnie. Kiedy w niedzielę przy pięknej pogodzie zawiozę Marynię do Nizzy, bo to stąd godzina drogi. (…)
Ściskam Kochanego Ojca. – Matki ręce całuję. – Czy też Henio urósł wedle miary na drzwiach? A mała czy już co mówi? Oboje
z Marynią bardzo już wyglądamy wiadomości. (…)”

MARZEC – 12. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Hôtel de Paris w Mentonie we Francji. Henryk – zmęczony ustawiczną „ucieczką” przed gazetami w pisaniu „Potopu” – proponuje Stanisławowi Smolce:
„(…) Posyłam początek tomu drugiego, a zarazem propozycję, czybyście nie mogli wprowadzić do odcinka interlinij. Mówią,
że za mało dajecie – w ten sposób zamknęlibyście usta narzekającym, bo gdy są interlinie, daje się mało, a wydaje się, że dużo. Wygląd pisma na tym zyskuje. Wy zyskujecie, bo Wam powieść za tę samą cenę na dłużej wystarczy. Na koniec zyskuję i ja,
bo nie będziecie mnie tak gonić. (…) Zwracam pańską uwagę, że wszystkie niemal pisma używają interlinij, a nawet przy tym
i odmiennego, grubszego druku.
W każdym razie teraz będę przesyłał więcej, bo chciałbym się znacznie wysunąć naprzód ze względu na czekającą mnie podróż do Meranu, z odpoczynkami w drodze dla żony potrzebnymi. (…)
Chwała Bogu, że ma się teraz lepiej, a przez to i moja głowa mniej skłopotana. (…)”
Komentarza wymaga data napisana zapewne przez samego pisarza. Napisał on: Mentona, 12 marca 1884 r.. Prof. Julian Krzyżanowski stwierdza, że jest to data fałszywa. Z niniejszego kalendarium wywnioskować można, że 01 marca 1884 r. „Słowo” zakończyło druk „Ogniem i mieczem”, a 01 października 1884 r. pisarz rozpoczął pracę nad „Potopem”. Ponadto w marcu 1885 r. przebywał w Mentonie. Dlatego też powyższy zapis zamieszczono w tym miejscu.

KWIECIEŃ – 24. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przybywają z Mentony we Francji do Meranu we Włoszech. Maria pisze:
„(…) Z Mentony wybieraliśmy się jak na raku, potem najniespodziewaniej w świecie zboczyliśmy do Wenecji. Teraz, kiedyśmy tu przyjechali, musiał Henryk kilka dni pozostać, żeby zrobić nowy zapas pisania. (…) Drogę z Wenecji do Meranu mieliśmy fatalną. W Meranie cudnie. (…) Jak Henryk będzie w Warszawie i naradzi się z Wami, to się miejsce letniego pobytu oznaczy. (…)”

MAJ – 01. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie we Włoszech. Maria pisze:
„(…) Meran to dusza złota, żadnej już nie mam hipochondrii. (…) Śmieję się z Riwiery i z Morza Śródziemnego. Henrykowi też czas nieźle schodzi na pracy i w towarzystwie Polaków, którzy wszyscy pragną jego towarzystwa. (…) Z dnia na dzień odkłada swój wyjazd, a przy tym postanowił i wstąpić do Krakowa, bo Jadwisia ma dar miłych listów i zapraszania przyjemnego. Nie mogę więc oznaczyć, kiedy go zobaczycie, ale fakt, że mu niemało zazdroszczę! (…)”

MAJ – 07. [CZWARTEK]


Henryk pozostawia żonę Marię w Meranie we Włoszech i wyjeżdża do Krakowa.

MAJ – 27. [ŚRODA]


Maria Sienkiewicz przebywa w Meranie we Włoszech i pisze:
„(…) Henryk pisuje do mnie prawie co dzień i zachwyca się swoimi dziećmi bez miary. (…) Ja do tej Warszawy rwę się okrutnie
i czuję, że mnie tam czekają. (…)”

CZERWIEC – 18. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Z siedziby Redakcji „Słowa” przy ul. Mazowieckiej 11 pisze list do nieznanego adresata w Częstochowie, wskazując źródła historyczne wykorzystane przy pisaniu powieści „Ogniem i mieczem” oraz „Potopu”.

CZERWIEC – 24. [ŚRODA]


W drodze do Reichenhall w Niemczech Henryk i Maria Sienkiewiczowie zatrzymują się w Wiedniu w Austrii.

CZERWIEC – 30. [WTOREK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przybywają do Reichenhall w Niemczech.

LIPIEC – 04. [SOBOTA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Reichenhall w Niemczech. Maria pisze:
„(…) Henryk na spacer wypędza, ja okropnie kapryszę i łagodność moja przejdzie wkrótce do mitów. Zresztą kocham Was zawsze i dzieciska lubię. I rada jestem, że choć pobyłam z Wami w zgniłej Warszawie. (…)”

LIPIEC – 22. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Meranie we Włoszech. Maria pisze:
„(…) Bieda trwa tylko z żołądkiem tak rozstrojonym, jak kiedyś w Szczawnicy. (…) Mara (Maria Dembowska) wszystko koło mnie robi, otwiera i zamyka okna, jak Henryka nie ma, grzeje wodę na ziółka i na bąble na ręku. Wesoła przy tym i gadatliwa, ale ja milczę, bo się przekonałam, „że nic tak nie koi płuć, jak ciągłe milczenie”. (…)”

SIERPIEŃ – 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz pisze do teściów:
„(…) Piszę za Mańcię, …od kilku dni boli ją bok, nisko z prawej strony. (…) Mam do Mateczki prośbę. Zostawiłem I – II tom „Potopu” w pozszywanych odcinkach na krześle przy łóżku. …niech Mateczka będzie łaskawa odesłać do Redakcji Bonieckiemu (Lucjanowi Bonieckiemu), bo to jego własność. Ja sam zapomniałem pamiętników oblężenia Częstochowy przez Kordeckiego („Gigantomachia”), tłumaczenie Łepkowskiego – teraz mi właśnie potrzebne – czyby Mateczka nie była łaskawa przysłać? (…)”
Do listu męża Maria dopisuje:
„(…) Henio niemądry jest w swej mądrości. Co on tu plecie o moich gorączkach. Z powodu tego boku był dzień, w którym się temperatura podniosła, ale na ogół zdaje mi się, że już gorączek nie miewam. To tylko źle, że mi różne przypadłości
nie pozwalają stanąć na nogi. (…)”

WRZESIEŃ – 15. [NIEDZIELA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Reichenhall. Od lipca mąż opiekuje się tu chorą żoną, u której lekarze stwierdzają końcowe stadium gruźlicy. Pomimo tego praca nad „Potopem” posuwa się, co potwierdza list do Stanisława Smolki:
„(…) Przesłałem zakończenie tomu III dziś rano. Żona moja ma się stosunkowo lepiej i za kilka dni wyjeżdżamy do Falkenstein… Następny tom zacznie się najpóźniej 10 października – nie będzie więc przerwy dłużej nad 20 dni. Natomiast zakończenie przypadnie niemal na pewno po Nowym Roku, co może będzie z korzyścią dla pisma. (…)”

WRZESIEŃ – 23. [ŚRODA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przybywają do Falkenstein.

WRZESIEŃ – 24. [CZWARTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Falkenstein.

WRZESIEŃ – 25. [PIĄTEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Falkenstein.

WRZESIEŃ – 26. [SOBOTA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Falkenstein.

WRZESIEŃ – 27. [NIEDZIELA]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Falkenstein. Henryk pisze do Stanisława Smolki:
„(…) „Czas” przychodzi dotąd do Reichenhall, stamtąd odsyłają mi go tu do Falkenstein. Wnoszę z tego, że nie otrzymaliście mego listu z doniesieniem, że wyjeżdżam. Tymczasem od 23 jesteśmy już w tej nowej stacji, która, dałby Bóg, aby mojej żonie na co się przydać mogła. (…)”

PAŹDZIERNIK – 12. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk i Maria Sienkiewiczowie przebywają w Falkenstein w Niemczech. Henryk pisze do Stanisława Smolki:
„(…) Żonę moją doktorzy opuszczają i życie jej na dni się liczy. Wy więcej niż ktokolwiek rozumiecie, że siły mają swoje granice. Zrobię, co będzie w mocy mojej, ale lepiej niech będzie przerwa między tomami, niż w biegu rzeczy. Dotąd jeszcze pracuję i zapas zwiększa się. To, co Wam posyłam, powinno na jakie dwa tygodnie wystarczyć. Czekajcie, by się zebrało choć na miesiąc, bo i tak krzyż to dla mnie prawdziwy. (…)”

PAŹDZIERNIK – 19. [PONIEDZIAŁEK]


W Zakładzie Falkenstein w Niemczech umiera Maria z Szetkiewiczów Sienkiewicz, żona pisarza.

PAŹDZIERNIK – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Falkenstein w Niemczech. W tym czasie w numerze 291a. „Kurier Warszawski” zawiadamia czytelników:
„(…) W dniu wczorajszym zmarła w Falkenstein, blisko Frankfurtu nad Menem, Maria z Szetkiewiczów Sienkiewiczowi, żona zaszczytnie w naszej literaturze znanego Henryka Sienkiewicza.

Jest to dla człowieka i pisarza cios niepowetowany; człowiek skupił w przywiązaniu do towarzyszki życia wszystkie szlachetne sercowe aspiracje, pisarz czerpał w niepospolitej inteligencji pokrewnej sobie indywidualności, w niezwykłym jej wykształceniu otuchę i coraz nowe bodźce do twórczości poetyckiej.

Śp. Maria była wzorem żony literata; oddana domowemu ognisku, umiejąca zawsze stanąć na uboczu, a sercem i myślą podążająca za natchnieniem poety, pojmująca potrzeby fantazji i wyobraźni pisarza, przykuwała do siebie tą wyrozumiałością
na wszystko, co się składa na indywidualność twórczego artysty.

Pokój jej duszy! (…)”
Chociaż artykuł ukazał się drugiego dnia po śmierci żony pisarza, w jego treści czytamy o wydarzeniu z dnia wczorajszego. Podobna sytuacja ma miejsce w nekrologu zamieszczonym w 240. numerze „Czasu”:
„(…) Maria z Szetkiewiczów Sienkiewiczowa, żona Henryka Sienkiewicza, wczoraj d. 19 października zakończyła życie
w Falkenstein pod Frankfurtem.
Bolesna ta wiadomość wzbudzi żywe a głębokie współczucie w całym społeczeństwie polskim, które tak szczery udział weźmie
w nieszczęściu Sienkiewicza, jak gorącym, wyjątkowym udziałem darzy każdą jego nową kreacją. (…)
W mieście naszym cios, który dotknął autora „Potopu”, okrył żałobą dom profesora Janczewskiego
(Edwarda Janczewskiego), ożenionego z siostrą (Jadwigą z Szetkiewiczów) pani Sienkiewiczowej. (…)”

PAŹDZIERNIK – 25. [NIEDZIELA]


W numerze 295. „Kurier Warszawski” i w numerze 246. „Czas” zawiadamiają czytelników:
„(…) Śp. Maria z Szetkiewiczów Sienkiewiczowi, po długiej i ciężkiej chorobie, w dniu 19 października 1885 roku przeniosła się
do wieczności.
W głębokim żalu pozostały mąż z dziećmi i rodziną zapraszają krewnych, przyjaciół i znajomych na wyprowadzenie zwłok
dnia 25 października, to jest w niedzielę, o godzinie 2 po południu z dworca kolei żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej na cmentarz Powązkowski. (…)”

PAŹDZIERNIK – 26. [PONIEDZIAŁEK]


W Kościele Zgromadzenia Panien Kanoniczek w Warszawie przy ul. Senatorskiej 18 odbywa się nabożeństwo żałobne po śmierci żony pisarza, Marii Emilii Kazimiery
z Szetkiewiczów.

PAŹDZIERNIK – 31. [SOBOTA]


W 301a. numerze „Kuriera Warszawskiego” Henryk Sienkiewicz zamieszcza podziękowania wszystkim uczestnikom pogrzebu żony Marii oraz nabożeństwa żałobnego:
„(…) Wszyscy, którzy w dniu 25-ym raczyli zebrać się dla oddania ostatniej posługi śp. żonie mojej, Marii z Szetkiewiczów Sienkiewiczowej, a mianowicie szanownemu duchowieństwu, krewnym, kolegom i przyjaciołom oraz wszystkim, którzy nazajutrz w dniu 26. zebrali się na nabożeństwie żałobnym w kościele pp. Kanoniczek, składam niniejszym serdeczne «Bóg zapłać!»
Henryk Sienkiewicz. (…)”

LISTOPAD – 08. [NIEDZIELA]


W liście do matki i rodzeństwa Stanisław Witkiewicz pisze o zmarłej żonie pisarza:
„(…) Smutno i źle! Sienkiewiczowa! Wszystko to jest straszne – zwłaszcza, że były wszelkie warunki, żeby ją ocalić! Biedny Henryk. Nie mówiłem z nim – wyjechał teraz z Janczewskimi do Krakowa. Wszyscy bliscy ludzie, którzy ją znali – choćby nie żyli ciągle z nimi – czują, że nie ma kogoś bardzo dobrego i miłego. (…)”

LISTOPAD – 12. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz spotyka się z Bronisławem i Marią z Sobotkiewiczów Dembowskimi.

LISTOPAD – 13. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
Roboty na cmentarzu Powązkowskim postępują tak szybko, że w przyszłym tygodniu można już będzie przenieść zwłoki mojej Maryni z katakumb. (…) Dzieci trochę słabe i kaszlące. U ciotki ksieni (Antoniny Haliny Cieciszowskiej) jeszcze nie byłem, ale wiem,
że jest zdrowa… Dembowskich
(Bronisława i Marię z Sobotkiewiczów Dembowskich) widziałem wczoraj… (…)

GRUDZIEŃ – 02. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Odwiedza poznanego w Warszawie Stanisława Gabriela Kozłowskiego, u którego spotyka: Jerzego Mycielskiego, Ignacego Dembowskiego, posła Wysockiego i Bolesława Odrowąża Augustynowicza.

GRUDZIEŃ – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz z Wiednia przybywa do uzdrowiska doktora Wilhelma Winternitz'a w Kaltenleutgeben w Austrii. Pisze do Jadwigi i Edwarda Janczewskich:
„(…) Przyjechałem dziś do Kaltenleutgeben o 12 w południe. (…) Po obiedzie auskultowano (badano, opukiwano, osłuchiwano) mnie
w pokoju recepcyjnym: Winternitz
(Wilhelm Winternitz) i drugi młody. Zdaje się, że znaleziono wszystko w porządku – za wyjątkiem ogólnego znerwowania, nie wystukano tylko tego, że trzeba mieć wolę i ochotę do zdrowia, a o to właśnie mi najtrudniej.
Trzeba się jednak będzie tu trzymać tak długo, jak można, bo nareszcie do pisania mam tyle spokoju, ile potrzeba – i wreszcie
z samych nudów trzeba będzie szukać ucieczki w „Potopie”.
W Wiedniu poznałem Piotra Górskiego, synowca Konstantego, urzędnika z Namiestnictwa. Dotrzymywał mi towarzystwa, o ile mu pozwalały biurowe godziny. Miły człowiek i rozgarnięty, przy tym garbaty, ale nie rażąco. Wczoraj wieczorem byłem u młodego Kozłowskiego
(Stanisława Gabriela Kozłowskiego), którego znałem dawniej z Warszawy; widziałem tam Jerzego Mycielskiego, młodego Dembowskiego (Ignacego Dembowskiego), posła Wysockiego i jakiegoś p. Augustynowicza (Bolesława Odrowąża Augustynowicza). Cała kompania odprowadziła mnie do domu. Dziś na ryzyko wyjechałem na południowy dworzec i trafiłem właśnie na godzinę odpowiednią. W sobotę będę w Wiedniu, bo będzie msza za Marynię u św. Ruprechta. Ks. Czerwińskiego (księdza Zygmunta Czerwińskiego) ledwie odnalazłem. (…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]