(…) Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu będziesz służył. [Łuk. 4; 8]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1892



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Henryk Sienkiewicz pisze do Jeremiah’a Curtin’a:
„(…) Pański przekład „Ogniem i mieczem” czytałem z wielką przyjemnością. O ile moja znajomość języka angielskiego pozwala mi sądzić, jest on i bardzo ścisły i doskonały.
W przedmowie należało, być może, uwydatnić różnicę między Rusinami a Rosjanami, których za owych czasów nazywano Moskalami i którzy tworzyli zupełnie odrębne państwo, podczas gdy Rusini wchodzili w skład Rzplitej Polskiej.
Dotychczas sami Rusini uważają się za naród odrębny. Nawróceni przemocą po upadku Rzplitej do Kościoła greckiego
(prawosławnego), zachowali dotąd osobny język. Na Ukrainie i w ogóle w cesarstwie rosyjskim są też obecnie nie mniej prześladowani.
Oczywiście informacji tych udzielam Panu poufnie, ogłoszone bowiem z moim nazwiskiem naraziłyby mnie, jako poddanego rosyjskiego, na prześladowanie.
„Potopu” nie odebrałem. Jeśli wysłany został do Warszawy, a miał orła polskiego na okładce, tak jak „Ogniem i mieczem”,
to został przez cenzurę skonfiskowany. (…)”

Nowela „U źródła” Henryka Sienkiewicza ukazuje się w: tomie 2. zeszycie 2. "Biblioteki Warszawskiej"; numerach od 132. do 133. „Słowa”; numerach od 164. do 166. „Kuriera Warszawskiego” i numerach 137. - 141. „Dziennika Poznańskiego”.

STYCZEŃ – 18. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie w Hotelu Saskim. Przesyła zaproszenie dla Józefa Blizińskiego:
„(…) Kochany Panie Józefie. Dziś privatissime u mnie (Saski Hotel N 33), kieliszek wina na pożegnanie Kazia. Obiad jutro.
– Zrób mi Pan tę łaskę i przyjdź koniecznie dziś o 6-tej. Będzie tylko kilka osób. (…)”
Wspominając „Kazia”, Henryk Sienkiewicz miał zapewne na uwadze swojego przyjaciela, Kazimierza Pochwalskiego, znanego malarza portrecistę. Być może Henryk Sienkiewicz błędnie napisał 1892 r., zamiast 1893 r., jak to często ma miejsce na początku roku kalendarzowego. Wskazuje na to również fakt, że Kazimierz Pochwalski pożegnał się z Krakowem w 1893 r. Natomiast przy 1892 r. każe obstawać wskazany w liście dzień tygodnia: poniedziałek, a taki dzień był 18 stycznia
1892 r. Natomiast 18 stycznia 1893 r. była środa. A może... pisarz miał na myśli innego „Kazia”.

STYCZEŃ – około 21. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) „Listy” skończyłem, a raczej piszę ostatni XXIII, którego będzie może jeszcze kartka. Zajmijcie się prędkim wydaniem książki i dawajcie teraz ciągiem, a ja będę naganiał, byście nie potrzebowali stawać. Jedna rzecz! Mój Drogi, nie pozwól rozbijać opowiadania na małe periodziki. Jest to mania Łętowskiego (Juliana Łętowskiego), której nie cierpię, i uważam ją wprost za zamach na indywidualny styl autora. Periody powinny być takie, jak ja je daję. Robienie dowolnych w Redakcji jest zwyczajem warszawsko-dziennikarskim, w reszcie Europy nie znanym. (…)

LUTY


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
„(…) Załączam wycinek z rozmowy z Tołstojem (Lwem Nikołajewiczem Tołstojem). Może ze względu na przyszłe powieści w stosunku do cenzury zrobicie z tego użytek, podając rzeczy w Waszej redakcji. (…)”

LUTY – 03. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Janusza Dmochowskiego na temat postępów w załatwianiu dla niego posady:
„(…) Powiedziano mi, że tylko Andrzej Potocki ma na Branickiego wpływ – a ponieważ lepiej go znam jak innych,
więc próbowałem przez niego – i w tym celu przyjąłem nawet zaproszenie na obiad – wyjątkowo – bo zawsze odmawiam wszystkim. (…)
W końcu Andrzej powiedział mi, że… - on często ma sposobność rozporządzania odpowiednimi posadami – i w danym razie będzie miał Ciebie w pierwszym rzędzie na myśli. Tyle mogłem zrobić. Ponieważ z Andrzejem jestem dobrze, więc przypuszczam,
że będzie szczerze chciał coś zrobić, wiedząc zwłaszcza, że jesteś moim krewnym.(…)”

LUTY – 06. [SOBOTA]


W numerze 29. w kolumnie „Ruch Artystyczny i Umysłowy” „Czasu” ukazuje się notatka zatytułowana „Hr. Lew Tołstoj o H. Sienkiewiczu”:
(…) Rafał Loewenfeld, literat niemiecki, jeździł w roku przeszłym z Berlina przez Moskwę do Jasnej Polany, rezydencji Lwa Tołstoja, najznakomitszego ze współczesnych pisarzy rosyjskich, celem uzupełnienia lub sprostowania swych wiadomości o jego życiu i pisma. (…) Z okazji nadejścia z poczty dzienników i czasopism do Jasnej Polany przyszło do rozmowy pomiędzy rosyjskim gospodarzem a jego niemieckim gościem i o naszym sympatycznym powieściopisarzu. Oto co na stronicach 78 i 79 pisze o tym
dr Loewenfeld: „Nowy zeszyt czasopisma „Russkaja Mysl” zawierał ciąg dalszy ostatniej powieści Sienkiewicza „Bez dogmatu”. Natychmiast córki hrabiego rzuciły się na ten zeszyt, ponieważ wszyscy w domu, nie wyłączając i hrabiego, powieść tę czytali. Opowiadałem hrabiemu, że dwie powieści Sienkiewicza, „Ogniem i mieczem” i „Pan Wołodyjowski”, przetłumaczyłem na język niemiecki i że wkrótce kilka z jego nowelek ukaże się w mym przekładzie i spytałem go, czy zna pisma tego autora. – Czytałem – rzekł hrabia – jego opowiadania amerykańskie. Nie zrobiły na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Powieści, o których pan wspomniał, nie znam. Powieść „Bez dogmatu”, drukująca się obecnie w „Russkiej Mysli”, podoba mi się nadzwyczajnie. Sądząc po niej, uważam Sienkiewicza za znakomitego poetę. (…)

LUTY – 08. [PONIEDZIAŁEK]


W numerze 29. w kolumnie „Piśmiennictwo i Sztuka” „Słowa” ukazuje się notatka „Hr. Lew Tołstoj o H. Sienkiewiczu”.

LUTY – 16. [WTOREK]


W numerze 37. krakowski „Czas” kończy druk „Listów z Afryki” Henryka Sienkiewicza.

LUTY – 23. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie.

LUTY – około 26. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Ja zrobiłem swoje i dotrzymałem wszystkich warunków. Co do „Bez dogm[atu]”, posiadam wypadkiem Twój list pisany
przed wielą miesiącami, bo zaraz po moim powrocie z Afryki, w którym donosisz mi, że około 3000 egzempl[arzy] rozprzedano. (…) Co do „Listów” afrykańskich, nie są one gorsze od dawnych „Listów z podróży” amerykańskich, które rozeszły się w kilku edycjach. Obecnie tłomaczą się też na kilka języków. Będzie dość zabawnie, jeśli edycja niemiecka wyjdzie przed polską. Wracając jeszcze do „Bez dogmatu”, paczka przyjaciół bliższych i dalszych zrobiła, co mogła, dla niepowodzenia powieści. Pracowali nad tym nawet ci, których interesem było, by powieść dała dobre rezultaty pieniężne. (…) Wobec tego nie dziw się,
że się trzymam z daleka i że te powody, dla których, jak piszesz, lepiej by było, żebym się pokazał, nie grają dla mnie żadnej roli. (…)

LUTY – 27. [SOBOTA]


„Słowo” kończy druk „Listów z Afryki” Henryka Sienkiewicza.

MARZEC – 02. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Zakopanego. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przedstawiam Ci jeszcze raz kwestię wydawnictwa „Listów” zupełnie przedmiotowo. Zważ przede wszystkim, że opinia jakoby moje rzeczy nie szły, jakkolwiek roztrąbiona nader gorliwie, jest dotychczas marnym wymysłem kółka niechętnych,
nie zaś faktem rzeczywistym. (…) O tym, że takowe odkładanie wydawnictwa nie pozwoli mi wejść aż do niewiadomego terminu w jakikolwiek układ ze „Słowem”, nie potrzebuję mówić. Rozumiesz to sam dobrze. Ale może właśnie o to chodzi? W każdym razie nie powinno o to chodzić Tobie i dlatego poddaję Twojej rozwadze powyższy stan rzeczy wraz z tym zapewnieniem, że więcej
w tej sprawie się nie odezwę. (…)

MARZEC – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

MARZEC – 04. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Przyjechałem onegdaj, wczoraj wypoczywałem, a dziś piszę. Droga dobra! Od Chabówki do kaplicy ani źdźbła śniegu. Płozy zgrzytają po szabrze (tłuczniu z cegły i kamienia wysypywanym w celu utwardzenia drogi), jak zęby w konwulsjach. Od kaplicy zaspy, wyboje, doły, góry, zatoki – słowem rozpacz. Przyjeżdża się koło dziewiątej i [z] potłuczonymi kościami. – W Zakopanem zima, śnieg, chmury, martwota, głusza, monotonia i też zaspy, i też wyboje.

Zdrowie w Afa-parku jeszcze złe. Dembowska
(Maria z Sobotkiewiczów Dembowska) była prawie tak chora, jak zeszłej zimy, daleko więcej, niż przypuszczaliśmy z listów. Teraz jest rekonwalescencja naprawdę, ale sama wygląda jak cień i prócz tego, jak zwykle, interes życia zdaje się widzieć raczej w chorobie niż w zdrowiu. (…) Przyjazd kogokolwiek ze świata poza[za]zakopiańskiego jest istotnie wielkim dobrodziejstwem, bo przerywa ten zimowy marazm, w którym tu wszyscy pogrążeni. (…)

Ja tu mam niby zamiar napisać nowelę, ale nie wiem, jak to będzie. Ciągle jestem na płocie, nigdzie swojego „homu”
(z angielskiego: domu). Żałować! Tak? Nie zabawię nad dwa tygodnie, a potem do Krakowa, jak zawsze. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Czwartek, 04 marca 1892. Otóż czwartek przypadał 03 marca 1892 r., a 04-go był piątek.

MARZEC – 08. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Nie tylko piszę, ale ośm arkusików noweli pod tytułem Jak we śnie leży już na stole. Pomysł dawniejszy, okropnie młody,
ale to właśnie dobrze. Jest w tym trochę akcentów prawdy – i trochę oryginalności przechodzącej aż w niespodzianki. – Skończę
i przepiszę w Krakowie. Jeśli tylko wydołam, to całość ukaże się 1 kwietnia w „Bibl[ootece] Warsz[awskiej]” i będzie istotnie trochę prima aprilis.

Tu mróz i mróz, śnieg i śnieg. P. Mara
(Maria z Sobotkiewiczów Dembowska) znacznie zdrowsza, ale mnie te piece grzejące w jedno ucho, a mróz i wiatr wiejące w drugie, porządnie nie służą. Gardło boli i zdaje się, że się porobiły ranki. (…)

Zabawna rzecz, że wziąłem się do pisania z powodu rozpaczliwych zaklęć Bogusławskiego
(Władysława Bogusławskiego), a po wtóre dlatego, że rupia apana (brak pieniędzy). Zwłoka będzie z wydaniem listów i wskutek tego nie można zrobić rachunku. (…)”

MARZEC – 17. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Potkański (Karol Potkański) mówił mi, że masz katar, migrenę i że leżysz – dlatego nie przychodzę, ale posyłam Ci pudełko sucre d’orge (cukierki migdałowe o kształcie jęczmienia) i z gorzkich migdałów. Ma to być bardzo dobre na katar i gardło. Odebrałem dziś kilka takich pudełek wprost z Paryża wraz z jedwabnym szlafrokiem japońskim od Sienkiewicza (Artura Władysława Sienkiewicza). Szlafrok z Yokohama jest bardzo paradny, ale zapłaciłem 15 rb. cła. – Oby Ci pomogły karmelki!

Miałem atak chandry, która już prawie przeszła. Zabrałem się też do Hektora
(nowego wydania lub przeróbki „Pana Wołodyjowskiego”). (…)”

MARZEC – 22. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz pociągiem przyjeżdża do Wiednia. Zatrzymuje się w hotelu u Krausowej.

MARZEC – 23. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w hotelu u Krausowej. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Przyjechałem. Wczoraj na banhofie dużo ludzi: kuzynów, kuzynek etc. Z początku jechaliśmy razem – później przeniosłem się do innego wagonu i mając cały przedział spałem aż do Wiednia. U Krausowej znalazłem niezły pokój. Spałem jeszcze
do drugiej, potem obiad, potem flanowanie
(z francuskiego - wałęsanie się, łazikowanie), a teraz piszę. (…) Ze znajomych widziałem tylko Dembowskiego (Ignacego Dembowskiego).

Napisz, jak tam w Krakowie – czyś zdrowa, co z katarami i czy nie masz wiadomości o sesji doktorskiej
(konsylium lekarskim dotyczącym dzieci pisarza). (…)”

KWIECIEŃ – 01. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w hotelu u Krausowej. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) O, jak tępo idzie robota przy katarze żołądka! Jak się niczego nie chce, jak hipochondria ogarnia i jak wszystko drażni. Zresztą mam się czym drażnić. Wyobraź sobie, że „Gazeta Polska Czerniowiecka” wydrukowała wiersz „Wyszedł raz srogi ukaz
do litewskich borów” z takim tytułem: Wiersz przez Henryka Sienkiewicza. Powiedzże, czy podłość albo głupota może iść dalej – czy takie psy mają choć szczyptę sumienia albo atom mózgu? Po prostu zamykają mi powrót do kraju, bo tam jest nie tylko powód do procesu, ale do wysłania mnie za osobistą obrazę cara na Sybir. – Wierz mi, że gdybym był zdrów i miał pieniądze
na wyrzucenie, pojechałbym do Czerniowiec
(miasta stołecznego Bukowiny, wówczas południowo-wschodniej prowincji Austrii) tylko w tym celu, żeby poprzecinać fizjonomie kijem i walić łeb nie łeb, ile wlezie. Obym tu spotkał redaktora albo kogokolwiek z redakcji. – Chciałem pisać, ale się zastanowił, że to mogą być szpiegi albo tego rodzaju ludzie, że przez przewrotność opublikują mój list. Łatwo też zgadnąć, jak mnie będzie traktowała cenzura, bo żeby wiersz przeszedł niedostrzeżony w takiej Bukowinie, gdzie tylu jest szpiegów rosyjskich – nie ma co myśleć. (…)

Wiersz ten wpisałem do albumu p. Dzieduszyckiej
(Marii Dzieduszyckiej, córki Włodzimierza i Alfonsyny) i p. Tarnowskiej (Róży z Branickich Tarnowskiej). Ktoś widocznie przepisał i puścił. Bieda, że nie mogę o tym napisać mateczce do Warszawy. Jeśli znajdziesz drogę prywatną, to wiadomość prześlij. (…)”
Wiersz ten p. t. „Pieśń litewskich borów” ma następujące brzmienie:
„(…) Wyszedł raz srogi ukaz do litewskich borów,
Aby nie śmiały szumieć ni modlić się ani
Mruczeć inaczej swoich wieczornych nieszporów,
Jak na suzdalską nutę: „Boże, cara chrani”.

Trwoga padła na puszczę. Stoją ciche drzewa
Jak wynurzon z wód łona bór zakamieniały,
Ani zwierz się nie ozwie, ni ptak nie zaśpiewa,
Dzięcioł się nawet boi pukać w pień spróchniały.

A Suzdal cały krzyczy potrząsając knuty:
„Bór się boi, więc zagra wedle carskiej nuty.”

Wtem wstaje wiatr – i leci od zachodniej strony,
Już spadł na gonnych sosen wyniosłe korony,
Mruknęły dęby, trzęsie liściami brzezina:
Słuchajmy! Pieśń się jakaś wśród puszczy poczyna.
I brzmi coraz potężniej między koronami:
„Święty Boże a mocny, zmiłuj się nad nami!” (…)”


Tego dnia pisarz – wspólnie z Kazimierzem Teofilem Pochwalskim – uczestniczy w otwarciu Vienna Künstlerhaus (Domu Sztuki w Wiedniu).

KWIECIEŃ – 02. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Pisze do Marii z Popielów Godlewskiej:
(…) Przepraszam, że nie dałem dość prędko odpowiedzi na ostatni dopisek. Byłem niezdrów, wyjeżdżałem, pakowałem się etc. Obecnie jestem w Wiedniu. Za parę dni jadę do Kaltenleutgeben, czego moje zdrowie mocno wymaga, i tam zabawię do przyjazdu dzieci do Krakowa. (…) Mam też zamiar nie rozłączać się z nimi w przyszłości ani na krótko, ani na długo. (…) Pod wielkim sekretem donoszę, że od czasu, jakeśmy się nie widzieli, nie posiwiałem, ale pobielałem jak mleko i nie mam ani jednego ciemnego włosa na głowie, wąsach i brodzie. (…) Ja zresztą utrzymuję, że mi tak do twarzy, i nie rozumiem absolutnie, dlaczego kobiety są innego zdania. Między Niemkami miałbym może powodzenie, gdyby nie to, że jest tu jeden młody człowiek, z którym walczyć niepodobieństwo. Jest to niejaki von Polschowski z powieści „Ohne Dogma(„Bez dogmatu”). Niemki kochają się w nim
na zabój. (…)

KWIECIEŃ – 03. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w hotelu u Krausowej. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Dziś byłem na Ami Fritz Masca[g]niego (operze Pietra Mascagniego). Rozczarowanie. Tragiczna i uskrzydlona muzyka zastosowana do filistrów. Treść jest z powieści Erckman-Chatrian (Emile Erckmann i Alexander Chatrian). Alzatczycy z długimi fajkami, w pończochach, demenują się na scenie. Instrumencja wyborna. Muzyka ładna, ale wszystko podkreślane, umyślne i wszystko się gdzieś słyszało. – Onegdaj było otwarcie „Künstlerhausu” (Vienna Künstlerhaus – Dom Sztuki). Pochwalski (Kazimierz Teofil Pochwalski) - sukces olbrzymi. „Fremdenblatt” i N[eue] Fr[eie] Presse” piszą, że nad wszystkimi jest Pochwalski, potem wielka pustka, a potem Lenbach (Franz von Lenbach) etc. Widziałem go już dwa razy – jest szczęśliwy i nieszczęśliwy, bo się ludzi boi.

Jutro jestem u Lanckoron[skich]
(Karola i Franciszki z Attems’ów Lanckorońskich) na obiedzie, pojutrze jadę do Kalten (Kaltenleutgeben). Zdrowie marne. Pisałem trochę. Wkrótce skończę, ale nie będzie to to, com chciał. Nie mogę znaleźć werwy. (…)”
Pisarz odwiedza Lanckorońskich jeszcze tego samego dnia.

KWIECIEŃ – 04. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w hotelu u Krausowej. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Gdy się rozgłosi między ludźmi, co „Gazeta Czerniowiecka” uczyniła – rzecz znów przetranspiruje (przeniesie) do gazet.
Nie będą wiersza powtarzać, to pewne – ale będę zaprzeczać, że był mój, niby mnie osłaniać – czemu nikt nie uwierzy –
i ostatecznie zrobi się hałas koło mego nazwiska w połączeniu z tym wierszem
(„Pieśń litewskich borów”). (…)

Dziś jadę do Kalten. Wczoraj byłem u Lanckoron[skich]
(Karola i Franciszki z Attemsów Lanckorońskich) i mam głowę rozwrzeszczną. (…)”
Uwaga ta znajduje wyjaśnienie w „Pamiętnikach” Kazimierza Chłędowskiego (tom II, s. 176.):
„(…) U Lanckorońskiego rzadko bywałem, bo nie mogłem znosić jego piskliwego, podniesionego głosu, jego decydujących zdań nie znoszących krytyki, jego kapryśności.” (…)”

KWIECIEŃ – 05. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Pisze do Henryka Hipolita Rodakowskiego:
„(…) Stan mego zdrowia pogorszył się tak dalece w ostatnich dniach, że zmuszony jestem szukać ulgi w spiesznym wyjeździe
do Kaltenleutgeben, albowiem dalszy pobyt w Wiedniu byłby dla mnie wprost niebezpieczny. Oczywiście stan taki wyłącza stosunki towarzyskie, z tego powodu z wielkim żalem nie będę się mógł stawić na uprzejme wezwanie. Przepraszam, że daję znać tak późno, ale wczoraj jeszcze miałem nadzieję, że będzie mi lepiej. (…)”

KWIECIEŃ – 09. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) …prawdę rzekłszy, od poniedziałku po dzisiejszą sobotę nie było jednej chmurki na niebie. Pogoda i pogoda: słońce dogrzewa, drzewa w pąkowiu. Lasy jeszcze nie rozwinięte – pączki jeszcze ślepe, ale gdzie są wierzby lub kasztany albo krzaki, tam wisi jakby złotozielona chmurka w powietrzu. Zresztą dziś chłodno – 9 stopni w południe, ale błękit bez plamy. (…)

W Wiedniu niewiele pisałem. Byłem niezdrów, nieusposobiony – i teraz jestem jeszcze taki sam. Gdyby nie to, że rupia apana, zarzuciłbym tę robotę, bo nie będzie dobra. Tak nie mam ducha.

W Kalten mało osób. Z Polaków ja i Krasiński
(Józef Krasiński) – więcej nikogo. (…) Poznałem tu panią Duczka,
eks-piękność i eks-Egerię Winternitza
(Wilhelma Winternitza). Raczej sama rzuciła się na mnie jak lew srogi na niewinną sarnę, albowiem budzi się, chodzi je i sypia z Ohne Dogma („Bez dogmatu”)! Szczęśliwy Płoszowski! Mówiła mi niestworzone komplementa
i opowiadała o recenzjach, które zdarzyło się jej czytać. Prosiłem Zdzisia M[orawskiego], by mi się wystarał o sprawozda[anie] „N[eue] Freie Presse”, które pisał jakoby jakiś wzięty krytyk. Jeśli będzie warto, to Ci je przyślę. (…)

Mam bóle głowy i napędzono mi scjatyki. – W ogóle nie mam się dobrze. (…)”

KWIECIEŃ – 15. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz spędza Święta Wielkanocne u Edwarda i Ludgardy z Mniszków Stadnickich we Frain.

KWIECIEŃ – 16. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz spędza Święta Wielkanocne u Edwarda i Ludgardy z Mniszków Stadnickich we Frain.

Tymczasem w numerze 120. „Tygodnika Ilustrowanego” ukazuje się felieton Bolesława Lutomskiego „Na czasie”, w którym autor pisze:
„ (…) …za fakt dokonany uważać już trzeba, że powieściowa literatura nasza wstępuje w znak psychologii. Zdaje się, że młodsza zwłaszcza generacja autorska, jak powieściopisarze i noweliści oczekiwała pod tym względem hasła i przykładu z góry. Tym hasłem było Bez dogmatu Sienkiewicza. Pamiętnik Płoszowskiego, zauważyć i stwierdzić to z całą stanowczością można, wywarł w inteligencji naszej wielkie wrażenie i mimo to, że ogół nasz nie okazuje dzisiaj wielkiej skłonności do życia estetycznego, studium Sienkiewiczowskie od kilkunastu już miesięcy służy za temat do rozbiorów, sporów, uwielbień i ubolewań. Jest to niewątpliwy dowód dla tych, którzy o tym powątpiewają, że studium to poruszyło jedno z bardzo doniosłych, choć bolesnych zagadnień, że Płoszowski ze swoją estetyczną i pesymistyczną religią pozostanie trwałym wyrazem i pomnikiem epoki. (…)”

KWIECIEŃ – 17. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa u Edwarda i Ludgardy z Mniszków Stadnickich we Frain.

KWIECIEŃ – 18. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa u Edwarda i Ludgardy z Mniszków Stadnickich we Frain.

KWIECIEŃ – 19. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa u Edwarda i Ludgardy z Mniszków Stadnickich we Frain.

KWIECIEŃ – 20. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Dziś wróciłem z Frainu, gdzie spędziłem święta (Święta Wielkanocne) i poznałem największego cudaka i koczkodana, jakiego
w życiu widziałem – w osobie pani Stadnickiej
(Ludgardy z Mniszków Stadnickiej). Jest to zupełna waryjatka, okropnie dla rodziny uciążliwa. Jakoś rozstaliśmy się nieźle – i nawet zaprosiła mnie do Nawojowej na lato, zaręczając mi, że to blisko Iwonicza. Strach, do czego kobieta może dojść, jeżeli folguje sobie i jeśli jej folgują. (…)

Napisałem nowelę
(„U źródła”) dla „Bibl[ioteki Warszawskiej]” bardzo źle, licho i marnie. Może będzie lepsza, gdy ją przerobię,
do czego biorę się teraz z usilnością godną współczucia. –

Po artykule Voguë’go
(Eugèna-Melchiora de Voguë) Les cigognes, w którym nic zresztą nie ma o Bez dogm[atu] - zaczyna nawet
i w Warszawie krytyka liczyć się z tą książką na nowo. Wywodzi się w tym duchu artykuł w „Tygodniku Il[ustrowanym]”. –

W Kalten po staremu. Osób mało. Edward
(Edward Krasiński) nudził się jak mops przez święta. Zimno jeszcze, chmurno bardzo… (…)”

KWIECIEŃ – 21. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 22. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 23. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 24. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 25. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 26. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 27. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Co do mnie, przepiłowywam po raz trzeci nowelę („U źródła”), która i tak będzie podła, zresztą jem, chodzę, kąpię się,
nie gaszę świecy i mam trochę migren, trochę scyjatyki, trochę kataru, słowem – po staremu! – prócz dzwonienia w uchu,
na które leczą mnie masażem, gliceryną, herbatą etc.

Edward
(Edward Krasiński) ma się dobrze. Zmienia skórę jako wszystkie gadziny na wiosnę, czytuje zaciekle „Czas” i wszelkie pressy (dzienniki wiedeńskie), wyuczając się piękniejszych ustępów na pamięć i zagłębiając się w politykę tak, że gdy np. p. Krasińska (Helena ze Stadnickich Krasińska) nadchodzi i mówi mu: - Dobry wieczór”, on nie podnosząc oczu od gazety pyta wielkim głosem – „Gdzie?” –

Po obiedzie grywa się w winta, spacerujemy wszyscy razem. Kawa w „Waldmühle”. (…)

Dam tutaj, prócz p. Krasińskiej – apana
(brak)! Po lasach kukają kukułki. Ksiądz reklamuje swój interes ustawicznym dzwonieniem, które mi przeszkadza pisać. (Mowa tu o sygnaturce kościelnej, wzywające na nabożeństwa). (…)”

KWIECIEŃ – 28. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Nie odpowiedziałem Ci dotąd na list, w którym mnie pytasz o ucho. – Sam nie wiem, co to jest, a zdaje mi się, że i tu
nie wiedzą, bo w końcu radzono mi udać się do specjalisty. Nie boli nic – może jeszcze trochę jakby uczucia zawady. Natomiast, gdy się tylko położę, słyszę bez ustanku jakby potrząsanie drobniutkich kawałków szkła. W Krakowie myślałem, że to brzęczą czymś za ścianą, i dopiero w Wiedniu i tu przekonałem się, że to w moim uchu. Oto wszystko. Winternitz
(Wilhelm Winternitz) zdaje się przywiązywać do tego pewną wagę, ja jak dotąd, nie przywiązywałem żadnej.

Piszę dużo – a rezultat mały. (…)”

KWIECIEŃ – 29. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

KWIECIEŃ – 30. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ


W majowym zeszycie „Biblioteki Warszawskiej” ukazuje się nowela Henryka Sienkiewicza „U źródła”.

MAJ – 01. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 02. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Pierwszego maja nie jeździliśmy do Wiednia, bo była niedziela, więc sklepy od 11-stej zamknięte, a przy tym był deszcz. (…) Przyjechali Montresorowie (Franciszek Ksawery i Anna z Potockich Braniccy). (…) Jutro proszony jestem na obiad… (…) Dziesiątego stąd wyruszę…

Nowelę
(„U źródła”) dziś wysyłam. Jest podła wielce, ale rupia apana, więc niech idzie. (…)”

MAJ – 07. [SOBOTA]


Z Kaltenleutgeben Henryk Sienkiewicz przyjeżdża do Wiednia na wyścigi i wystawę muzyczną.

MAJ – 08. [NIEDZIELA]


Ponownie Henryk Sienkiewicz przyjeżdża z Kaltenleutgeben do Wiednia na wyścigi i wystawę muzyczną.

MAJ – 09. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) …będę w Krakowie we czwartek rano, wyjadę bowiem w środę na noc. (…) Wczoraj była niedziela, wyścigi, wystawa muzyczna – i ani jednego fiakra. W sobotę to samo. Byłem umyślnie, żeby zobaczyć, jak Wiedeń wygląda – i wyglądał głupio. Drałowałem tam i na powrót z Südbahnu piechotą. (…)

Tu zimno. W piecach się pali – pusto. Nie ma nikogo. W bilard nie grywam. Zamyślam przed powieścią napisać obrazek
pt. „Ukrzyżowanie”
(pierwotny tytuł noweli „Pójdźmy za Nim”). (…)”

MAJ – 10. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Donieś mi do Krakowa, Hotel Saski, jeśli się zdobędziesz na prędką odpowiedź…, czy są jakiekolwiek szanse, by powieść historyczna z wieku XIV zakończona Grunwaldem, jako osobnym epilogiem, przeszła – jeśli bowiem nie ma podobieństwa,
to zawrę układ inny. Drugi interes: Co się dzieje z „Listami z Afryki”. Posłałem w tych dniach małą nowelę
(„U źródła”) „Bibliotece Warsz[awskiej]”. Jeśli druk „Listów” się opóźnił, to może byście włączyli do tomów i tę nowelę, w ten sposób bowiem tomy obok „Listów” zawierałyby trzy nowele, tj. „Lux…”, „Wyrok Zeusa” i „U źródła”, czyli byłyby więcej powieściowe. (…) Co do tej historycznej, o której wspomniałem, będzie ona z dziejów krzyżackich – i nie licząc epilogu zakończy się oblężeniem Wilna bronionego już przez posiłkowe wojska polskie. (…)

Z Kalten wyjeżdżam jutro, bo dzieci przybywają do Krakowa… (…)

MAJ – 11. [ŚRODA]


Cenzura zezwala na wydanie „Listów z Afryki” Henryka Sienkiewicza w formie książkowej.

MAJ – 15. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Prosi o schowanie beefsteaku i kompociku na wieczór. Umówiłem się z Kociogórskim (Konstantym Marią Górskim) i Potkańskim (Karolem Potkańskim), że będę z nimi na obiedzie.

Wczoraj było wesoło: pani Szembekowa
(Klementyna z Dzieduszyckich Szembekowa), Świejkowska (?), ksiądz Pawlicki (Stefan Pawlicki), Ama (Ama Zakrzewska), Nata (Nata Zakrzewska) etc.

Przyjdę o trzeciej. (…)”

MAJ – 24. [WTOREK]


W zeszycie 2. tomu 2. „Biblioteki Warszawskiej” ukazuje się nowela Henryka Sienkiewicza „Jak we śnie”.

CZERWIEC – 02. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Odbieram Twój list w samą porę. (…) Dzieci moje po miesięcznym blisko pobycie pojechały wczoraj do Zakopanego, a ja jadę jutro do Karlsbadu na trzy lub cztery tygodnie. Donosisz mi o zgodzeniu się Luca (Lucjana Wrotnowskiego) na dołączenie noweli, jeśli będą tanie. Otóż nie. Nie dostaniecie ich tanio. Ani centa mniej niż zwykle. (…) Albo znajdziecie w drukowaniu interes wydawniczy i w takim razie drukujcie – albo nie. To nie jest towar, który by wietrzał albo płowiał. (…) …obrachowawszy „Listy” afrykańskie przekonałem się, że… jeśli ich nie wydrukujecie, poczekam, aż się zbierze tom i wówczas czy to Gebethner i Wolff, czy Lewental (Franciszek Salezy /Salomon/ Lewental), czy Spółka Wydawnicza zapłaci mi za wydanie, ile zechcę. Piszę o tym dlatego, żebyście się
nie krępowali i nie myśleli, że mi odrzucenie ich od „Listów” zrobi jaką przykrość.

Nad nowelą dla Was
(„Pójdźmy za Nim”) dłubię teraz, ale – jak zwykle u mnie – robota idzie powoli. „U źródła” – epatuje i tu wszystkich, co dla mnie jest miłą niespodzianką, bo – jak zwykle – wątpiłem, czy to jest coś warte. Pytasz o „W pętach”. Co Ci mam powiedzieć. Trudno zaprzeczyć, że gdyby nie było „Bez dogmatu”, nie byłoby i „Pęt”, bo ten krytycyzm, który przeżera
i unieszczęśliwia ludzkie dusze, to jest ta sama zasadnicza idea. (…)

CZERWIEC – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Dreźnie. Zwiedza Galerię Obrazów Starych Mistrzów.

CZERWIEC – 04. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Dreźnie. Zwiedza Galerię Obrazów Starych Mistrzów.

CZERWIEC – 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Dreźnie. Zwiedza ogród zoologiczny.

CZERWIEC – 06. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Dreźnie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Jutro, tj. we wtorek, jadę do Karlsbadu. Miałem już wiadomość od Hassewicza (Stanisława Hassewicza). Zajął się moim mieszkaniem z wielką uprzejmością i obiecuje mi „taniość, elegancję i wygodę”. –

Do Drezna źle trafiłem. Naprzód niepogoda – a po wtóre dwa święta. W piątek i sobotę byłem w galerii, ale niedługo, bo otwarta tylko do 1-szej. (…) Deszcz tu ciągły. Na dworze raczej chłodno, a w murach stary żar nie do wytrzymania. Otóż trudno o gorsze warunki dla mego gardła. Wskutek tego dostałem nie tylko bolu gardła, ale kolek w płucach, które mimo synapizmów
(okładów
z utartych na proszek ziaren gorczycy) trwają ciągle w połączeniu z lekką, codzienną gorączką. (…) Wczoraj byłem w ogrodzie zoologicznym. (…)

Czytam, raczej odczytuję z wielkim zajęciem Vie de Jésus Renana
(„Żywot Jezusa” Ernesta Renana). (…)”

CZERWIEC – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Karlsbadu. Zatrzymuje się w willi Merkur.

CZERWIEC – 08. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 09. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„ (…) Parę słów, bo prócz wszystkiego – łupie głowa. Przyjazd onegdaj. Wczoraj ból gardła i łóżko. Dziś wstałem, byłem
na poczcie etc.

Bystrama widziałem pierwszego dnia – i dziś długo; po południu pójdę poznać panią. (…)”
Pisarz wymienia tu Bystramów (?) z Bystrampola, krewnych Wandy z Mineyków Szetkiewicz.

CZERWIEC – 10. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 11. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 12. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 13. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 14. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 15. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Tego dnia odwiedza Włodzimierza Ksawerego Tadeusza Dzieduszyckiego.

W numerze 136. krakowskiego „Czasu” rozpoczyna się druk noweli „U źródła”.

CZERWIEC – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Pytasz o usposobienie. Zakatarzone pod każdym względem. Tapsja (plaster leczniczy z rośliny tapsja) gryzie, Milbrun pali –
i w ogóle te prymicje kuracji nie są ani miłe, ani skuteczne. (…)

Ludzi tu dużo, ale często aż za dużo. Z milszych jest Brandt
(Józef Brandt) z żoną (Heleną z Woyciechowskich Pruszak) i pasierbicą
(? Pruszak), ładną, choć nieco krzykliwą panną. Jadą do Krakowa dziś – więc może ich zobaczysz. Jest Marceli Czartoryski, który przed chwilą był u mnie; jest stary Dzieduszycki (Włodzimierz Ksawery Tadeusz Dzieduszycki), u którego byłem wczoraj;
pp. Modzelewscy
(?); pani Malinowska, wdowa po tym, który umarł w Meranie etc. Naprawdę – nie ma nikogo bardziej interesującego. Luc już pojechał, jest tylko szwagier jego, Czarnowski (Aleksander Czarnowski), ojciec Adoli –
jest także Załuski
(Karol Bernard Załuski). Bystramowie pojechali. Byłem dla nich bardzo grzeczny, chcąc im się wypłacić
za nadzwyczajną serdeczność. (…)

Kto nie przedrukowywa U źródła – „Kraj”, „Kurier Warsz[awski]”, „Słowo”, „Czas”, „Dziennik Poznań[ski]” etc. Tym lepiej, że to
tak epatuje ludzi – bo dla mnie jest to niespodzianką zupełną. (…)”

CZERWIEC – 17. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 18. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

W numerze 139. krakowskiego „Czasu” kończy się druk noweli Henryka Sienkiewicza „U źródła”.

CZERWIEC – 20. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 21. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Jest podejmowany obiadem przez obchodzącego imieniny Włodzimierza Ksawerego Tadeusza Dzieduszyckiego. Spotyka tam: Klementynę z Dzieduszyckich Szembek i Marię Dzieduszycką.

CZERWIEC – 24. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Otóż trzeci tydzień upływa, jak tu jestem. Skutków dotąd żadnych – ani źle, ani dobrze. – A ponieważ niektórym gościom robi się tu gorzej – więc jestem zadowolony. Dostrzegłem jednej tylko zmiany. Oto straciłem dwa kilo. Z lekkością wraca młodość, a z młodością znów lekkość. Dobre i to. – Miłe kółko błędne. (…)

Przyjechała tu p. Sobańska
(Maria z Potulickich Sobańska) z córką Izą. Jadłem z tymi paniami dwukrotnie kolację. (…) Panna ani wie, że trochę mi służyła za model do Toli w Źródle (noweli „U źródła”). (…) Za parę dni przyjedzie tu pani Wołod[kowiczowa] (Helena
z Borszów-Drzewieckich Wołodkowicz) z panną Muszką (przybraną córką Marią /Marynuszką/ Romanowską-Wołodkowiczówną). On (Konstanty Wołodkowicz) już jest. Bardzo rozgarnięty człowiek, zajmujący się literaturą. Dzieduszycki (Włodzimierz Ksawery Tadeusz Dzieduszycki) dziś wyjechał. Wczoraj z powodu jego imienin odwiedzały go pani Szembekowa (Klementyna z Dzieduszyckich Szembek) i p. Maria (Maria Dzieduszycka) z Franzensbadu. Byłem zaproszony do nich na obiad – i jadłem. (…)

Dzienniki polskie wszędzie – a we wszystkich U źródła. – Aż się robi piła. Wczoraj otrzymałem list z prośbą o przekład niemiecki. Pozwoliłem. (…) Nie robię nic, ale wzbieram. Będę eksplodował w Zakopanem. (…)”

CZERWIEC – 25. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 26. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 27. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 28. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur.

CZERWIEC – 29. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Karlsbadzie w willi Merkur. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Dziś jest czwartek. Otóż we wtorek przyszły wyjeżdżam stąd do Krakowa. Przez środę, a może i czwartek będę w Krakowie, potem [jadę] do najmilszych figur do Zakopanego. (…) Ojcu memu wypłacajcie stale jak dawniej. (…) Mam dla Was zaczętą nowelę, której treścią jest ukrzyżowanie („Pójdźmy za Nim”). Tu nie piszę, bo mi nie wolno, ale skończę ją w Zakopanem, gdzie będę po odpoczynku eksplodował mocno, bo się dużo we mnie nazbierało. (…)

LIPIEC


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Mieszka w domu Trzebuni. Oburzony otrzymaniem wezwania do uregulowania rachunków ze „Słowem” pisze do Antoniego Donimirskiego:
„(…) Jestem na wsi na wakacjach. Przyznacie więc, że pora wezwania była najniewłaściwsza. Prowadzę przy tym
po karlsbadzkiej
(kuracji opartej na alkaliczno-słonej wodzie mineralnej z Karlsbadu, dzisiejszych Karlovych Varów, w Czechach, skutecznej
w leczeniu chorób przewodu pokarmowego) kurację kissingeńską (opartą na wodzie z Kissingen w Bawarii zawierającej szczawy i solanki żelaziste przydatne w leczeniu układu trawiennego), której przerwanie mogłoby wpłynąć niepomyślnie na moje zdrowie. (…)

…mam w Kasie Oszczędności w Krakowie około 50 000 fr., co zresztą może w każdej chwili sprawdzić urzędownie czy jak tam, pytając o to dyrektora Ślęka
(Franciszka Ślęka). Kupony od tych papierów płatne są 1 października. (…) Dlatego tylko odkładam spłatę do października. I jeszcze z drugiej przyczyny. Oto do rachunku nie wciągnięto tego, co „Słowo” mnie winno za przedruki Wyroku Zeusa, Lux in tenebris i U źródła. (…)

Na pozór, że ktoś
(Lucjan Wrotnowski) po przeprowadzeniu buchalterii wzywa o likwidację rachunków, nie ma w tym nic dziwnego
i ze stanowiska kancelaryjnego dokument jest w porządku. Ale sami wiecie najlepiej, że w redakcjach się tego nie robi, zwłaszcza gdy się ma do czynienia ze współpracownikiem stałym,
z którym robiło się interesa na tysiące rubli i w stosunkach z którym debet i credit
(winien – ma) może się zawsze wahać na jedną albo na drugą stronę. Nie robi się tego ani w takiej formie, ani w ten sposób, ani w ogóle wcale, zwłaszcza ze współpracownikiem, któremu pismo tyle zawdzięcza i który nie odchodzi. (…)

Za czasów mojej biedy, byłem przez lata całe winien redakcji „G[azety] Polskiej” sumę daleko większą, którą spłaciłem dopiero
z powieści hist[orycznych] drukowanych w „Słowie” – a nigdy do głowy nie przyszło im posyłać mi podobnych kancelaryjnych wezwań. (…)

Z tego powodu uważam absolutnie to wezwanie do likwidacji jako likwidację zupełną moich stosunków ze „Słowem” i donoszę Wam o tym nie dlatego, by żądać jakiegokolwiek zadośćuczynienia, ale żebyście się nie dziwili, jeśli nic więcej mojego
nie będziecie drukować ani przedrukowywać. (…)”

LIPIEC – 10. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie.

SIERPIEŃ – 01. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Kazimierza Pochwalskiego:
„(…) Kochany Panie Kazimierzu. Obiad jutro. – Dziś o 6-stej będzie u mnie kilka osób z Pańskich najbliższych znajomych –
i wypijemy kieliszek wina za Pańskie zdrowie. Czekam na Pana u siebie punkt szósta. Naturalnie bez fraka. Będzie tylko Cieszkowski
(Zygmunt Cieszkowski), Michałowski (Ludwik Michałowski), Morawski (Kazimierz Morawski), Andrze[ej] Potocki, Malczewski (Jacek Malczewski), jeśli go znajdę, Bliziński (Józef Bliziński) i Janczewski (Edward Janczewski). (…)”

SIERPIEŃ – 06. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Pani Zakrzewska (Maria Zakrzewska) jest tu i zabawi długo. Widuję ją niemal co dzień – i zawsze stara historia. Udaje się
i trzeba udawać, że się jest pod wrażeniem – a tymczasem się nie jest – pas un brin de courant
(ani śladu zelektryzowania)!

Listowanie z Gasteinem nader ożywione. Otrzymuję listy od pani
(Marii Romanowskiej-Wołodkowiczówny), po pięć arkusików – z całymi studiami psychicznymi: jest smutna, martwi się, tęskni; czasem mówi, że nie kocha, a gdy nie ma listu ode mnie – to rozpacz, oskarża się przed mamą i w dzienniku; mama nie rozumie, trapi się pyta, co to znaczy – a panienka znów tęskni, znów się oskarża etc. Mama następnie pyta, czy w razie jej śmierci wziąłbym panienkę. (…) Okropnie narwane, entuzjastyczne i poczciwe serce. (…) …tłomaczę w każdym liście, że nie jestem kochany, że to tylko niepokój szlachetnej duszy, by komuś nie przyczynić zmartwienia – że to przejdzie, że przyjdzie ktoś, kto potrafi obudzić prawdziwe uczucie bez wahań etc.

Może jest w tym coś prawdy, bo zresztą znaliśmy się dni dziesięć. Gdyby we mnie była zupełnie jasna chęć i zeznana
(uświadomiona) miłość, to najprostsza rada byłaby pojechać – i być jeszcze dziesięć dni razem. Ale tego nie zrobię. (…) Napisałem zresztą to tej pani, z dodatkiem, że chodzi mi w ich interesie o to tylko, by przecięcie nici wyszło z ich strony.

Zabawną jest rzeczą, że urzędnik na poczcie w Zakopanem, który te wszystkie listy ekspediuje w dwie strony, zwie się Płoszowski.

Może – nawet bardzo być może, że ożeniwszy się kochałbym ją mocno – ale sama myśl żenienia się jest dla mnie tak męczącą
i nieznośną, że nie umiem Ci wypowiedzieć. (…) Spal ten list – a tymczasem całuję Twoje miłe i zacne łapki. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Niedziela, 06 sierpnia 1892. Otóż niedziela przypadała 07 sierpnia 1892 r., a 06-go była sobota.

SIERPIEŃ – 07. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 08. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 09. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 10. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 11. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Edvarda Jelínka:
(…) Dzinka dziękuje bardzo a bardzo ładnie za lalkę czeską. Radość i wdzięczność była wielka. (…) Na drugim miejscu ja z równą wdzięcznością dziękuję za pamięć o mnie i miły list. Wszyscy tu Pana wspominamy i żałujemy, że Pan wyjechał, zwłaszcza
że pogoda teraz daleko lepsza i słońce nie należy do nadzwyczajnych zjawisk. Wczoraj przyjechało całe towarzystwo czeskie, które jutro udaje się w góry. (…) Niech Pan zechce łaskawie podziękować p. Vrchlickiemu
( Jaroslav’owi Vrchlický’emu) za wiersz (wiersz „Dvoji toucha” /”Dwoiste pragnienie”/ dedykowany Henrykowi Sienkiewiczowi – zamieszczony w zbiorku „Dni i noce” wydanym w 1889 r.)
i książkę. (…)
.

SIERPIEŃ – 12. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 13. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 14. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 15. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 16. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 17. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 18. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanemw domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 19. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 20. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 21. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 22. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 23. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 25. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 26. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 27. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 28. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 29. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 30. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

SIERPIEŃ – 31. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 01. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 02. [PIĄRTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 03. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 04. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 05. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 06. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 07. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) …oczywiście, że nasze stosunki pozostaną niezmienione, ale do „Słowa” nie będę pisywał. Po prostu nudzą mnie już
te pretensje, niechęci etc. Zapłacę rachunek, jak się płaci np. krawca, i na tym poprzestanę. Byłbym go i tak zapłacił nowelą, którą, jak wiesz, dla Was przygotowałem, ale żądanie w liście Wr[otnowskiego] „zwrotu pieniędzy w możliwie najkrótszym czasie” nie zostawia mi pod tym względem wyboru. Przeto nowela
(„Pójdźmy za Nim”) pójdzie do „Bibl[ioteki] Warsz[awskiej]”. (…) Wszystko to jest niechęć, która również siedzi w niedołączeniu do „Listów” afrykańskich nowel, co ze stanowiska wydawniczego jest prostym nonsensem. (…)

Do Krakowa nie mogę żadną miarą teraz przyjechać, bo jestem chory na żołądek. (…) Piję znowu Kissingen i jestem na nader ścisłej diecie, która w podróży jest niepodobną do zachowania. Teść
(Kazimierz Szetkiewicz) mój także niezdrów. Leczy nas Florkiewicz (Władysław Florkiewicz). (…)

WRZESIEŃ – 08. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 09. [PIĄRTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 10. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 11. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 12. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 13. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 14. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 16. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 17. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 18. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 19. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 20. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) Zajęty jestem obecnie pisaniem nieco większej noweli pod tytułem Pójdźmy za Nim. Wraz z trzema poprzednimi, które wyszły w „Bibliotece Warszawskiej”, i z piątą, którą zaraz po tej napiszę, utworzy się tomik lub tom, zależnie od druku, interlinii
i w ogóle wydania. Otóż zapytuję Pana, czybyś go Pan nie chciał ode mnie nabyć. Tytuły noweli już drukowanych są: I-o Wyrok Zeusa, II-o Lux in tenebris lucet, III U źródła. Wariat prawdopodobnie w „Kurierze” by nie przeszedł, dlatego nie robię co do niego propozycji. Gdyby całkiem nie przeszedł, dam do książki co innego. (…) Przede wszystkim jednak odpisz mi Pan bezzwłocznie,
czy Pan zgadza się na moją propozycję. (…) Wszystko pozwala mi mniemać, że książka nie będzie gorzej przyjęta przez krytykę, jak były te trzy nowele, które już ukazała się w druku, jak zaś te były przyjęte, wiesz Pan równie dobrze albo lepiej ode mnie. (…)”

WRZESIEŃ – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 22. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Dzień dobry Pani Żabińskiej. (…)

Kup, Dzinku, kwasu solnego w aptece i bierz po pięć kropli w kieliszku ocukrzonej wody po obiedzie. Pomaga to trawieniu, żołądek bowiem sam wytwarza ten kwas i niemal wyłącznie za jego pomocą rozkłada pokarmy, a po wtóre, jest on najlepszą prezerwatywą
(środkiem zapobiegawczym, ochronnym) przeciw cholerze, albowiem bakterie giną nawet w najsłabszych roztworach kwasu. (…)

Ze mną malwa. Mam katar żołądka, a prawdopodobnie i kiszek, powiększenie śledziony, wątroby, nieregularny obieg krwi, zawroty głowy, bicie serca, słowem tutti frut[t]i
(tu: mieszanina wszystkich rzeczy). Krótko mówiąc: malwa! – Myślę istotnie znowu
o Kalten, bo lekarstwa, jakimi mnie częstuje Florkiewicz
(Władysław Florkiewicz), nie polepszają mego stanu.

Jeśli cholera pozostanie sporadyczną, pojadę wkrótce na Żywiec i Dziedzic – jeśli nie, gdyby zwłaszcza po moim wyjeździe rozwinęła się znowu – sprowadzę dzieci choćby na Sem[m]ering. Oto są moje plany. (…)

Jest tu panna J.
(?) - i jest jednak między nami coś wspólnego. Oto jak zimno, to nam obojgu uszy marzną, a jak gorąco – to także obojgu. (…)

Mateczka wcale tak bardzo z powrotem się nie spieszy. Najprawdopodobniej zostanie tu do 15 październ[ika]. Pewnie sama Ci
o tym napisze. (…)”

WRZESIEŃ – 23. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 24. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni.

WRZESIEŃ – 25. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem w domu Trzebuni. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) Nowelę Pójdźmy za Nim ukończę wkrótce – tydzień później lub wcześniej – nie wiem, bo czasem zostawiam rękopism skończony już na parę dni, by potem spojrzeć na niego obiektywniej i poprawić, co trzeba. Prześlę ją redakcji „Kuriera”
na Pańskie ręce. O tytule, lepiej nie donosić, bo mogę zmienić w ostatniej chwili. – Rzecz jest dość nowa i powinna obudzić zajęcie. (…)”
i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Gebethner i Wolff wniosą do redakcji w dniu 1-szym października na mój rachunek rs 1300. Odciąwszy, co się Wam należy, resztę zachowaj do mego rozporządzenia wraz z sumą, którą będziecie mi winni za przedruk nowel. (…) Płacę tą drogą, albowiem jadę na Żywiec, Bielitz (Bielsko-Biała), Dziedzic (Dziedzice – obecnie: Czechowice-Dziedzice), zatem pomijam Kraków. Muszę tak zrobić
z powodu trudności, jakie stawiają w Wiedniu osobom przybywającym z Krakowa.
(W tym czasie w Krakowie odnotowano pierwsze przypadki cholery.) (…) Cholera zresztą nie jest w Krakowie silną i wobec spóźnionej pory i energicznych środków ostrożności
nie zdoła się zapewne rozwinąć. (…) Ojcu memu bądź łaskaw wysyłać w dalszym ciągu zwykłą ratę. (…)

PAŹDZIERNIK – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Ucałuj ręce mateczki i uściskaj dzieci, a zarazem przykaż im, by do mnie napisały. Jak tam zdrowie Was wszystkich? Czytuję codziennie „Czas” i wiem, że, chwała Bogu, cholery dotąd w okolicach Zakopanego nie ma, ale jednak trzeba zachowywać wszelkie ostrożności i nie żałować karbolu.

Ja mam się nieźle. Przybyło mi wedle wczorajszego ważenia się półtora kilo, co stanowi duży i niespodziewany przybytek. Jem też wszystko – i o ile się zapomnę lub nagawędzę, to nawet za dużo, bo mam apetyt wilczy. – Pisuję też, ile mogę, ale tu dzień taki podarty kąpielami i spacerami, że niewiele mogę. (…)

Z Polaków nikt nie wyjechał. Są więc Bnińscy, a raczej panie Bnińskie
(Emilia z Łąckich Bnińska oraz jej kuzynki) z pannami Łąckimi (?), Stadniccy (Tomasz i Konstancja z Jordanów Stadniccy), Sapieha Paweł (Paweł Sapieha), Artur Potocki z żoną (Marią z Młodeckich)
(z Buczacza) i t[ym] podobne okazy wielkiego świata. (…)”

PAŹDZIERNIK – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 09. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 10. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 11. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 12. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Co do noweli, którą teraz piszę („Pójdźmy za Nim”), po liście Wrot[nowskiego] rozporządziłem zaraz nią inaczej, tj. oddałem,
a raczej przyrzekłem ją Wolffowi do „Kuriera”. Weszła ona do warunków naszego układu, więc w żadnym razie w „Słowie” drukowana już nie będzie.

Tu po staremu. Zimno i szaro. Cholery nie ma, a gdzie jest, to marna. Ze swoim brzuchem poradziłem sobie o tyle, że jem wszystko, i zamiast chudnąć, zyskuję na wadze. (…)

PAŹDZIERNIK – 13. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 14. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 15. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Tego dnia wyjeżdża na jeden dzień do Wiednia, gdzie spotyka Zygmunta Cieszkowskiego.

PAŹDZIERNIK – 16. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Tego dnia wieczorem pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Wczoraj byłem w Wiedniu, miałem telegrafować do Ciebie i do małej Dzinki (córki Jadwigi), aż tu na obiedzie kupka znajomych, Zizi (Zygmunt Cieszkowski) i gawęda – potem późno, czas na kolej – jazda – i przybycie na minutę przed odejściem pociągu,
a w Kalten poczta i telegraf zamknięte. (…)

Zyskałem już 4 kilo i staję się szpetnym otyłym. Winternitz
(Wilhelm Winternitz) kontent ze mnie, a jednak czuję jeszcze od czasu [do czasu] w żołądeczku coś jakby rodzaj gorzkich wymówek, że go zmuszam do pracy nad siły. Taki czas teraz, że kwestia zmniejszenia godzin pracy staje się palącą w całym świecie.

Stypendium
(stypendium imienia Marii z Szetkiewiczów Sienkiewicz) przyznałem tego roku p. Ajdukiewiczowej (Salomei Anieli
z Kirchmayerów Ajdukiewicz), która miała szkarlatynę wraz ze wszystkimi dziećmi, prócz tego chora jest tak na piersi, że Winternitz zapewnia, że zimy nie przeżyje. Gdy zaś zachorowali, on miał 10 guld. W kieszeni, a coś około 70 000 fl. długu.

Zizi tu przyjeżdża codziennie, teraz po prostu jako misjonarz. Chodzi o nawrócenie mnie na „marynusizm”
(swatanie pisarza z Marią Romanowską-Wołodkowiczówną). (…)”

PAŹDZIERNIK – 17. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 18. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 19. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 20. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 21. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 22. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 23. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 24. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 25. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Wkrótce, bo w sobotę, wywożę swoje 4 1/2 kilo z Kalten do Wiednia, a stamtąd po dniu lub dwóch do Krakowa. Cholera jakoby i w Wiedniu już się pokazała, ale marna. (…)

Pani Bnińska
(Emilia z Łąckich Bnińska) z pp. Łąckimi dziś wyjeżdżają. (…) Jest tu jeszcze pani Konstancja Stadnicka (Konstancja
z Jordanów Stadnicka) z młodą, piękną i fenomenalnie głupią p. Platerową de domo Łączyńską (Henryką z Łączyńskich Plater).
Ta przysłała mi album – i napisałem jej wiersz w języku Ki-swahili. Jest to osoba lekkiej treści, a przynajmniej była nią za czasów panieńskich. Ministrowie i nuncjusze odwiedzają ją aż tu… (…) Nie potrzebuję mówić, że moje surowe zasady uchroniły mnie
od wszelkich przedsięwzięć, które tym by były smutniejsze, im by były mniej uwieńczone. (…)

Tarnowski
(Stanisław Tarnowski) przysłał mi swe dzieło o Krasińskim (monografię „Zygmunt Krasiński”), z dedykacją: „jedynemu następcy wielkich poetów” etc. Otóż „jedyny następca” chory jest nieco na żołądeczek, bo się przeziębił w kąpiółce – ale w ogóle ma się nieźle. Zmęczony jest może trochę – wdzięczny za pogładzenie bardzo, a smutnym mu być nie wypada, gdy drogi
do hesperyjskich ogrodów wyściełają mu czerwonym suknem. (…)”

PAŹDZIERNIK – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 28. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 29. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

PAŹDZIERNIK – 30. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Nowelę moją pt. „Pójdźmy za Nim” albo może „Zmartwychwstał” (bo jeszcze nie wiem) ukończyłem dla „Kuriera Codziennego”. Czy ją zechcecie przedrukowywać, to Wasza rzecz. Jest ona nieco obszerniejsza niż poprzednie. Muszę ją tylko przepisać i poprawiać, co zajmie ze 2 tygodnie. (…) Jutro stąd wyjeżdżam i zatrzymam się w Krakowie w Grand Hotelu… (…)

LISTOPAD – początek miesiąca


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Mieszka w „Grand Hotelu”. List do Augusta Roberta Wolffa pisze na blankiecie z nadrukiem „Grand Hôtel, Cracovie”:
„(…) Załączam rękopism Antei (pierwotny tytuł noweli „Pójdźmy za Nim”) – przepraszając za zwłokę. Zresztą sam Pan mi napisałeś, bym się nie krępował terminem. (…) Proszę o nader staranną korektę. – Spodziewam się, że cenzura nie znajdzie ani słowa
do przekreślenia w rzeczy, mającej tendencję nie sceptyczną, ale wprost religijną. Istotnie, nie chodzi mi o nic więcej,
jak o wykazanie, że sceptyczna i chora dusza grecko-rzymska mogła odzyskać zdrowie i być uratowaną przez chrześcijaństwo. (…)”

GRUDZIEŃ – 10. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Będziesz zrzędził, kocie bury, za moją wyprawę do Radziejowic? A brnięcie za kolana w śniegu, z miotu w miot, to nie masaż? A pozbycie się kataru i ewentualnej influency na świeżym powietrzu, w zadymce, to nic? A zabicie szesnastu zajęcy to mucha? – Przy tym uprzejmości, grzeczność, sadzanie na pierwszym miejscu, przyjaźń istotnie wielka i szczera, mimo wszelkich nowin – także coś warte. (…)

Morze Czarne zwało się w starożytności Pontus Euxinus, co znaczy Gościnne; skutkiem tego jadę tam na święta starego stylu.
(Według kalendarza gregoriańskiego Święta Bożego Narodzenia przypadały 6 stycznia 1893 r.) Te panie (Helena Wołodkowicz i Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) ułożyły tymczasem projekt, że pojedziemy do Włoch, morzem, przez Konstantynopol, Ateny etc. (…)

Wyobraź sobie, że stąd do Odessy najlepiej jest jechać na Kijów, co = 40 kilku godzinom drogi, ale w doskonałych wagonach.
W ogóle, włączając Włochy, cała podróż jest mi o tyle nie na rękę, że rupia apana
(brak pieniędzy)! Ale mając nieprzepartą abominację do długów, nie chcę pożyczać i skończy się na jakimś kontrakcie o dużą powieść z zaliczeniem kilku tysięcy rs.
Ma to tę dobrą stronę, że muszę ją napisać, a tę złą, że, Boże, kiedyż się uwolnię od takiej katorgi. (…)”
Tego samego dnia pisze również do Antoniego Wodzińskiego:
„(…) Trudno uwierzyć, ile listów do mnie pisanych ginie lub dochodzi rąk moich nader późno z powodu mego ustawicznego kręcenia się poświecie. – Z Zakopanego jednak odpisywałem Szanownemu Panu na jeden list – i w tej odpowiedzi radziłem przełożyć Bez dogmatu zamiast powieści historycznej. (…) Nie wątpię, że skrócenia, jakie Sz[anowny] Pan poczynił, były potrzebne i całkowicie się na nie zgadzam. Pan masz dziesięć razy więcej znajomości Francji i Francuzów niż ja – więc Pańską powagę w tym względzie zupełnie uznaję. (…)

…ponoszę mnóstwo wydatków takich, jakie pociąga za sobą urządzenie gospodarstwa i domu zupełnie na nowo.
(Mowa tu
o przygotowaniach związanych z planowanym ślubem pisarza z Marią Romanowską-Wołodowiczówną.) Z tych względów wolałbym, gdyby Pański przekład wyszedł przedtem w jakimś wydawnictwie periodycznym, albowiem dałoby mi to termin dalszy, obecnie dla mnie konieczny. (…)”

GRUDZIEŃ – 20. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tego dnia jest podejmowany obiadem przez Konstantego Górskiego.

GRUDZIEŃ – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Tu pogoda była zgniła. Od wczoraj trochę jaśniej, jutro pewno znowu będzie szarość i wilgoć, i posępność, i mgła,
i obślizgłość. (…) Jutro i pojutrze nie wychodzę z powodu Bauerertza
(Adama Bauerertza), który zalecił mi okłady.

Wczoraj byłem na obiedzie u p. Konst[antego] Górskiego i bawiłem się nieźle. Do Kazimierz[ostwa] Krasińskich
(Kazmierza i Marii
z Pudłowskich Krasińskich) nie pojechałem; do Radziejowic proszony jestem na maleńkie polowańko wiliją Wilii – ale też pewno
nie pojadę. Z żołądeczkiem jest niby lepiej. Poczciwy Bauerertza wpada do mnie prawie co drugi dzień, zagawędza się ze mną,
z ojcem – i pieniędzy nie chce brać.

W „Słowie” zapanowała straszna konsternacja z powodu nadzwyczajnych sukcesów „Antei”
(noweli „Pójdźmy za Nim”). Była ona pierwotnie, jak Ci wiadomo, dla nich przeznaczona. (…)

„Bibl[ooteka Warszawska]” zaczęła ze mną układy o powieść w dwóch tomach, mniej więcej na 30 arkuszy. Naprzód dają
2 1/2 tys[iąca] rs. Resztę później. Tak więc będzie monety jak wody. Ja wolę układ z nimi, bo wychodzą raz na miesiąc. Wolff
i Gebeth[ner] mają też ochotę do układów, ale się zgłoszą za późno. Anteę rozbijają na 4 czy 5 numerów, zatem ją psują. –
Nie daj nikomu czytać, póki nie będzie całości. (…)”

GRUDZIEŃ – 30. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Konstantego Marii Górskiego:
„(…) Co się tyczy mojej partyzantki w Pańskiej sprawie, to jest rzecz zupełnie naturalna, gdy chodzi o swobodę twórczości,
a przy tym i o osobę Pańską. Oburza mnie tylko Pańska „modestia”, albowiem uważam w ogóle literatów, a w szczególności Pana za sól ziemi. (…)”

GRUDZIEŃ – 31. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]