(…) Odpuszczono jej liczne grzechy, bo bardzo miłowała. Komu zaś mało się odpuszcza, mało miłuje. [Łuk. 7; 47]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1893



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Nakładem „Słowa” ukazują się w postaci książkowej „Listy z Afryki” ilustrowane przez dwóch malarzy krakowskich: Stanisława Fabijańskiego i Stanisława Janowskiego.
W numerze: 155. „Dziennik Polski”, 126. „Dziennik Poznański”, 128. „Gazeta Narodowa”, 155. „Kurier Lwowski” i 128. „Przegląd Polityczny, Społeczny i Literacki” – zamieszczają nowelę Henryka Sienkiewicza „Bądź błogosławiona – legenda indyjska”.
Henryk Sienkiewicz pisze do Dionizego Henkiela:
„(…) Połanieccy są wykomponowani dobrze oraz zupełnie… (…)”


STYCZEŃ – 02. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Józefa Blizińskiego, że jego nowela „Święto familijne” ukaże się w „Kurierze Warszawskim”, ponieważ „Słowo” wcześniej zaplanowało druk „Obrazka Wigilijnego” Bronisława Grabowskiego.

STYCZEŃ – 07. [SOBOTA]


W numerze 158. „Tygodnika Ilustrowanego” rozpoczyna się druk „Antei”, czyli noweli Henryka Sienkiewicza „Pójdźmy za Nim”, ilustrowanej przez Juliana Maszyńskiego.

STYCZEŃ – 08. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Odessie. Pisze do Antoniego Wodzińskiego w sprawie tłumaczenia powieści „Bez dogmatu” na język francuski:
„(…) …jeśli koszt wydawnictwa Bez dogmatu nie wyniesie więcej nad 1200 fr. – i jeśli kwotę takową można spłacić w czterech ratach – to wydatek taki nie przechodzi mojej możności. (…) Jeśli zysk wydawnictwa przeniesie 500 fr., pozostałą zwyżką będziemy się dzielili – jeśli nie, to należy on zupełnie do Sz[anownego] Pana. (…)

Obecnie bawię w Odessie, skąd jadę prawdopodobnie do Szwajcarii, ale ponieważ nie jest to jeszcze zupełnie pewne,
więc posyłam Sz[anownemu] Panu tymczasowy mój adres: H. Sienkiewicz. Kraków. Wolska 16. Willa prof. Edwarda Janczewskiego. – Jeśli list tak zaadresowany nie znajdzie mnie w Krakowie, prof. Janczewski, który jest moim szwagrem, odeśle mi go tam, gdzie będę. (…)”

STYCZEŃ


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Dzień dobry tej Szarej Pani. Przyjechałem wczoraj wieczór. Dziś będę na śniadaniu z tymi paniami ( Heleną z Borszów-Drzewieckich Wołodkowicz i Marią Romanowską-Wołodkowiczówną), więc nie mogę przyjść zaraz, a chce się coś wiedzieć o Was,
i powiedzieć: Dzień dobry, więc piszę. P. Wołod[kowicz] z panną Marynuszką chcą również dziś być u Ciebie, chyba że się mrozu przestraszą. W każdym razie niech Ziaba odpisze słówko, kiedy będzie najlepiej przyjść. Myślę, że koło czwartej. (…)”

Dziś się zobaczemy. Posyłam Ci Kosmopolię (powieść Paul’a Bourget’a „Cosmopolis”). Dziś się zobaczemy. Pani Szembekowa (Klementyna z Dzieduszyckich Szembek) ma Cię (czy może Was) prosić, o ile słyszałem, na wieczór. Będzie tylko Kocio (Konstanty Maria Górski),
Potk[ański]
(Karol Potkański), Morawski (?), p. Zakrzewska, p. Wołod[kowicz], Lotus (Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) i niżej podpisany. (…)”
Jutro te panie (Helena z Borszów-Drzewieckich Wołodkowicz i Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) nie jadą, więc może dziś nie przyjdą, gdyż jest u nich p. Szembekowa i mogą przyjść inni goście. (…)”
Wczoraj nie przyszedłem, bo byłem w Grand-Hotelu o 6 1/2 na obiedzie z Krasińskimi. Dziś przyjdę. Jutro też. Zdrowie wymaga czegoś bardzo higienicznego. (…)”
Jestem dziś proszony na jakieś pożegnalne śniadanie z Krasińskimi, Panią Platerową (Henryką z Łączyńskich Plater) etc. Z tego powodu nie będę mógł przyjść na obiad, bo nie wiem, czybym się nie spóźnił. Na trzecią mam też jakąś patetyczną inwitację (zaproszenie) pani Michałowskiej (?) kijowskiej. Wolę tedy wpaść do Ciebie po szóstej, już przybrany we frak i kształtem bogów przypominający. (…)”

STYCZEŃ – 21. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. W Sali Towarzystwa Wzajemnych Ubezpieczeń czyta nowelę „Pójdźmy za Nim”.

STYCZEŃ – 31. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Przyjmuje zaproszenie na ślub Zofii Bogusławskiej, córki Władysława Bogusławskiego, z dramaturgiem Stanisławem Kozłowskim. W odpowiedzi pisze do Władysława Bogusławskiego:
„(…) Naturalnie, z wielką radością będę na ślubie i weselu panny Zofii, raz z przyjaźni dla Ciebie i Twoich, a po wtóre, że obecnie mówię sobie: „Pójdźmy za Nią”. (…)”

LUTY – 01. [ŚRODA]


W numerze 158. „Tygodnika Ilustrowanego” rozpoczyna się druk „Antei”, czyli noweli Henryka Sienkiewicza „Pójdźmy za Nim”, ilustrowanej przez Juliana Maszyńskiego.

LUTY – 04. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) …Henio trochę zachorował i nie wiadomo było na co. (…) …leży jeszcze, ale że już trzeci dzień gorączka żadna lub mała,
a trąba zatkana, więc zapewne tylko mocny katar. Doktor dotąd nie był – jeśli jutro będzie miał 37, to i wcale nie będzie. Zresztą zdrowi wszyscy prócz mnie, który po staremu kawęczę, raz lepiej, raz gorzej. Dziś mi było gorzej, jutro pewno będzie lepiej. (…)

Co do pieniędzy z odczytu
(noweli „Pójdźmy za Nim”), rad bym, by jakiś procent był oddany na oświatę, bo zrobiłoby się tym radość Potkańskiemu (Karolowi Potkańskiemu). (…) Byłem… na śniadaniu u p. Heleny Kras[ińskiej]. Zresztą nigdzie. Ojciec zdrów; mateczka ma trochę kataru. (…)”

LUTY – 11. [SOBOTA]


W numerze 163. „Tygodnika Ilustrowanego” kończy się druk „Antei”, czyli noweli Henryka Sienkiewicza „Pójdźmy za Nim”, ilustrowanej przez Juliana Maszyńskiego.

LUTY – 12. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Uczestniczy w uroczystości ślubnej Stanisława Gabriela Kozłowskiego i Zofii Bogusławskiej.

LUTY – 13. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Te panie ( Helena z Borszów-Drzewieckich Wołodkowicz i Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) pytały mnie, czy życzę sobie,
aby przed przyjazdem do Rzymu zatrzymały się w Nervi, i czy tam do nich przyjadę. Powiem prawda, że mi się ten projekt ogromnie spodobał. Lucca, Genua i Pizza blisko; morze! zdrowo! (…)

Z moim gardłem nie jest arcydobrze; katar mam stały, krtań zajętą i kaślę dość ciężko. Morze uczyni mi doskonale. Prócz tego przypuszczam, że Nervi, które jest o godzinę od Genui, posiada klimat Riwiery, i że w marcu będzie już bardzo ciepłe. (…)

Wczoraj byłem na weselu „Bibl[ooteki] Warszawskiej”
(Zofii Bogusławskiej) z Wójtem Albertem (Stanisławem Gabrielem Kozłowskim). Kościół (?) był tak ciasny, że strach. Wyobrażam sobie, co by było, gdyby np. mój ślub miał się odbyć w Warszawie.
Lecz się nie odbędzie.

Do „Czucha”
( Marii Romanowskiej-Wołodkowiczówny) pisuję codziennie, a często i telegrafuję, i w ogóle bardzo mi do niego tęskno. (…)”

LUTY – 14. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LUTY – 15. [ŚRODA]


W numerze 37. „Słowa” rozpoczyna się druk „Antei”, czyli noweli Henryka Sienkiewicza „Pójdźmy za Nim”.

Pisarz przebywa w Warszawie. Przed wyjazdem do Włoch pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Do widzenia, Dzinku. Jadę , ale czuję się bardzo rozbity. (…)”
i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Proszę, każ przysłać jutro wcześniej korektę (noweli „Pójdźmy za Nim”). Składane źle, w „Tygodniku” tekst zmieniany dowolnie. Trzeba mi także szerszych kolumn, by było miejsce na poprawki. (…) Od onegdaj leżę i dziś pewno jeszcze nie wyjdę. (…)

LUTY – 16. [CZWARTEK]


W numerze 38. „Słowa” kończy się druk „Antei”, czyli noweli Henryka Sienkiewicza „Pójdźmy za Nim”.

LUTY – 27. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Nervi we Włoszech. Zatrzymuje się w Hotelu „Eden”.

LUTY – 28. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Przyjechałem dobrze. Zdrowie nieźle. Nervi jest przepyszne, tak nawet piękne, jak żadne miejsce na R[ivierze] d[i] Ponente. – Ciepło, jasno i kwiecisto. Marynuszka (Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) różowsza i ładniejsza niż kiedykolwiek, a także
i tak wesoła jak nigdy. To wszystko nie było dla niej zupełną rzeczywistością, a teraz zaczyna już przybierać kształty rzeczywistości. I poczciwy jest ten „Czuch” bardzo. Zostaniemy tu, jak będzie można najdłużej. (…)

Stoimy zatem w „Eden – Hotel”… Jutro… dadzą tym paniom
(Marii Romanowskiej-Wołodkowiczównie i Helenie z Borszów-Drzewieckich Wołodkowicz) lepsze mieszkanie na II piętrze, a mnie w mezzaninie (na półpiętrze, w antresoli). (…)

Nie masz pojęcia, jaka to piękna dziura i co byś tu znalazła krajobrazów. (…)”
Piękno Nervi opisuje również Kazmierzowi Pochwalskiemu:
„(…) Dokładny adres mój, …, jest Nervi via Gênes, Eden-Hotel (Italie). Przyjechałem tu wczoraj. Nie spodziewałem się nigdy,
żeby to Nervi było takie piękne, tymczasem ładniejsze jest od Pegli i San Remo. – Mnóstwo starych murów pod bluszczem, śliczne ogrody pomarańcz, cytryn, palm i pinii, a przed oczyma morze, zawsze jak turkus. Od Mediolanu aż do gór zasłaniających Genuę jechałem w śniegu i zimnie. Potem nagle jak inny świat. Zielono i drzewa w kwiatach, a dziś chodziłem bez letniego paletota. (…)”

MARZEC – 01. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 02. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 04. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 06. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 08. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 09. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 10. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 11. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 12. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 13. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 14. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Otóż Marynuszka (Maria Romanowska-Wołodkowiczówna) weśmie ślub jako Wołodkowiczówną, jeśli papiery za parę tygodni nadejdą. Jeśli nie, to może brać jako panna Romanowska, a w takim razie trzeba by odszukiwać jej parafii, żyjących krewnych, którzy z prawa mogą dawać pozwolenie etc. … (…)

Wyobraź sobie, bawią tu Litwiny. Jest naprzód p. Swirtunowa z domu Gorska, która ma córkę za jakimś bankierem niemieckim… Przysłały mi masę kwiatów z napisem: mistrzowi, geniuszowi etc. Toż samo zrobili i p. Szczyttowie (Justynian i… zapomniałem), którzy zajmują osobną willę. (…)

Trochę jestem słaby. Dziwna rzecz: Nervi doskonale mi zrobiło na żołądek, a źle na gardło. Ciągle mnie boli, a teraz dość mocno. Może będę musiał iść do łóżka. (…)”

MARZEC – 15. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) Do tomu przybywa znowu jedna nowelka pt. Organista z Ponikły. W ten sposób, zachowując porządek, tak jak podaję –
i o którego zachowanie proszę, tom będzie zawierał: I. Wyrok Zeusa, II. Z wrażeń włoskich, III. Organista z Ponikły, IV. U źródła, V. Lux in tenebris [lucet], VI. Legenda indyjska, VII. Pójdźmy za Nim. Czyli będzie przyzwoity tom… (…)”

MARZEC – 17. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 18. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”.

MARZEC – 20. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi. Mieszka w Hotelu „Eden”. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) P. Wołodkowiczowa dowodzi, że skoro tz[w]. usynowlienije jest, więc bez względu pod jakim nazwiskiem p. Marynuszka
ma brać ślub – innego pozwolenia, jak ze strony Wołodkowiczów nie potrzebuje. (…) Wiesz, co mi się przy tym zdaje? Ale to między nami niech zostanie, bo tylko mój domysł: że p. Marynuszka jest nieprawym dzieckiem
(szczegóły – patrz biogram Marii Romanowskiej-Wołodkowiczówny). Rozczula mnie to dla niej. Wprawdzie w metryce jest wymieniony ojciec Romanowski i matka
z Zasławskich, ale sama metryka wydana jest w parę lat po jej urodzeniu i mogła być sprokurowana za pieniądze. (…)

Co do p. Marynuszki – im lepiej ją poznaję, tym więcej cenię. Jest naprawdę dobra, spokojna i w dobry, zachodnioeuropejski sposób zrównoważona. (…) Natomiast mamę, mimo że to jest przeciwne mojej naturze, muszę trzymać coraz krócej. Nie lubię, żeby się kto mnie bał, a tu jest absolutna potrzeba. (…)

Szczyt[tów] poznałem. Bardzo a bardzo dystyngowani. P. Swirtunowej – nie. (…)

Gardło moje dobrze, żołądeczek nieco mniej pomyślny, ale niezły. (…)”
Pisze także do Kazmierza Pochwalskiego:
„(…) O terminie mego ślubu nic nie mogę Kochanemu Panu donieść, albowiem dopiero w Rzymie, przedstawić trzeba księżom papiery – i jeśli okażą się dostateczne, wyznaczyć dzień ślubu. Zdaje mi się wszelako, że to wypadnie za jakie trzy lub cztery tygodnie. W każdym razie zawiadomię Pana listownie lub telegraficznie przynajmniej na miesiąc przed terminem. (…)”

MARZEC * 21. [WTOREK] – 27. [PONIEDZIAŁEK]


W okresie pomiędzy 21 a 27 marca 1893 r. – w drodze z Nervi do Rzymu – Henryk Sienkiewicz zwiedza Pizę.

MARZEC – 28. [WTOREK]


Z Pizzy Henryk Sienkiewicz przybywa do Rzymu. Zatrzymuje się w w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

MARZEC – 29. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Przyjechałem wczoraj. Bawiłem w Pizie dzień dłużej od tych pań, by ją zwiedzić. Widziałem Duomo, Campo Santo, sławne freski Orcagna, Benozzo Gozzoli, pochyłą wieżę etc. Warto!

Wczoraj tu przyjechałem. Pogoda, zimno bardzo. Tło. Polaków mnóstwo. W hotelach nigdzie miejsca. >„H[otel] d’ Angleterre” jest dobry… Właściciel znał moje nazwisko i tylko dlatego wykręcił pokój („pour une célébrité”
/dla sławnej osobistości/).
Wołod[kowiczowa z córką] stoją w „Hôtel de Rome”. Tamże stoi połowa Krakowa (Badeniowie
/Kazimierz Badeni i Maria ze Skrzyńskich/, Czartoryscy /Marceli Adam Czartoryski z żoną Zuzanną Marią de Riquet, hrabiną de Caraman/) – z Prus Radziwiłły (Fryderyk Wilhelm Ferdynand Antoni Radziwiłł z żoną Marią Dorotą z domu de Castellane), z Rusi Jaroszyńscy (?), Bonieccy (?) etc. etc. – Pan Ludwik (Ludwik Michałowski) mieszka o drzwi ode mnie.

Nervi było miłe. Rzym wyjątkowo zimny. Może będzie lepiej. Teraz boli mnie trochę gardło.

Co do terminu ślubu – nie wiem. Teraz Wielki Tydzień i absolutnie nie ma z kim gadać. Jest tu jednak Mańkowski
(Aleksander Urban Mańkowski), ten żonaty z Włoszką (Wiktorią de Carpenga), który trochę przestraszył już p. Wołodkowiczowa opowiadaniem
o formalnościach. Innych papierów wymaga Kościół, innych „Municipio”
(magistrat). O ile te panie będą w porządku – nie wiem.
Ja, zdaje się, jestem.

…z Marynuszką jestem coraz lepiej, a z p. Wołod[kowiczową] kłócę się. Nie leży to w moim charakterze, ale tak jest. Marynuszkę cenię i kocham, a jest to wzajemne – mamę biorę w kluby, bo inaczej niepodobna: inaczej nie liczyłaby się ani na włos ze mną,
z moimi zajęciami, z moim spokojem i finansową możnością. Powiedziałem je i to, i wiele przykrych rzeczy. Byłem przepraszany, ale teraz znów postawiła absolutne żądanie, żebym na pierwszą podróż wziął pannę służącą, przez nią sprokurowaną.
Na to odpowiedziałem, że absolutnie nie wezmę i zabraniam na przyszłość stawiania mi jakichkolwiek żądań lub wdawania się
w cokolwiek. (…) Ja się z tego śmieję. Swoją drogą są to rzeczy nieprzyjemne, ale gdybym nie trzymał krótko, pozwalano by sobie nadto – więc to kwestia pedagogii. (…)”
Kazimierzowi Pochwalskiemu donosi:
„(…) Przyjechałem wczoraj z Pizy. Tłok tu okropny. O terminie ślubu nic nie mogę jeszcze donieść, albowiem jest Wielki Tydzień
i nie ma z kim gadać. Dopiero po niedzieli będzie można coś postanowić i czegoś się dowiedzieć. (…)

Polaków takie tu mnóstwo, że Corso
(ulica Corso Vittore Emanuele w Rzymie) wygląda jak linia A-B (linia A-B Rynku Krakowskiego). (…)”

MARZEC – 30. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

MARZEC – 31. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone. Tego dnia odwiedza Kaplicę Sykstyńską, gdzie słucha „Lamentacji proroka Jeremiasza” Giorgia Allegri.

KWIECIEŃ


Henryk Sienkiewicz przebywa we Florencji. Przebywa w Hôtel du Sud. Depeszuje do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Zatrzymuję się Florencja, Hôtel du Sud, z powodu lumbago. (…) Zostanę kilka dni. (…)”

W kwietniowym zeszycie „Biblioteka Warszawska” zamieszcza nowelę Henryka Sienkiewicza „Bądź błogosławiona – legenda indyjska” i utwór „Z wrażeń włoskich. Nervi”.

KWIECIEŃ – 01. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Księża mało dali dotąd informacji, bo są ogromnie zajęci, powiedzieli jednak, że „Municipio” wymaga bardzo wiele, między innymi, by papiery wszystkie były tłomaczone na włoski i poświadczone przez konsulów miejscowych (więc w tym razie
w Odessie i Warszawie). Otóż zdaje się ze wszystkiego, że w Krakowie mogłoby być prędzej. W tym kraju księdz nie jest urzędnikiem stanu cywilnego, udziela więc tylko błogosławieństwa i sakramentu, lecz to nie jest ślub, i jakkolwiek i ja,
i Marynuszka jesteśmy poddani rosyjscy, ślub tutejszy kościelny nie byłby aktem cywilnym, zatem nie byłby dla Rosji zupełnym ślubem. (…)

Mam okropny katar, prawie influencę, bo tu raczej zimno.

Wczoraj
(Wielki Piątek) byłem u Św. Piotra (w Kaplicy Sykstyńskiej) na lamentacjach („Lamentacjach proroka Jeremiasza” Giorgia Allegri). Wrażenie ma się tu dziwne. Są to wszędzie raczej przedstawienia niż nabożeństwa. Mnóstwo ludzi z lornetkami. Anglicy
przez naiwność pytają czasem o libretto. (…)

Bardzo rad jestem, że Kocio G[órski]
(Konstanty Maria Górski) dostał pierwszą nagrodę (za „Kantatę Mickiewiczowską” w konkursie na tekst do kantaty muzycznej). Rozstrzygnąłem tę rzecz w Nervi… (…)

Nie mogę pisać Ci, kto tu jest, bo łatwiej byłoby: kogo nie ma. Jest nawet Mendelsburg
(Albert Mendelsburg). (…)”

KWIECIEŃ – 02. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone. Pisze do Konstantego Marii Górskiego:
„(…) …załączam dla Pana… najserdeczniejsze powinszowania i wiwaty z powodu zwycięstwa konkursowego (w konkursie na tekst kantaty muzycznej pierwszą nagrodę otrzymała „Kantata Mickiewiczowska” adresata). (…) W każdym razie: vivat!

Rzym jest miastem polskim, w którym jest trochę Włochów i Anglików. (…)”

KWIECIEŃ – 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 05. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 09. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 10. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone.

KWIECIEŃ – 11. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w „Hotel d’ Angleterre” przy Via Bocca di Leone. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Myślę, że za jaki tydzień będę w Krakowie… Spodziewam się, że tam pójdzie już wszystko gładko, ponieważ zmiana nazwiska została przez cesarza podpisana, a „usynowlienije” było już poprzednio. –

Pani Wołodkowiczowa robiła idealny budżet naszego domu. Marynuszka będzie miała 9 tysięcy rs rocznie. Z powodu budżetu znowu musiałem sévir
(srożyć się, obchodzić z kimś surowo). Powiedziała tak: „Ponieważ jest wyprawa, więc spodziewam się,
że w pierwszym roku Marynuszka nie wyda więcej jak 1000 rs. na ubranie.” Powiedziałem, że nigdy nie będzie tyle wydawała, albowiem jako moja żona obowiązana jest dawać dobry przykład, nie zły. (…)

Mam się z gardłem i żołądkiem dobrze, tylko boli mnie lewa łapa. Początek paraliżeczku, czy co! (…)

Marynuszka zdrowa – miła i żyjemy w zgodzie, jakkolwiek bywam porywczy. (…)”
Do Kazimierza Pochwalskiego pisze:
„(…) Ślub mój odbędzie się w Krakowie. Tutaj władze cywilne wymagają tylu formalności, że przyszłoby zbyt długo czekać. (…) Wszystko to dzieje się dlatego, że tu ksiądz nie jest urzędnikiem stanu cywilnego i że obok ślubu kościelnego istnieje państwowy. (…) Tak wię nie będzie Pan potrzebował jechać do Rzymu, ale za to do Krakowa koniecznie – inaczej bym gwałtu krzyczał. (…)”

MAJ


W Krakowie Henryk Sienkiewicz rozpoczyna pisanie powieści „Rodzina Połanieckich”.

MAJ – 01. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel przy Kärtnerstrasse 31. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Nie pisałem i nie pisałem, bośmy bez mała przez trzy tygodnie wyjeżdżali z Rzymu codziennie, a potem wyjechawszy zatrzymywaliśmy się we Florencji, Bolonii, Wenecji – i ledwie że nie w Tarvis. Na koniec jestem w Wiedniu i te panie także.
Ale czy myślisz, że jedziemy zaraz na ślub do Krakowa? Otóż jeszcze nie. – Miesiąc maj, jako poświęcony Matce-Dziewicy,
nie kwalifikuje się do zamążpójścia i miodowych dni… (…)

Spierałem się, kłóciłem, co wszystko wraz z innymi punktami spornymi o mało nie doprowadziło do zerwania, ale razem wziąwszy musi tak być, skoro nie może być inaczej. Swoją drogą te odkładania licha warte i gdyby nie to, że mam istotne przywiązanie do Marynuszki, poszedłbym za radą pana Wołodkowicza
(Konstantego Wołodkowicza), którego to także złości i który powtarza, że p. Sienkiewicz powinien plunąć na wszystko.

– Tymczasem jaki jest stan moich nerwów – łatwo się domyślisz. Pisać nie mogłem, żołądek popsuł mi się na nowo w wysokim stopniu, mam bole głowy, newralgijki etc. Nie mam w dodatku co ze sobą zrobić i prawdopodobnie pojadę na te dwa miesiące
do Kalten
(Kaltenleutgeben) – żeby nie skapieć do reszty. …zostałem bez wiadomości o dzieciach i wszystkich w Warszawie. Zmiłuj się, zatelegrafuj, czy są zdrowi… (…)

Jeśli zobaczysz te panie w Krakowie, przyjmuj za dobrą monetę, co będzie opowiadać p. Wołodkowiczowa, i bądź dla nich aimable
(miła). Nie chcę, by się ten stosunek popsuł, bo i tak czasem mi się zdaje, że wszystko licho weźmie. – Nie wiem jeszcze, co powie
p. Wołodkowicz, bo on jest od tygodnia w Wiedniu i nic dotąd o tych zmianach nie wie, jego także irytowały te zwłoki. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Niedziela, 01 maja. Otóż niedziela przypadała 30 kwietnia 1893 r., a 01-go był poniedziałek.

MAJ – 02. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel.

MAJ – 03. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel.

MAJ – około 03. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel. Dowiaduje się, że przebywa tu również Karol Benni. Listownie umawia się z nim na spotkanie. W Wiedniu bawią również Konstanty Wołodkowicz z żoną Heleną oraz przybraną córką, Marią Romanowską-Wołodkowiczówną, o której rękę pisarz czyni starania.

MAJ – 04. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Wszystko się wygładziło i znów zapanowała ogólna pogoda. (…) Oczywiście zwłoka zawsze nie jest pomyślną, ale lepiej,
że wypada z powodów zewnętrznych. Z Marynuszką jestem czulej niż kiedykolwiek. W czerwcu (koło 25) te panie przyjadą
i wówczas ma być ślub. Wyprawę zostawiają w Krakowie. Jest w tym to dla mnie pomyślnego, że muszę pisać na gwałt,
a gdyby był ślub zaraz, tobym nie mógł. (…)”

MAJ – około 04. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Mieszka w Erzherzog Karl Hotel. Listownie zaprasza Karola Benniego do Cukierni Gersthnera w Wiedniu przy Koeniger Strasse. Chce przedstawić przyjaciela Helenie Wołodkowiczowej.

MAJ – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Upraszam cię…, byś tę pensję (dla ojca Józefa Pawła Ksawerego Sienkiewicza), choćby na razie nie było moich pieniędzy w kasie „Słowa”, kazał wypłacać regularnie, gdyż wiesz, ile trudności przedstawia posyłanie drobnych sum, jak również, że ja ten rachunek załatwiam zawsze ściśle – i załatwię po otrzymaniu następnych rat za „Połanieckich” na każde Wasze żądanie. „Legendę indyjską(„"Bądź błogosławiona - Legenda indyjska”) mogą przedrukować wszystkie pisma (ze wzmianką, iż to przedruk)… (…) Dzieci moje tu są. Jadę z nimi jutro lub pojutrze do Zakopanego. Będę mieszkał w domu Zborowskich. Ślub mój został odłożony na koniec sierpnia… (…)

MAJ - 09. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz zostaje członkiem Akademii Umiejętności.

MAJ – 10. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze też do Dionizego Henkiela:
„(…) Z początku tej powieści („Rodzina Połanieckich”) nie jestem kontent, pisałem go w najgorszych warunkach. (…)”

MAJ – 21. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Od dziś rana korespondencja z Odessą nie będzie mi zajmowała czasu, albowiem otrzymałem dziś właśnie list pani
Wołod[kowiczowej], zrywający ostatecznie małżeństwo. Mogłem nieraz w sporach z panią Wołodkowiczową nie mieć słuszności
i zapewne jej nie miałem, ale to były rzeczy nic nie znaczące i uczucie prawdziwe, na którym się miało oprzeć całe życie, powinno było wytrzymać i wytrzymałoby te próby.

Zresztą skąd wynikły te spory? Oto stąd, że istotnie spostrzegłem w pannie Marynuszce, obok wielkich przymiotów, zupełną nieobecność różnych uczuć, jak np. poczucia obowiązku względem kraju, zbytnie przywiązanie do zbytku, do towarzystw itp. Uwagi moje wydały się zarazem krytyką jej wychowania i obrażały miłość własną pani Wołodk[owiczowej], a stąd powstało rozdraźnienie i dalsze jego następstwa. (…)

A właściwie o co chodziło? Listy moje stąd były jednym ciągiem dowodów wielkiego przywiązania i wyjątkowej tkliwości.
Nie wiem, o ile to brano w rachunek, ale rezultat taki, jakby nie brano. Rezultat jest taki, jak gdybym był przedmiotem najokrutniejszej igraszki. Sam nie wiem, co mam myśleć. Zapewne w Krakowie było już wszystko postanowione. Przychodzi mi to do głowy, że zostałem poświęcony dla kogoś. Wszystko być może. Jestem stary, znużony i nieszczęśliwy. (…)”

MAJ – 22. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Proszę Cię, jeśli to nie jest zbyt późno, o zatrzymanie w sekrecie tego, co Ci pisałem. Możesz napisać mateczce i ojcu
do Warszawy, ale także prosząc ich o tajemnicę. Chcąc być do końca bez zarzutu, uczyniłem jeszcze jedną próbę pojednania. (…)”

MAJ – 23. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Dziś odebrałem znowu list od pani W. pełen objaśnień, tłomaczeń i obrony ich postępowania. Ale gdy się czuje taką potrzebę usprawiedliwienia się przed kimś, to się czuje i przed sobą, i przed własnym sumieniem. Mój przyjazd do Krakowa był wynikiem mego niepokoju, ale powinien był ją tylko ująć, jeśli się jeszcze wahała. Inaczej tego rozumieć nie mogę.

Pisałem do obu tych pań spokojnie, a do Marynuszki z miłością. (…) Nadziei nie mam żadnej. (…) Oto z listu p. Wołod[kowiczowej] dowiaduję się, że mają wyjechać na Podole – do Czarnomskich
(Mikołaja i Elizy z Szembeków Czarnomskich) etc. Na Podolu mieszka także ów Jełowicki (?), który się o nią oświadczał – i jeżeli tylko on jeszcze zechce, zobaczysz, za miesiąc lub dwa dowiemy się,
czy narzeczoną tego gbura, który ją złamie w rok i panią Wołod[kowiczową] także przez swój powiatowy spartanizm. (…)”

MAJ – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 25. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Nie mam żadnego zamiaru jechać i nigdy go nie miałem. Dwa tygodnie było mi rzeczą pożądaną z dwóch przyczyn. Naprzód dlatego (o czym tym paniom nie piszę, nie chcąc wywierać tymi sposobami moralnego nacisku), że od dziesięciu dni nie wiem,
czy spałem dziesięć godzin, pomimo zimnych okładów na głowę. Po wtóre, że w tym terminie przyjadą dzieci, których widok jest
i byłby dla mnie jakimś uspokojeniem i pociechą.

Ponieważ dotąd p. Marynuszka miała albo mnie, albo moje listy, myślałem także, że przez dwa tygodnie może odczuć ich brak –
a w każdym razie wejrzeć we własne serce spokojniej i głębiej. (…)”

CZERWIEC – przed 03. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wiedniu. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Przyjeżdżam dziś wieczór. Lumbago przechodzi. Prześlij przez Jana wiadomości o przyjeździe dzieci. (…)”

CZERWIEC – 03. [SOBOTA]


W numerze 151. „Kurier Warszawski” zamieszcza nowelę Henryka Sienkiewicza „Bądź błogosławiona – legenda indyjska”.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Odebrałem dziś depeszę z Odessy w słowach: „Zgadzamy się, list wyjaśniający w drodze.” (…)”

CZERWIEC – 06. [WTOREK]


W numerze 126. „Czas” zamieszcza nowelę Henryka Sienkiewicza „Bądź błogosławiona – legenda indyjska”.

CZERWIEC – 20. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Jeżdżę rzeczywiście konno i już się przekonywam, że na katar żołądka lepsze to od Kalten (Kaltenleutgeben), prócz tego chodzę; od dziś pocznę się płukać w Jaszczurówce, sypiam, jak mogę, piszę, ile się zmieści – i oto mój sezon zakopiański. „Słowu” posłałem już nowelę („Organista z Ponikły”) od czterech dni. Będzie w przyszłym tygodniu – i tam, i w „Czasie”. Teraz milowymi krokami kroczę po drodze Połanieckich (powieści „Rodzina Połanieckich”). (…)”

CZERWIEC – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 22. [CZWARTEK]


W numerze 140. „Słowo” zamieszcza nowelę Henryka Sienkiewicza „Organista z Ponikły”.

CZERWIEC – 23. [PIĄTEK]


W numerze 141. „Czas” rozpoczyna druk noweli Henryka Sienkiewicza „Organista z Ponikły”.

CZERWIEC – 24. [SOBOTA]


W numerze 142. „Czas” kończy druk noweli Henryka Sienkiewicza „Organista z Ponikły”.

CZERWIEC – 25. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 26. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 27. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 28. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 29. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 30. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC


W lipcowym tomie III „Biblioteka Warszawska” rozpoczyna druk powieści Henryka Sienkiewicza „Rodzina Połanieckich”.

LIPIEC – 01. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 02. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) „Nervi(„Z wrażeń włoskich. Nervi”) oddano „G[azecie] Polskiej” bez mojej wiedzy i piszę o tym do Henkiela. Sam jestem niekontent z przedruku „Nervi” w „G[azecie] Polskiej”, ale wyznaję, że nie dziwię się ich ochocie wypłatania Wam figla za to,
co Antałek pisał o „Połanieckich” w stosunku do „G[azety] Polskiej”. (…)

LIPIEC – około 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Jeśli p. Wołodkow[iczowa] nie zastrzegła sobie sekretu, czy możesz przysłać mi jej list lub wypisać z niego to, co mnie głównie może obchodzić? Rozumiesz, ile mi na tym zależy, by wiedzieć dokładnie wszystkie przyczyny i móc orientować się
w położeniu. Nie ciekawość, ale najżywotniejszy interes powoduje mnie do tej prośby. (…)”

LIPIEC – 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Jeśli możesz, przyślij mi list pani W[ołodkowiczowej], żebym się mógł dokładnie zorientować w położeniu i porównać go
z listami, które ja otrzymuję. Chodzi mi obecnie tylko o to, czy mam napisać pannie M[arynuszce], że ją uwalniam od owego terminu, jeśli sobie tego życzy – czy też, że i ja już jej nie chcę. Nie potrzebuję Ci mówić, że w obydwu wypadkach zachowam umiarkowanie i ton człowieka dobrze wychowanego. Zdaje mi się, że Ci chodzi o to, by nie mówiono, że ja się gwałtem napraszam, a one nie chcą, więc że życzysz sobie, bym do nich napisał zrywając.

I ja jestem niemal na to zdecydowany, trzeba jednak pamiętać, z kim się ma do czynienia. Jest jedna rzecz pewna,
że gdy napiszę albo że pannę uwalniam od terminu czekając na jej decyzję natychmiastową, albo że zrzekam się jej absolutnie, p. W[Wołodkowiczowa] skorzysta ze sposobności, by całą rzecz obrócić na swoją korzyść. Będzie głosiła, że ja nie dotrzymałem terminu, żem ich zawiódł, że wskutek tego okazałem się człowiekiem, któremu nie można zaufać etc. Bądź pewna, że wszystko, co potrafi zrobić nieświadoma siebie przewrotność i brak zmysłu moralnego – będzie zrobione. Z tych względów proszę Cię o ten list, bo muszę istotnie widzieć jasno. –

Odebrałem dotychczas dwa listy od pani W[ołodkowiczowej] – i jedną depeszę. Listy były tego rodzaju, że gdybym nie wiedział,
z kim mam do czynienia, mógłbym opierając się na nich oczekiwać pomyślnego obrotu sprawy. Inaczej się do mnie mówi, inaczej o mnie, inaczej do ludzi. (…)”

LIPIEC – 05. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Do tego, co zaszło, przyczyniłaś się mimo woli i w najlepszej chęci i Ty także, bo jeszcze przed moim wyjazdem do Włoch przestraszłaś mnie swymi obliczeniami życia nad stan, do którego będę popychany. Mając to ciągle na myśli stawiałem ustawiczną opozycję wszystkim projektom, jakie czyniły te panie co do urządzenia się na przyszłość – i stąd wynikło Bóg wie ile kwasów i nieporozumień. Po powrocie tych pań do Krakowa zdawało im się, że i Ty nawet stajesz po ich stronie w całej tej sprawie, i to dodało im odwagi. Teraz odmówiłaś mi przysłania listu, który był mi potrzebny, pomijając inne względy, choćby dlatego, że Twoich przy największym wysileniu literalnie nie mogę doczytać i co drugie słowo utykam. (…)”

LIPIEC – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 09. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 10. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 11. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 12. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 13. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Koło 17-go lub 18-go przyjadę do Krakowa. Jeśli zamiarem Waszym jest wyjechać wcześniej, bądź łaskawa naszyjnik Dzinki, kołderki oraz jej kapelusik odnieść Janowi do „Hotelu Saskiego” dla mnie 18-go rano. Gdyby mnie nie zastał, niech zostawi
i zapowie mój przyjazd. (…)”

LIPIEC – 18. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie w Hotelu „Saskim”. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Dziękuję najserdeczniej wszystkim przyjaciołom, którzy mi złożyli życzenia w dzień moich imienin, a dziękuję tym mocniej,
iż każdy objaw przyjaźni jest dla mnie cenniejszy.

Proszę Cię o miejsce w „Słowie” – może na parę odcinków. Trochę się palę do napisania o „Doktorze Pascalu
(„Listy o Zoli”
/„Le docteur Pascal”/) i wypowiedzenia przy tym kilku słów ogólnych, a Połanieccy” nie zabierają mi wszystkiego czasu. (…)

LIPIEC – 20. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Dionizego Henkiela:
„(…) Zarzuciłem teraz na kilka dni Połanieckich, bo chcę, by się nade mną trochę wypogodziło. (…)”

LIPIEC – 24. [PONIEDZIAŁEK]


Pisma: „Biblioteka Warszawska” i „Gazeta Polska” – rozpoczynają druk „Rodziny Połanieckich”.

LIPIEC – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Obiad będę jadł u Bogusiewicza (wejście od ulicy Św. Jana) na dole w ostatnim pokoju. Możesz tam śmiało Panią przyprowadzić, gdyż wszystkie przyjezdne tam jadają, a nawet często miejscowe. (…)

LIPIEC – 31. [PONIEDZIAŁEK]


W numerze 172. „Słowo” rozpoczyna druk szkicu „Listy o Zoli (Le docteur Pascal)”.

SIERPIEŃ – 03. [CZWARTEK]


W numerze 175. „Słowo” kończy druk szkicu „Listy o Zoli (Le docteur Pascal)”.

PAŹDZIERNIK – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przyznaje Karolinie Lepszy, żonie Leonarda Lepszego, znanego historyka sztuki, Stypendium Akademii Umiejętności im. Marii Sienkiewiczowej.

PAŹDZIERNIK – koniec miesiąca


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Dionizego Henkiela:
„(…) Połanieckich piszę na nowo. (…)”

PAŹDZIERNIK – 31. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Krakowa. Zatrzymuje się w Hotelu Grand.

LISTOPAD


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Mieszka w Hotelu Grand. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) W żadnym razie estrada, ale dlaczego nie pierwszy rząd? Milej przecie, gdy nikt po palcach nie depce i gdy się nie oddycha zapachem cudzej pomady. (…)”
Do Dionizego Henkiela pisze z Nervi:
„(…) Byłem nieco zniechęcony do Połanieckich. (…)”

LISTOPAD – 01. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Mieszka w Hotelu Grand. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Przyjechałem wczoraj wieczór. Dziś mam migrenę. Ślub ma być 12 listopada. Te panie przyjeżdżają w przyszłą niedzielę. (…)”

LISTOPAD – 02. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie w Hotelu Grand. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Leo (Edward Leo) przyjechał do Krakowa i układ ze mną zawarł (w sprawie przedruku „Rodziny Połanieckich w „Gazecie Polskiej”).
Nie przypuszczam, żebyś miał z tego powodu do mnie żal, postępowałem bowiem zupełnie otwarcie i z góry Cię ostrzegłem,
że ponieważ „G[azeta] Polska” pierwsza się zgłosiła, więc w razie zgody na moje warunki musi mieć pierwszeństwo. (…) Zresztą najlepszy mi dasz dowód, że żałować, a żalić się to dwie rzeczy różne, jeśli wraz z Panią – a zgodnie z obietnicą tak dla mnie cenną – przyjedziecie na mój ślub, który wedle najnowszych rozporządzeń „Jej Liliowego Majestatu”
(Marii Romanowskiej-Wołodkowiczówny) odbędzie się dnia 11 listopada miesiąca i roku bieżącego. (…)
Mścisław i Maria z Popielów Godlewscy otrzymują zaproszenie na ślub pisarz. Treść jego brzmi:
Konstanty i Helena z Drzewieckich Wołodkowiczowie mają zaszczyt zawiadomić o ślubie swej córki Marii z panem Henrykiem Sienkiewiczem, Odessa, willa Wołodkowicz. Pan Henryk Sienkiewicz ma zaszczyt zawiadomić o ślubie swoim z panną Marią Wołodkowiczówną, córką Konstantego i Heleny z Drzewieckich Wołodkowiczów. Warszawa, Wspólna 24. Obrzęd ślubny odbędzie się w Krakowie w kaplicy J. E. Kardynała Księcia Biskupa Krakowskiego dnia 11 listopada 1893 r. o godzinie 11-tej z rana.
Na zaproszeniu Henryk Sienkiewicz dopisał:
(…) Proszę następnie na śniadanie do Gr. Hotelu. (…)

LISTOPAD – około 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Stąd szuka pomocy u księdza Zygmunta Chełmińskiego w sprawie zapowiedzi swojego ślubu z Marią Romanowską-Wołodkowiczówną. Według prawa kanonicznego zapowiedzi mogły być ogłoszone w parafii, w której małżonek mieszkał stale przez sześć tygodni. Można dać
na zapowiedzi w jakimkolwiek chwilowym miejscu zamieszkania, ale tylko na podstawie dyspensy uzyskanej w tej diecezji, w której mieści się parafia nowożeńca.
W liście do księdza Sienkiewicz pisze (na papierze firmowym Grand Hotelu w Krakowie):
„(…) Na koniec musi być gdzieś na świecie miejsce, gdzie mam prawo dać na zapowiedzi lub od diecezji tego miejsca prosić
o dyspensę? Mieszkanie moje stałe jest w Warszawie – faktycznie zaś od dwóch lat, słowem od daty, której ani dokładnie
nie pamiętam, ani mogę sobie przypomnieć, nie mieszkałem nigdzie stale przez sześć tygodni. (…) Ślub mój zapowiedziany jest
na sobotę 11 listopada,… Co mam robić, gdzie się udać? (…)”

LISTOPAD – 10. [PIĄTEK]


W mieszkaniu Stanisława Kostki i Róży Marii Augusty z Branickich Tarnowskich w Krakowie odbywa się raut wydany na cześć nowożeńców Henryka Sienkiewicza i Marii Romanowskiej-Wołodkowicz. Uczestniczyli w nim między innymi: gospodarze, Zygmunt Szembek i Antoni Zaleski.

LISTOPAD – 11. [SOBOTA]


Ks. arcybiskup Albin Dunajewski w swojej prywatnej kaplicy w Krakowie udziela ślubu Henrykowi Sienkiewiczowi i Marii z Wołodkowiczów. Do ołtarza pisarza prowadzą: Róża Tarnowska i Maria z Hołowińskich Czosnowska.

Edward Krasiński wspomina to wydarzenie:
„(…) Byłem na ślubie i na weselu w listopadzie 1893 r. w Krakowie. Odbywały się wystawnie, przy udziale całej elity krajowej
i miejscowej, lecz jakiś cień chłodny roztaczał się nad uroczystościami, które nie miały charakteru radosnego, ale raczej – światowej poprawności. Znałem dobrze obydwie rodziny. Małżeństwo nie było dobrane ani wiekiem, ani usposobieniem,
ani środowiskiem osób, związek zawierających. (…)”
Natomiast Tadeusz Boy-Żeleński pisze tak:
„(…) …na ślubie tym znalazł się cały wielki świat krakowski. Z ciekawością patrzałem na znakomitego pisarza, wówczas czterdziestosiedmioletniego, co w owej epoce, zwłaszcza dla młodożeńca, było straszliwie dużo. Wydał mi się zachwycający,
gdy tak sobie klęczał z dość głupią miną, widocznie wzruszony; dwudziestoletnia oblubienica zdawała się wiele lepiej panować nad sytuacją. Książę-kardynał, świadom ważności momentu, wypieścił po literacku swoje przemówienie; robiąc aluzję do głośnej powieści Sienkiewicza, z naciskiem mówił, błogosławiąc nowożeńcom: „Z dogmatem idźcie w świat…” (…)”
Na ślubie Henryka Sienkiewicza i Marii Romanowskiej-Wołodkowicz oraz na śniadaniu „Słowo” reprezentuje Antoni Zaleski. W czasie uczty weselnej wznosi zdrowie rodziców panny młodej, dziękując za szczęście przyjaciela i kolegi.

Mścisław i Maria Godlewscy są nieobecni na ślubie. Przesyłają natomiast depeszę gratulacyjną:
Telegram, d. 11 listop[ada] 1893. Sienkiewicz, Kraków, Grand Hotel. Na uroczystość dzisiejszą nie zdążywszy uczestniczymy
w niej myślą i sercem. Radujemy się szczęściem naszego przyjaciela Henryka, gotowi dzielić z nim uwielbienie dla Jej Liliowego Majestatu Pani Henrykowej. Obojgu na dalszą drogę życia szczere i gorące «Szczęść Boże». Mścisławowie Godlewscy.
O godz. 19.00, po ślubie Henryka Sienkiewicza z Marii Romanowską-Wołodkowicz, Antoni Zaleski pisze do Mścisława Godlewskiego:
[Kraków], sobota godz. 7 w[ieczór]. (…) Piszę strasznie zmęczony i na wpół urżnięty. Wyobraźcie sobie mój pech. Nauczyłem się na Pamięć znanego Wam toastu, kiedy wczoraj u Tarnowskich (Stanisława i Róży Marii Augusty z Branickich Tarnowskich – w przeddzień ślubu na raucie wydanym na cześć nowożeńców) przychodzi do mnie Zygmunt Szembek i oznajmia, żem właśnie ja został wybrany na wzniesienie toastu rodziców panny młodej. Strasznie mnie to sklapilerowało [?] i wczoraj do 3-ciej w nocy smażyłem ten toast. Ale, dzięki Bogu, wszystko dobrze się udało. Sam Tarnowski winszował. Poza tym zabawna sytuacja: Tarnowski ojcował, Pawlicki (?) matkował, a ja byłem dziadkiem p[ana] młodego. Chciałem przywdziać siwą brodę. Nareszcie sklecone i to na zawsze. Daj Boże szczęśliwie. Za godzinę jadę do Wiednia. Naturalnie, że dziś nie mogłem telegrafować, ale uprosiłem Chylińskiego. Czy dotrzymał przyrzeczenia? Donieście na Seilerstätte (…).

LISTOPAD – 12. [NIEDZIELA]


O godz. 9.00, już z Wiednia, Antoni Zaleski pisze do Mścisława Godlewskiego:
Wiedeń, godz. 9 rano. (…) Wczoraj wysłałem z Krakowa notatkę o ślubie Henrynia, którą on sam czytał i uzupełniał. Dodajcie
w niej do orszaku: Pawła Popiela, Ludwika Michałowskiego, a tam, gdzie mowa o moim toaście, zredagujcie tak: «Od przyjaciół
i kolegów. A. Z. dziękując rodzicom p[anny] młodej wzniósł ich zdrowie itd.» Cały ślub udał się wspaniale. Henrynio w świetnym humorze. Kardynał dotknął z dezaprobatą „Bez dogmatu” mówiąc: «Idźcie dalej, ale z dogmatem, z wiarą itd.» Tarnowskiego prześliczny toast na grze tytułów trochę oparty, więc: «Pójdź za nim», «Bądź błogosławiona» itd. Fatalnie się zdarzyło,
że w chwili kiedy chciał mówić Klaczko
(Julian Klaczko), wstano od stołu. Telegramów nie czytali, więc i Waszego nie znam. [Toast] Morawskiego (Kazimierza Morawskiego) wyszedł niezgrabnie i trochę względem nas nieprzyzwoicie, bo pijąc zdrowie warszawiaków wspomniał «Gazetę Polską», ale «Słowa» nie wymienił. Przypisuję to niezgrabstwu, inaczej uważałbym za świństwo. Źle się stało, że nie wzniesiono zdrowia Tarnowskiego i Akademii, tak świetnie przez Klaczkę i Smolkę (Stanisława Smolkę) reprezentowanej, ale nie było już czasu. Zbyt szybko szła usługa i za prędko skończyło się śniadanie (około godz. 16-stej). Możecie sobie wyobrazić moją wściekłość, gdy mi pokrzyżowano plany. Ale widocznie tak chciał Tarnowski, żeby nie kto inny jego najbliższych reprezentował. Bo kiedy proponowałem Lea jako starszego, odrzucił go stanowczo, a mnie wprost kazał nie cofać się. Wyszło to podobno wcale nieźle. (…)

LISTOPAD – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi przy Via Gênes. Mieszka w Eden-Hôtel. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Wenecja okazała się niemożliwa, zwłaszcza dla influency. Paliliśmy cały dzień na kominkach i marzli. Z Genui byliśmy
w Pegli, gdzie nam się nie podobało – i skończyło się na Nervi, ku wielkiej zobopólnej radości. – Cudowna pogoda, ciepło
jak w lipcu i powietrze niezrównane. W tych warunkach „Hôtel Eden”, zwłaszcza przy Marynuszce, dobrze się nazywa. (…)
Jest nam razem dobrze, o ile p. Wołodkowiczowa nie zepsuje nam życia. Nie masz pojęcia, do jakiego stopnia ona miota się
od chwili naszego wyjazdu. Ułożyła sobie, żem ją ignorował, albowiem nie przemówiłem do niej odpowiednio patetycznie
przy wyjeździe. Ułożyła sobie, że Marynuszka gryzie i zagryzie się z tego powodu, że zatem tragedia gotowa… (…) Marynuszka odbierała na stacjach, w Wiedniu, Wenecji, Genui i to po pięć depesz średnio dziennie – i po dwa lub trzy listy – i że taka nieudolność wycofania własnej osoby choć trochę, choć w pierwszych dniach naszego pożycia, gniewa mnie i nuży. (…)

Staremu Wołodkowiczowi chce się Sycylii – i żonę ciągnie ze sobą. Po drodze pewno tu przyjadą. (…) W ogóle cierpliwość moja będzie wielka i wytrwała – ale gdybym zaczął robić ustępstwa – jestem przekonany, że nie doznałbym wdzięczności, poczytano by to bowiem za moje prawo i rzucano by mną według fantazji z całą bezwzględnością. – Tego nigdy nie będzie – i Marynuszka jest o tym ostrzeżona. (…)

Kaszlę bardzo i połamany jestem przez influencę jak stara laska. (…)”

LISTOPAD – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nervi w Eden-Hôtel. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
Każ nam wysyłać tu „Słowo”, ponieważ będziemy tu siedzieli aż do końca lutego. (…) Mruczno nam obojgu z moją Panią na Was
za to, żeście nie byli na naszym weselu. Siedzi oto teraz za moim ramieniem i mówi, że tak. (…)

DOKŁADNEJ DATY BRAK


W numerze 45. i 48. „Kraju” ukazuje się relacja kolegi uniwersyteckiego Henryka Sienkiewicza, Kazimierza Skrzyńskiego:
„(…) Sienkiewicz kończy obecnie Rodzinę Połanieckich. Po ślubie wyjeżdżają państwo młodzi do Wenecji, a po kilku tygodniach pobytu wracają do Krakowa albo udadzą się do Amalii na zimowe miesiące. W marcu […] pojedzie Sienkiewicz do Rzymu celem odbycia studiów do nowej powieści z czasów pierwszych chrześcijan. Powieść ta, w rodzaju noweli Pójdźmy za nim, nosić będzie tytuł Quo vadis. […] Pp. Sienkiewiczowie osiadają następnie na stałe w Krakowie. (…)”
.

GRUDZIEŃ – 24. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Mieszka w Hôtel de Rome. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Od kilku dni jestem w Rzymie, „Hôtel de Rome”. Zimniej niż w Nervi, ale cóż zrobić. – Ze zdrowiem moim nic dobrego. Doznaję chwilami drętwienia jednej nogi (zdarzyło się to trzy razy), tak że nie mogę się ruszać. Mówią że to także skutki influency. (…)”

GRUDZIEŃ – OKRES PRZEDŚWIĄTECZNY


Henryk Sienkiewicz wraz z żoną Marią z Romanowskich przybywają do Rzymu. Zatrzymują się w Hotelu Splendide. Fakt ten po latach wspomina Kazimierz Dachowski, syn Tadeusza i Marii z Romanowskich (primo voto – Sienkiewicz):
„(…) Przed Bożym Narodzeniem państwo Wołodkowiczowie znaleźli się w Rzymie. Za nimi, na prośbę Marynuszki, pośpieszyli
z Nervi Sienkiewiczowie i zamieszkali w Hotelu Splendid. Tamże Marynuszka opuściła na zawsze swego męża, chroniąc się
do apartamentów swojej przybranej matki. Małżeństwo trwało 6 tygodni. (…)”

GRUDZIEŃ – 30. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rzymie. Pisze do Edwarda Leo:
„(…) Kto mnie wyprawia z taką życzliwością na tamten świat? Jeśli chcą koniecznie, miałem influencę, a obecnie mam,
jak i dawniej… odcisk na małym palcu lewej nogi. Jak daleko od tego na tamten świat – nie wiem, ale chodzę, jem, piję, piszę, leżę w łóżku tylko w nocy itd. (…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]