Zmiłuj się nade mną, Panie, bom jest słaby; uzdrów mnie, Panie, bo strwożyły się kości moje! [Ps. 6; 3]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1895



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Nakładem Wydawnictwa Gebethner i Wolff w trzech tomach ukazuje pierwsze wydanie książkowe powieści Henryka Sienkiewicza „Rodzina Połanieckich”.
W tomie 2. „Ateneum” Piotr Chmielowski zamieszcza swoją recenzję „Rodziny Połanieckich” Henryka Sienkiewicza zatytułowaną „Ironia życia w ostatniej powieści H. Sienkiewicza”.
W numerach 95. – 97. „Kuriera Codziennego” Cz. Jankowski zamieszcza swoją recenzję zatytułowaną „H. Sienkiewicza „Rodzina Połanieckich”.
W numerach 19. – 20. „Przeglądu Tygodniowego” I. Matuszewski zamieszcza swoją recenzję „Rodziny Połanieckich” Henryka Sienkiewicza zatytułowaną „Nowa powieść Sienkiewicza”.
W numerach 20. – 22. „Kraju” Włodzimierz Spasowicz zamieszcza swoją recenzję zatytułowaną „Rodzina Połanieckich”. Najnowszy romans H. Sienkiewicza”.

STYCZEŃ – 01. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24.

STYCZEŃ – 02. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Franciszka Ejsmonda na temat opłaty łowieckiej:
„ (…) Zarzuciłem rachunek i nie pamiętam ścisłej cyfry, ale – o ile pamiętam – było 50 i coś rubli, zatem przesyłam sześćdziesiąt – odkładając ostateczny rachunek do zobaczenia się osobistego. (…)

Powtarzam raz jeszcze życzenia pomyślnego roku… (…) ”
Tego dnia odwiedza pisarza Florian Łagowski, nauczyciel jego syna Henryka Józefa. Ponadto pisarz spotyka się z Józefem Weyssenhoff'em.

STYCZEŃ – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Przyjechałem do Warszawy w niedzielę po piątej. Myśleli tu, że przyjadę później. Wieczorem przyszli goście, a między innymi Antałek (Antoni Zaleski) i Godlewski (Mścisław Godlewski) - potem był wint. (…)

W Wiedniu widziałem kupkę ludzi, między innymi Pochwalskiego
(Kazimierza Teofila Pochwalskiego), Morawskiego, Sozańskiego (Stanisława Sozańskiego). (…)

Dzieciska zastałem trochę kaślące, ale zdrowe i miłe ogromnie. Dzidce dałem pudełko olejnych farb, te od pani Mary
(Marii
z Sobotkiewiczów Dembowskiej). Siedzi teraz w moim pokoju, maluje, a jeszcze więcej terkocze. Henisko przy lekcjach. Uczy się
i marudzi na potęgę. Łagowski
(Florian Łagowski) był tu już dwa razy, a wczoraj na herbacie. Pierwszym razem przyszedł z nim
i Kocio G[órski]
(Konstanty Maria Górski). Weyssenhoffa (Józefa Weyssenhoffa) widziałem wczoraj. (…)

Połanieccy wyjdą za dwa tygodnie w osobnej odbitce. (…)

Wczoraj odebrałem faire part
(zawiadomienie o pogrzebie) od Rodakowskich (Kamili z Salzbergów Rodakowskiej) i telegrafowałem
z kondolencją
(z powodu śmierci jej męża, Henryka Rodakowskiego). (…)

Za parę dni zabieram się naprawdę do Quo vadis. (…)

STYCZEŃ – 08. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Zaprasza Ignacego Chrzanowskiego na herbatę, pisząc:
„(…) „Familia” zgromadzi się u mnie o 5-tej wieczorem na herbatę. Przyjdź, a jeśli masz jakie lekcje, to je opuść, albowiem mędrzec mówi: nie masz rozkoszy nad zaniedbanie obowiązku! (…)”

STYCZEŃ – 09. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Po korekcie Łętowskiego (Juliana Łętowskiego) i rewizji Henkiela (Dionizego Henkiela) chciałbym jeszcze robić superrewizję,
czyli ostateczny przegląd arkuszy
(„Rodziny Połanieckich”). (…) Bądź więc Pan łaskaw wydać polecenie, by arkusze od Henkiela odnoszono do mnie, a ja będę na poczekaniu rewidował. (…)

STYCZEŃ – 10. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Tego dnia wychodzi na spacer z dziećmi: Henrykiem Józefem i Jadwigą - oraz odwiedza Marię Babską.

STYCZEŃ – 11. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Ja mam się nieźle, ale w gardle czuję czasem suchość lub palenie, czasem ból, czasem zwężenie – i różne tego rodzaju dolegliwości. (…) Tu mi jest dobrze o tyle, że jestem w domu, nie samotny – i że naprawdę duszą i umysłem oddalam się jakoś
od tej nieszczęsnej przyszłości, a chwilami nawet oddalam się tak bardzo, że mi się to wszystko wydaje dawne, na wpół zapomniane i całkowicie obojętne. (…)

Widziałem już mnóstwo ludzi. Był u mnie Antał
(Antoni Zaleski), Godlewski, Donimir[ski] (Antoni Donimirski), pan Konstanty G[órski], Benni (Karol Benni), Józio Kr[asiński]. Byłem u pani Heleny Kr[asińskiej], która jest zawsze wielką moją przyjaciółką, byłem u Lea (Edwarda Lea), widziałem Weyssenhoffa, Henkiela… (…) Wczoraj byłem u Helenki (Heleny Sienkiewicz) z Dzinką (córką Jadwigą),
a nie zastawszy jej poszedłem do Maryni Babskiej… (…)

Piątki u B[enniego] istnieją. Może się dziś wybiorę, choć boję się dymu, gorąca i gadania, bo z gardłem nie jest jeszcze koniec.
Był u mnie Bauerertz
(Adam Bauerertz). Różne obawy następstw rozbicia z bicykla i wstrząśnienia nerek zostały usunięte w sposób niewątpliwy. Bole głowy czasem jednak przychodzą. Z gardłem radził mi się udać do Herynga. On jest przeciwny operacji migdałów i chce, by Heryng orzekł, czy jest absolutna potrzeba. (…)

Janek K[Komierowski] podstarzał, ale nie jest nudny. Żyje z żoną jak pies z kotem – kocha córkę i rad, że synowie świetnie się uczą. Pułjan[owski]
(Antoni Pułjanowski) zawsze jest nudny… Rembunio (Aleksander Rembowski) połysiał, zgrubiał…, znosi Dzidce książki. Dzieciska najmilsze na świecie. Stary pracuje, skacze i rusza ustami, a raczej otwiera je nagle, mówiąc, na całą szerokość. Byliśmy wczoraj na spacerze. Przyjdzie jeszcze na mnie, że stanę się domatorem. (…)

STYCZEŃ – 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Załączam trzy ostatnie numery „Biblioteki” („Biblioteki Warszawskiej”) z poprawkami. – Bądź Pan łaskaw posłać je do drukarni
i prosić, by według nich składano. (…) Dziękuję Panu bardzo uprzejmie za Brehma
(Alfreda Edmunda Brehma)… (…)

STYCZEŃ – 16. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24.

STYCZEŃ – 20. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Zajęty gardłem, nie zacząłem jeszcze pisać. Heryng odkrył początki ropienia na lewym migdale, a nawet na krtani, będzie to przeto kanteryzował (wycinał). Ogólnie czuję się tym zmęczony. Przez parę dni nie wychodziłem z domu. Do prologu zabiorę się jutro – i może go prędko napiszę – ale sama powieść zacznie się dopiero w marcu. (…)

STYCZEŃ – 24. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Tego dnia odwiedzają go Józef i Helena ze Stadnickich Krasińscy.

STYCZEŃ – 25. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Kazimierza Morawskiego:
(…) W domu u mnie pustka bajeczna. Gdy jestem za granicą, nieobecność dzieci uważam za coś naturalnego – ale w Warszawie nie umiem się z tym połapać. Henio pojechał na egzamin, Dzinka dla kompanii. Nikt z nas nie mógł im towarzyszyć. Dziadziowie dlatego, że dziadzio miał jakiś atak jakby apoplektyczny, ja dlatego, że jestem świeżo po operacji gardlanej. Grzecznie mówi się, że wypalano mi „granulacje”. – Tuberkułów za życia nikt nie ma. – Z tym wszystkim mam się nieźle i myślę, że z tego nie umrę – ale nie wolno mi z domu wychodzić, a co gorzej palić – i to jest naprawdę gorzej, bo mi przeszkadza w pisaniu. (…)

Znajomych widziałem mniej więcej wszystkich. Z naszych wspólnych bawią tu pp. Józefowie Kr[asińscy]
(Józef i Helena ze Stadnickich Krasińscy). – Panienek dotąd nie widziałem – ale starsi odwiedzili mnie wczoraj. (…)

LUTY


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tu przystępuje do pisania powieści „Quo vadis”.

MARZEC


Teodor Heryng, sławny laryngolog warszawski, przeprowadza u Henryka Sienkiewicza operację wypalenia migdałków.

MARZEC – 07. [CZWARTEK]


W numerze 55. „Dziennik Poznański” zamieszcza wywiad z Henrykiem Sienkiewiczem pt. „Sienkiewicz o pomniku Mickiewicza”.

MARZEC – 15. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Znów gardło! Leżę z polecenia Herynga. Bądź łaskaw, wpadnij do mnie, bo prócz przyjemności widzenia Cię mam też
i kawałek interesu. Kazali mi bowiem zapłacić 120 za pasport przetrzymany w 1883, tj. za rok, w którym wyjątkowo
nie przetrzymałem pasportu. (…) Krótko mówiąc, nadużycie lub pomyłka co do osoby. Zaczynam od tego, że płacę, a następnie robię proces. Otóż ponieważ nie wychodzę, czybyś nie był tak dobry wziąść ode mnie 130 rs i kazać ważnemu zapłacić w Ratuszu (Gorodskaja Kassa -
Kasa Miejska). Później udam się do Jana Maurycego (Jana Maurycego Kamińskiego), niech zrobi farsę. (…)

MARZEC – 18. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Wrzód tym razem krótko trwał, ale nigdy tak mnie z nóg nie zbił. Literalnie jestem wyczerpany i do niczego. Może
i kokainowanie na to wpłynęło, dość, że ze zmęczenia nie chce się żyć, a tu mam Quo vadis na głowie. O przyjeździe oczywiście
nie ma mowy. Nie wolno mi z domu wychodzić – a cóż dopiero jechać. (…)
– i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przyjdź dziś do mnie wieczorem na rekonwalescenckiego wincika. Będzie Janek K[omierowski] i Antałek. (…)

MARZEC – 22. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Ogromnie mnie rozczulił Twój list pełen strachu, czy mi nie zrobiłaś przykrości. Otóż zamiast drzemać po obiedzie odpisuję Ci co duchu, że najmniejszej i że nie miałem nigdy cienia zamiaru robić sekret z mojej bytności w konsystorzu. (…)

MARZEC – 26. [WTOREK]


W numerze 70. „Gazeta Polska” rozpoczyna druk „Quo vadis”.

MARZEC – 28. [CZWARTEK]


W numerze 72. „Czas” rozpoczyna druk „Quo vadis”.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Konstancji Morawskiej:
„(…) …staję się dłużnikiem Łaskawej Pani za tak miły i serdeczny list, jaki z powodu Połanieckich odebrałem. Dziękuję też najserdeczniej. Do przyjaźni Łaskawej Pani i Jej rodziny nie mam może dostatecznych praw – ale ją szczerze odpłacam,
więc wszelkie jej dowody napełniają mnie prawdziwą radością. W tych ostatnich dniach prócz Quo vadis miałem jeszcze
na głowie Bismarcka
(Ottona Eduarda Leopolda von Bismarcka-Schönhausena), a przecież to nie ułomek. „Gegenwart” wezwała mnie, bym wypowiedział o nim swe zdanie, mnie zaś pomimo braku czasu nie chciało się opuścić sposobności do wypowiedzenia paru słów prawdy i do pozbycia się trochę żółci zebranej od całych lat.

Do Krakowa nie mogłem przyjechać, jestem bowiem świeżo po chorobie gardła, ale swoje zdanie o Mickiewiczu
(Adamie Bernardzie Mickiewiczu) przesłałem piśmiennie na ręce p. Edwarda (Edwarda Raczyńskiego). Będę w Krakowie, jak się tylko trochę odbiję z Quo vadis… (…)”
Z powodu 80. rocznicy urodzin Bismarcka dwutygodnik berliński „Die Gegenwart” zwrócił się do dwudziestu najsławniejszych w Europie pisarzy i artystów
z zapytaniem, co myślą o eks-kanclerzu. Henryk Sienkiewicz pisze swoją odpowiedź „O Bismarcku”.

KWIECIEŃ – około 01. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Edwarda Janczewskiego:
(…) Powiedz w Redakcji, że oryginał posyłam dlatego, by list (o Ottonie von Bismarcku) po polsku dany był tak, jak go napisałem.
PS. Redakcja „Gegenwart” nie tylko umieściła skwapliwie ten list, ale w osobnym dopisku wyróżnia go między innymi i nazywa znakomitym. (…)
– i do Kazimierza Morawskiego:
(…) Planu Rzymu nie mam dotąd dobrego, jakkolwiek mam ich dwa. Oba marne – jednak oba wskazują, że z Vicus Apollinis można było przejść nie tylko do świątyni Apollina, ale i na Via Sacra. (…) Moich Lygów wziąłem dlatego, że mieszkali między Odrą a Wisłą. Miło mi myśleć, że Lygia była Polką – i jeśli nie Litwinką, to przynajmniej Wielkopolanką. – To także jest poczciwy gatunek. – Zresztą siedzę i siedzę, i piłuję, a zachęca mnie myśl, że moja powieść urośnie samą siłą rzeczy w wielką chrześcijańską epopeję – pełną różnorodnych typów. Winicjusza, który jest gwałtownik, nawrócę – Lygię pokażę na rogach byka, ale oboje nawróconych połączę, bo trzeba, żeby choć w literaturze było więcej miłosierdzia i szczęścia, niż jest w rzeczywistości. W ten sposób książki mogą być pociechą życia, jak była niegdyś filozofia. (…) Oto są moje zamiary. (…)

Po egzaminie Henia znajdę się w Zakopanem. – Kazałem mu raz otworzyć Tacyta i tłomaczył wcale nieźle. Boję się tylko,
by przy egzaminach nie pochował swoich wiadomości dla siebie, bo to typ tego rodzaju. Zawsze będzie więcej wiedział,
niż pokaże. Wiadomości jego o różnych cjankach potasu i kwasach są wprost bajeczne i przewyższają w stopniu kompromitującym moją wiedzę. – Z Dzinki robi się panienka – ale pieszczoch bebuś, jak i był. (…)

Kocia
(Konstantego Marię Górskiego) widziałem dwukrotnie. Wystrzygł się i wyładniał. – Z wielką satysfakcją, a w dodatku
ze szczerością głosiłem, gdzie mogłem, że jest to człowiek genialny i największy lumen
(światło) rodziny Górskich. (…)

KWIECIEŃ – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Posyłam Ci „Gegenwart” i tekst polski (artykułu o Bismarcku). Dajcie wraz z innymi w dużym odcinku, to może cenzura puści. Gdyby chciała coś wyrzucać, to się nie zgadzam. (…)

KWIECIEŃ – 06. [SOBOTA]


W numerze 69. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się artykuł Henryka Sienkiewicza „O Bismarcku”.

KWIECIEŃ – 13. [SOBOTA]


W numerze 97. „Tygodnika Ilustrowanego” ukazuje się artykuł Henryka Sienkiewicza „O Bismarcku”.

MAJ – 04. [SOBOTA]


W numerze 124. na pierwszej stronie paryski „Le Figaro” zamieszcza artykuł pt. „Henri Sienkiewicz”, wysoko oceniający „Rodzinę Połanieckich”.

MAJ – 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Co się dzieje w drukarni z Połanieckimi! Arkusze leżą po cztery dni u Henkiela i nowych nie przynoszą. Przecie to Wasz własny interes, by powieść ukazała się jak najprędzej i każdy dzień opóźnienia jest prostą stratą – nie moją, ale Waszą. Od czasu,
jak przyjechałem, dawno całość powinna się była ukazać – tymczasem wlecze się tak, jakby chodziło o jaką encyklopedię. (…)

MAJ – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) W przyszłym tygodniu rozpoczyna się część II (pierwodruku „Quo vadis”) - i jest zapowiedziana, a ja ledwie w czwartek będę
w Kalten
(Kaltenleutgeben), ledwie się w piątek rozpakuję, ledwie w sobotę zacznę pisać. Gdzież czas na pisanie i na drogę dla listu, który do Warszawy musi pójść trzy dni. (…) …najdalej za miesiąc sam przyjadę na egzamin Henia, zobaczę Ciebie, Was i kogo potrzeba, mając głowę wolniejszą i trochę czasu, albowiem w Kalten się odbiję. – Tymczasem naprawdę Quo vadis - to dla mnie rzecz najważniejsza. Z tego mam na chleb… (…)

MAJ – 14. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Szczęśliwy jestem, że zbliża się egzamin Henia i czas wypoczynku. Zda, nie zda (choć myślę, że zda), ale nie będzie siedział zgięty w dzwono i używał świeżego powietrza – a to wszystko jest mu absolutnie potrzebnie. Dzinkę odjechałem zdrową
jak ryba. (…)

MAJ – 15. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 17. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 18. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 20. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 21. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 24. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 25. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 26. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 27. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

MAJ – 28. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Taki jestem zapracowany, że doprawdy nie mam kiedy pisać… (…)

Winternitz
(Wilhelm Winternitz) jest chory. Pick mnie zaziębił i napędził mi lumbago czy też jakiegoś reumatyzmu, który się zmniejszył już. (…)

Napisałem sporo, ale co za trudności, gdy zwłaszcza przychodzi świat chrześcijański! (…)

Ja przyjadę koło 10 do Krakowa. Kupiłem tu psa
(rasy jamnik, który został nazwany Wykop), którego przywiozę. Może kupię i bicykl
dla Henia, ale to jeszcze sekret. (…)

MAJ – 29. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Edwarda Lubowskiego:
(…) Pokazało się, żem ostatniego listu zapomniał wrzucić do skrzynki, albowiem znalazłem go dziś na stole wraz z marką
i wszystkim, co potrzeba. (…) W tamtym liście donosiłem dzieciom, że kupiłem tu ślicznego pieska na Zakopane, jamnika nadzwyczaj pięknej rasy, czarnego z rudymi plamkami i białą piersią. Nazwałem go „Wykop”, ponieważ są to psy do ścigania lisów pod ziemią. Ten ma pół roku. Wygląda na swoich krótkich i krzywych nóżkach jak jakaś jaszczurka, ale bardzo miła i wesoła gadzina. (…)

Towarzystwa tu tego roku mało. Znam jakąś panią Bogdaszewską
(?) spod Mińska i mam kilku znajomych, oto wszystko. (…)
Do widzenia około 10 czerwca. Będę i ja spieszył do Zakopanego dla roboty. Chciałbym, żeby już były wakacje i by Henio odpoczął. Będziemy robili razem duże spacery. (…)

MAJ – 30. [CZWARTEK]


W numerze 20. „Kraj” rozpoczyna druk recenzji Włodzimierza Spasowicza pt. „Rodzina Połanieckich”.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Mimo ogromnej pracy doszedłem dopiero do sześciu kartek naprzód – i nie mogę sobie pozwolić np. choćby na wyjazd
do Wiednia. Nie będę więcej zawierał układów z pismami codziennymi. Z „Biblioteką” było lżej. Jeżeli dawałem 30 arkusików
na miesiąc – nie bardzo mogli pomieścić – a tu trzeba dawać dwa dziennie, i jeszcze rzeczy wymagającej ciągłych studiów. (…)

Czym Ci pisał, że kupiłem wspaniałą jaszczurkę, a inaczej mówiąc jamnika, bardzo naprawdę ładnego? (…)

MAJ – 31. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Edwarda Lubowskiego:
(…) Siedzę tu i piłuję, a gdyby ludzie wiedzieli, jak to, co im czytać i krytykować łatwo, pisze się cieżko, to by mieli więcej
dla piszących współczucia. Mam przed sobą dużo jeszcze pomysłów i obrazów, które jeśli dobrze zrobię, to będą dobre –
ale te przejścia od sceny do sceny, te klejenia większych rzeczy mniejszymi scenkami najwięcej mnie zawsze kosztują
i najwięcej drażnią. Zawsze podrzędne figury przychodzą mi trudniej niż główne. Wybrnę jakoś, ale się literalnie zapracowywam – aż Winternitz krzyczy. (…) Krótko mówiąc – męczę się tu robotą jak pies, a w chwilach wypoczynku nudzę się jak żaden magnat w chrześcijaństwie. Mam jednak towarzysza dość miłego i bardzo poczciwego, którego tu poznałem. Kupiłem dla dzieci psa – pysznego jamnika… (…)

CZERWIEC – 01. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 02. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 05. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Jutro jadę do Wiednia i kupuję „Staremu” bicykl. Okropnie mi go żal na myśl, że może nie zdać. Ale sumiennie mówiąc, będzie to nie jego wina – bo on marudzi tam wprawdzie, ale zresztą siedzi bieda w swoim pokoju i robi, co może. Niechże na wypadek powodzenia ma nagrodę, na wypadek niepowodzenia pociechę. Oczywiście, nie można mu ani wspomnieć o tym, aż w Zakopanem – inaczej miałby na głowie welocypedy, nie egzamina. Pies jest tak zabawna figura, jak sobie można wyobrazić. Prawdziwy „krzywołapek, akademiczek”. Będzie ogromna zabawa dla obojga i dla ojca. (…)

CZERWIEC – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 09. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 10. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 11. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben.

CZERWIEC – 12. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Kaltenleutgeben. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Nie mogę przyjechać, tak jak pisałem, bo telegrafował do mnie Szląskowski (Józef Szląskowski), że wracając z Rzymu wstąpi tu w piątek, by mi opowiedzieć, czego się dowiedział na miejscu. Że zaś do Krakowa nie może zajechać, więc muszę go tu czekać. (…)

CZERWIEC – 13. [CZWARTEK]


W numerze 22. „Kraj” kończy druk recenzji Włodzimierza Spasowicza pt. „Rodzina Połanieckich”.

CZERWIEC – 19. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Zmarudziłem z przyjazdem, bom musiał czekać na Szląsk[owskiego], który przywiózł mi kilka ważnych nowin. (…) Pokazało się…, że żadnych papierów jeszcze w Rzymie nie ma, bo dotychczas są w Petersburgu… (…) A oto siedzą (Helena Wołodkowicz i Maria z Romanowskich Sienkiewicz) w Rzymie, narzekają na upały, desperują, a papierów nie ma – i dopiero po ich przyjściu rzecz będzie rozważana. Czy wiesz, że przyszedł zakaz do Krakowa, by nie wydawać kopii dokumentów ślubnych? (…) Szląskowskim i Silvestroni wraz z Pieniążkiem (Karolem Odrowążem Pieniążkiem) w Krakowie poczęli tę rzecz badać i pokazało się, że jest to nadużycie ze strony ks. Mar[t]inelli (Gaetano Martinelli), który się ich sprawą zajmuje. …doszli do jedynego możliwego według nich wniosku: oto ks. Mar[t]inelli, który mógł mieć wiadomość o moim zeznaniu, że rozwód na tej drodze będzie bardzo trudny i przygotowywa sobie nową, polegającą na skręceniu głowy, to jest na wykradzeniu jakiegoś dokumentu z kancelarii krakowskiej. Mówią, że dość by było usunąć pozwolenie księdza odeskiego, by cały ślub uczynić nieważnym. (…) W każdym razie nasiedzą się jeszcze w Rzymie. (…)

Posyłam Ci… odpis wiersza Konopnickiej dla Dzinki. (…) „Wykop” jest rozkoszny. Od pierwszej chwili zrozumiał, że Dzinia jest jego panią… Lata tylko za nią. Nie odstępuje jej na krok. Rano piszczy i drapie we drzwi, by go puściła, choć sypia w pokoju Piotrusi
(pokojówki). Przyjaźń ogromna, a psina istotnie wyjątkowo miła. – W Krakowie Heniska piłują w piątek, a może i w sobotę. Ogromnie chcę, żeby mu się powiodło, bo to takie poczciwe chłopczysko, że nawet Klementyna (Klementyny Kaczmarek) zachwyca się nim. W każdym razie czekam go z rowerem, przy którym jest latarka, torba, dzwonek, hamulec, koła dęte słowem tysiąc rozkoszy. (…)

W Krakowie byłem u Szembeka, u Morawskich, Tarnowskich i u pana Ludwika
(Ludwika Michałowskiego)… Na szczęście, wszystkich zastałem i wszędzie byłem przyjęty.

Tu siedzę nad Quo vadis. Kończę część II. (…)

CZERWIEC – 20. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC –21. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Jego syn, Henryk Józef, zdaje egzaminy do Gimnazjum św. Anny w Krakowie.

CZERWIEC –22. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Jego syn, Henryk Józef, zdaje egzaminy do Gimnazjum św. Anny w Krakowie.

CZERWIEC – 23. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 24. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 25. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 28. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 29. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

CZERWIEC – 30. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 01. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 02. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 03. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 04. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Tego dnia syn pisarza, Henryk Józef, wygrywa zawody rowerowe z młodym Pfeiffer’em. Natomiast Henryka Sienkiewicza
z powodu jego niedyspozycji odwiedza lekarz, Edward Korniłowicz.

LIPIEC – 06. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Wczoraj leżałem w łóżku. Przyszła tak ostra niedyspozycja, że bojąc się ze względu na dzieci, czy nie dyzenteria, wezwałem Korniłowicza (Edwarda Korniłowicza). Sam nie wiedział i położył mnie zaraz. Dziś jest już pewność, że nie – i w ogóle czuję się lepiej. Newralgia głowy w miejscu potłuczonym z roweru ciągle mi dokucza – a czasem idzie na przestrzał. (…)

Henia rower naprawiony. Młody Jastrzębski
(?) nadął koła i naprawił gumę wewnętrzną, a ślusarz dorobił śrubę. Henio jeździ
od kilku dni. Zakazałem więcej jak dwie godziny dziennie – i to z przerwami. Jak jest zgrabny, to trudno sobie wyobrazić. Siedzi
i jeździ, jakby po kilku latach wprawy. – Wczoraj w wielkim wyścigu pobił na głowę młodego Pfeif[f]ra
(? Pfeiffera), chłopca w jego wieku, który doskonale już jeździł rok temu. Jest z tego bardzo dumny, bo byli przy tym jacyś panowie i zakładali się między sobą. – Dziś już skrzywił pedał u roweru, ale to mała rzecz. (…)

Skończyłem część II Quo vadis i w porę, bo miałem czas poleżeć. Posłałem dziś jednak 6 kartek części III i dalej się od jutra biorę do roboty. (…)

LIPIEC – 07. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mariana Hawranka:
(…) Chciałbym porozumieć się z Szanownym Panem, a raczej prosić Go o masaż. Ponieważ jednak z powodu niedyspozycji żołądkowej nie wychodzę od dwóch dni z domu, upraszam o łaskawe odwiedzenie mnie w porze, jaką Szanowny Pan Doktór uzna za najdogodniejszą. (…)

LIPIEC – 08. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 09. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 10. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 11. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 12. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 13. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

LIPIEC – 14. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Konstantego Marii Górskiego:
(…) Ja tu chodząc po lesie myślę o rozmaitych rzeczach, a czasem nawet o sobie. Kiedyś w dżdżu przyszło mi na myśl, jak ja jednak porządnie przyczyniłem się do zwrócenia ludzi w kierunku idealnym. Pan należąc do młodszego pokolenia może nie zdaje sobie sprawy, co się działo w Warszawie za dobrych pozytywnych czasów, gdy Boga pisało się przez małe b, gdy racjonalizm był synonimem rozumu… (…)

W mateczniku też nie od razu zmiarkowano, że takie rzeczy nawet jak Stary sługa, Hania etc. nie należą do estetyki przeglądowo-pozytywnej: wychodzą nie z obozu, ale poza obozem. Później przyszła świadomość obu stronom. Niewolę tatarską przyjęto już źle – a Ogniem i mieczem, Potop, P[an] Wołodyjowski etc. były grzechem nie tylko przeciw pojęciom historycznym prądów racjonalnych i poglądów na przyszłość, ale wprost zwrotem i w teraźniejszości w inną stronę – im bardziej bowiem się podobały i brały ludzi, tym bardziej nastrajały ich w kierunku idealnym. Potem przyszło Bez dogmatu, Pójdźmy za Nim - jedno było obrazem przepaści sceptycyzmu, drugie wprost już afirmacją. Toż samo Połanieccy, a w końcu Quo vadis. Ganiono
czy chwalono, ale rzeczy te wywierały wpływ i wrażenie, a w końcu lub raczej w biegu przyczyniły się do zwrotu nie tylko idealnego, lecz wprost religijnego. (…)

Tyle o tym. Przyjechał tu pan Antoni
(Antoni Górski), był u mnie dziś, wygląda znakomicie, jest bardzo miły – i chodziliśmy trochę
po Zakopanem. (…)

LIPIEC – 29. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Wziąłem już dwie kąpiele, które są rozkoszne, mimo iż upał zmniejsza pożądanie ciepłej wody. – Dra Skrzyńskiego nie ma; zastępuje go jakiś inny, który mnie badał dziś; znalazł przepracowanie, niedomykalność serca etc., etc. Na przepracowanie
i wynikające stąd przypadłości – nie ma niestety środka, bo Quo vadis nie może czekać. Głowa mnie jeszcze pobolewa,
ale że kąpiele wywołują jakoby powiększanie się zrazu wszystkich dolegliwości, czekam więc cierpliwie. (…)

LIPIEC – 30. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

LIPIEC – 31. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 01. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 03. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 04. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 05. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 06. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Prócz Klaczki (Juliana Klaczki) widuję p. Włodzimierza Dzieduszyckiego, który jest dobry jak chleb. Mówił mi, że pani Dzieduszycka (Anna z Dzieduszyckich, żona Tadeusza Dzieduszyckiego) w liście do matki (Alfonsyny z Miączyńskich Dzieduszyckiej) wychwalała Starego i Dzinkę (dzieci pisarza) i zrobiło mi to walną przyjemność. Mnie się też tamte dzieci (dzieci Tadeusza i Anny Dzieduszyckich: Paweł, Włodzimierz, Stanisław, Kazimierz) podobały bardzo i rad jestem dla moich z tej znajomości. (…)

SIERPIEŃ – 07. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 08. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Pisze do Wandy Szetkiewicz:
(…) Trochę mnie niepokoi kaszel dzieci, bo to jednak trwa już długo. Co do gimnastyki, bardzom rad, że będzie co drugi dzień, gdyż Henia nie można przemęczać. Lekcje rysunku go za to nie utrudzą. (…)

Ze znajomych mam tu pana Dzieduszyckiego i Klaczkę. Burzyński wyjechał. (…) Piszę dziś dużo Quo vadis. Głowę elektryzuję
i są dnie, że nie dokucza, ale czasem ból schodzi przez plecy aż do nóg. Pogoda tu zła w ogóle. Nie pada, ale wieje, napędza chmur i nie ma spokoju. Wziąłem już dziesięć kąpieli. (…)

SIERPIEŃ – 09. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Tego dnia umiera przyjaciel pisarza – Antoni Zaleski.

SIERPIEŃ – 10. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 11. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 12. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 13. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 14. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Tu wziąłem już piętnaście kąpieli. Nie nudzę się, bo nie mam czasu. Wiesz, jak to na wodach. Kąpiel, ubieranie się, śniadanie
w łóżku po kąpieli, po której trzeba leżeć – i blisko południe. Przy tym z rana i wieczór Quo vadis, więc dzień ucieka za dniem. Polaków mało. Ze znajomych tylko Dzieduszycki i Klaczko. Jadam z nimi obiad, a kolację z samym Klaczką… (…) Jest też tu Polak, dr Hanakowski
(Włodzimierz Hanakowski), podobny do móla. Był Burzyński (Stanisław Burzyński) z Krakowa, który Cię zna i ma
dla Ciebie uwielbienie. (…)

Biedny Antałek
(Antoni Zaleski) umarł. (…) …on taki nie był do śmierci stworzony, tak go interesowało z całej duszy życie, tak mu było dobrze, że mimo woli myśli się, że śmierć popełniła okrucieństwo. Naturalnie, pełno o biedaku we wszystkich dziennikach
i pełno pochwał i uznania. Nam trup zawsze pachnie – i każdemu oddaje się sprawiedliwość dopiero po śmierci. Mówię to dlatego, że towarzystwo lubiło go, ale właśnie sfery dziennikarskie lekceważyły. Telegrafowałem z kondolencją do żony
(Zofii z Szydłowskich Zaleskiej). (…)

Potkański
(Karol Potkański) jest już w Zakop[anem]. Zostawiłem dzieciom 50 guld. na wycieczki – i teraz odbywają się codzienne sesje, gdzie iść. Nalborczyk (Jan Julian Nalborczyk) daje im także lekcje rysunku. (…)

SIERPIEŃ – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 16. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 17. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 18. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 19. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 20. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 22. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”.

SIERPIEŃ – 23. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Teplitz. Mieszka w Hotelu „Kaiserbad”. Pisze do Kazmierza i Wandy Szetkiewiczów:
(…) Kąpiele w tym roku nie zrobiły mi tak dobrze, jak w roku zeszłym, ale może to jeszcze przyjdzie. Od czasu do czasu odzywa mi się newralgia w głowie, zawsze w stłuczonym miejscu lub na przestrzał, a potem lata po krzyżu i nogach. Czuję się jednak
o wiele zdrowszy i rzeźwiejszy w sobie, a z żołądkiem nie ma obecnie najmniejszej biedy.

Quo vadis posunąłem znacznie. Skończyłem część piątą… Rzeczywiście, że się zapracowywam, ale na to nie ma rady i z małymi przerwami podobno tak już będzie do śmierci. (…) Martwi mnie, że Henisko mizerny, Trzeba bardzo strzec, żeby nie jeździł
za dużo na welocypedzie i nie męczył się. Niech pamięta, że inaczej nie urośnie, a jak będzie zbyt mały, będzie tego sam żałował. (…)

SIERPIEŃ – 26. [PONIEDZIAŁEK]


W drodze z Teplitz do Zakopanego Henryk Sienkiewicz zatrzymuje się w Dreźnie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Otóż nadto mi tęskno bez tych smyków… Ale chcę im zrobić niespodziankę, więc niech Pan nic nie mówi w domu, a wyśle Sobczaka z powozem do Chabówki po otrzymaniu depeszy. (…)
Do Zakopanego jeździło się wówczas zaprzęgiem konnym ze stacji kolejowej w Chabówce.

WRZESIEŃ – 09. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Po skończonym „Quo vadis” będę pisał tę powieść („Krzyżaków”), którą obiecałem Wolf[f]owi i Wam. (…) Dziś wyprawiam się
na niedźwiedzie. Zamoyski
(Władysław Zamoyski) urządza polowanie dla Dzieduszyckiego (Tadeusza Dzieduszyckiego), dla mnie
i Pochwalskiego. Niedźwiedzi jest jakoby pięć, z tych trzy stare. (…)

WRZESIEŃ – 13. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Tego dnia bierze udział w polowaniu na niedźwiedzia. Ranione strzałami pisarza i Tadeusza Dzieduszyckiego zwierzę zdołało ujść w gąszcz świerków po stronie węgierskiej.

WRZESIEŃ – 16. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Ja wróciłem do Zakop[anego], bom zatęsknił do dzieci i myślałem o radości, jaką im sprawi niespodzianka. Za to przyjechawszy poddałem się lenistwu i nie pisałem prawie nic. – Za tydzień wybieram się do Rogalina… (…) Mam w duszy dobre sceny do Quo vadis, ale trochę mi brak warunków do skupienia. (…) Śpieszę się i kończę, bo przyszedł dr Hawranek, który mnie masuje, i ojciec (Kazimierz Szetkiewicz) wychodzi na pocztę. (…)

WRZESIEŃ – 28. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz z Warszawy wyrusza do Rogalina do Edwarda i Róży Raczyńskich.

WRZESIEŃ – 29. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Rogalina do Edwarda i Róży Raczyńskich.

WRZESIEŃ – 30. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 01. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie. Pisze do Wandy Szetkiewicz:
(…) Przyjechałem tu w niedzielę dość zmęczony i z małym lumbago. Droga długa, niewygodna i z częstym przesiadaniem się,
a także z noszeniem tu i ówdzie ręcznych pakunków musiała się do tego przyczynić. Wczoraj jednak byłem już na małym polowaniu z Adasiem Kr[asińskim], na którym zabiłem 6 zajęcy. W Rogalinie prócz gospodarstwa i Ad[ama] Kr[asińskiego]
nie ma nikogo. (…)

Dziś zabieram się do Quo vadis. Z tego powodu dalej nigdzie do znajomych nie będę się zapraszał. (…)
– i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Jeśli będą jakie listy do mnie, bądź łaskaw odesłać mi je do Rogalina (przez Moschin) (Mosinę, miejscowość w pow. Śremskim). Zabawię tu jeszcze z tydzień lub dni dziesięć… (…)

PAŹDZIERNIK – 02. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 04. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 05. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 06. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 07. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 08. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie. Tego dnia dwaj synowie Raczyńskich: Roger i Edward – występują w nowych ubrankach uszytych przez matkę. Ta, dumna ze swoich zdolności krawieckich, chwaląc się swoją niezwykłą siłą, jedną ręką podosi za patkę swojego sześcioletniego syna Rogerka. Henrykowi Sienkiewiczowi bardzo to imponuje. Jednak jego próba kończy się nadwyrężeniem ścięgna prawej ręki połączonym z dotkliwym bólem.

PAŹDZIERNIK – 09. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 10. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 11. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 12. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Piszę z największym wysileniem. Czwarty dzień mdleję prawie z bolu w prawym ręku. Podniosłem nią Rogerka (Rogera Raczyńskiego), tak jak podnosiłem swoje dzieci – i na drugi dzień przyszło. – Jest to taki ból jak scyjatyka w nodze, poruszam nią
z trudnością. Brałem okłady, lekarstwa, antipirynę, fenalicynę – nic nie pomaga. Doktor był co dzień. Jedna morfina przynosi ulgę, ale i mdłości. Quo vadis nie piszę. (…) Nie mogę pisać dłużej. (..) Słabo mi z bólu. Jest tu Rembowski
(Aleksander Rembowski). (…)
– i do Tadeusza Żuk-Skaryszewskiego:
(…) Czy miał Pan w życiu scyjatykę? Otóż ja ją mam – z tą różnicą, że nie w nodze, ale w prawym ręku. Ból nerwu od barku
do palców w tym stopniu, że się chce ściany gryźć. Bóg jeden wie, co mnie kosztuje te kilka słów, na które nie zdobyłbym się, gdyby nie to, że równie boli nie pisać. Dostałem tego z podnoszenia ciężaru. Trzymam pióro jak w rękawiczce. (…)

PAŹDZIERNIK – 13. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 14. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie.

PAŹDZIERNIK – 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rogalinie. Pisze do Antoniego Wodzińskiego:
(…) Niech Pan wybaczy, że nie odpowiedziałem dotąd na Pański list. Odesłano mi go z Zakopanego do Rogalina w Poznańskiem, gdzie bawię obecnie, ale odpowiedzieć nie pozwoliła mi straszna newralgia w prawym ręku, której nabawiłem się, podnosząc ciężar zbyt wielki. Unieruchomiła mi ona na czas jakiś rękę zupełnie, a i obecnie, pisząc, muszę walczyć z ciężkim jeszcze bólem. Jutro powracam do Warszawy, by rozpocząć prawidłowe leczenie. Po powrocie zobaczę redaktorów różnych pism i upomnę się, by powiedzieli coś nie tylko o ślicznym Pańskim przekładzie Bez dogmatu, ale i o całej Pańskiej, tak pełnej zasług działalności. - Bez dogmatu kupiłem tego roku w Teplitz i czytałem z największym zajęciem, jakby nie swoją rzecz. Śliczny i delikatny Pański język nic nie odejmuje oryginałowi, a często przewyższa go tak finezją wyrażenia, iż zadawałem sobie pytanie, czy w tym nie ma i wyższości prozy powieściowej francuskiej nad polską. (…)

PAŹDZIERNIK – 16. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w gościnie u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Podnosiłem dzieci jedną ręką z ziemi – i robiłem to bez najmniejszej obawy. Dlatego że bogdaj tego jeszcze lata to samo robiłem z Heniem, który jest trzy razy starszy. Zauważyłem jednak pewną trudność przy drugim podniesieniu, wieczorem dostałem bólu nad obojczykiem, przy ramieniu, a nazajutrz obudziłem się z gwałtownym bólem od barku i łopatki aż do końca palców. I odtąd to trwa. Cierpiałem tak mocno, że doktor zastrzyknął mi morfinę, która nabawiła mnie mdłości. Ponieważ
i następnych dni ból dochodził do tego stopnia, że byłem bliski omdlenia, więc zostawił mi trochę morfiny do użycia w razie konieczności. Próbowałem jeszcze dwa razy w małych dawkach, ale pokazało się, że płonne były obawy. Ból wprawdzie na razie mniejszy, ale zamiast ożywienia i uczucia spotęgowania życia doznaję takiego wstrętu, że oto morfina stoi; nieraz w nocy boli mnie tak, że chce się ściany drapać, a nie mogę się namówić na zastrzyknięcie i wolę cierpieć na sucho. Teraz w dzień
aż do wieczora mam trochę ulgi, ale po północy rozbolewa się i nie ustaje do jakiej dziesiątej rano. Wszystkie fenaticyny
(fenacetyny), antypiryny i chinina nie wywierają najmniejszego skutku. Sypiam na kanapie wpół ubrany, bo w łóżku więcej boli. Takie też to i spanie.

Jutro wracam do Warszawy i będę tam pojutrze rano. (…) Nie umiem Ci powiedzieć, jak tu wszyscy byli dla mnie dobrzy
i troskliwi. Wszystko siedziało w moim pokoju od rana do wieczora. (…)

PAŹDZIERNIK – 17. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz kończy wizytę u Edwarda i Róży Raczyńskich w Rogalinie i wyrusza w drogę powrotną do Warszawy.

PAŹDZIERNIK – 18. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Warszawy. W obawie o paraliż ręki pisze on do warszawskiego lekarza, Adama Bauerertz’a:
„(…) Przyjechałem z okropną newralgią w całym ramieniu, która powstała z podniesienia zbyt wielkiego ciężaru, a trwa
od dziesięciu dni. Nie mogę spać, a piszę z największą trudnością. Mam dwie prośby: naprzód o łaskawą pomoc, a po wtóre
o przysłanie mi Zaleskiego massera
(masażysty) (…)”
– do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Z powodów czysto osobistych proszę o przeróbkę ilustracji do noweli Bądź błogosławiona. – Chodzi mi o usunięcie nagiej postaci. Straty, jakie by stąd mogły dla K. (Antoniego Kamieńskiego) wyniknąć, gotów jestem pokryć. Jeśli figura nie da się osłonić,
to może całkiem usunąć ilustrację. Szkoda jej, bo śliczna – ale, niestety, nie mogę się na nią zgodzić. (…)
– i do Karola Potkańskiego:
(…) Przyjechałem dziś. Ból po dawnemu mocny, ledwie mogę pisać. Wezwałem Bauerertza, który będzie mnie elektryzował. Droga poszła nieźle. Bauerertz uznał, że to jest newralgia, powstała z nagłego przesilenia. Zresztą trudno zwracać uwagę na to, co mówi, bo choćby było coś złego, toby mi nie powiedział.

Czy Pan uwierzy, że dzieci porosły przez ten czas, i to znacznie. Henio wydaje się długi na wysokich nogach, a piękny jest chwilami bajecznie. Dzinka także się wydłużyła, twarz robi się mniejsza i nabiera dystynkcji. – Udały się te dzieciska. Oboje wstali rano i wypadli na schody, gdym zadzwonił. Była radość wielka. – I ja rad jestem, żem już przyjechał. Jechałem najkrótszą drogą przez Aleksandrów
(Aleksandrów Kujawski), w towarzystwie Remby (Aleksandra Rembowskiego), który również był w Rogalinie. (…)

Boli i boli, więc kończę… (…)

PAŹDZIERNIK – 19. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przyznaje Marii Konopnickiej stypendium im. Marii z Szetkiewiczów Sienkiewicz.

PAŹDZIERNIK – 28. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Edwarda Janczewskiego:
(…) Zobaczywszy się z Tomkowiczem (Stanisławem Tomkowiczem), bądź łaskaw prosić go ode mnie, by obliczył wszystko do części piątej włącznie, co wyszło z Quo vadis - i należność odesłał mi najlepiej do „Słowa” (Warecka 15) (w Warszawie), bo redakcje
nie mają kłopotu z odbiorem. Może adresować na imię Godlewskiego. –

Wiem, że Dzinia jest w Wiedniu. Mnie ręka dolega jeszcze mocno, ale przynajmniej mogę pisać. (…)

PAŹDZIERNIK – 29. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii Jadwigi Franciszki z Popielów Godlewskiej:
(…) Przepraszam najmocniej, że nie mogę przyjść, ale jestem tak cierpiący i na głowę, i na rękę, że muszę iść do łóżka. (…)

LISTOPAD - 03. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LISTOPAD – przed 14. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Wyznaję przy sposobności, żem się zdziwił, iż Pan pozwalasz cytować w „Kurierze Codziennym”, który jest Pańskim pismem, przekazy „Posła z Prawdy” przeciw Pańskim wydawnictwom i zestawiać Wokulskiego i Połanieckiego z uwagami pana Komora (?), a mnie i Prusa z tymże panem Komorem. Nie znam go i nic przeciw niemu nie mam, ale sądzę, że te zachwyty nad trafnością uwag „Posła z Prawdy” mogłyby znaleźć miejsce w jakimś innym piśmie – i wszystko razem wydaje się niezbyt lojalne. Przypuszczam też, że i Pańskim pismom może więcej zależeć na stosunkach z nami niż na łaskach „Posłów z Prawdy”. (…)

LISTOPAD – 14. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Antoniego Wodzińskiego:
(…) Cieszę się prawdziwie, że Połanieccy wyjdą w Pańskim przekładzie… (…)

Z ręką jest lepiej, o tyle przynajmniej, że mogę pisać. Natomiast strzelać mi jeszcze trudno, o czym przekonałem się na ostatnim polowaniu, w którym przed kilku dniami wziąłem udział. (…)

LISTOPAD – 22. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Nie umiem Ci powiedzieć, jak jestem zapracowany i zmęczony. Nawet kiedy nie piszę, nie jestem zdolny ani coś innego robić, ani o czym innym myśleć, jak o Quo vadis. – Doszedłem wreszcie do wybuchu. To, co zapowiadało się dotąd groźnie, było tylko jak pomruk przed burzą. Teraz dopiero będzie burza i rozpocznie się prawdziwa epopea chrześcijańska. Ułożyłem i mam w głowie tyle scen wspaniałych i strasznych, że byle zdrowia i sił – to Quo vadis będzie donioślejsze niż wszystko, com napisał. (…)
Nie wiem, kiedy skończę, bo tyle jest do zrobienia, że prawie setki stron. Teraz tragedia Winicjusza – dalej ogólne sceny. Dalej Winicjusz i Piotr, potem świeczniki, potem Chilon, potem przedstawienie z Lygią, potem znów św. Piotr i właściwe Quo vadis. – Potem ukrzyżowanie – potem śmierć Petroniusza – i epilog. Cząstkę małą wymieniam. Pogańskie życie ustępuje nowemu tchnieniu – i teraz ciągle już będą chrześcijanie. Może skończę w marcu. (…)

Krzyżacy są we mnie prawie zdecydowani. Namawiają mnie też tu, bym pisał wielki epos z czasów Napoleona od [17]94 do 1815. Mógłbym istotnie mieć materiały nadzwyczajne, ale nie wiem, czy będzie czas i siły. (…) Z ręką moją jest lepiej, jakkolwiek niezupełnie dobrze – i zdarzają się objawy niepokojące. (…)

LISTOPAD – 28. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LISTOPAD – 30. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) …od chwili, gdym rozpoczął Połanieckich, naprawdę nie miałem wcale spoczynku. Wczoraj wieczór przyszło jakby ostrzeżenie. Dostałem zawrotu głowy, zesztywnienia i zupełnej chwilowej bezwładności rąk i nóg. W kilka minut to przeszło,
ale Bóg raczy wiedzieć, czy się nie wróci. Od dawna żyję w ogromnym natężeniu wszystkich władz, albowiem rzecz, którą piszę, jest trudna i w tak wysokim stylu, że nic podobnego nikt dziś nie robi. Ale właśnie dlatego trzeba się wysilać, żeby była prawda
i wrażenie rzeczywistości. Do tego siedzę po całych dniach – i jeszcze nie koniec. Oby szczęśliwie przynajmniej dociągnąć
do końca. Jakieś małe przerwy o tyle tylko przynoszą mi ulgę, że nie siedzę zgarbiony przy biurku, bo zresztą dla umysłu nie ma
w nich wypoczynku. (…) Dziś będę u Bauerertza, który mnie leczył na rękę. Przypuszczam jednak, że w Rogalinie zrobiłem sobie większą krzywdę, niż zrazu myślałem. Ręka moja od wczoraj stała się znów jakby cięższa. –

Pozwolenia na przekład francuski
(powieści „Quo vadis”) udzieliłem pani Frankenstein, która mieszka w Rzymie… (…)

GRUDZIEŃ – po 07. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Mam tysiączne przykrości ze strony „Gazety Polskiej” z powodu Waszego ogłoszenia (o zapowiedzi „Krzyżaków”). Dlatego proszę Was, byście poprzestali na tym, co było, i zaczęli na nowo ogłaszać dopiero w styczniu. (…)

GRUDZIEŃ – 08. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Zaprosiłem jutro Krechowieckiego (Adama Krechowieckiego) na śniadanie. Czy byście nie byli łaskawi przyjść także? Zrobicie mi wielką łaskę. Miejsce zejścia u Krechowieckiego w Brühlowskim Hotelu o kwadrans na drugą w poniedziałek. (…)

GRUDZIEŃ – 10. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Będę u Ciebie dziś wieczór koło 8-smej, gdyż przed siódmą muszę wyjść z domu. Zapewne chodzi o Wawelberga (Hipolita Wawelberga)? (…)

GRUDZIEŃ – 13. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Tego dnia z dyspozycji Stolicy Apostolskiej Kongregacja Świętej Inkwizycji [obecnie: Kongregacja Nauki (Doktryny) Wiary] Kurii Rzymskiej rozwiązuje małżeństwo Henryka Sienkiewicza z Marią Romanowską-Wołodkowicz.

GRUDZIEŃ – 14. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) …z Heniem jest tak: dostał kiedyś w nocy zawrotu głowy, w połączeniu z mdłościami i bólem w uchu. Wezwany Sokołowski (Alfred Sokołowski) przyszedł prędko i z miną przestraszoną – po zbadaniu jednak Henia uznał, że nie ma nic poważnego (…),
a do ucha wezwał Benniego. Ten znalazł początkowe zapalenie ucha średniego i zarządził energiczne środki, by dalszemu rozwojowi zapobiec. Kazał przystawić dwie pijawki, co, mówiąc nawiasem, Henia uszczęśliwiło – i zapisał krople do wsuwania
na wacie w kanał uszny. – Ból silny nie powtórzył się odtąd – i zapalenie się zmniejszało. Wczoraj wszystko było na najlepszej drodze – lecz dziś w nocy, zatem już po depeszy Heniowej do Pana, znów miał pół godziny dość ostrego bólu. – Takie rzeczy może powodować i samo zsychanie się błonek – w tej chwili nic go już nie boli… Benniemu właśnie chodziło o to, by koniecznie zapobiec ropieniu. (…)

…zmęczenie moje doszło do maksimum, nerwy się rozstroiły do reszty, i po ukończeniu zwykłej porcji Quo vadis nie jestem zdolny czuć, myślić lub czegokolwiek chcieć. Ale takiego zmęczenia i znerwowania trzeba doświadczyć, bo opisać się nie da. Doszedłem do tego, że gdy przychodzi święto albo jakiś dzień, w którym mógłbym zrobić pewien zapas – to siadam do pisania
i – nie mogę trzech wierszy skleić, dlatego tylko, że wiem, iż można i jutro. Natomiast, gdy muszę – to idzie dobrze. Zwykła historia dorożkarskiego konia. (…)

GRUDZIEŃ – 18. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Syn Henryk Józef choruje na zapalenie ucha. Wieczorem ojciec jego pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) O zdrowiu Henia mateczka donosi Ci szczegółowo. Dziś (środa wieczór) nie jest lepiej ani gorzej, tylko temperatura trochę wyższa, niż była wczoraj (37,7). (…) Niepokoi mnie nade wszystko wyglądanie Henia. Biedaczysko zmizerniało tak, że żal patrzyć. (…) Czasem też wieczór bywam taki wyczerpany, że literalnie nie mogę siąść nawet do listu. Odcinki, jak widzisz, daję długie. Chcę skończyć, bo gdyby to potrwało dłużej, wyobraźnia może by i dotrzymała, bo się to przez robotę rozgrzewa, ale zdrowie nie. Ojciec mój jest chory bez choroby – ze starości. Doktor nie znajduje absolutnie nic – a tymczasem sił ubywa niemal co dzień. Teraz jest nieco lepiej. Nie potrzebuję Ci mówić, że ludzi prawie nie widuję, bo choć wieczór staram się nie pracować, ale brak mi ochoty. (…)

Henisko interesuje się ogromnie porażką Włochów w Abisynii. I słusznie. Ja twierdzę, że każdy ma dwie ojczyzny: jedną swoją, drugą Włochy – i pod względem naukowym, artystycznym, kulturalnym, nie mówiąc o sferze religijnej, tak jest! (…) Na wigilię Wilii wybierałem się do Radziejowic, ale Henio zostanie, Dzinka dla Henia, a ja dla obojga. (…)
– i do Karola Potkańskiego:
(…) Henio dotychczas nie lepiej. W dzień prawie nic go nie boli, a przynajmniej nie odczuwa dolegliwości, bawiąc się i zajmując
to z Dzinią, to z małymi Mineykami
(Władysławem, Józefem i Ludwikiem Mineykami), to wreszcie jak może. Ale wieczorem ból, lub też jego wrażliwość wzmaga się, tak że narzeka i czasem dość długo nie może zasnąć. Wczoraj mu zeszło do północy. (…) Na dzień wstaje z łóżka, ale najwięcej dopiero od południa. Z rana jest mu zawsze lepiej. Dziś nie było gorzej niż wczoraj, wczoraj zaś Benni znalazł pewien postęp na drodze ku dobremu. Benni bywa co dzień. Jedyny to, zdaje się, w Warszawie specjalista od uszu, bardzo inteligentny i dawny mój przyjaciel, nie żałuje więc czasu i fatygi. (…)

GRUDZIEŃ – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Czy też „Kurier Codzienny” i „Tygodnik” nie znajdą słowa nagany, iż ten kiep „Przezdziecki” (Konstanty Przezdziecki) ośmiela się występować w warunkach takich, w jakich żyjemy, z deklamacją francuską. (…) W każdej niemal powieści (francuskiej) występuje jako łotr – Polak, a ta małpa teraz popisuje się ze swoją francuszczyzną. O ile mi wiadomo, inne pisma nie pominą tego milczeniem. (…)

GRUDZIEŃ – 25. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) W chorobie Henia, ale nie w stanie, jest znaczne polepszenie. Spał wczoraj 13 godzin i gorączki nie miał wcale. Jest zwiększona nadzieja, że ropienia w średnim uchu nie będzie i że będzie można przyśpieszyć wyjazd. (…) …i Benni, i Sokołowski… (…) nakazują absolutnie wyjazd na Riwierę (nie do Abacji) i przebywanie po ośm godzin na świeżym powietrzu. O lekcjach oczywiście aż do przyszłego lata mowy być nie może. Obiecują natomiast, że chłopiec może się całkowicie odrodzić. (…)

GRUDZIEŃ – 27. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) O zdrowiu Henia… Z zapaleniem jest lepiej. Od kilku dni chłopiec nie ma wcale gorączki ani bólu. Natomiast stan jego ciągle niepokoi lekarzy. (…) Wobec tego pojadę z Heniem na Riwierę, choćby ta podróż miała być dwa razy więcej kłopotliwą,
niż będzie, bo w takich razach nie ma wyboru. (…) Chłopczysko nic jeszcze o wyjeździe nie wie, a ponieważ nic go teraz nie boli, więc wesoły jest jak wróbel. Naturalnie lekcji żadnych nie ma, ale o to mniejsza. Człowiek zaczyna się naprawdę uczyć dopiero wówczas, gdy się uczyć przestaje – i jeden rok nic nie znaczy. Benni
(Karol Benni) obiecuje, że może odrodzić się całkiem
przez wypoczynek i słońce. Oby to Bóg dał. (…)

GRUDZIEŃ – 31. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Wczoraj było ostateczne konsylium. Zapalenie u Henia minęło całkowicie, a jednak i Benni, i Sokołowski nie tylko nie cofnęli zdania, ale powtórzyli je w sposób jeszcze bardziej stanowczy – co do obojga dzieci. (…) Powód został szczęśliwie usunięty –
ale grunt jest taki, jaki był, to jest, że najmniejsza i u innych dzieci nic nieznacząca rzecz może u Henia zmienić się w groźną.
U Dzinki, chwała Bogu, nie było żadnego powodu, ale grunt jest również niedobry. Sokołowski po obejrzeniu i opukaniu jej mówił mi, że jej dobry wygląd jest tylko pozorny, że tylko twarz i rączki są tłuste, a klatka piersiowa szczupła i w szyi są zarody gruczołów limfatycznych. – Po pobycie kilkumiesięcznym w ciepłym klimacie i na świeżym powietrzu spodziewają się ogromnych rezultatów. Na myśl o Zakopanem Sokołowski wprost się oburzył. …jadę na Riwierę z obojgiem i z p. Klementyną… Pierwszy przystanek zrobię w Wiedniu, drugi w Mediolanie. (…)


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]