…sprawiedliwi radują się i cieszą przed Bogiem, i weselą się radośnie! Śpiewajcie Bogu, grajcie imieniu Jego! Torujcie drogę Temu, który pędzi na obłokach – Pan imię Jego – radujcie się przed Nim! [Ps. 68; 4 – 5]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1897



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Ks. Adolf Pleszczyński, folklorysta-samouk, wydrukował w książce zbiorowej „Dla sierot” (Warszawa 1897) opowiadanie niejakiego ks. Marczyńskiego, który był nauczycielem domowym u rodziców chrzestnych Sienkiewicza, Dmochowskich, w Burcu na Podlasiu. Razem z młodymi Dmochowskimi miał się uczyć ich brat cioteczny, dziesięcioletni Henryś, który pewnego razu zabłysnął talentem literackim. Napisał on mianowicie wypracowanie, oparte na podaniach burzeckich, prawiące
o magnacie, który więzi szlachciankę wraz z jej ojcem, ponieważ odrzuciła ona jego miłość. Gnębiciel i jego ofiary dostają się w moc Tatarów, od których ratuje ich narzeczony panny, młody rycerz; ciężko ranny magnat umierając oddaje jej i jej wybawcy całe swoje mienie.
Ks. Pleszczyński opowiadanie to przesłał Sienkiewiczowi i prawdopodobnie zdziwił się, gdy otrzymał odpowiedź, iż adresat przypomina sobie z dzieciństwa
ks. Marczyńskiego, ale owego wypracowania zupełnie nie pamięta.
Nakładem firmy Gebethner i Wolff z drukarni E. Skiwskiego do rąk czytelników trafia adaptacja „Potopu” – zatytułowana Obrona Częstochowy. Opowiadanie
z czasów wojny szwedzkiej, przerobione przez S. J. z powieści „Potop” Henryka Sienkiewicza”
. Jej autorką - zgodnie z wolą pisarza - jest Jadwiga
z Szetkiewiczów Janczewska.
Nakładem firmy Little Brown and Company ukazuje się dokonany przez Jeremiah’a Curtin’a angielski przekład powieści „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza. Wydanie zawiera mapy starożytnego Rzymu i fotograwiury rzeźb starożytnych, wykonane przez Hovard’a Pyle’a, Edumanda Henry’ego Garrett’a i Evert’a Louis’a van Muyden’a.
„Tygodnik Ilustrowany” rozpoczyna druk powieści „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza.
W numerach 1. – 11. petersburskiego „Kraju” ukazuje się nowela Henryka Sienkiewicza „Na jasnym brzegu”.
W numerze 7. wiedeńskiego pisma „Die Vornehme Welt” ukazuje się przetłumaczona przez Saula Raphael’a Landau’a nowela Henryka Sienkiewicza „Na jasnym brzegu” pod sugerowanym przez autora tytułem „An der Riwiera. Roman”.
Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Michała Radziwiłła:
W sprawie nadzwyczaj ważnej, tyczącej kwestii pomnika, ale mającej pierwszorzędne znaczenie dla nas obu, upraszam
o przybycie do mnie między 3-cią a 7-mą. Posiedzenia dziś nie będzie żadnego. – Będę sam. Jestem chory i prócz do doktora, nigdzie nie wychodzę. (…)”

W numerze 3. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Aforyzm [6] w odpowiedzi na ankietę na temat roweru, cyklistów i cyklizmu” Henryka Sienkiewicza.
Henryk Sienkiewicz pisze do Ludwika Górskiego:
(…) Dziękuję najserdeczniej za wielce zaszczytny dla mnie wybór (do Komitetu Budowy Pomnika Mickiewicza w Warszawie). Rozumiem doniosłość włożonego na mnie obowiązku, ale nie posiadając odpowiednich kwalifikacji obawiam się go podjąć. (…)


STYCZEŃ


Henryk Sienkiewicz pisze do Koła Literacko-Artystycznego we Lwowie:
Zasyłam gorące i najserdeczniejsze podziękowanie za nadanie mi wysokiej godności członka honorowego i za wspaniały dyplom. Służba społeczeństwu, umiejącemu tak uznać każdą pracę, jest nie tylko obowiązkiem, ale i szczęściem. Niech żyje Koło Literacko-Artystyczne i niech się rozwija dla powszechnego dobra. (…)”

STYCZEŃ – 06. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Michaiła Iwanowicza Suchomlinowa, przewodniczącego Wydziału Języka i Literatury Rosyjskiej w Cesarskiej Akademii Nauk w Petersburgu:
(…) Wielce Szanowny Kolego. (…) Wdzięczność moja jest tym większa, iż w osobie mojej uczczona została literatura polska. Panu zaś, Szanowny Panie, przesyłam osobiście wyrazy wdzięczności za Jego życzliwość i trud poniesiony przezeń w związku z moim wyborem. Życzę Panu nawzajem wielu jeszcze lat pracy. (…)
- i do Ignacego Chrzanowskiego:
„(…) Będzie dziś u mnie wint wołający o pomstę do Boga, to się znaczy, że wezmą w nim udział Helcia i Marynia. Czybyś nie chciał wziąć udziału w tym podeptaniu wszelkich prawideł gry w szczególności, a wszelkiej logiki i inteligencji oraz praw ludzkiego myślenia w ogóle? Prócz Was będzie tylko Janek Komierowski. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Wtorek, 6 I 97. Otóż wtorek przypadał 05 stycznia 1879 r., a środa była następnego dnia –
06 stycznia.

STYCZEŃ – 08. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Aleksandra Antoniego Rembowskiego:
(…) Jeśli to Panu nie zrobi kłopotu, to bądź Pan łaskaw dać posłańcowi Ubiory Matejki (Jan Matejko „Ubiory starożytne polskie
/od XIII do XVIII w./”). Na Froissarta (Jean’a Froissart’a) i Saint-Palaye’a (Jean-Baptiste de La Curne de Saint-Palaye) mogę czekać. (…)

STYCZEŃ – 15. [PIĄTEK]


w numerze 01. „Kraj” rozpoczyna druk noweli Henryka Sienkiewicza „Na jasnym brzegu”.

STYCZEŃ – 26. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Nikołaja Fiodorowicza Dubrowina, sekretarza Cesarskiej Akademii Nauk w Petersburgu:
(…) Po powrocie ze wsi odczytałem pismo Wasze donoszące mi o wybraniu mnie na członka Cesarskiej Akademii Nauk. – Uważając wybór ów nie tylko za zaszczytne odznaczenie mojej osoby, ale i za dowód czci dla ojczystej mojej literatury, przyjmuję go z odpowiednią dla takiego zaszczytu wdzięcznością. (…)

STYCZEŃ – 30. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Zaczynam od kwestii pomnika (pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie). Przypuszczenie, że podałem się do dymisji z Komitetu dlatego, że nie chcę zasiadać razem z marszałkiem Badenim (Stanisławem Badenim), jest wprost zdumiewające. Dla mnie było to faktycznie jeden więcej powód, żeby należeć do Komitetu. Uwolniłem się, albowiem nie chcę należeć do prac, w których istotnie nie mogę wziąć udziału. Wszelkie uczestnictwo sine cura (bez troski, bez zobowiązań) jest przeciwne mojej naturze. (…)

Henisko tedy jedzie
(na egzamin do Gimnazjum św. Anny w Krakowie). (…) Przygotowany jest dobrze i chętny ogromnie, boję się więc tylko tego, że jeśli mu się noga powinie czy to przez doraźną gapiówkę, czy też przez brak dokładnego przystosowania tutejszych nauczycieli do austriackiego programu, to się chłopczysko zmartwi. (…)

Kochany Panie, zostałem cesarsko-petersburskim akademikiem
(członkiem-korespondentem Cesarskiej Akademii Nauk w Petersburgu). Sądząc po wrażeniu, jakiego doznali rozmaici „uczonyje”, zdaje się, że to jest bajeczna godność – i musi tak być, skoro poprzednio ofiarowano ją papieżowi. Co do mnie, widzę przede wszystkim jedną praktyczną dogodność, a mianowicie prawo sprowadzania pism i książek bez cenzury, a przy tym i to, że będą się tym bardziej bali cokolwiek mi wykreślać. (…)

Czytuję Tetmajera
(Kazimierza Przerwę-Tetmajera). On ma talent, ale nie ma miary, przez co może położyć i talent. (…)
„Tygodnik Ilustrowany” rozpoczyna druk powieści „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza.

LUTY – 02. [WTOREK]


„Słowo” - równocześnie z „Tygodnikiem Ilustrowanym”, „Gazetą Lwowską” i „Dziennikiem Poznańskim” - rozpoczyna druk powieści „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza.

LUTY – 15. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Oddałem Krzyżaków na przyszły tydzień… (…) Naprzód co do Kaczurby (Adama Kaczurby). (…) Wydał już on jakieś moje rzeczy (Mieszaniny i inne drobiazgi), zgadzał się „na wszelkie warunki”, po czym nie zapłacił mi ani grosza i pomykał na drugi chodnik, gdy mnie zobaczył, a raz, przyłapany, wykręcał się w jakiś sposób tak marny, że go nawet nie pamiętam. (…)

Dla twoich newralgii mam anielskie współczucie, albowiem doświadczam zupełnie takich samych. Boli mnie bok, czasem i noga. Przechodzi to z jednej strony na drugą, zmienia się, zbliża lub oddala od krzyża, słowem, tańczy, jak samo chce. Chwilami dokucza mocno, chwilami folguje – i tak ciągle. Są to objawy nerwowo-reumatyczne. Tak przynajmniej twierdzi Bauerertz
(Adam Bauerertz), choć ja nie dostrzegam w nich bezpośredniej zależności od pogody, chyba taką, że gdy słońce świeci, to człowiek
w lepszym humorze i łatwiej wszystko znosi. Wyglądam końca zimy i ciepła, bo jedynie pomagają mi na to kąpiele i wypoczynek. Bauerertz utrzymuje, że Połanieccy, Quo vadis i Krzyżacy to jeden szereg nadużyć cerebralnych
(mózgowych), od których lepsze byłyby każde inne. I prawda, ale na to nie ma rady. Po Krzyżakach jednak zamierzam sobie powiedzieć: dość tej prozy –
i naprzód długo odpocząć, a potem zmienić całkowicie system pracy, pisać rzeczy krótsze, nie zaczynać nic przed ukończeniem rękopismu, słowem, nie podawać się w ciężkie roboty i niewolę. Układam też sobie, że będę pisywał dla teatru, ale tymczasem chodzi o to, by zdrowie dopisało choć jako tako do końca Krzyżaków.

Ostatecznie jest to rzecz bardzo i bardzo trudna. Nie wiem jeszcze, jak wybrnę. Szczęśliwy będę dopiero wówczas, gdy zacznie się łomotanie Krzyżaków. Wtedy już będę pewny swego, tymczasem zaś wszystko jest trudne – i ton, i umysłowość tych ludzi,
i mieszanina ich chłopskiego prostactwa z pojęciami rycerskimi, i język, w którym przez odcienia trzeba wywoływać wrażenie odległych czasów – słowem: góra na ramionach! – Jedna w tym weselsza myśl, że potem nie tylko odpocznę, ale i będę mógł odpocząć. …Opatrzność ustrzegła mnie od sprzedania w dawniejszych czasach Wolffowi Trylogii. (…) Cieszy mnie to wszystko
ze względu na dzieci, którym ostatecznie życie pójdzie łatwiej, niż mnie szło. Moja ambicja jest, żeby im zostawić od siebie,
nie licząc jubileuszowych zamków hiszpańskich, 100 000 rubli. I może do tego dojdę, bo gdybym dziś umarł, zostałoby nie licząc dalszych wydań Trylogii i Krzyżaków przeszło 60 000. (…)

Komitet Jubileuszowy został zatwierdzony. Należą do niego: M. Radziwiłł
(Michał Radziwiłł), Szlenkier (Karol Szlenkier), Kronenberg (Leopold Julian Kronenberg), L. Górski (Ludwik Górski), Rodryg Potocki (Rodryk Potocki), Ruszkiewicz (Kazimierz Ruszkiewicz), Baranowski (Ignacy Baranowski) etc. Z literatów, jakoby umyślnie, nikt – natomiast mają należeć do podkomitetów. Wszystko to dochodzi mnie ubocznie – ale co zrobią i na kiedy, naprawdę nie wiem – i umyślnie nie staram się dowiadywać. (…)

W Krakowie nie będę, bo prawie na pewno nie wyjadę nigdzie przed ukończeniem tomu I-go. Wówczas zrobię przerwę – i gdzieś wyruszę, do Teplitz lub może do Mons Umano, gdzie ma być raj dla newralgików i reumatyków. (…)

LUTY – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Michała Radziwiłła:
(…) Jaśnie Oświecony Mości Książę!
Uprzejmie proszę, abyś raczył przybyć do mnie dnia jutrzejszego o godzinie 8-ej na naradę nad sposobem uczczenia pamięci Mickiewicza w setną rocznicę jego urodzin. (…)

LUTY – 25. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Tego dnia odbywa się w jego mieszkaniu poufne zebranie, na którym pisarz proponuje założenie komitetu, który rozpocząłby kroki zmierzające do wzniesienia pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie w stulecie urodzin poety. Zebrani upoważniają Henryka Sienkiewicza i Piotra Chmielowskiego do zwołania zebrania oficjalnego.

MARZEC – 03. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Jesteś zanadto modernistką, zanadto uwielbiasz Tetmajera, zanadto się w niego wczytujesz – i dlatego zapominasz
o sposobach stylowych i wyrażeniach właściwych innym autorom. (…) Dobrze jest uwielbiać jednego autora, ale trzeba rozumieć
i innych. (…) Napisałem Potkańskiemu, że Tetmajer jest może nawet genialny, ale więcej genialny niż utalentowany, tylko
że talent można wyrobić. (…)

MARZEC – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Gadania ludzkie mnie nie ożenią, a sam sobie na podobny luksus nie pozwolę. Jeśli dojdę do miliona rubli równo, to wówczas, ale dopiero wówczas obejrzę się naokół i pomiarkuję… (…) …z Ameryki nadesłano mi… przez Abakanowicza 2500 franków
oraz obietnicę płacenia franka i dwudziestu centimów od sprzedanego egzemplarza moich tłomaczeń na przyszłość. Czek odebrałem wczoraj wraz z listem panów Little, Brown et Comp., w którym piszą mi, że wyjątkowe powodzenie książek skłania ich mimo braku konwencji do wypłacania mi… wspomnianych „royalties”
(honorariów autorskich). (…) Abak dodaje do tego, że cień mój pada na Stany Zjednoczone od Oceanu do Dakoty. To dobrze, ale wolę jednak, że coś pada i do mojej kieszeni. (…)

MARZEC – 17. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Michała Radziwiłła:
(…) Przed posiedzeniem u Dra Benniego (Karola Benniego), które ma obradować nad uczczeniem rocznicy Mickiewiczowskiej, chciałbym zgromadzić u siebie kilka osób, aby w szczuplejszym kółku pomówić o tych wszystkich tyczących sprawy kwestiach, które nie mogą być wytaczane na zebraniu ogólnym. W tym celu mam zaszczyt prosić Szanownego Pana o przybycie do mnie
we czwartek, o godzinie 8 wieczór. (…)

MARZEC – 19. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie:
„(…) Wobec powstających coraz nowych projektów względem jubileuszu Mickiewiczowskiego potrzebnym jest koniecznie bliższe porozumienie się grona redaktorów i wybitniejszych przedstawicieli naszego społeczeństwa przede wszystkim w sprawie pomnika, w której działanie rozmaitych kółek na własną rękę oraz niewczesne wystąpienie przed władzą może stać się bardzo szkodliwe. W tym celu dn. 22 bm. o godzinie 8 wieczorem w mieszkaniu Dra Benniego (Bracka 16) odbędzie się narada… (…)”

MARZEC – 22. [PONIEDZIAŁEK]


W związku ze zbliżającą się setną rocznicą urodzin Adama Mickiewicza w mieszkaniu Karola Benniego w Warszawie przy ul. Brackiej 16 odbywa się oficjalne zebranie przyszłego Komitetu Budowy Pomnika poety. Wyłania ono delegację do generał-gubernatora Warszawy, księcia Aleksandra Konstantynowicza Bagrationa-Imeretyńskiego, w celu uzyskania zgody na budowę pomnika. Rozmów podejmuje się wybrany na prezesa komitetu Michał Radziwiłł – jako znajomy generał-gubernatora. Henryk Sienkiewicz obejmuje stanowisko wiceprezesa i staje się faktycznym kierownikiem komitetu i jego prac.

MARZEC – 26. [PIĄTEK]


W numerze 11. „Kraj” kończy druk noweli Henryka Sienkiewicza „Na jasnym brzegu”.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Michała Radziwiłła:
(…) Po namyśle dochodzę do przekonania, że lista osób mających składać Komitet powinna być dołączona nie do prośby głównej, ale do „dokładnej zapiski”. – Prośba główna może być prawdopodobnie odesłana do Petersburga i w takim razie lista osób musiałaby powędrować z nią razem. Tymczasem może się uda załatwić tę sprawę stante pede (natychmiast, bezzwłocznie). Da to również Księciu większą swobodę rozmowienia się o ilości osób mających składać Komitet i ich wyborze. – Lepiej także będzie, jeśli osoby, które mogą być źle widziane, nie będą figurowały na prośbie urzędowej. (…)
Lista Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza obejmowała następujące nazwiska: Michał Radziwiłł (prezes), Henryk Sienkiewicz (wiceprezes), Zygmunt Wasilewski (sekretarz), Leopold Kronenberg (skarbnik), Feliks Czacki, Ludwik Górski, Wojciech Gerson, Ludwik Jenike, Aleksander Kłobukowski, Kazimierz Natanson, Ludwik Szwede
i Karol Benni (wybrany po ustąpieniu Jana Tadeusza Lubomirskiego).

MARZEC – około 26. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Michała Radziwiłła:
(…) Czyby nie można dopisać na „dokładnej zapisce” Keniga (Józefa Keniga). Byłoby to doskonałe wyjście z trudności. – Dziś z nim o tym mówiłem. Zgadza się. (…)

MARZEC – 30. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

KWIECIEŃ – 06. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Michała Radziwiłła:
(…) Proszę o wysłanie mi podpisu na arkuszu papieru dużego formatu. Podanie do Im[eretyńskiego] napiszę dziś, a wniosę… prawdopodobnie we czwartek. (…)

KWIECIEŃ – 09. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Naprawdę wielka radość, że ten mądry i dobry duch ma przyjechać. To będą podwójne święta… (…) Chcę Ci oddać mój pokój sypialny, sam pomieszczę się zupełnie wygodnie w gabinecie. Po świętach ruszemy jednocześnie. Ty do Krakowa, a ja gdzieś dalej, może przez Berlin do Paryża. Potem pojadę do Ragaz. Chcę na Twój przyjazd skończyć część pierwszą Krzyżaków, aby mieć czas na pogawędki i wypoczynek. Taki już jestem wyczerpany, że trzeba mi odetchnąć. (…) …i zmęczenie, i reumatyzmy,
i katareczek żołądka w nowym wydaniu – wszystko to niknie wobec radości z przyjazdu Dży. Nie masz pojęcia, jaką zrobisz wszystkim przyjemność! (…)
– oraz do Lucjana Wrotnowskiego i Michała Radziwiłła list niemalże identycznej treści:
(…) Dowiaduję się, że Szanowny Pan stoisz na czele życzliwego mi grona osób, które zamierza zająć się obchodem rocznicy mojej dwudziestopięcioletniej pracy pisarskiej. Dziękuję Wam całym sercem i pozostaję na zawsze wdzięcznym. Pozwólcie jednak powiedzieć sobie, że jest to czas Mickiewiczowski, w którym wszystkie nasze siły i środki powinniśmy poświęcić sprawie pomnika dla największego naszego poety. Jeżeli będzie nam dano doprowadzić tę sprawę do szczęśliwego końca, będzie to zarazem najwyższą nagrodą mojej 25-letniej pracy na niwie literatury polskiej. Tymczasem nie chciałbym, by Wasza energia, Wasza gorliwość i zaradność rozpraszały się w rozmaitych kierunkach i dlatego proszę najusilniej o zaniechanie, aż do ukończenia sprawy pomnika, wszelkich zabiegów mających na celu moją osobę. (…)

KWIECIEŃ – przed 18. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) …nie mam czasu na nic, bo piszę Krzyżaków. (…) Żebyś wiedziała, jaki jestem zmęczony, obolały, zapracowany! Żołądek zły, głowa także, newralgie biją, a pisać trzeba i pogoda coraz gorsza. Trapi mnie to okropnie, że nie widzę przed sobą wakacji:
nie skończę przed Nowym Rokiem. Mam teraz jeszcze na głowie Mickiewicza w Warszawie, gdyż po niewoli zostałem wysunięty
w tej sprawie na naczelne miejsce. (…)

KWIECIEŃ – 27. [WTOREK]


W numerze 95. „Czasu” ukazuje się notatka:
(…) „Z Warszawy donoszą do «Słowa Polskiego»: Mówią tu o zmianie na stanowisku prezesa Teatrów Rządowych w Warszawie. – Jak pan możesz być prezesem teatrów polskich nie umiejąc ani słowa po polsku – tak miał się wyrazić do jenerała Andrejewa książę Imeretyński i kazał mu podać się do dymisji. Następnie wezwał do siebie gubernator p. Henryka Sienkiewicza
i zaproponował mu objęcie prezesostwa teatrów. Ten nie przyjął ofiarowanego mu urzędu, ale wskazał księciu dwóch Polaków odpowiednich na to stanowisko – mecenasa Wrotnowskiego i hrabiego Czackiego. Według wszelkiego prawdopodobieństwa prezesem teatrów w miejsce jenerała Andrejewa zostanie dr Wrotnowski.” (…)

KWIECIEŃ – około 28. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Krzyżaków jeszcze nie piszę, ale chciałbym przed wyjazdem mieć gotowy przynajmniej z jeden numer, żeby go wysłać zaraz po przybyciu do Parc St. Maur. Nie wiem, czy z całością dopłynę do końca – chyba że mnie Ragaz porządnie zrestauruje. (…) Zamieszkam stanowczo w „Skoczyskach”, tak że dwa pokoje u Zborowskich będą wolne. (…) Przywiozę ze sobą dużo nowości literackich – [D’] Annuzia (Gabriela D’Annunzia), France’a (Anatola France’a; właściwie: Anatole’a François’a Tbibault’a) i co będzie – żeby było co czytać i o czym gawędzić najmilej z najmilszą siostrzyczką. (…)

MAJ – 02. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze list niemalże tej samej treści do Michała Radziwiłła i do Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie:
(…) Załączając przy niniejszym list, który w kopercie zaadresowanej na moje nazwisko otrzymałem od Ks[ięcia] Generał-Gubernatora (Aleksandra Konstantynowicza Bagrationa-Imeretyńskiego), mam zarazem zaszczyt oświadczyć, iż wykreślam się z liczby członków Komitetu zostającego pod Pańską prezydencją. (…)

MAJ – 05. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Antoniego Wodzińskiego:
(…) Co do Połanieckich – nie mają widocznie szczęścia do Francuzów. – Jednakże powieść ta została przetłumaczona
na wszystkie języki i wywołała nie tylko sprawozdania, ale i całe studia, które czytałem w miesięcznikach angielskich, niemieckich, rosyjskich itp. Francuzi widocznie wolą tłumaczyć nawet Niemców. Czytam teraz Sudermanna
(Henryka Sudermanna) L’indestructive passé (Es war) („Es War” – oryginał, „L’indestructive passé” – przekład francuski, „Przymierze krwi” – przekład polski), rzecz grubą, prawdziwie pruską… Co do D’Annunzia (Gabriele’a D’Annunzio’a), więcej ich rozumiem. Ma Szanowny Pan zupełną słuszność, że to talent ogromnie chory, ale wielki. Czy Pan zna Les vierges aux Rochers (Gabriele D,Annunzio „Le vergini delle Rocce” oryginał;
„Les vierges aux Rochers” – przekład francuski)? – Jest to coś odmiennego. (…)

MAJ – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tego dnia w jego mieszkaniu odbywa się pierwsze zebranie Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie.

Pisarz listownie udziela Marii Ciechanowskiej zgody na tłumaczenie na język francuski noweli „Na jasnym brzegu”.

Kieruje też list do Redakcji „Tygodnika Romansów i Powieści”:
(…) Komitet Budowy Pomnika Mickiewicza ma zaszczyt podać do publicznej wiadomości, że otrzymał zezwolenie Generał-Gubernatora. J. O. Ks. Imeretyński w odezwie z d. 19 kwietnia s.s. 1897 r. No. 418 [wyraził zgodę] na wzniesienie pomnika Mickiewiczowi na placu publicznym w Warszawie oraz na zbieranie potrzebnego funduszu drogą składek. Komitet, zostający
pod prezydencją mianowanego z urzędu Ks. Michała Radziwiłła, zorganizował się, wybierając na wiceprezesa Henryka Sienkiewicza, na skarbnika Leopolda Kronenberga i na sekretarza Zygmunta Wasilewskiego. Biuro i kasa Komitetu mieszczą się
w domu L. Kronenberga (Mazowiecka 22). (…)

MAJ – 15. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Parc-Saint-Maur.

Uchwałą zebrania ogólnego Warszawskie Towarzystwo Cyklistów przyznało Henrykowi Sienkiewiczowi tytuł członka honorowego.



[Fotografia dzięki uprzejmości WARSZAWSKIEGO TOWARZYSTWA CYKLISTÓW – www.twc.waw.pl]

MAJ – 16. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur. Tego dnia odwiedzają go: Kazimierz i Bronisława ze Skłodowskich Dłuscy, Władysław i Maria z Malewskich Mickiewiczowie oraz Jan Florian Tymowski.

MAJ – 17. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Przyjechałem tedy do Parc St. Maur. Zaziębiłem się i zakatarzyłem po drodze. Mam trochę bolu gardła i spuchnięty nos. Przyjechałem w sobotę. Wczoraj byli goście: p.p. Dłuscy (doktor i doktorka) (Kazimierz i Bronisława ze Skłodowskich Dłuscy), Mickiewiczowie (Władysław i Maria z Malewskich Mickiewiczowie) i poczciwy Tymowski, który w przejeździe do Schinznach bawi w Paryżu. (…) Do Krzyżaków biorę się jutro. (…) Czytałem przez drogę L’orme du mail Anatola France („L’orme du mail” /„W cieniu wiązów”/ Anatola France’a) i Recommencements Bourgeta („Recommencements” Paul’a Bourget’a). Pierwsza rzecz marna, druga wprost nędzna. (…)

MAJ – 18. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 19. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 20. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 21. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 22. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 23. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 24. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 25. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur.

MAJ – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur. Tego dnia odwiedza go Konstanty Maria Górski.

MAJ – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Parc-Saint-Maur. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Dobre są stosunki oparte na delikatności w takich kwestiach, ale jeszcze lepsze i szlachetniejsze – oparte na otwartości. Mówię o tym dlatego, że nieraz zdarza się, iż pieniądze powierzone adwokatowi ulgną tak, że dla wydobycia ich potrzeba środków, głównie zaś dlatego, że idą wakacje, w czasie których trzeba myśleć o zdrowiu. Gdyby dla Pańskich nerwów lub żołądka wskazano jakąkolwiek miejscowość dalszą lub bliższą i gdyby Pan potrzebował zbierać dopiero lub ściągać kłopotliwe pieniądze, niech Pan napisze słówko do Ragaz – tak w takim wypadku, jak i w każdym innym. Wszystko, co mam, jest tak umieszczone,
że jest rozporządzalne w każdej chwili – wszelki zaś termin jest dla mnie dobry. Drogi Panie! takie rzeczy sucho wyglądają napisane, ale najszczerzej Panu mówię, że w danym razie zrobi mi Pan największą przyjemność. (…)

Jestem w Parc St Maur od tygodnia – i czuję się źle. Miewam poza rozmaitymi dolegliwościami chwile ogromnego osłabienia.
Do Ragaz w Szwajcarii wyjeżdżam koło soboty… (…) Wczoraj odwiedzał mnie tu Kocio
(Konstanty Maria Górski). Bardzo się zdumiewał nad tym, że Pan wyrobił sobie tak świetny styl i język. Sam utył ogromnie. (…) Jest tu panna Klementyna (Klementyna Kaczmarek), więc oczywiście ciągle mowa o dzieciach… (…) Dzieci zostawiłem w doskonałym zdrowiu – i pogoda, jak pisały,
w Warszawie śliczna. Tu bardzo zimno. (…)

CZERWIEC – 04. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Ragaz do Hotelu Quellenhof. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Mówię Panu szczerze, że nie może być dla mnie większej przyjemności i głębszego zadowolenia, jak możność przydania się na cośkolwiek wszystkim bliskim ludziom w ogóle, a Panu w szczególności. Niech Pan tylko napisze słówko, jak i kiedy. (…) Dzieciska już Pan wkrótce zobaczy, czego Panu szczerze zazdroszczę. Postaram się jak najprędzej zbyć kąpiele, żeby je prędko zobaczyć – bo fakt jest, że im się dłużej z nimi przebywa, tym się więcej po nich tęskni. (…) Zależy też dużo od Krzyżaków, jak mi się tu będą pisać. W Parc St Maur nie szło. Czułem się zmęczony i tak absolutnie niezdolny do napisania choć jednego odcinka, jakby wszelkie idee i pomysły były jak ptaki, które uleciały mi z mózgu. Nie wiem, czy to poczucie pustki w głowie będzie tu trwało, czy przejdzie. Od jutra zabieram się znów do roboty – bo trzeba pisać i skończyć, skoro się zaczęło – często jednak myślę, że to już nie pójdzie. Wszystko musi mieć swój koniec. (…) Curtin (Jeremiah Curtin) przed laty 4-ma obiecał mnie płacić – tymczasem nie zapłacił ani szeląga, bo to, com dostał, to zapłacili księgarze Little-Brown and Comp. – Otóż dobrze! Niech nie płaci – ale po co ma mnie przy tym piłować, mówić o sukcesach Quo vadis etc. Tego już nadto. (…)

W Paryżu widziałem wystawę na Champ de Mars
(Polach Marsowych). (…) Ze znajomych widziałem Godebskiego (Cypriana Godebskiego), Kocia (Konstantego Marię Górskiego), Rydla (Lucjana Rydla) i paru innych. (…) Ragaz jest po prostu wspaniałe. O wiorstę Ren, a co za góry, co za śniegi na nich i co za skały – anim się spodziewał. Hotel doskonały – a kąpiele również. (…)

CZERWIEC – 05. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Dziwią mnie pochwały dla Krzyżaków. Szło mi trudno w Warszawie, wcale mi nie szło w Parc St. Maur i ze strachem myślę
o tym, jak tu pójdzie. Chwilami jestem pewny, że to się nie uda – i że to w ogóle koniec. Pocieszam się myślą, żem robił, com mógł. – Trzeba jednak skończyć, choć jako tako. Potem będę pisał małe rzeczy. – Z Trylogią jest tak: bije się nowych 15 000,
a ma się bić jeszcze tyleż. (…) Przy odpowiednich warunkach mógłbym odstąpić bijące się 15 000 – i prawo dalszych na wieki – gdybym widział w tym korzyść, i do tego znaczną. Inaczej wolę nie zrywać z wydawcami warszawskimi, którzy są pewni i którzy,
jak np. Wawelberg, zysków osobistych nie szukają. – Co do Quo vadis, jest to własność Wolffa
(Roberta Augusta Wolffa) i o tym
nie mogę mówić. Chciałbym koniecznie, i to prędko, dociągnąć kapitał do 100 000 rs. – a to i dlatego, że chciałbym Kanoniczce
(Helenie Sienkiewiczównie) zostawić 250 do 300 rs. dożywocia. Inaczej nie mogłaby się ostać. Póki żyję i pracuję, to dobrze.
W każdym razie, mając już 100 000 będę dorabiał małymi rzeczami ze dwa lub 3 tys. rocznie. (…)
do siostry, Heleny Sienkiewicz:
(…) Przyjechałem tu z doktorem Tymowskim… Obaj zachwyceni jesteśmy położeniem, powietrzem i urządzeniami.
Nie spodziewałem się, żeby to było takie ładne. Dziś wziąłem drugą kąpiel. Są one rozkoszne z powodu nadzwyczaj kryształowej wody. Wygląda się srebrno i różowo – słowem: jak Eunice. Ale jak wszystkie termy, tak i te wywołują wszystkie utajone bole. Skutkiem tego boli mnie kark, ręka, plecy, że o reszcie zamilczę. (…) Z Ragaz rad jestem ogromnie. Kąpiele wskazywane są zwłaszcza na nerwy, newralgie, artretyzmy, reumatyzmy etc., etc. Zwłaszcza zaś uspokajają. (…) Wstaję rano. Piszę, chodzę, gapię się na boskie widoki i tak czas schodzi. (…)
– i do Kazimierza i Wandy Szetkiewiczów:
(…) Od wczoraj jestem w Ragaz. Tymowski jechał razem ze mną z Paryża i odwiózł mnie aż tu. Dziś odjechał do Schinznach,
ale jest zachwycony Ragaz, które rzeczywiście jest śliczne. Z Paryża aż do Bazylei jechaliśmy w tym samym slipingu
z Raczyńskim
(Edwardem Raczyńskim), który jechał do pani Tyszkiewiczowej (Izabeli z Tyszkiewiczów Tyszkiewicz). Czemu dzieci
nie piszą? (…) Ludzi tu jeszcze niewiele, ale sezon rozpoczęty i ciepło aż nadto. (…)

CZERWIEC – 06. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Tu dochodzi do spotkania pisarza z amerykańskim tłumaczem jego utworów, Jeremiaszem Curtin'em, oraz jego żoną, Almą Curtin, która w swoim dzienniku notuje:
„(...) Przyjechaliśmy do Ragaz o wpół do pierwszej, do hotelu „Quellenhof”. (…) Weszliśmy do hallu, gdzie było wiele stołów okrągłych i dwa długie, jeden prawie pusty, a przy drugim chyba dwudziestu pięciu gości. Właściciel podszedł do nas i kiedy służący sadzał nas przy małym stole, Jeremiasz zapytał właściciela, czy Sienkiewicz jest tutaj. „Tak przy długim stole” –
i zaprowadził nas do pana po drugiej stronie, którym był sam Sienkiewicz. Wówczas Jeremiasz wręczył mu bilet wizytowy, podali sobie ręce i zaczęli rozmawiać. (…) Sienkiewicz nie wygląda wcale tak, jak sobie wyobrażaliśmy. Jest niższy, mniejszy, starszy, niż myśleliśmy. Włosy ma szpakowate i łysieje od góry i tyłu głowy; oczy ma szare, mówi po cichu, trudno zrozumieć jego angielski. Z Sienkiewiczem jest szczupły, mały staruszek
(Jan Trzywdar Rakowski), bardzo towarzyski, mówi doskonale po rosyjsku, ale trudno jest zrozumieć jego angielski, chociaż on pochlebia sobie, że mówi bardzo wyraźnie. (…) Sienkiewicz ma zwyczaj przysuwać blisko głowę, kiedy z kimś rozmawia. Do czytania używa okularów. Jeremiasz powiedział mu o powodzeniu jego książek w Ameryce. Sprawiło mu to dużą przyjemność.”

CZERWIEC – 07. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Alma Curtin w liście do matki pisze o nim:
„Znaleźliśmy Sienkiewicza, który chociaż jest tak wybitny, uznany przez całą Europę za pierwszą literacką znakomitość,
w wyglądzie i powierzchowności jest bardzo przeciętny i nie ma niczego, co wyróżniałoby go w tłumie ponad zwykłego człowieka. Jest bardzo niski, średniej tuszy, ma szpakowate włosy, szare oczy, łysieje od góry i tyłu głowy, mówi cichym, spokojnym głosem. Jest miły w stosunku do nas, ale nie zawiera znajomości z nikim w hotelu. Oprócz pory posiłku i godziny wieczorem, kiedy siedzi w czytelni, nie wychodzi ze swego pokoju i pracuje bez przerwy. (…)
Ma zamiar pozostać tutaj przez dwa tygodnie, a potem jedzie do Polski.”
Z dziennika Almy Curtin:
„(…) Kiedy Sienkiewicz wstał, aby pójść na górę, poprosiłam go o pokazanie zdjęcia jego dzieci. Przyniósł je w małej ramce, dziewczynka i chłopiec, jedno piętnaście, drugie czternaście lat, bardzo ładne, szczególnie chłopiec. (…)
Ma wąsik i bródkę, reszta twarzy jest gładko ogolona. Ma dziwny zwyczaj patrzenia prosto w oczy osobie, z którą rozmawia, przeważnie siedzi bardzo pochylony, nosi rudą, jasnobrązową marynarkę do pory obiadowej, na obiad wkłada czarny surdut. (…)
Jego córka ma na imię Jadwiga, chłopiec Henryk. (…)”
Natomiast Henryk Sienkiewicz w ten sposób pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Naturalnie przyjechał Jeremiah Curtin. Jest to najstraszniejsza i największa piła, jaką może sobie wyobrazić fantazja dziewięciu poetów. Mówiąc, trzyma za rękaw i powtarza jedną i tą samą rzecz dziesięć, dwadzieścia, do dwudziestu pięciu razy. Innej rozmowy jak o „With fire and sword” („Ogniem i mieczem”), „The Deluge” („Potop”) „Pan Michael” („Pan Wołodyjowski”) i “Quo vadis” nie ma. Nic poza tym nie istnieje. Świat egzystował tylko połowicznie aż do jego misji jako tłomacza. Obecnie istnieją tylko dwie wielkie rzeczy i dwie wielkie sprawy: moje powieści i jego przekłady. O potworności jego komplimentów nie mogę Panu dać nawet cienia wyobrażenia. Siedzi przy mnie przy stole, więc to trwa bez chwili przerwy przez śniadania i obiady. Mówi nawet wtedy, kiedy je i pije, a potem trzyma mnie za kolano przez minut 40. – W chwili gdy zmykam do liftu (windy), słyszę jeszcze za sobą głos: You must go to America (Musi pan przyjechać do Ameryki.). Nie chce bestyja powiedzieć, jak długo zabawi. Żona jego nie jest ani dość młoda, ani dość ładna, żeby mogła to wszystko zrównoważyć. Rozpacz – bo mówię Panu, że gdybym próbował jedną tysięczną jego kadzideł, eksplodowałbym w pierwszej godzinie jak bomba napełniona dynamitem. Namyślam się, czy go jutro nie zepchnąć w przepaść… (…) Taki jest Curtin… (…)”

CZERWIEC – 08. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Z dziennika Almy Curtin:
„(…) Sienkiewicz twierdzi, że Rosjanin Kryłow jest największym bajkopisarzem, że jego bajki przewyższają wszystko, co zostało napisane współcześnie. Mówi, że opinia, którą wyraził o Zoli, jest dalej jego opinią, powieść „Klęska” jest najlepszą z książek Zoli. (…) Na lunchu poznaliśmy innego Polaka, który mieszka we Lwowie, znajomy Sienkiewicza” (Karol Sklepiński) (…)

CZERWIEC – 09. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

CZERWIEC – 10. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

CZERWIEC – 11. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

CZERWIEC – 12. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Alma Curtin w liście do matki pisze:
„(…) Nie wiemy, jak długo zostaniemy tutaj, wiele zależeć będzie od Sienkiewicza. On pracuje intensywnie i jest naprawdę bardzo miłym człowiekiem. (…) Nikt, kto patrzy na niego, nie pomyślałby, że jest największym pisarzem dziewiętnastego wieku,
a przecież to fakt, potwierdzony przez wszystkich naukowców i znawców literatury. Jego nazwisko będzie trwało jak nazwiska Scotta i Szekspira i zostanie przekazane wraz z tamtymi przyszłym pokoleniom. Patrzę na niego i myślę, że tylko człowiek płytki i mały musi nadrabiać miną czy ubiorem, aby zrobić wrażenie na ludziach, zaś ludzie naprawdę rozumni nie przejmują się takimi rzeczami. (…)”
Henryk Sienkiewicz pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Nie wyjechał i nie wyjedzie. Natomiast wczoraj po kolacji opowiadał mi przez półtorej godziny sceny z „Quo vadis”, trzymając mnie dla większej pewności za sznurek od binokli. Zresztą, źlem powiedział: wyjedzie, ale do Krakowa, do Warszawy,
do Zakopanego etc. etc. (…) Niech Pan sobie wyobrazi, że to jest panslawista, a raczej człowiek, który poświęca życie studiowaniu plemienia słowiańskiego. Rad by widzieć Polskę z Rosją w zgodzie, ale wszystkie sympatie jego są po stronie Polski. To go w moich oczach zbawia. Naturalnie nienawidzi Niemców. Mówi dość biegle po rosyjsku, albowiem sześć lat był w ambasadzie w Petersburgu. Po polsku trudno mu mówić, ale rozumie i czyta doskonale. Widziałem w moich wydaniach poprawiane
przez niego błędy korekty. Zresztą rozumie wszystkie języki europejskie, a nawet węgierski. (…) Blagi w nim nie ma za grosz.
Nie kłamie nigdy, jest otwarty i zarazem naiwny, słowem, ma wszelkie przymioty anglo-saksońskiej rasy. Nie ma też najmniejszej świadomości, że jest piłą, albowiem nie przypuszcza, żeby człowiek szczery mógł nią być. – (…) W ogóle jest to bardzo dobry człowiek. (…)”
– i do siostry, Heleny Sienkiewicz:
(…) Ab[a]k[anowicz] jest tu od dwóch dni. (…) Otóż powiedział tak: „Siostrę Twoją uważam za kobietę dobrą i rozsądną…
Ona zdaje się bardzo kochać tę pannę Marynię… (…) …zaproś więc te panie w moim imieniu do Ploumanach do Bretanii na dwa lub trzy miesiące letnie. Wiesz (mówi), że mam tam własną wyspę i niebrzydki pałacyk. (…)” Jako człowiek uprzejmy i milioner, ofiaruje się też wynająć dla Was w Warszawie osobny wagon spalno-salonowy, którym przyjedziecie aż na miejsce. (…) I mnie nęcą zapowiedziane widoki! (…) Po rozstrzygnięciu sprawy muszę też być na ślubie, który odbędzie się na miejscu w kaplicy
św. Girecka. Ab[a]k[anowicz]… mnie… zaklina, żebym go w tak okropnej… chciałem powiedzieć: tak rozkosznej chwili
nie opuszczał. (…)

CZERWIEC – 13. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz mówi, że czytał powieści Scotta, kiedy chodził do szkoły, czytał je pod ławką, po kryjomu. Ceni wysoko Scotta,
a także Dumasa, uważa, że jego narracja jest wspaniała. Niewiele wie o Haggardzie
*), ale zna powieść „She”. Kiedy ją czytał, wzbudziła jego zainteresowanie, bo był we Wschodniej Afryce. (…) Uważa, że Kipling jest wielkim pisarzem, czytał go z ogromną przyjemnością. (…)”
*) patrz zakładka „Literatura mająca wpływ na H. S.”

CZERWIEC – 14. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Powiedział nam, że nigdy nie robi planu swych powieści, ale fermentują one w jego umyśle; kiedy pisze do gazety, pisze
z wyprzedzeniem trzech, czterech dni. Do miesięcznika lub tygodnika pisze równolegle, a redakcja czeka na niego. Nie pisze, kiedy jest chory, bo to niebezpieczne. Cerę ma ziemistą, ciemną w porównaniu z Jeremiaszem, a na policzkach nie widać rumieńców. Przypuszczam, że stan jego zdrowia jest bardzo zły, rzeczywiście narzeka na neuralgię w ramionach. Pisze wszystko sam, nie robi kopii, wysyła opowiadanie do wydawcy, tak jak je napisał po raz pierwszy. (…)”

CZERWIEC – 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

CZERWIEC – około 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Pisze do Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie:
„(…) Moim zdaniem, gdy chodzi o Mickiewicza, idea pomnika i Komitet powinni znaleźć sprzymierzeńców w pannach wiejskich. Gdyby się takie Marynie Połanieckie całym sercem zabrały do sprawy, składki i mniejsze, i większe płynęłyby jak z rogu obfitości. To są dzielne i gorliwe dusze. Sfera ich stosunków i znajomości jest bardzo szeroka. Znają wieś jak nikt w świecie, zaglądają wszędzie, dają lekarstwa chorym dzieciom – a zresztą, gdy taka Marynia „uśmiechnie się, czy poprosi o co”, to kto będzie miał odwagę jej odmówić. (…)”

CZERWIEC – 16. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

CZERWIEC – 17. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Pisze do Wandy Szetkiewicz:
(…) Wziąłem już 10 kąpieli, jak dotąd bez skutku, a raczej z takim skutkiem, że różne bóle, których w Warszawie
nie doznawałem, odnajdują się i odzywają teraz. – Zdaje mi się, że koło piątego lipca ukończę wszystkie. Może nawet i spieszniej, i zaraz wyjadę do Zakopanego… (…) …jest Curtin
(Jeremiah Curtin), który piłuje mnie drewnianą piłą i obiecuje się do Krakowa
i do Zakopanego. Będzie go p. Karol oprowadzał. (…)

Henio niech mi kupi w Krakowie mapę Królestwa Polskiego, nie większą, lecz mało większą nad łokieć kwadratowy. (…)

CZERWIEC – 18. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Myślałem dziś cały dzień o Henisku i jego walnej przeprawie. Rad jestem też ogromnie i dla niego, i dla siebie, że się to już skończyło, a do tego szczęśliwie. Teraz trzeba odpoczynku, ruchu i swobody. (…) Wielka ulga musi być w całym domu, a zaraz pewno nastąpi wielkie wybieranie się do Zakopanego. (…) Jest mi od kilku dni lepiej, więc i piszę raźniej. Chciałbym koniecznie napisać tu tyle, by mieć choć ze dwa tygodni wolnych w Zakopanem. Wyjadę stąd w początkach lipca. (…)
Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Podczas lunchu Sienkiewicz powiedział, że „Hania”, to jego własna historia, on jest w niej Henrykiem, „mniej więcej”. (…)
W czasie rozmowy Sienkiewicz dostał telegram, że jego piętnastoletni syn zdał egzaminy. Był z tego bardzo zadowolony. (…) Jeremiasz zapytał, czy on sam zdał celująco. Sienkiewicz roześmiał się serdecznie i powiedział „Nie”. On stale pod ławką czytał powieści. (…)”

CZERWIEC – 19. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Jest tutaj polski doktor (Jan Florian Tymowski), siedział przy stoliku z Sienkiewiczem w czasie obiadu, są zdaje się wielkimi przyjaciółmi. (…)”

CZERWIEC – 20. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz wyjeżdża do Zurychu. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Po lunchu Sienkiewicz wyjechał do Zurychu razem z doktorem, któremu nas przedstawił. (…)”

CZERWIEC – 21. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz wraca z Zurychu. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz wrócił o szóstej. (…)”

CZERWIEC – 22. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Podczas lunchu i kolacji, Jeremiasz i Sienkiewicz bez przerwy rozmawiali,… (…) A oto co powiedział Sienkiewicz:
„Ze wszystkich pisarzy angielskich najbardziej lubię Dickensa, nigdy nie jestem znużony czytaniem jego książek, a „Dawidem Copperfieldem” jestem wprost oczarowany. Dickens, wydaje mi się, przybliżył się do prawdziwej natury człowieka bardziej
niż inni pisarze, ma chyba najwięcej sympatii dla tego typu ludzi, których opisuje i prawdziwe zrozumienie postaci niecodziennych”.
Szekspira uważa za człowieka z wprost nadludzką siłą, który genialnie rozumie naturę ludzką. Opisy rycerskości i rycerzy
u Scotta nie są prawdziwe, ale był to człowiek o ogromnej sile narracji, naprawdę fenomenalnej. Uważa, że Thackeray
jest powieściopisarzem wielkim, ale trochę nudnym, ograniczonym do pewnego stopnia przez środowisko. Tennyson ma piękny
i elegancki język, ale nie jest prawdziwy. Autora „Trilby”
(George du Maurier) uważa za urodzonego artystę, sądzi jednak, że książka jest zbyt dramatyczna jak na powieść, szczególnie zakończenie jest mało prawdopodobne. (…) Podobała mu się książka „Little Billy”, ale nie przypisuje zbytniej wagi hipnotyzmowi. Mówił też o Bulwerze, czytał „Kobietę w bieli” (William Wilkie Collins). (…)”

CZERWIEC – 23. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu Quellenhof. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Odebrałem dziś Pański list, a jednocześnie i od Babuni (Wandy Szetkiewicz) z wiadomością o powodzeniu Henia. – Że on niełatwo pisze, na to mam dowód choćby w jego listach, które są tak krótkie, jak być mogą. Niewątpliwie odziedziczył to po mnie, ale zdaje się, że jako literat nie odziedziczył nic więcej. Często jednak dar skupiania się przychodzi później. On teraz jeszcze myśli zawsze
o dziesięciu rzeczach naraz – i dlatego bywa gapeuszem. (…) Dzinia wiadomo, że literatka. Mam jednak w Bogu nadzieję, że jej to przejdzie. Wożę też ze sobą jej powieść. (…) Jest to historia dziecka znalezionego i wychowanego przez góralskie małżeństwo. (…)

CZERWIEC – 24. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Mówiąc, o sztuce, Sienkiewicz powiedział, że Mojżesz Michała Anioła nie przemawia do niego, bo nie wygląda
na hebrajskiego proroka, a bardziej na rzymskiego boga. Powiedział, że bardzo lubi malarstwo prerafaelitów i że obecnie ma ono duży wpływ na najbardziej czynnych artystów w Anglii, Burne-Jonesa i innych. Mówi, że najlepszy klimat na świecie, taki który mu odpowiada najbardziej, ma południowa Kalifornia. Nie ceni wysoko Haggarda. Jego zdaniem, Kipling jest wielkim pisarzem nowel, a nie powieści. (…) Uważa, że Botticelli jest wspaniały."

CZERWIEC – 25. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz.

CZERWIEC – 26. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz.

CZERWIEC – 27. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz.

CZERWIEC – 28. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Ja się nie będę zatrzymywał w Krakowie, gdyż nie mogę z powodu Krzyżaków. (…) Będę w Krakowie w poniedziałek rano. Pociąg do Chabówki wychodzi, o ile pamiętam, o 8-smej, że zaś przyjadę koło szóstej – więc zostaje ze dwie godziny. Ale czy to nie za wcześnie, by się do Pana zgłosić? Wprawdzie nim się trochę ogarnę, będzie siódma – lecz i to nie jest Pańska godzina wstawania. Niech mi Pan jeszcze odpisze, jak zrobić, gdyż wyjeżdżam stąd w sobotę i list mnie jeszcze dojdzie. (…)

CZERWIEC – 29. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz powiedział przy kolacji, gdy Jeremiasz zapytał go, co uważa za największą sztukę, że jego zdaniem jest nią język, który osiąga najwyższy wyraz w poezji, takiej która nie jest zwykłą harmonią słów, ale stawia przed oczami obraz. (…)”

CZERWIEC – 30. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz zamówił butelkę szampana. Rozmawialiśmy przez jakiś czas. Zdaje mi się, że Sienkiewicz docenia w pełni,
co Jeremiasz zrobił dla niego. Żadna z jego książek nie ukazała się po francusku i tylko „Ogniem i mieczem” po niemiecku,
a Jeremiasz przetłumaczył wszystkie jego książki na angielski.”

LIPIEC – 01. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu „Quellenhof” w Ragaz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Potem przyszedł Sienkiewicz, w swoim rudobrązowym ubraniu i czarnym pasie wokół talii, bez kamizelki. Zszedł wcześniej, żeby nas pożegnać. Tuż przed naszym wyjazdem wręczył mi olbrzymi bukiet pięknych róż. Czekał nawet, aż ruszymy. Bardzo go polubiliśmy. (…)”

LIPIEC – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Ragaz w Hotelu „Quellenhof”.

LIPIEC – 04. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Wiednia. Zatrzymuje się w Hotelu „Erzherzog Karl” przy Kärtnerstrasse 31, w pokoju nr 10. Pisze do Kazimierza Pochwalskiego:
(…) Przyjechałem rano ze Szwajcarii, a wyjeżdżam wieczorem do Zakopanego. Chciałbym po drodze uścisnąć Pańską prawicę. Czyby Pan nie był łaskaw zjeść ze mną śniadania dziś w Erzherzogu o 12 w południe? (…) Numer mego pokoju 10. (…)

LIPIEC – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Dziękuję Ci za list i życzenia. Chwała Bogu, że Ci Kissingen poskutkowało. Bauerertz jest mądry doktor, że Cię tam wysłał.
Ja w Ragaz wziąłem kąpieli tyle, ile trzeba, to jest dwadzieścia cztery. Zrobiły mi także doskonale. Dostałem tu wprawdzie już newralgii, ale każdy mógł jej dostać, gdyż powietrze i światło mieliśmy piwniczne, a przy tym ciągle deszcz lał. Dopiero na moje
i Heniowe imieniny Dzinka wyprosiła pogodę. (…) „Krzyżaków” biję, jak mogę, ale odetchnę dopiero wówczas, gdy ich naprawdę zacznę bić. Jest to mój system, że historii nie puszczam do powieści dopóty, dopóki sama mi się nie wleje z siłą żywiołową. (…) Ogromnie się cieszę z przyjazdu Bauerertza. (…)

LIPIEC – 17. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
(…) Odsyłam pierwszy arkusz ze zmianą tytułu, którą proszę dać tak, jak poprawiłem, gdyż chodzi mi o zaznaczenie, że to jest przeróbka, do której mi ktoś pomagał (adaptacja „Potopu” dla młodzieży – Jadwiga Janczewska „Obrona Częstochowy…”). (…)

LIPIEC – 21. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Kazimierza Morawskiego:
(…) Oto i teraz w środku lata muszę z Zakopanego podążyć do Warszawy na posiedzenie Komitetu Mickiewiczowskiego.
Nie potrzebuję mówić, jakie to jest nieprzyjemne i jak odrywa umysł od głównego zajęcia. Polacy wszystko by robili dobrze, gdyby się oddawali jednej robocie wyłącznie i umieli się skupiać. (…) Sama sprawa pomnika stoi dobrze. Jest dobry projekt
i pieniędzy więcej niż trzeba. Postawimy Mickiewicza na termin… (…)

LATO


Henryk Sienkiewicz pisze do Jakuba Kruka, burmistrza Zbaraża, w sprawie nazwania jednej z ulic Zbaraża ulicą jego imienia:
Uchwałę czcigodnej Rady Miejskiej poczytuję sobie za zaszczyt i zgadzam się na nią z wdzięcznością. Przy tej sposobności zasyłam Waszemu dla każdego serca polskiego drogiemu miastu serdeczne życzenia, aby jego rozwój w przyszłości dorównał dawnej sławie i aby historia jeszcze nieraz złotymi zgłoskami zapisała jego imię. (…)

SIERPIEŃ – 04. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. W liście do Władysława Bełzy pisze:
„(…) Dużo jest nas piszących, ale Pan obrałeś „najlepszą cząstkę” i mówię Panu ze szczerego przekonania, iż zasługi Pańskie każdy musi uznać, a niejeden może ich pozazdrościć, gdyż nikt nie ma takiej pewności, że zasłużył dobrze i zacnie – i że nigdy
nie przyniósł szkody, a zawsze pożytek. Niechże to poczucie da Panu spokój i pogodę tak teraz, jak i na wieczorne dni Pańskiego życia. – Nie mieć niechętnych nigdzie, być wspominanym z wdzięcznością wszędzie, a do tego być kochanym przez wszystkie dzieci w Polsce to przecież jest szczyt szczęścia, o jakim piszący marzyć może. (…)”

SIERPIEŃ – 12. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Listownie wyraża uznanie Jeremiaszowi Curtin’owi za znakomite tłumaczenie „Ogniem i mieczem”, „Potopu”, „Pana Wołodyjowskiego” i „Quo vadis”:
„(…) Przeczytałem z pilną uwagą wszystkie nadesłane mi tomy moich powieści. Rozumiem, jak wielkie trudności miałeś Pan
do zwalczenia, zwłaszcza przy przekładzie powieści historycznych, w których język nosi charakter poniekąd archaiczny. Podziwiałem też szczerze nie tylko sumienność i dokładność, ale i biegłość, z jaką Pan wywiązałeś się z zadania. Rodacy Pańscy potrafią lepiej ode mnie ocenić Pańskie zasługi; co do mnie, pragnąłbym tylko, aby nikt inny nie dokonywał przekładów moich dzieł. (…)”
Pisarz musiał wysłać ten list przed niespodziewaną wizytą Jeremiasza i Almy Curtin’ów, którzy w Zakopanem przebywali od 11 sierpnia. Alma Curtis opisuje to spotkanie w swoim dzienniku w następujący sposób:
„(…) Potem razem z właścicielem domu poszliśmy szukać Sienkiewicza, który wynajął mały domek przy ulicy Sobieskiego 60, będącej przedłużeniem naszej ulicy. (…) Kiedy wreszcie doszliśmy do numeru 60, zobaczyliśmy mały, drewniany, nie malowany domek z małą werandą, trochę oddalony od ulicy. (…) Właściciel naszego domu zapytał o Sienkiewicza. Kobieta powiedziała,
że wyszedł jakieś pół godziny temu, poszedł do kawiarni na herbatę,… (…) Kiedyśmy do niej weszli, Jeremiasz zobaczył Sienkiewicza przy jednym z małych stolików. Podszedł do niego i serdecznie się przywitali. Ja stałam czekając aż podeszli
do mnie, wtedy Sienkiewicz przywitał się ze mną. (…)”

SIERPIEŃ – 13. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 14. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz jest niezmiernie przyjazny. Jeremiasz uważa, że to pięknie widzieć, jak twarz Sienkiewicza rozpromienia się, kiedy mówi o swej córce. Jego oczy nabierają wyjątkowej ekspresji, chociaż kiedy jest obojętny, są chłodne i bez wyrazu. (…)”
Tego samego dnia Alma Curtin w liście do matki pisze:
„(…) Sienkiewicz jest tutaj z dziećmi. (…) To wspaniały człowiek. (…)”

SIERPIEŃ – 15. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 16. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 17. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Niech Pan zajeżdża do nas. Będzie Panu trochę niewygodnie, ale gdyby Pan się zgodził, mógłbym z największą chęcią odstąpić jeden z moich pokoików, tym bardziej że wkrótce skończę drugą część Krzyżaków i przez jakiś czas będę wypoczywał. (…)

SIERPIEŃ – 18. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Kiedy przyszliśmy do bramy, Sienkiewicz wyszedł nas powitać i potem poprosił nas do domu, chociaż konie były już gotowe. Stół był zastawiony. Nalegał abyśmy się napili herbaty. (…) Przedstawił nas swojej teściowej i teściowi;… (Kazimierz i Wanda Szetkiewiczowie) (…) Poznaliśmy także dzieci Sienkiewicza. Chłopiec, choć starszy, nie jest wyższy niż dziewczynka i nie wygląda tak ładnie. (…) Dziewczynka jest w wieku pomiędzy dzieckiem i młodą dziewczyną, ma trzynaście lat i jest duża na swój wiek. (…) Widocznie uwielbia ojca, bo od czasu do czasu w ciągu dnia podbiegała do niego, zarzucała mu ręce na szyję i całowała go; chłopiec jest inny, nie tak wylewny, ale bardzo miły. (…)”

SIERPIEŃ – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 20. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 21. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 22. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem.

SIERPIEŃ – 23. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) W ostatnich dniach dostałem silnej newralgii, wskutek czego nie mogę przyjechać do Warszawy. (…) Będę… w Paryżu, gdzie mam się zobaczyć z kimś mocno pieniężnym, który nosi się z zamiarem założenia potężnej a zarazem uczciwej księgarni z filiami we wszystkich miastach. (…) Księgarnia będzie pobierała pewien procent czystego zysku, resztę zaś będzie wypłacać piszącym. Chodzi im o to, bym wziął choć jedną akcję, co zapewne zrobię, albowiem ogromnie mnie zraziła niechęć, z jaką przyjęte zostało nowe tanie wydanie. (…) W Ameryce panują widocznie inne stosunki. Przed kilkoma dniami przysłał mi „Little Brown” (Little, Brown and Company) blisko półósma tysiąca franków jako należność za półroczną sprzedaż moich dzieł. Płacą mi ćwierć franka od tomu, więc ile się tam tego musi rozchodzić. (…)

SIERPIEŃ – 24. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Piszę znów do Was z prośbą, abyście wzięli w kupę korektę. Jestem od dawna otrzaskany z jej błędami i mało
na nie wrażliwy, ale czasem omyłki w Krzyżakach zbyt psują rzecz. (…) Piszę dość wyraźnie, a trudniejsze wyrazy staram się nawet kaligrafować, pomimo tego jednak ani razu mi nie złożono: grajęcy, śpiewajęcy etc. Ginie przez to koloryt języka, o który zawsze mi chodzi. (…)
do Stanisława Tarnowskiego:
„(…) Polecam Pańskiej uprzejmości pana Jeremiasza Curtina, który w przejeździe przez Kraków pragnąłby poznać najsłynniejszego polskiego krytyka. Pan Curtin życzyłby sobie również zwiedzić miasto, jego pamiątki oraz uzyskać pozwolenie
na zdjęcie fotografii z portretów osób historycznych, znajdujących się w muzeach lub zbiorach prywatnych. Potrzebne mu one są
do ilustrowanego wydania Trylogii. (…)”
i do Mścisława Godlewskiego:
(…) Polecam Ci najmocniej p. Curtina, tłumacza moich powieści. Wystaraj Mu się o pozwolenie zwiedzenia Łazienek, Wilanowa etc. i poznaj go z Jasińskim, tym (?), który przychodzi do „Słowa”. (…)

SIERPIEŃ – 25. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) O piątej poszliśmy pożegnać się z Sienkiewiczem, jego dziećmi i ich dziadkami. Zapowiedzieliśmy nasze przyjście wcześniej, dlatego stół był zastawiony na podwieczorek, różne smakołyki, melony, śliwki, poziomki. Zastaliśmy go przy lekturze „Szkarłatnej litery”, którą przysłał mu na naszą prośbę Brown. Przyjął nas jak zwykle bardzo serdecznie. (…)”

SIERPIEŃ – 29. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przyjeżdża z Warszawy do Zakopanego.

SIERPIEŃ – 30. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Przestrzega Jeremiasza Curtin’a:
„(…) Przyjechałem wczoraj z Warszawy, dokąd jeździłem w sprawie pomnika Mickiewicza. (…)
W Zakopanem pogoda jest nadzwyczaj zła. Od kilku tygodni pada deszcz i panują egipskie ciemności, a zarazem i zimna. Wiele osób wyjeżdża. Ostrzegam, że trzeba mieć ze sobą ciepłe ubranie. Willa, w której radzę Panu zamieszkać, nazywa się: „Skoczyska”. (…)”

WRZESIEŃ – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Wenecji do Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 04. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Przyjechaliśmy dziś, w piątek. (…) Dzieci niesłychanie zachwycone, choć zmęczyła je droga. Henio… na placu San Marco był jakby zaskoczony przez piękność widoku. Obecnie (godzina 9-ta) śpią oboje. (…) Tu upał wielki. Stanęliśmy w hotelu Bauer-Grünwald. Mamy niezłe pokoiki, ale mury nagrzane. Jutro pierwsza kąpiel. Dziś po wieczornym obiedzie jeździliśmy trochę gondolą wzdłuż Riva dei Schiavoni. Księżyca nie było, ale woda cała jasna od świateł. (…) Dzieciom oczy wyłaziły z głowy, bo istotnie wszystko to wygląda tak jak w bajce. (…)
Komentarza wymaga data wskazana przez pisarza. Napisał on: Piątek, 17 1897. Otóż piątek przypadał 03 września 1897 r., a 04-go była sobota.

WRZESIEŃ – 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 06. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 08. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 09. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przysyłaj mi tu „Słowo” aż do końca września, czasy bowiem są u nas ciekawe, a zagraniczne pisma nie dość piszą o tym,
co się u nas dzieje, i widocznie nie zdają sobie z tego jeszcze sprawy. Miewam tu tylko „Czas” krakowski, który w ogóle patrzy
w przyszłość różowo. (…)

Dzieci moje kwitną i nie dziwię się moskitom, że je kąsają, bo jest w co. Kąpiele służą im wybornie. Mamy już sześć, a dociągniemy do 21 i potem do Warszawy! (…)

WRZESIEŃ – 10. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 11. [SOBOTA]


Curtin’owie przebywają w Warszawie. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Wydawcy tutejsi, chociaż wydają wszystkie książki Sienkiewicza, lansują nowego pisarza, (Bolesław Prus) który niedawno napisał powieść pod tytułem „Faraon” i utrzymują, że jest równy Sienkiewiczowi. Wydaje mi się, że w Polsce zazdrość
i rywalizacja nie mają granic.”

WRZESIEŃ – 12. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Dzieci wzięły już tu ośm kąpieli, które wybornie im służą. Rosną w oczach i mężnieją. (…) Oboje rumiani, opaleni, no i trochę pokąsani przez mustyki (drobne muszki) pomimo somni tranquili (spokojnego snu) i salmiaku (chlorowodanu amoniaku). (…)

Chciałbym ogromnie zobaczyć się z Tobą i pogawędzić, bo naprawdę nie mam nikogo, z kim bym rozmawiał o sobie i o swoich robotach, i swoich myślach tak chętnie i tak szczerze. (…)
– i do Zofii z Wędrychowskich Osberber:
„(…) Mając kilka albumów, załatwiłem się z nimi zaraz w Zakopanem – jeden tylko należący do Pani zabrałem ze sobą,
a to dlatego, by mieć czas na ułożenie choć kilku wierszy trochę innych, niż się kleci zwykle. (…) Są one echem najmilszego wspomnienia, jakie mi zostawił Pani urok, wesołość, prostota, a zarazem i wytworność, na której mogą się nie poznać chyba ci, którzy nie wiedzą, że prawdziwa wytworność zawsze z prostotą chodzi w parze. – Otóż udała się „ta Polka” Panu Bogu w całym znaczeniu tego wyrazu, a udała się tym bardziej, że do uroku, jaki wywiera, łączy się uznanie dla jej pięknej, jasnej duszy,
wraz z uczuciem uszanowania i czci. Z tego też powodu i moje uczucia są i pozostaną zawsze takie, jak były w Zakopanem. (…) Ich też wyrazem są moje wiersze, za które przepraszam jeszcze i dlatego, że ja przywykłem wypowiadać się prozą i że do rymów biorę się tylko z konieczności. (…) Album wyślę dopiero z Austrii, albowiem będę miał większą pewność, że dojdzie. W Wenecji zabawię mniej więcej do 1 października, potem wracam do Warszawy, gdzie adres mój jest: Wspólna 24 lub: Redakcja „Słowa”, Warecka 15. (…)

WRZESIEŃ – 13. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 14. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 15. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 17. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Dziadziowie (Kazimierz i Wanda Szetkiewiczowie) postanowili przyjechać do Wenecji – i przyjeżdżają jutro na cztery lub pięć dni. Dzieci uszczęśliwione, chociaż stanie to na zawadzie wycieczkom do Werony i Bolonii. (…) Dzień poza kąpielą schodzi
na zwiedzaniu, które trochę utrudnia pogoda, bo czas jest chmurny i w salach ciemno. Zwiedziliśmy jednak Pałac Dożów, Cristo Redemptore
(kościół franciszkanów pod wezwaniem Chrystusa Zbawiciela), Frari (kościół franciszkanów Santa Maria Gloriosa dei Frari), Scuola
di San Rocco
(budowla wzniesiona dla bractwa św. Rocha), St Georgio (klasztor San Giorgio Maggiore)… (…)

Henio miał katar, skutkiem czego dwa dni się nie kąpał. Opalili się oboje daleko więcej niż w Zakopanem. Na Lido przesiadujemy też po kąpieli i chodzimy nad morzem dla powietrza. Wczoraj przyniesiono Heniowi ubranie. Zamówiłem w najlepszym sklepie. Składa się ono z żakietki, kamizelki, majtek długich i majtek krótkich. W żakietce i długich majtkach wydaje się wyższy… Kazałem mu też zrobić 6 koszul odpowiednich do męskiego ubrania.

Dobrze się dotąd miałem, ale od dwóch dni ramię i ręka, daje mi się we znaki, odbiera sen i niepokoi, dlatego że to prawa. (…)

WRZESIEŃ – 18. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 20. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 21. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) …waham się, czy nie przestać na 15 kąpielach dla Henia, bo wprawdzie jest zdrów, ale zdaje mi się, że jeszcze wyszczuplał. (…) Dzinka nie kąpie się wcale, bo zachorowała na żołądek. Dziś już jest dobrze, ale wczoraj i onegdaj byłem bardzo niespokojny. Posyłałem po doktora o 3-ciej w nocy, bo miała silne boleści i wymioty. Potem wydało się, że była od kilku dni nie w porządku,
ale że mieliśmy jechać do Padwy, więc nic nie mówiła i nawet się kąpała. Doktor dał okłady i wodę Hunrady. Teraz czuje się już dobrze, ale jeszcze trzymam ją w łóżku. Jutro zapewne wstanie, tj. jeśli doktor pozwoli. (…) Upałów wielkich nie ma, wieczory zupełnie znośne. Henio pojechał w tej chwili na Lido, a p. May
(Mahala /May/ Gardiner) wyprawiłem na spacer. Dzinia drzemie. Dziś będzie jadła tylko kleik. Temperatura 37,2, więc gorączki nie ma, ale obawiam się, czy nie zostanie jej trochę kataru żołądka. (…)

WRZESIEŃ – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald.

WRZESIEŃ – 24. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu Bauer-Grünwald. O północy opuszcza hotel i wraz z dziećmi wsiada na statek, którym płynie do Triestu.

WRZESIEŃ – 25. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Triestu. Wieczorem pisze do Wandy Szetkiewicz:
„(…) Przyjechaliśmy szczęśliwie do Triestu w sobotę o 6-stej rano. (…) Wyjechaliśmy z Wenecji o północy i naturalnie chciały pójść zaraz spać, tłumacząc, że to ich pierwsza podróż morska i że chcą widzieć pełne morze. Henio przy tym, jak zwykle, rewidował statek, tak że zapędziłem go do kabinki koło drugiej w nocy. Dziś w dzień nie chciały spać. Po południu byliśmy
w Miramare. Teraz już śpią i niech śpią przynajmniej do dziesiątej, tym bardziej że Henio nabawił się trochę kataru i trochę chrypki. Wyjedziemy w poniedziałek rano do Wiednia. Przyjedziemy koło 10 wieczór. (…)

WRZESIEŃ – 26. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Trieście.

PAŹDZIERNIK – 06. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Kazimierza Dłuskiego:
„(…) Przypominam sobie historię o pewnym sułtanie, który był chory i któremu powiedziano, że ozdrowieje, jeśli włoży na siebie koszulę szczęśliwego człowieka. Sułtan kazał go szukać w całym państwie – i znalazł wreszcie, ale pokazało się, że szczęśliwy człowiek nie posiada wcale koszuli.
Otóż wszystko byłoby dobrze – ale nie posiadam wcale rękawiczek, a raczej chcąc być ścisłym: posiadam jedną parę podróżną,
w której przyjechałem z Wenecji, tak zasmoloną na kolejach – że rolę fetysza mogłaby odegrać chyba w okolicach Tanganaiki
(Tanganiki). Z tego powodu nie mogę natychmiast uczynić zadość Pańskiemu życzeniu. Muszę naprzód kupić sobie rękawiczki (…), następnie ponosić je nieco, w miarę przybrudzić i dopiero przesłać je pod adresem Szanownego Pana. (…)”

PAŹDZIERNIK – 10. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tu odwiedza go pani Sierocińska.

PAŹDZIERNIK – 12. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Wróciłem do Warszawy i kto wie, czym zrobił dobrze, bo piła już się rozpoczęła. Ale do Paryża zraziła mnie obawa nudy (zbyt się przyzwyczaiłem być z dzieciskami) i obawa zimy. (…)

Wyobraź sobie, co się stało. (…) Przychodzi do mnie onegdaj pani Sierocińska z Podola czy z Podlasia z doniesieniem,
że po naszej drogiej Karolci, która była u nich nauczycielką, została pensja za kwartał, rzeczy, ubranie etc. – i pyta, co ma z tym zrobić. (…) Ja robię wielkie oczy i pytam, o jakiej Karolci mowa. – O Karolci Macewicz! (…) – Pierwsze słyszę. – Jak to? Karolcia Macewicz, którą pan tak kochał? – Nigdy nie znałem. (…) – Więc pan nie znał Karolci? (…) Czyżby ona nas oszukiwała, ona, taka dobra, taka prawa, taka kochana?

Wyobraźże sobie: dziecko dwudziestoletnie, dobre, ładne, kochane, które poczciwych ludzi całe życie oszukiwało i umarło
w kłamstwie. (…) Ta pani wyszła ode mnie jak bez głowy, a mateczka przypomniała mi, że zeszłej zimy odebrałem list poczynający się od słów: „Nasza droga Karolcia umarła”, który przy stole czytałem jako curiosum, że mi każą płakać nad jakąś Karolcią, której w życiu nie widziałem. (…) Wyobraźnia i chęć upiększania rzeczywistości są rodzicami czasem poezji – a często kłamstwa… (…)

PAŹDZIERNIK – 16. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Aleksandra Antoniego Rembowskiego:
„(…) Czy jedziemy jutro do Radziejowic? Pogoda taka, że warto. Jeśli nie odtelegrafują, że jest jaka przeszkoda, to ja wybieram się w każdym razie o 11.45. – Konie zamówiłem. (…)

PAŹDZIERNIK – 19. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przyznaje Marii Konopnickiej stypendium im. Marii z Szetkiewiczów Sienkiewicz.

PAŹDZIERNIK – 30. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Co do „jazdy na koszt pomnika” – nie pojedzie Witkiewicz (Stanisław Witkiewicz), to pojedzie kto inny. Skoro się ludziom każe jechać w daleką i kosztowną podróż, a zarazem odrywa się od ich pracy na chleb, to się ich za to wynagradza. (…) Inna rzecz
co do członków Komitetu. Ci jadą swoim kosztem – i jako pierwszy poparłem ten wniosek – gdyż będąc szafarzami publicznego grosza, nie możemy nim szafować sami dla siebie – i sami wyznaczać sobie pensji. Ale konsultanci – ludzie wezwani – gdzież
na świecie nie przyznaje się im wynagrodzenia i gdzież go nie biorą – nie tylko pierwsi z brzega, ale najambitniejsi, najporządniejsi – nie byle jacy, ale ludzie prawdziwie porządni? (…)

Henio nie lekceważy greckiego i Czarnecki również. Owszem, jest tego aż nadto. – Grecja dała światu dużo arcydzieł, ale też zostawiła taką plagę ludzkości pod postacią swego języka, że gdyby cholera była wydusiła za czasów Peryklesa wszystkich Greków, świat byłby może dziś weselszy, a ludzie zdrowsi. (…) Heniowi po kąpielach na Lido mruganie przeszło absolutnie. – Robi się tylko zbyt obowiązkowy i to jest jego główną, a bodajże i jedyną jego wadą. (…)

LISTOPAD – 02. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) …Kocio długo w Paryżu popasać nie zamierza. Terminu dokładnie nie wiedziano, a ja też nie uważałem za stosowne dopytywać zbyt natarczywie – ale z tego, co mi mówiono, wnoszę, że od przyszłych wakacji ma zamiar podziękować
za stanowisko. (…) Przypuszczalnie jednak mógłby Pan objąć tę dobrą i przyjemną posadę od przyszłego lata lub, potrąciwszy wakacje, od jesieni. – Chodzi o to, by przez te dziesięć miesięcy mógł Pan opędzić się kłopotom i troskom, jakie straty majątkowe zawsze za sobą pociągają. Otóż pytam tak otwarcie i serdecznie, jak się to robi między najlepszymi przyjaciółmi:
czy Pan chce, abym Panu pożyczył 1000 guldenów. (…) …mając gotowe pieniądze złożone u Wawelberga, mógłbym Panu służyć natychmiast. (…) Mój drogi Panie, niechże ta prosta i jasna propozycja będzie wymowna za mnie i niech Pan powie te wszystkie serdeczności, których ja wyrazić w tej chwili nie umiem. (…) Gdyby Pan chciał adwokata, który by się zajął uratowaniem, o ile to możliwe, choć części Pańskiego majątku – dałbym Panu kandydata. Myślę zresztą, że tylko adwokat mógłby powiedzieć,
co jest możliwe i czy wszystko ostatecznie stracone. – Jest tu Stefan Godlewski, brat Mścisława, figurka mała, pedantyczna
i nadzwyczaj zawzięta. Ten by się zajął sprawą dla samego sportu… (…)

LISTOPAD – 08. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Miewam bole głowy, miewam newralgijki, mam stale Krzyżaków, a żołądek mój zachowuje się tak jak Wolff (Karl Wolff)
i Schönerer
(Georg Schönerer), razem wzięci, w parlamencie austriackim. (…)

Mąż siostry mojej, Zosi
(Lucjan Sieńkiewicz), traci posadę stanowczo od Nowego Roku. Musiałem dać znów 800 rs., bo było trzeba,
a co dalej będzie, nie wiem. (…)

Co do Nizzy, mam tylko jedną wątpliwość. Tak się przyzwyczaiłem do jeżdżenia z dzieciskami, że nie wiem, czy bez nich, zwłaszcza w Nizzy, wytrzymam. Co będę robił z wieczorami, które z nimi tak były wesołe, ani wiem! (…)

LISTOPAD – 10. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Chodzi o Pańskie zdrowie, które, jak tego dowód był, może się poprawić – a ze zdrowiem wzmaga się męstwo. Ja wiem
i rozumiem, ile jest warte życie – a zdrowie moje jest o tyle dobrym zdrowiem, o ile nie jest obłożone chorobą, ale chodziło mi jednak o to zawsze, aby gdym dostał pięścią od losu, oddać mu i nie składać broni ani też nie przechodzić przez granicę pruską lub austriacką, jak to czynili w czasie rewolucji nasi wodzowie
(po upadku powstania listopadowego). (…) Kto się nie broni, ten się poddaje, a kto strzela sobie w ucho, ten przechodzi granicę. Do obrony jednak trzeba sił, a siła jest w zdrowiu – więc pierwszą rzeczą jest batalia o zdrowie. Jeśli się ostatecznie przegrywa – to już bez winy, ale póki jest tysiączna część prawdopodobieństwa, trzeba się bić. (…) Będę w Krakowie przez poniedziałek. Stanę u Janczewskich (Edwarda i Jadwigi
z Szetkiewiczów Janczewskich). (…)

LISTOPAD – 15. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz i dwaj inni członkowie Komitetu Budowy Pomnika Adama Mickiewicza, Michał Radziwiłł i Leopold Kronenberg, oraz wezwani w charakterze rzeczoznawców profesor Leonard Marconi i Stanisław Witkiewicz przybywają do Carrary we Włoszech, aby ocenić model figury Mickiewicza dłuta Cypriana Godebskiego. Mieszkają w Hotelu Albergo della Porta.

LISTOPAD – 16. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Carrarze w Hotelu Albergo della Porta.

LISTOPAD – 17. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Carrarze w Hotelu Albergo della Porta.

W numerze 318. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Do Pani Z[ofii] O[sbergerowej]” Henryka Sienkiewicza.

LISTOPAD – 18. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Carrarze w Hotelu Albergo della Porta.

LISTOPAD – 19. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Carrarze w Hotelu Albergo della Porta.
Curtin’owie przebywają w Warszawie. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz wyjechał do Włoch. Wróciliśmy, Jeremiasz usiadł, żeby przeczytać cztery numery pisma, w którym jest opowiadanie Sienkiewicza („Na jasnym brzegu”) (…) Potem poszliśmy z wizytą do teściowej Sienkiewicza (Wandy Szetkiewicz). Mieszkają w dobrej części miasta, w wynajętym mieszkaniu na pierwszym piętrze, numer 6, inne rodziny pod nimi i na tym samym piętrze. Mały korytarz na okrycia, potem duży, dość dobrze umeblowany salon, obok po jednej stronie jadalnia (drzwi były otwarte i stół zastawiony, po drugiej stronie pokój Sienkiewicza, w nim kanapa, biurko i krzesło, parę książek, pokój mały ale dobre światło, także jego portret,… (…) Dzieci powiedziały, że ojciec będzie w domu za cztery tygodnie. (…)”

LISTOPAD – 20. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Carrarze w Hotelu Albergo della Porta.

LISTOPAD – 21. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz podpisuje w Carrarze we Włoszech protokół w sprawie pomnika Adama Mickiewicza. Następnie wyjeżdża do Genui. Zatrzymuje się w Hotelu Londres, skąd pisze do swoich dzieci, Henryka Józefa i Jadwigi:
(…) Piszę do Was parę słów w Genui w drodze do Nizzy. Sprawy w Carrarze już załatwione pomyślnie. Figura w glinie lepiej wygląda niż na fotografiach, a po wprowadzeniu zmian będzie, zdaje się, doskonała. P. Witkiewicz bardzo się przydał i udzielił kilku rad doskonałych, a również i Marconi ze Lwowa. (…) Mieszkaliśmy w Alberto della Porta… …mieliśmy z Witkiewiczem dwa pokoje, a w środku duży salon, w którym odbywały się sesje. Poznaliśy też burmistrza i duże towarzystwo włoskie odprowadziło nas do Avenza. Miasto (Carrara) jest ciekawe, pełne pomników i całe zarzucone ogromnymi blokami białego marmuru. (…)

…dostałem okropnego kataru powodu gorąca w wagonie. Myślałem nawet, że to będzie influenca, ale może to przejdzie,
gdyż dziś już mniej mi to dokucza niż onegdaj. (…) Dziś nocuję w Genui, jutro o 9 rano jadę do Nizzy, gdzie będę koło 3-ciej. Rozpakuję się i nazajutrz zabiorę się do Krzyżaków. (…)

LISTOPAD – 22. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei w Hôtel Julien. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) …zaprenumeruj mi na kwartał „Kuriera Warszawskiego” pod adresem jak wyżej (adresem hotelu). (…)

LISTOPAD – 23. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei w Hôtel Julien. Pisze do Konstantego Marii Górskiego:
(…) Czy prawda, że Pan podjął się tylko na trzy lata zarządu Biblioteką w Paryżu? Jeśli tak jest, chodzi o to, by Pan nie naznaczał
i nie wskazywał Akademii po sobie następcy bez porozumienia się z członkami, którzy mają trochę życzliwości i przyjaźni
dla Potkańskiego. (…) Potkański dzięki jakiemuś adwokatowi, który zawiadywał jego majątkiem, stracił wszystko, co posiadał. Zdrowie jego jest ogromnie zachwiane, a gdy przy tym, wedle tego, co mówi pan Ludwik
(Ludwik Michałowski), nie posiadając nic,
nie ma sobie za co kupić obiadu – opada z sił coraz bardziej. (…) W całym Krakowie nikt chyba nie zasługuje więcej na to, by mu ludzie rękę podali. (…) To, co mówię, mówię w wielkiej tajemnicy. Niech też i Pan, mimo całej Waszej przyjaźni, nie próbuje mówić z nim otwarcie, bo wszelka wzmianka o tym zwiększa tylko jego gorycz. Wszystko to trwa już podobno od dość dawna, a on nikomu słowa nie pisnął. (…)
– i do syna Henryka Józefa:
(…) Wyobraź sobie, jest tu pełno trycyklów (rowerów o trzech kołach) o kołach gumowych nie do zdarcia, poruszanych naftą. Nogi można trzymać na podstawkach lub na pedałach. Z tyłu mała maszynka z bezwonną naftą, popychająca trycykl, nawet jeśli
nie jedzie pod górę z prędkością 20 kilometrów na godzinę. (…) Po drodze można nawet i książkę czytać. Koła są niskie,
przez co maszyna staje się zupełnie niewywrotna. W miejscach równych 25 k[ilometrów] na godzinę. Słowem – czysta rozkosz. Maszyny są po większej części na dwie osoby. Siedzenia mają kształt siodełek zwykłych lub też fotelików z poręczą. (…) Widziałem też latarnie do rowerów acetylenowe, wyborne, dające takie światło jak białe lampy elektryczne. Eksplozja zupełnie niemożliwa, tylko gasić trzeba na dworze, bo trochę czuć czosnkiem. Reflektor ogromnie silny. (…) Gaz wytwarza się w rurze metalowej z carbure de calcium
(węgliku wapnia, karbidu), na które woda wpływa kroplami. Konstrukcja łatwa. Jedną taką lampę przywiozę. (…)

LISTOPAD – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei w Hôtel Julien. Pisze do siostry Heleny Sienkiewiczówny:
(…) Przyjechałem tu z Carrary onegdaj i mam zamiar posiedzieć kilka tygodni dla spokojnego pisania. Ludzi jeszcze mało; pogoda śliczna, prawie upały. W Carrarze załatwiliśmy wszystko szczęśliwie i figura Mickiewicza będzie doskonała. (…) Zaziębiłem się
po drodze tak, że dotychczas gnębi mnie katar, chrypka i kaszel. (…)

LISTOPAD – 25. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei w Hôtel Julien. Pisze do Cypriana Godebskiego:
(…) Witkiewicz (Stanisław Witkiewicz) przesłał mi dzisiaj telegram, że pomnik jest teraz po prostu cudowny. Za dwa tygodnie wrócę na święta Bożego Narodzenia do Warszawy, niech więc Pan będzie tak dobry i nadeśle mi jak najszybciej fotografie pomnika
po dokonaniu zmian, abym mógł je pokazać kolegom z Komitetu i przekonać ich raz jeszcze, że miałem rację oponując przeciwko konkursowi. (…) Pomnik zawsze był piękny, a teraz będzie wprost wspaniały, wielki i godny Mickiewicza i Pana. (…)

LISTOPAD – 26. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Jestem tu od trzech dni. W Carrarze załatwione wszystko jak najpomyślniej. (…) Tak zwany train de luxe (pociąg luksusowy)
z Wiednia do Nizzy (ja jechałem nim do Genui) jest wprost haniebny. Wagony stare, sypie się sadza i gruzły węgla. Powietrza brak, gorąco nie do wytrzymania. Dostałem kataru z gorączką i grypy, która dotąd nie przeszła. (…)

Okropną mam pokusę kupić, jak przyjdzie lato, trycykl naftowy na dwa miejsca. Siedzi się jak w fotelu, nogami pracuje tylko
w razie ochoty – a jedzie się do 25 kilometrów na godzinę. Z Chabówki do Zakopanego w półtorej godziny. Henisko byłby mechanikiem. (…)

LISTOPAD – 27. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

LISTOPAD – 28. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

LISTOPAD – 29. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

LISTOPAD – 30. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

GRUDZIEŃ – 01. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

GRUDZIEŃ – 02. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

GRUDZIEŃ – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

GRUDZIEŃ – 04. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei.

GRUDZIEŃ – 05. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Figurę w glinie (pomnik Adama Mickiewicza) znaleźliśmy daleko lepszą niż na fotografii, jednakże zażądaliśmy różnych zmian. Godebski, który się rozgrzał wskutek rozpraw, zgodził się na wszystkie, był nawet rad z wielu uwag, w końcu wpadł w zapał –
i z nowym ogniem zabrał się do roboty. Jednak to jest artysta! (…)

Zakatarzyłem się z powodu nikczemnych nad wszelki wyraz wagonów austriackich, w których temperatura zależy od fantazji służby, a pył i grudki węgla osiadają całymi warstwami wszędzie. (…) Mój katar przeszedł teraz w kaszel i męczy mnie do dziś dnia tak silnie, że Tymowski po opukaniu moich żeber wziął mnie w kurację. Jestem w Nizzy od dwóch tygodni, ale „cni” mi się okrutnie. Nie wytrzymam! Na święta pojadę do domu. Inaczej, chcąc tu doczekać się wielkiego modelu
w glinie, musiałbym siedzieć do marca. (…) Przed wyjazdem skończę trzecią część Krzyżaków. (…)

GRUDZIEŃ – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Nicei w Hôtel Julien. Pisze do syna Henryka Józefa:
(…) Cieszy mnie to, co mi pisze Babunia, żeś się już pozbył kataru i chrypki. Ja dotąd nie mogę się od nich uwolnić, choć od dziś rana pogoda znów prześliczna, słońce, ciepło i ani chmurki. Mustyki (moskity), które poginęły, może znów wrócą. (…) Mogę sypiać z firankami rozsuniętymi i czytywać w łóżku. Świeżo skończyłem Nansena („Wśród nocy i lodów” Fridtjof’a Nansen’a), którego Ci przywiozę. Jest to nadzwyczajnie interesująca książka. Wyprawa ta dotarła najbliżej bieguna ze wszystkich, jakie były dotąd przedsiębrane. (…) Książka tym przyjemniejsza, że wszystko skończyło się szczęśliwie. (…)

Przysłali mi także ze Lwowa fotografie robione w czasie naszej wycieczki do Czarnego Stawu przez panią Curtinową, ale bardzo powiększone (…). Górale i Dzinka wyszli doskonale, ja mam skośne oczy, Ty krzywisz się jak środa na piątek, Wyka
(jamnik „Wykop”) na kolanach p. Wiktorii jest dobry. Prof. Sobierański (Wacław Sobierański) wygląda jak dobry, siwy staruszek. (…)
– i do Karola Potkańskiego:
„(…) …jadę za tydzień do domu. (…) Przez ten tydzień, który tu jeszcze przekołatam, będę się starał wyleczyć, bom się ciężko
w drodze zaziębił. Kaślę dotąd po nocach – i gardło mnie boli ciągle, choć pogoda tu wróciła. Chodzi o to, by pod starość gardło
nie wypłatało jakiegoś zbyt grubego figla. (…) Wczoraj skończyłem Nansena po francusku, którego wiozę Heniowi. Będzie czytał
z ogromnym zajęciem, zwłaszcza że kupiłem wydanie ilustrowane. (…)”

GRUDZIEŃ – 28. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) Dziękuję serdecznie i za przysłany, i za zapowiedziany egzemplarz Albumu („Albumu jubileuszowe Henryka Sienkiewicza. Główniejsze sceny i postacie z powieści i nowel Sienkiewicza w dwudziestu ilustracjach”, wstęp Stanisława Tarnowskiego). Widzę w tym dowód Waszej
dla mnie życzliwości, za którą odpłacam Wam nie mniejszą. (…)”

GRUDZIEŃ – 29. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Wczoraj leżałem i były w robocie okłady, a dziś mam taki ból głowy, że ledwie mogę myśli zebrać. Piszę jednak, jak mogę… (…) U nas po staremu. Dzieci rosną i pięknieją, a starsi starzeją i brzydną. Henisko wygląda na młodego kawalera, a Dzinia
już naprawdę – nie panna jeszcze, ale panienka. Oboje mili i poczciwi. Byliśmy w Radziejowicach. H[enio] zabił cztery zające i był z tego bardzo rad, choć jak zwykle mało to okazywał. (…)

Wczoraj przyniesiono Album Henryka Sienkiewicza wydane przez G[ebethnera] i Wolffa. Poznałem u Bystr[amów] panią Rym
(?). Nos i twarz trochę płaskie, ale ładna, linie wspaniałe. W całości coś trochę podejrzanego i pospolitego. (…) Przysłali nowy tom tłomaczeń angielskich (zbiór nowel zatytułowanych „Hania”) z portretem moim i Dzini, wedle fotografii pani Curtin (Almy Cardell Curtin). (…) Piszę jutro do Potk[ańskiego] (Karola Potkańskiego) i do Morawskiego (Kazimierza Morawskiego). Jego przekład Antygony jest doskonały, ogromnie ciepły, gdyż on patrzy na nią nie tylko jak literat-filolog, ale jak mężczyzna na kobietę, która go pociąga.
Co za tryumf dla Sofoklesa! (…)


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]