Błogosławiony niech będzie Pan na wieki! Amen, Amen. [Ps. 89; 53]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1899



DOKŁADNEJ DATY BRAK


W numerze 14. „Dziennika Chicagowskiego” ukazuje się „List do Redakcji „Kuriera Warszawskiego” (pod tytułem „Dwa listy”) Henryka Sienkiewicza.
Władysław Rabski w „Kraju” relacjonuje wizytę u Henryka Sienkiewicza w mieszkaniu w Warszawie przy ul. Wspólnej 24:
„(…) Dwugodzinna wizyta. – Ul. Wspólna nr 24, II piętro. Pracownia dzieł sztuki i starożytności, portrety pisarza i jego zmarłej żony malowane przez Pochwalskiego (Kazimierza Teofila Pochwalskiego), biust dłuta Welońskiego (Piusa Welońskiego); na ścianie stara broń, trofea i przybory myśliwskie; szafka z przekładami dzieł gospodarza na języki obce, świeżo wzbogacona armeńskim wydaniem noweli „Pójdźmy za Nim”; żywe jej dopełnienie stanowi Jeremiah Curtin, który przybył do Warszawy na uroczystości Mickiewiczowskie i przywiózł Sienkiewiczowi zbytkowne wydanie własnego tłumaczenia „Quo vadis”.

Rozmowa toczy się na temat przekładów Sienkiewicza w różnych krajach, dając ogólnikowy rzut na zagadnienie «Sienkiewicz wśród obcych», przechodzi na dzieje powstawania dzieł pisarza, podane również bardzo ogólnikowo, porusza jego poglądy
na «modernistów», z których Sienkiewicz wymienia Żeromskiego
(Stefana Żeromskiego), Sieroszewskiego (Wacława Sieroszewskiego), Przybyszewskiego (Stanisława Feliksa Przybyszewskiego), Tetmajera (Kazimierza Przerwę-Tetmajera) i wysoko cenionego przez siebie Rydla (Lucjana Antoniego Feliksa Rydla), obejmuje sprawę stosunków w Galicji, Poznańskiem i Królestwie Polskim, kończy się wreszcie uwagami o zapowiadanym jubileuszu. Sienkiewicz za «pierwszy utwór», od którego liczy swą działalność powieściopisarską, uważa „Na marne”, choć wspomina o pracach dawniejszych, studenckich, oraz o utworach, jak „Selim Mirza”, nie włączonych
do „Pism”. (…)”

Nakładem firmy Dent w Londynie dwukrotnie ukazuje się przekład powieści „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza.
W numerze 18. „Gazety Lwowskiej” rozpoczyna się druk powieści „Krzyżacy” Henryka Sienkiewicza.
W Prusach ukazuje się przekład E. i R. Ettlingerów „Rodziny Połanieckich” na język niemiecki.

STYCZEŃ


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. W liście do Michała Chylińskiego kwestionuje nadesłany przez niego w kopii tekst przemowy Henryka Sienkiewicza, którą rzekomo miał on wygłosić 24 grudnia 1898 r. w Warszawie podczas odsłonięcia pomnika Adama Mickiewicza:
„(…) Dowiaduję się, iż „Nowa Reforma” ogłosiła przed kilku dniami przemówienie, jakie miałem mieć przy odsłonięciu pomnika.
Przemówienie to, sądząc z kopii nadesłanej mi listownie, zostało ogłoszone błędnie, gdyż oryginału nie udzieliłem nikomu.
Natomiast oświadczam publicznie, że podobną niedyskrecję uważam za szkodę wyrządzoną rzeczy publicznej i za lekkomyślne narażanie mojej osoby. (…)”

STYCZEŃ – 01. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przyjeżdża do Krakowa. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz przyjechał dzisiaj o dziesiątej rano. (…)”

STYCZEŃ – 02. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie.

STYCZEŃ – 14. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Nowodworskiego:
„(…) …czyby Szanowny Pan nie zechciał przytoczyć… autentycznego tekstu depeszy, którą wysłałem z Krakowa po polsku
i która brzmiała, jak następuje:

„Nie mogąc przybyć zasyłam serdeczne pozdrowienia tym pisarzom rosyjskim, którzy biorą udział w obchodzie mickiewiczowskim. Cześć podniosłym uczuciom i ludziom dobrej woli. – H. Sienkiewicz.” (…)”

STYCZEŃ – 15. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Józefa Piusa Dziekońskiego:
„(…) W imieniu Komitetu, …składamy Szan[ownemu] Panu wyrazy serdecznej podzięki za gorliwy i umiejętny kierunek robót dokonanych. Zrzeczenie się przez Szan[ownego] Pana poważnej części przypadającego Mu wynagrodzenia, które miało być tylko zwrotem strat poniesionych przez Szan[ownego] Pana dla sprawy pomnika na polu innych zajęć, Komitet poczytuje za ofiarę złożoną na rzecz funduszu pomnika i w tym przeświadczeniu wyraża za nią Szan[ownemu] Panu głęboką wdzięczność. (…)”

STYCZEŃ – 16. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jana Siemca:
„(…) Komitet składa niniejszym Szan[ownemu] Księdzu Prałatowi wyrazy czci i wdzięczności za czynny udział w uroczystości odsłonięcia pomnika Mickiewicza w d. 24 grudnia 1898 r. (…)”

STYCZEŃ – 18. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Zaniosę dziś koło 6 1/2 moją newralgię w głowie dr Adamowi (Adamowi Bauerertzowi). Zrobiłem paskudny plagiat z Prusa (Bolesława Prusa). – Czybyś nie wpadł także. Pogadalibyśmy de variis rebus et quibusdam aliis. (…) -
i do księdza Euzebiusza Michała Brzeziewicza:
„(…) Do uregulowania postępowania spadkowego po śmierci ś. p. Kazimierza Szetkiewicza, którego spadkobiercami są w pewnej części moje dzieci, potrzebny jest akt zejścia mojej żony, Marii z Szetkiewiczów Sienkiewiczowej. Oryginał aktu zabrałem
w swoim czasie do Krakowa, obecnie zaś nie mogę go tam odszukać, albowiem zawieruszył się prawdopodobnie w papierach
ks. Kardynała Dunajewskiego, które po jego śmierci zostały częściowo zniszczone. Przypuszczam jednak, że w aktach parafii
Św. Aleksandra musiała pozostać kopia aktu albo wypis w księgach, albo jakikolwiek ślad podobnego rodzaju – i… ośmielam się prosić najuprzejmiej Czcigodnego Księdza Kanonika o łaskawe sprawdzenie tej rzeczy, a w razie możności o wygotowanie potwierdzonego w parafii urzędownie dokumentu śmierci mojej żony. (…)”
Przypomnieć należy, że 11 listopada 1893 r. ks. Albin Dunajewski udzielał Henrykowi Sienkiewiczowi ślubu z Marią z Wołodkowiczów i dlatego musiał otrzymać
od pisarza akt zgonu pierwszej żony.

STYCZEŃ – 20. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii Goreckiej:
„(…) …z upoważnienia Komitetu i w jego imieniu oświadczam powtórnie, że Łaskawa Pani i Jej syn byliście od chwili wyjazdu
z Paryża aż do powrotu gośćmi Komitetu – i to drogimi gośćmi, których przybycie na wielką uroczystość było dla nas szczęściem
i zaszczytem. (…) Spełniając ten prosty nasz obowiązek, uiszczamy się przede wszystkim z długu wdzięczności, zasyłając zarazem najserdeczniejsze podziękowanie Córce Wielkiego Ojca – i prośbę, aby ten nasz krok raczyła ocenić z tak dobrą wolą
i z takim sercem, z jakim został uczyniony. (…)”

STYCZEŃ – 23. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa z Nałęczowa do Warszawy. Pisze do Franciszki z Krasińskich Woronieckiej:
„(…) Przed godziną przyjechałem z Nałęczowa. Na mnie można liczyć z wszelką pewnością, za Dzinię nie mogę jednak w tej chwili odpowiedzieć, bo ani jej, ani Babuni nie ma w domu. (…) …dam znać najpóźniej jutro rano… (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Wtorek, 23 I 1899. Otóż wtorek przypadał 24 stycznia 1899 r., a 23-go był poniedziałek.

LUTY – około 01. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Kazimierza Przerwy-Tetmajera:
„(…) Qui amant czytałem… Jest to najznakomitsza rzecz, jaką w ostatnich czasach po polsku czytałem. W podziw mnie
po prostu wprawiało to, że mając do czynienia z podobnym uczuciem i podobnym krajobrazem, potrafiłeś Pan uniknąć absolutnie podobieństwa do Szwajcarii Słowackiego
(Juliusza Słowackiego). Wiersz jest inny, nastrój inny, dusza inna i samodzielna. Kto tego
nie widzi, ten nie ma pojęcia o poezji. W Szwajcarii ma więcej wdzięku i jest przezroczyste, natomiast w Qui amant jest uczucie większe i podnioślejsze – a cały poemat nastrojony wyżej. Z tą siłą i szlachetnością uczucia łączy się język mistrzowski.

Melanocholia Pańska nie jest może tak „ładna”, ale jest głębsza. Można by sobie życzyć chyba tego, by kompozycja całości była jaśniejsza i ustępy silniej ze sobą związane. Zresztą czołem! – Wszak i ta kompozycja to tylko stan duszy – a od poety trudno wymagać, żeby naprzód wszystko dobrze narysował, a potem dopiero nakładał kolory. Krótko mówiąc – wszystko jest znakomite, szerokoskrzydłe i wspaniałe. (…)”

LUTY – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Ponownie prosi księdza Euzebiusza Michała Brzeziewicza o odpis aktu zgonu swojej żony Marii z Szetkiewiczów:
„(…) Przepraszam najmocniej, że raz jeszcze udaję się do Niego w sprawie aktu zejścia mojej nieboszczki żony. Ale ponieważ Czcigodny Ksiądz Kanonik oświadczył teściowej mojej (Wandzie z Mineyków Szetkiewiczowej), że akt ten może być sprowadzony, byle wskazać parafię, do której należy Falkenstein, korzystam więc skwapliwie z łaskawej propozycji, gdyż osobiście nie zdołałbym sprowadzić tego dokumentu w tak krótkim czasie. Zakład Falkenstein należy do parafii Königstein w Taunus. (…) Żona moja zmarła dn. 21 października 1885 r. (właściwa data jej śmierci – 19 października 1885 r.). (…)”

LUTY – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Johann’a Praun’a:
„(…) Nie mam nic przeciwko tłomaczeniu Quo vadis na język węgierski i w tym celu załączam moją kartę, na której wypisałem upoważnienie w języku francuskim. (…)”

LUTY – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu Saskim w Krakowie przy ul. Sławkowskiej 3. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Henia zastałem dość mizernego. Każę mu się kłaść wcześnie. Dziś zgasił świecę o 10-tej, a poprzednich dni czytywał w łóżku do 11-stej, potem musiał wstawać za późno i ubierać się zbyt spiesznie, tak że mu czasu nie starczało na śniadanie i leciał prawie na czczo do gimnazjum. (…)

Jeśli tu będzie źle
(w Hotelu Saskim), to być może nawet, że się przeniosę do Gr[and] Hotelu. Ale oni tu zrobią wszystko, by nas zatrzymać. (…)

Mam zamiar pisać tu dużo
(„Krzyżaków”), żeby zrobić trochę naprzód. Uda się pewnie, bo chcę, żeby się udało.

Zdrowie moje marne – a przynajmniej nie świetne. (…)

LUTY – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Tego dnia odwiedza Marię z Sobotkiewiczów Dembowską.

LUTY – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Odwiedza Juliana Klaczkę.

Do Jadwigi Janczewskiej pisze:
„(…) Wczoraj zachodziłem do pani Mary (Marii z Sobotkiewiczów Dembowskiej), ale leżała, więc ograniczyłem się na zostawieniu karty. Dziś byłem u Klaczki ( Juliana Klaczki), który jest lepiej, ale mówi źle, a raczej prawie wcale nie może nic powiedzieć. (…)

Henisko pisze wypracowanie polskie: pożegnanie Hektora z Andromachą. Pozwolono im pisać prozą lub wierszem, więc pisze wierszem, i do tego oktawą. Zbudował już cztery, a ma do jutra napisać jeszcze dwie. Niezłe! Ale wolałbym, żeby się wprawiał
w prozę. (…)”
Komentarza wymaga data napisana przez pisarza. Napisał on: Piątek, 23 II 99. Otóż piątek przypadał 24 lutego 1899 r., a 23-go był czwartek.

MARZEC – 03. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Probowałem już wychodzić. Przyszedłbym do Was z wielką chęcią, ale boję się jeszcze. Nużbym przyniósł na rękawie jakiego choćby na wpół żywego mikroba lub zawiózł go do Warszawy. Ale ogromnie bym chciał Cię widzieć i pożegnać się z Tobą. (…) Jutro wyjeżdżam, więc zawiózłbym mateczce wiadomość, jak wyglądasz. (…) Henia trzymam drugi dzień w domu,
bo ogromnie chrypiał. Jodynowałem mu z polecenia Dłuskiego
(Kazimierza Dłuskiego) gardło. (…)”

MARZEC – 07. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Wandy Szetkiewicz:
„(…) Był to jakiś dziwny wrzód, bo poczułem ból rano, a wieczór o pierwszej już coś pękło i dość znacznie krawiło. Dłuski mówi,
że jest dobrze, ale ja niezupełnie to czuję. Zdaje mi się, że obok tego mam influencę, albo może właśnie gardło było jednym
z objawów. Dziś zapisano mi chininę. Miewam trochę drzeszczy, trochę gorączki i jakieś poczucie niezdrowia.
Nie wychodzę jeszcze, ale pojutrze, to jest we czwartek, wyjdę, a w piątek wieczór wyjadę, jeśli coś nie zajdzie. Heniska chcę przenieść, a raczej wysłać do Potk[ańskiego]
(Karola Potkańskiego) we czwartek. Można by już dziś, ale pókim niezdrów, wolę go mieć przy sobie, bo mi raźniej i weselej z tym miłym chłopczyskiem. (…) Henio dziś trochę kaszle. Kazałem mu płukać gardło. (…)”

MARZEC – 17. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. W redakcji „Kuriera Warszawskiego” zawiązuje się Komitet Kasy Przezorności i Pomocy Literatów i Dziennikarzy (Kasy Literackiej). Zebraniu, w którym uczestniczy Henryk Sienkiewicz, przewodniczy Ludwik Jenike.

MARZEC – 21. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. W mieszkaniu Henryka Sienkiewicza członkowie Kasy Przezorności i Pomocy Literatów i Dziennikarzy (Kasy Literackiej) wybierają zarząd. Pisarz zostaje prezesem, wiceprezesem – Henryk Struve, skarbnikiem – Antoni Donimirski, a sekretarzem – Ignacy Matuszewski.

MARZEC – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Stefanii Goldenring:
(…) Upoważniam p. Stefanię Goldenring do przekładu i druku mojej noweli „Komedia z pomyłek”. (…)

KWIECIEŃ


Henryk Sienkiewicz pisze do Jeremiasza Curtin’a:
„(…) Biorąc pod uwagę szczególne warunki w kraju, jestem przeciwny, by moje książki ukazywały się najpierw w innym języku niż polski, ale nowela „Na Olimpie” jest zbyt mała, aby stosować do niej tę regułę. (…)”

KWIECIEŃ – 13. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.
Stefan Demby prosi go o autobiografię do słownika pisarzy polskich. Henryk Sienkiewicz odpowiada:
„(…) A ile Sz[anowny] Pan zostawia czasu do napisania autobiografii? (…) Byłoby dla mnie najdogodniej, gdybyś Szanowny Pan zechciał potrudzić się do mnie i załatwić tę sprawę na poczekaniu. Miałoby to i tę dobrą stronę, że pytałbyś Pan tylko o te rzeczy, o które najwięcej Mu chodzi. Z datami bibliograficznymi, a nawet biograficznymi, zwłaszcza tyczącymi podróży, i tak będzie bieda, ale we dwóch pójdzie zapewne łatwiej. (…)”

KWIECIEŃ – 18. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Tytuł ma być: Na Olimpie. Legenda przez etc. Ogromnie byłbym Panu wdzięczny, gdybyś Pan kazał wszystko zaraz złożyć,
gdyż mógłbym zrobić sam korektę i poprawić, co trzeba. (…) Zresztą zobaczemy się jutro u Bauerertza. Przyjdź Pan koniecznie,
gdyż mam o wielu rzeczach do pogadania. (…)

KWIECIEŃ – 19. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) …Henio zdrów. Niech się tedy weźmie krótko, niech przezwycięży opieszałość, dystrakcje i zabierze się tęgo do roboty.
Ma już dosyć rozumu na to, by zrozumieć, że tak trzeba, a jeśli tego nie zrobi, to będzie niedołęgą i mazgajem. Niech się także
nie rozprasza i robi przede wszystkim to, co obecnie jest jego obowiązkiem. (…)

Jak tam naprawdę jest z Zaczarowanym kołem
(sztuką Lucjana Rydla)? Podobno dekadenci kręcą głową. Ale to rozumiem,
bo wiersz jest dobry i sens także jest. (…)

Napisałem dla „Jednodniówki” rzecz
(legendę „Na Olimpie”), którą będzie Pan czytał z ciekawością. …całość mocno i wyraźnie skomponowana. (…)”

KWIECIEŃ – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Może być, że niedługo się zobaczemy. W tych dniach kończę część Krzyżaków i załatwiam sprawę rady familijnej,
gdyż potrzebne papiery nareszcie wróciły z konsulatu rosyjskiego we Frankfurcie. Odebrałem je przed trzema dniami. Po załatwieniu sprawy wyjeżdżam do Parc St. Maur na picie karlsbadu. Już jestem tak zmęczony, że dalej nie idzie. Miewam ból
w karku, w głowie, nad karkiem, a do tego kłucie nerkowe, wątrobiane etc., etc. (…) Wkrótce prześlę na Twoje lub p. Karola ręce: Na Olimpie. – Bardzo się to podoba. Kazałem złożyć, bo mam zamiar zaraz posłać Curtinowi, aby zabezpieczył
przed przedrukami. (…) Paweł idzie na pocztę, więc kończę i całuję Twoje ręce. (…)”

KWIECIEŃ – 30. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Nowelę (legendę „Na Olimpie”) wpuściłem do skrzynki wczoraj pod adresem pani Janczewskiej. (…) Mojej legendy sens
jest taki, że duch chrześcijaństwa zachowuje sztuki piękne, które się następnie chrystianizują – i uszlachetnia miłość, co istotnie uczynił, podnosząc stanowisko kobiety etc. Zresztą sens ten, leżący w pomyśle, każdy łatwo odgadnie, gdyż jest on historyczną prawdą. (…) Czytałem tu Tetmajera W nieskończoność - i nie mogę w tym znaleźć smaku. Trzeba wiedzieć, czego się chce,
i nie dopuszczać przewagi słowa nad treścią, bo to oznacza upadek literatury. (…) Niech pisze wtedy, kiedy rzecz, stworzona
i ułożona w umyśle jasno, zacznie się upominać o formę – nie zaś, gdy jest odwrotnie. (…)”

MAJ – 06. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Ja po ukończeniu części jadę nie do Ploumanach, tylko do Parc St. Maur. (…) Moja kuracja jest odłożona. Krajewski (Władysław Herman Krajewski) nie widzi, by była zaraz konieczna, a później zobaczemy. Za to jestem stanowczo przepracowany. Bauerertz kazał mi absolutnie przerwać robotę. Nastawał nawet bardzo, bym nie kończył i części. Ale to nie może być. Skończę
i dopiero odpocznę ze 3 tygodnie – bo mus. Męczy mnie nie tylko sam akt pisania, ale i praca myśli nad kompozycją,
więc to będzie połowiczny wypoczynek – ale lepszy taki, jak żaden. (…)”

MAJ – 14. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Adama Krechowieckiego:
„(…) Co do mnie osobiście, szczerze Panu mówię, że okazałem Panu zaledwie małą cząstkę tej sympatii i przyjaźni, jaką dla Pana żywię, i tego uznania, jakie mam dla wysokiego i wykwintnego Pańskiego talentu i równie wykwintnej natury. Towarzystwo Pańskie jest dla mnie jednym z najmilszych i obyśmy się mogli jak najczęściej spotykać! (…)

Pani Sedlaczkowa
(Janina Sedlaczkówna) z „Przedświtu” przerobiła Trylogię dla dzieci i pyta mnie, czy to pozwolę drukować. Sam
nie wiem! Jeśli to jest istotnie przeróbka, a nie przeważnie przedruk żywcem – to dobrze; w przeciwnym razie – nie. (…) Mówiąc między nami, przeróbkę Trylogii uważam w zasadzie za niezbyt potrzebną, dzieci bowiem czytają doskonale oryginał, ale jeśli
to jest kwestia, na której pani S. dużo zależy pod względem materialnym – i jeśli to jest osoba pracująca w ciężkich warunkach
na kawałek chleba, to wolałbym, by sprawa była rozstrzygnięta w duchu jej żądań. (…)”

MAJ – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Antoniego Wodzińskiego:
„(…) Odsyłam „Na Olimpie”. Podkreśliłem kilka wyrażeń, a do niektórych dodałem odnośniki. Chodzi o to, by pojęcie rzeczy było jak najbardziej greckie, że zaś nie wiem, czy w przekładach francuskich Iliady znajdują się równoważniki na rozmaite epitety homeryczne, więc o to pytam, bo jeśli tak, to trzeba by ich użyć. Wyrazy takie jak Pieśń, Szczęście pisałem umyślnie przez dużą literę, by zbliżyć się do pojęcia Greków, którzy widzieli w nich jakby odrębne istoty mające poniekąd byt swój własny. (…)”

MAJ – 25. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. W Resursie Kupieckiej odbywa się raut mający zasilić Kasę Przezorności i Pomocy Literatów i Dziennikarzy (Kasę Literackiej). Pisarz czyta tu legendę „Na Olimpie”.

MAJ – 28. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Wątpię, czy będę mógł przyjechać przed sobotą, gdyż sędzia wyznaczy jeszcze jedno zebranie rady familijnej (w sprawie postępowania spadkowego po Kazimierzu Szetkiewiczu) – i daj Boże, żeby to było w przyszłym tygodniu. (Dziś niedziela). Ale jeśli przyjadę w poniedziałek lub wtorek, czy mogę do Was zajechać? Te hotele krakowskie po prostu mi zbrzydły. (…)”

MAJ – koniec miesiąca


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Antoniego Sygietyńskiego:
„(…) Mam dziś o czwartej posiedzenie rady familijnej, którego termin sam wyznaczyłem, więc nie mogę przyjść. Na przyszłość – będę wolny i stawię się. Dzwoni się do mnie dwa razy – wówczas, jeśli jestem w domu – służący prosi. (…)”

CZERWIEC – około 01. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Espera Esperowicza Uchtomskiego:
„(…) Obchodzicie jubileusz największego waszego poety (Alieksandra Siergiejewicza Puszkina) wśród nader smutnych dla was okoliczności. Głód sroży się w waszych prowincjach, a dzieci waszych włościan mrą z braku pożywienia i ze skorbutu. Niedola tych dzieci wzruszyła mnie i nasunęła mi myśl, że najlepszym sposobem uczczenia pamięci waszego poety, a zarazem przyjaciela naszego Mickiewicza, jest przyjść z pomocą choćby skromnym datkiem tym, którzy cierpią i wyciągają ręce o pomoc. W tej myśli zwracam się do pana z prośbą, abyś w swym uczciwym i odważnym dzienniku zechciał ogłosić następującą moją propozycję.

Od lat kilku rozmaite pisma rosyjskie drukowały przekłady moich utworów i księgarze wydawali je w osobnych edycjach. (…)
…nigdy nie upominałem się o honoraria i nigdy ich nie otrzymywałem. (…) Niechże z okazji jubileuszu waszego poety każdy
z wydawców, którzy drukowali moje utwory, ofiaruje coś na mrące z głodu dzieci. (…) Nie chcąc jednak być posądzonym,
że pragnę być wspaniałomyślny cudzym kosztem, dołączam od siebie rbl. 50 z prośbą, by były one użyte przede wszystkim
na ratunek ginących dzieci. (…) Postępek mój wypływa jedynie z chęci uczczenia waszego poety tak, jak i wasi pisarze uczcili naszego – i z poczucia, że należę do narodu, który od wieków nosił wysoko sztandar kultury chrześcijańskiej i chodził zawsze wskazanymi przez nią drogami. (…)”


CZERWIEC – 08. [CZWARTEK]


W numerze 156. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „List do ks. Espera Uchtomskiego [w sprawie stulecia Puszkina po francusku z przekładem rosyjskim]” Henryka Sienkiewicza.

CZERWIEC – około 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Mam to głębokie i zresztą potwierdzone przez doktorów przekonanie, że gdybym nie wywiózł dzieci w swoim czasie na zimę do Nizzy (Nicei), a potem nad morze, to z Heniem przynajmniej mogłoby być źle. Nauka, egzamina, szkoły i wszystkie podobne rzeczy to są budynki, których nie można stawiać na piasku, bo się zwalą, tylko na twardym gruncie sił i zdrowia. Chodzi przecież
o całą przyszłość, która ciągnie się dalej niż czasy szkolne. Umysł ludzki powinien mieć przyrodzoną perspektywę i odróżniać rzeczy większe i ważniejsze od mniej ważnych. (…)”

CZERWIEC – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) …Czy nie potrzebujecie zastępczo woźnego w „Słowie”. Jeśli tak, weźcie mojego Pawła, który zostaje w Warszawie.
Jest tępy, ale nadzwyczaj uczciwy. (…)

CZERWIEC – 19. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przyjechałem nieźle. Gardło pobolewa, ale podróż nie wywołała jednak stanu zapalnego ani go powiększyła. W końcu tego tygodnia będę już w Zakopanem. Zapomniałem Cię prosić na wyjezdnem, abyś kazał mi przysłać ostatnie numery „Słowa”
z „Krzyżakami” – sześć lub ośm. Ponieważ przed przyjazdem babuni i dzieci i przed urządzeniem domu zatrzymam się na kilka dni
na którejś z zakopiańskich pensji, więc proś Zarembskiego
(Józefa Zarembskiego), aby wysłał „Słowo” pod adresem pani Dembowskiej dla Sienkiewicza. (…)

CZERWIEC – około 22. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie w Hotelu Grand. Pisze do Konstantego Marii Górskiego:
„(…) Zebrani w Grand Hotelu na cześć wielkiego Henryka, który zasiadł na fotelu c.k. Akademii Um[iejętności], witamy Cię, Konstanty - sempre avanti (zawsze naprzód)!
M. Sokołowski
(Marian Sokołowski), K. Potkański, K. Morawski (Kazimierz Morawski), [K.] Kostanecki (Kazimierz Kostanecki),
H. Sienkiewicz, [W.] Creizenach
(Wilhelm Creizenach), [L.] Sternbach (Leon Sternbach). (…)”

CZERWIEC – 23. [PIĄTEK]


Alma Curtin w liście do matki pisze:
„Sienkiewicz jest chory i nie będzie pisał przez trzy czy cztery tygodnie, aż wyzdrowieje. Ma jakieś kłopoty z gardłem. (…)”

CZERWIEC – 25. [NIEDZIELA]


Alma Curtin w liście do matki pisze:
„Telegram od doktora Benniego do nas, że Sienkiewicz jest zdrowy i pojechał w Karpaty, tam gdzie odwiedziliśmy go w ubiegłym roku. (…)”

CZERWIEC – 27. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz wraz z dziećmi przebywa w Krakowie. Razem z nimi ogląda baśń dramatyczną „Zaczarowane koło” Lucjana Rydla.

LIPIEC – 02. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Spotyka się z Teodorem Jeske-Choińskim.

LIPIEC – 03. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Stanisława Smolki:
„(…) …Wziąłem ze sobą za mało książek. Potrzebuję teraz mniej więcej dokładnego opisu Malborka, a nie mam nic podobnego pod ręką. Czy Pan nie posiada czegoś podobnego w polskim języku i w zakresie nie nadto obszernym. Od biedy niechby było
i po niemiecku, ale wolałbym w każdym innym języku, gdyż po niemiecku czytam wolno, tracąc przy tym dużo czasu i psując sobie słabnący od pewnego czasu wzrok na gotyckim druku, którego nienawidzę. (…) Dodaję nawiasowo, że co się tyczy Niemców,
nie chodzi mi o Voigta
(Johannes’a Voigt’a), którego wprawdzie nie mam ze sobą, ale którego Geschichte Marienburgs
i historię gryzłem aż do bólu zębów w Warszawie. (…)”
i do Heleny Sienkiewiczówny:
„(…) Z biednym panem Michałowskim (Ludwikiem Michałowskim) podobno źle słychać. Podejrzewają mocno raka w żołądku. Wraca
do Krakowa i Potkański waha się, czy po niego nie jechać, tak jest słaby.

W Zakopanem deszcz i deszcz. A dziś ciepło. (…) Pani Pawlikowska
(?) już jest. Jechałem z nią z Krakowa. (…) …Jeske-Choiński (Teodor Jeske-Choiński) już jest i rzucił się wczoraj w moje objęcia. (…) Pani Dembowska ma się nieźle. P. Szembekowa (Klementyna
z Dzieduszyckich Szembek) jest tu od dawna. (…)

Byliśmy z dziećmi na Zaczarowanym kole
(„Zaczarowanym kole” Lucjana Rydla) w Krakowie. Dzinia naturalnie bawiła się „straszliwie”.

Jest także w Zakopanem pani Przybyszewska
(Dagny z Juelów Przybyszewska)

Z moim gardłem lepiej, ale z powodu wilgoci mam reumatyzm. (…)”

LIPIEC – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Antoniego Wodzińskiego:
„(…) Rzeczywiście chorowałem dość ciężko na wrzód w gardle i to wpłynęło na zmianę moich zamiarów podróżniczych.
Ze względu na pył węglowy i kurz nie mogłem się narażać na dłuższą podróż koleją, skutkiem czego zamiast do Paryża wybrałem się do Zakopanego i siedzę tu przeszło od tygodnia. (…)”

LIPIEC – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Wieczorem pisze do Stanisława Smolki:
„(…) Książki dziś odebrałem i dziękuję najmocniej. Rzecz o Polakach, Czechach i Niemcach (artykuł Stanisława Smolki „Polacy, Czesi
i Niemcy”) przeczytałem od razu i ogromnie żałuję, że mi dawniej w ręce nie padła. (…) Dziś do łóżka biorę sobie W pięciowiekową rocznicę (autorstwa Stanisława Smolki), której czterdzieści kilka stronic także już przeczytałem, Takie rzeczy dają nie tylko gotowy materiał, ale wprowadzają w ruch i w grę wyobraźnie. Tak przynajmniej działa to na mnie. Po prostu siadam jakby na koń
i nie tylko jadę, ale i rozpędzam się. (…) Tarnowskiego
(Stanisława Kostki Tarnowskiego) Z wakacji mam. (…)”

LIPIEC – 09. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Augusta Roberta Wolffa:
„(…) Proszę oznajmić w „Tygodniku”, że Krzyżaków jutro wysyłam. (…)”

LIPIEC – 15. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji w Hotelu „Luna”. Pisze do Wandy Szetkiewicz:
„(…) Wszyscyśmy zdrowi, Dzinka trochę się zaziębiła i kaszlała, więc przez dwa dni wstrzymałem kąpiele. Henio miał czerwone oko…, ale woda borowa pomogła i w kąpielach nie było przerwy. Apetyt dopisuje wszystkim. Radość z Wenecji jest nadzwyczajna. Lekcje angielskie z Heniem odbywają się na Lido nad morzem w budce, którą nająłem. Dzinia siedzi w cieniu
przed budą i maluje morze. Prócz tego trzy razy w tygodniu ma najętą gondolę od 9 do 12. Jeździ po kanałach, kanalikach
i maluje różne zaułki, które wydają się jej bardziej malownicze. Wesołe dzieciska jak wróble. Wieczorem, gdy piję kawę u Quadri
(w Kawiarni „Quadri” przy Placu św. Marka), latają na Mercerię (ulicę wychodzącą z Placu Św. Marka), na Piazzettę (mały plac położony pomiędzy Placem św. Marka a molo) i powracają, zaśmiewając się z byle czego. Wczoraj Henio kupił na Mercerii ogromny kawon, zaniósł go
do domu, ale że nie pozwoliłem go jeść na wieczór, a raczej na noc, więc został pochłonięty dziś przy udziale Miss May. Opaliły się bardzo, ale Dzinia jest mimo to tak jasna i różowa, że oglądają – a nawet zatrzymują się przed nią nie tylko panowie, ale i panie. Oczywiście ona ani o to dba. (…) Dzieci zaczytują się w Ruskinie
(John’ie Ruskin’ie). (...)

Dali mi inne pokoje w Luna
(Hotelu „Luna” w pobliżu pl. św. Marka) i jest nam dobrze. (…)
i do Marii z Blochów Kościelskich:
„(…) Obiecałem p[anu] Józefowi (Józefowi Kościelskiemu) przyjechać do Miłosławia i pragnę bardzo obietnicy dotrzymać – a tym bardziej po tak miłym wezwaniu, jakie mnie od Łaskawej Pani doszło. (…) Wprawdzie do 16 września jest jeszcze przeszło miesiąc czasu i nikt nie zdoła przewidzieć, co się może przytrafić – jeśli jednak nie zajdą jakie okoliczności stanowiące „siłę wyższą” – to stawię się na termin niewątpliwie. (…) Pragnę wyjechać stąd koło 1 września do Florencji, gdzie zabawię około
5-ciu dni, a potem na Perugię, Asyż i Ankonę wrócę do Triestu. Taki jest mój program, wedle którego około 10 września będę mógł być już w Wiedniu, a na 15-ty w Miłosławiu. (…)”

LIPIEC – 25. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji. Pisze do Karola Potkańskiego:
(…) Krzesła i stoły są tu takie, że pisanie należy do ćwiczeń gimnastycznych – i z tego powodu mało jestem piśmienny. – Henio liczy sobie dziś już 15 kąpieli – ale ponieważ wydaje mi się, że mi trochę wychudł, a przynajmniej wyszczuplał – więc się namyślam, czy nie przerwać. Może pozwolę jeszcze jutro lub pojutrze, ale nie więcej. (…) W tym, co mówię, że Henio wyszczuplał – nie ma nic niepokojącego, bo apetyt i humor ma wyborny. (…) …polazł gdzieś kilka dni temu na kraniec miasta i zafundował sobie łódź za 10 franków. Z odnowieniem i wiosłami kosztowała go 16. (…) Nie pozwoliłem zresztą, by jeździł sam, bo jest kwestia wymijania się na wąskich kanałach – i wiosłowania stojący, co jest konieczne, by widzieć przed sobą, gdzie są inne gondole. Ale z miejscowym człowiekiem pozwolę jeździć – a całej operacji kupna nie sprzeciwiałem się, gdyż wymagała zaradności.

Byliśmy w niedzielę w Padwie. (…) Widzieliśmy uniwersytet, herby polskie, duomo
(katedrę Il Duomo), kościół Św. Antoniego etc. – Po powrocie Dzinia zachorowała na żołądek. Doktor był 5 razy, a pierwszy raz sprowadziłem go w nocy, wśród ulewy i burzy. Teraz już przeszło. (…) Dzieci cieszą się ogromnie na myśl o Florencji. Wyjeżdżamy w sobotę. Najdalej 5 września Henio będzie
w Krakowie. (…)”

LIPIEC – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Zakopanem. Pisze do Józefa Kotarbińskiego:
„(…) Miałem małe lumbago, którego jeśli kiedykolwiek dostaniesz (czego Ci nie życzę), będziesz mnie miał za wytłumaczonego. Co do sztuki, dawno mam na to ochotę, mam nawet i pewne pomysły – muszę jednak pierwej skończyć „Krzyżaków”, a potem odpocząć. (…) Przeróbkę „Krzyżaków” graj, kiedy chcesz. Dobrze by jednak może było, żebyś mi ją przesłał, raz dlatego,
że powieść wyjdzie w osobnej odbitce z pewnymi zmianami, a po wtóre, że jako człowiek obznajmiony z epoką i ludźmi, mógłbym porobić pożyteczne uwagi. (…)”

SIERPIEŃ – 20. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji. Tego dnia - wraz z dziećmi - wyjeżdża na wycieczkę do Padwy.

SIERPIEŃ – 22. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Wenecji. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) …naturalnie spotkamy się w powrotnej drodze w Wenecji. Ponieważ do Florencji wyjeżdżamy najdalej w sobotę,
a zabawiemy (z Weroną i Bolonią) najwyżej dni 6, a wy, jak dowiaduję się z listu mateczki, będziecie tu bawić dłużej… (…)”
i do Wandy Szetkiewicz:
„(…) Dzinia napędziła mi strachu, szczęście, że już wszystko przeszło.

Onegdaj zrobiliśmy wycieczkę do Padwy o 45 minut drogi od Wenecji. Tam zauważyłem, że jest jakaś nieswoja, i ledwiem się dopytał, że ją trochę boli żołądek. Wróciliśmy na obiad do „Luna” – mało jadła – była jeszcze po obiedzie na placu, ale w nocy
po pierwszej dostała ogromnych boleści w połączeniu z womitami. Szczęściem jeszcze nie spałem i dosłyszawszy ruch
przeze drzwi, zapytałem, pukając, co to jest. Literalnie wiła się z boleści. Zrzucała i biegała co chwila na korytarz. – Kazałem pannie May obwiązać jej żołądek moją flanelową bindą
(opaską), ale gdy to nie pomogło i boleści ciągle trwały, posłałem
po doktora, mimo że była już druga w nocy, a do tego burza i ulewa. Przyszedł koło trzeciej, zapisał lekarstwo i okłady,
ale uspokoił, że to są kolki częste w tym sezonie. Nie pomogło jednak od razu. Z początku parło ją w samym żołądku, potem, już po bytności doktora, zeszło niżej, w okolicę kiszki ślepej. Doktor znów był rano i kazał robić okłady. Bolało ją, gdy dotykał –
i przy każdym ruchu. Kupiłem kapsułek na własną domyślność, ale on wolał wodę Huniady.

Druga noc była jednak niespokojna i dziecko cierpiało widocznie ogromnie. Koło drugiej jednak zasnęła, a koło czwartej wzięła pierwszą szklankę Huniady. Skutku nie było – ale boleści przeszły. Po drugiej szklance, koło 10 rano zło przeszło zupełnie. Nic ją nie boli i twierdzi, że jest zdrowa zupełnie. Dziś nie wstawała, ale doktor zapowiedział, że jutro pozwoli. – On niewiele sobie
z tego robił, ale ja bałem się jakiegoś zapalenia kiszek, chociaż gorączki nie było (38 największa temperatura). Dziś jest trzydzieści siedm i widać, że zło przeszło. Przez dwie noce jednak nie spałem i panna May (z której jestem zupełnie kontent) także. Trzymam małą na diecie – jednakże doktor dał dziś bulion. – Piła także z jego polecenia marsalę –
(rodzaj lekarstwa)
i boleści już ani śladu. Trochę jestem zmęczony. –

Henio zdrów i kąpie się co dzień. (…) Ponieważ Dzinia istotnie już nie daje żadnego powodu do niepokoju, a jutro wstanie (…), więc może koło soboty wyjedziemy do Florencji – a za pięć dni będziemy z powrotem w Wenecji i spotkamy się z Janczewskimi. – Takie są tymczasem projekta. (…)”

WRZESIEŃ – 11. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) O tym, gdzie byliśmy i że Piza była niespodzianką, wiesz zapewne od mateczki. Za powrotem w Wiedniu Henio zachorował trochę na żołądek, ale w Krakowie był już zdrów. (…) Dzinia wstała dziś z jakimiś przypadłościami żołądka, ale mam nadzieję,
że to przejdzie… We czwartek wybieram się w Poznańskie do Kościelskich
(Józefa i Marii z Blochów Kościelskich). (…) Zajmie mi to
z tydzień. W Warszawie, ledwom przyjechał, boli mnie gardło. (…) Rembowskiego spotkałem w „Słowie”. Mówi z trudnością,
ale humor zawsze dobry. (…)

O moim zwycięstwie w Niemczech możeś słyszała. Urządzono plebiscyt co do wszystkich powieści z ostatnich czasów
i „Die Familie Polanieccy” mieli większą połowę głosów – reszta rozpadła się między kilkunastu autorów wschodnich i zachodnich. Swego rodzaju Grunwald! (…) Jednocześnie w Rosji Ministerium S[praw] W[ewnętrznych] ogłosiło statystykę poczytności rozmaitych autorów. Otóż pierwsze miejsce zajmuję ja, Zola 18-ste, Tołstoj 15-ste. (…) „Krzyżaków” zacznę i skończę
za powrotem… (…)”

WRZESIEŃ – 12. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Słyszałem, że jedziesz Pan do Kościeliskich (Józefa i Marii z Blochów Kościeliskich do Miłosławia). Otóż, jeśli tylko gardło, na które zapadłem zaraz po powrocie do Warszawy, nie zapakuje mnie na jaki tydzień do łóżka – wybieram się i ja. Może byśmy w takim razie pojechali razem? Zatem kiedy i o której godzinie? (…) Zaszedłbym do Pana osobiście, ale się waham, czy wychodzić,
bo czas zły i czuję trochę gorączki. Chciałbym bardzo jechać, nie tylko dla Słowackiego, ale i dlatego, by wracać przez Grunwald. (…)

WRZESIEŃ – 14. [CZWARTEK]


Z Warszawy Henryk Sienkiewicz wyjeżdża do posiadłości Józefa i Marii z Blochów Kościelskich w Miłosławiu.

WRZESIEŃ – 16. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Miłosławiu. Bierze udział w odsłonięciu ufundowanego przez Józefa Kościelskiego pomnika Juliusza Słowackiego.
Marianna z Malinowskich Jasiecka tak wspomina to wydarzenie:
„(…) Tuż przy granicy naszego średzkiego powiatu z powiatem wrzesińskim położony jest bardzo piękny majątek Miłosław,
od niedawna własność polityka i pisarza znanego ogółowi Wielkopolan Józefa Kościelskiego. Majątek Miłosław został
przed niedawnym czasem odkupiony przez Kościelskiego od Józefa Mielżyńskiego. Kościelski, właściciel magnackiej fortuny, ożywiony jest duchem obywatelskim. (…) Widząc, że rząd pruski nie zezwoli żadnym pomnikiem ani tłumnym obchodem publicznym uczcić pamięci najznakomitszego nawet Polaka, właściciel Miłosławia postanowił we własnym majątku postawić
na naszej wielkopolskiej ziemi pomnik Słowackiego. (…)

Na uroczystość odsłonięcia pomnika, która odbyła się w minioną niedzielę dnia szesnastego września, Pan Kościelski sprosił wielu wybitnych gości z Królestwa i z Małopolski, a wśród nich największego z wielkich nam współczesnych – Henryka Sienkiewicza. (…) Wielkopolanie uczestniczyli w samej tej niedzielnej uroczystości – w odsłonięciu pomnika i w wysłuchaniu mowy Henryka Sienkiewicza oraz towarzyszącego uroczystości wielkiego koncertu. Pogoda była wymarzona, piękna, słoneczna. (…)

Kiedy dotarliśmy do Miłosławia, wielki tłum zebrany już był w parku. Między drzewami miłosławskiego parku ustawiona została ubrana w kolorowe dywany i kilimy oraz w girlandy zieleni trybuna, a w pobliżu osłonięty tymczasem płótnem pomnik. Pomnik wykonał rzeźbiarz Władysław Marcinkowski”. (…) Pomiędzy szpalerem utworzonym przez zebranych gości wśród ogólnych ukłonów przeszedł aż do trybuny prowadzony przez panów Kościelskiego i Czartoryskiego pisarz Henryk Sienkiewicz. Dano salwę i odsłonięto pomnik z płócien. Zapadła chwila niczym niezmąconej uroczystej ciszy. Wtedy…, pokazał się na trybunie oczekiwany przez wszystkich z najgorętszym zainteresowaniem autor „Trylogii” i „Krzyżaków”, Henryk Sienkiewicz.
Jest to mężczyzna…, niezbyt wysoki, ale prezentujący się bardzo elegancko, ciemnej cery, bardzo jeszcze przystojny
i zwracający na siebie oczy i uwagę wszystkich. Róża twierdzi, iż zauważyła z całą pewnością, że Sienkiewicz ma krzywe nogi,
ale takie uwagi o naszym największym pisarzu uważam za zupełnie niestosowne, tym bardziej, jeżeli je robi młoda panna, która moim zdaniem w ogóle nie powinna zauważać nóg u mężczyzny. (…)

Henryk Sienkiewicz zaczął przemawiać w zupełnej ciszy. Mówił dobitnie, pięknie. Wskrzesił w swoich słowach postać i dzieła Juliusza Słowackiego. (…) Po zakończeniu mowy Sienkiewicza i hucznych na jego cześć oklaskach chór wykonał pieśń, do której słowa ułożył specjalnie na ten dzień… pan Kościelski. (…)
Po tej uroczystości zebrani długo się jeszcze nie rozjeżdżali. Gromadzono się w mniejsze grupki, otaczano przyjezdnych wybitnych gości, a już szczególnie Henryka Sienkiewicza. My nie byliśmy przedstawieni tak znakomitemu człowiekowi, ale mnie zupełnie wystarczyło widzieć go i słyszeć, jak przemawiał. (…)”
Podczas tej uroczystości Henryk Sienkiewicz poznaje swoją czwartą Marię, Marię Radziejewską, o której Marianna Jasiecka tak pisze:
„(…) Owa panna Maria jest sierotą, ojciec jej, kupiec ze Środy zmarł dość dawno, a matka przemieszkuje albo w Środzie,
albo w majątku Zielinki pod Środą. Panna istotnie piękna, elegancka, w rozmowie światowa i widać, że wykształcona i myśląca,
co mogliśmy poznać z dłuższej rozmowy, jaką prowadziła z nami i z księdzem Marszewskim. Jest w niej jednak coś, co mi się jakoś nie podoba: za wiele światowości, brak nieśmiałości dziewczęcej, wielka pewność siebie… (…)”


WRZESIEŃ – 20. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz bawi u Józefa i Marii z Donimirskich Chełkowskich w ich majątku w Śmiełowie.

WRZESIEŃ – 21. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz bawi w Śmiełowie.

WRZESIEŃ – 22. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz bawi w Śmiełowie.

WRZESIEŃ – 23. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz bawi w Śmiełowie.

WRZESIEŃ – 25. [PONIEDZIAŁEK]


Curtinowie przyjeżdżają do Warszawy. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„Przyjechaliśmy do Warszawy o wpół do dziewiątej. (…) Sienkiewicz pojechał właśnie zwiedzić pole bitwy pod Grunwaldem, które opisze w „Krzyżakach”. Podobno ma być teraz w Krakowie, tak powiedziała Jeremiaszowi Jadwiga, kiedy ją odwiedził. (…) Jadwiga bardzo urosła. (…) Po angielsku mówi lepiej niż rok temu. Henryk jest w szkole w Krakowie. Spodziewają się Sienkiewicza jutro lub wkrótce. (…)”

WRZESIEŃ – 28. [CZWARTEK]


Alma Curtin notuje w dzienniku:
„Jeremiasz wybrał się do Sienkiewicza. Okazało się, że jeszcze go nie ma. Jest w Poznaniu,… (…)”

WRZESIEŃ – 29. [PIĄTEK]


Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Około dwunastej w nocy, długo po naszym pójściu spać, przyszedł z Poznania telegram od Sienkiewicza. Dzisiaj jedzie
do Krakowa, w poniedziałek wieczorem będzie w Warszawie. (…)”

PAŹDZIERNIK – 02. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz wraca do Warszawy. Przeprasza Jeremiasza Curtina, że nie może przyjść na spotkanie. Proponuje spotkanie następnego dnia o godzinie 11.00.
Z dziennika Almy Curtin dowiadujemy się, że do spotkania jednak dochodzi:
„(…) Jeremiasz… Poszedł do Sienkiewicza zobaczyć się z Jadwigą… Zastał samego Sienkiewicza, który przyśpieszył swój powrót… Był niezwykle serdeczny. Opowiadał też o Othonie, że był to fircyk, nawet więcej niż fircyk, był kimś takim
jak za naszych czasów odszczepieniec. Dał Jeremiaszowi małą legendę „Na Olimpie”, którą przepisała jego teściowa. (…)”

PAŹDZIERNIK – 03. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Przyszedł Sienkiewicz i zabawił około godziny. Przeczytał „Na Olimpie”, ponieważ rękopis napisany był po polsku
przez starszą panią, Jeremiasz nie mógł odczytać trzech czy czterech słów. O wpół do czwartej wyjechaliśmy z hotelu, pociąg odjechał o czwartej, krajobraz piękny. (…)”

PAŹDZIERNIK – 04. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
„(…) Jużem wrócił. Byłem w Krakowie. Widziałem Heniska, który nie wydał mi się tak mizerny, jak mówił Potkański… (…)
Co do Henia, kupiłem dwie wielkie paczki czegoś w rodzaju Herculo i poleciłem Zosi, by my dawała to dwa razy na dzień. Jednakże gdy dzieci piły ów odwar ze zbóż wszelakich, rosły, dobrze wyglądały i były zdrowe. –

Jestem od onegdaj w Warszawie. Byłem u Kościelskich, następnie u Chełkowskich w Śmiełowie…, potem u Ślaskich
(Ludwika Maurycego i Marii ze Świackich Ślaskich) w Trzebczu (Trzebczu Szlacheckim) i u Ślaskich w Orłowie (Kazimierza Ślaskiego i Heleny Graeve),
a następnie u Komierowskich w Nieżychowie i w Komierowie
(Romana i Marii z Kurnatowskich Komierowskich). Ta ostatnie siedziba szczególniej mi się podobała. Jest pałac bardzo stary, a w nim mnóstwo odwiecznych szaf, zegarów i obrazów. Leży
to Komierowo już na Pomorzu… Majątek duży i leśny… (…) Wszędzie były polowania – i strzelałem nieźle.

W Miłosławiu poznałem piękną Wielkopolankę, pannę Radziejewską, która uczyniła na mnie piorunujące wrażenie. Jest to moje ostatnie albo – żeby sobie już tak całkiem nie zamykać drzwi na przyszłość – co najmniej przedostatnie wielkie uczucie. Byłem
u niej z wizytą w Poznaniu, ale wyjechała. Byłem takoż jeden dzień w Rogalinie – a przedtem, jeszcze z Miłosławia, w Winnogórze u pani Mańkowskiej
(?). Widziałem i dawną pannę Basię (Barbarę z Mańkowskich Turno). (…)

W Warszawie zastałem Curtina, który opowiadał mi szczegółowo piękniejsze ustępy z Krzyżaków oraz przepowiadał z powodu tej powieści prawdopodobny upadek państwa pruskiego, ponieważ Amerykanie zaczną go jeszcze bardziej nienawidzić, a kto ściągnie na siebie niechęć Stanów Zjednoczonych, ten oczywiście nie może się ostać. (…)

Siadam teraz ostro do Krzyżaków, bo trzeba z tym skończyć. Nie uwierzysz, jakie to wrażenie robi w Poznańskiem i w Prusach, zwłaszcza jak czyta to lud. (…)”

PAŹDZIERNIK – 07. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Wspólnej 24. Pisze do Marii Radziejewskiej:
„(…) …jestem tylko głęboko Pani wdzięczny za dobrą chwilę w życiu, to jest za to nieocenione wrażenie, harmonii, ładu, pogody
i słodyczy, jakiego na widok Pani doznałem. (…) …w Pani, jako istocie żyjącej, odgaduje się jeszcze jakąś dobroć, jakąś wielką przychylność dla ludzi – i że, jak powiada Połaniecki, w chwilę po poznaniu się z nią ma się takie poczucie, jakby się ją znało
od dawna i w sposób bardzo przyjazny. (…) …na pamiątkę i przez wdzięczność posyłam Pani wraz z wyrazami głębokiego uszanowania i czci tych parę książek, które dotąd napisałem. (…) Na pierwszej stronie moich pism, które łaskawej Pani posyłam, wypisuję tylko te proste słowa: Pannie Marii Radziejewskiej Henryk Sienkiewicz. Prawdziwą dedykacją niech będzie to, co tu mówię o tych arcywrażeniach harmonii, ładu i dobroci. (…)”

PAŹDZIERNIK – 11. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Oczywiście zgadam się na płacenie 12 florenów za pomoc do fizyki i matematyki, byle chłopczysko miał więcej czasu
na gimnastykę i przechadzki na świeżym powietrzu. Niech tylko energicznie gospodaruje czasem, a będzie miał go dosyć
na wszystko, gdyby zaś istotnie nie miał dosyć i zmuszony był ślęczeć kosztem sił i zdrowia, to niech ma pomoc nie tylko w fizyce
i matematyce, ale w łacinie, grece i we wszystkim, co by się okazało potrzebnym. Zdrowie można przełajdaczyć, ale jeśli się jest porządnym człowiekiem, jakim Henio był – i nie wątpię, że zawsze będzie, to zdrowie jest największym kapitałem zakładowym
w stosunku do przyszłości i pierwszorzędną wartością ekonomiczną. Zresztą nie tylko z tych względów, ale głównie z powodu uczuć, jakie dla niego mam, chcę, żeby był zdrów, tęgi… Z tego powodu cieszę się, że go nie ubywa, a nawet trochę przybywa. Niech jada owsiankę i chodzi na błonia. Przy sposobności dla odmiany przyślę mu warszawskiego Herculo
(odżywkę o nazwie sugerującej siły Herkulesa). (…)

Teraz podaje się o stypendium
(stypendium imienia Marii Sienkiewiczowej w Akademii Umiejętności) Przybyszewski (Stanisław Przybyszewski), który chce zmienić życie – a bgodajże i literaturę, a przynajmniej usunąć z jednego i z drugiej dotychczasową gorączkowość
i szaleństwo. Przeszkadza mu bieda bajeczna, o której nie mam się co rozpisywać, bo Pan o niej słyszał i wie. Przy tym jest podobno naprawdę chory i zagrożony na gardło. – Wiem, że się podał, i chcę mu koniecznie dać tę pomoc. Mówiłem o tym
p. Morawskiemu, który mnie tu odwiedził.

Był u mnie Baranowski
(Ignacy Baranowski). Dał sto guld[enów] na ołtarz główny „mający się wykonać pod kierunkiem i wedle pomysłu Witkiewicza” (Stanisława Witkiewicza). Ja dałem tu coś od siebie i za Henia, Dzinia – oczywiście! Baranowskiemu jednak szczerze chodzi o ten styl. Zdaje mi się, że znajdzie się łatwo jaki taki grosz – i że Zakopane pójdzie górą. (…)”

PAŹDZIERNIK – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przyznaje Józefowi Rapackiemu stypendium im. Marii z Szetkiewiczów Sienkiewicz.

PAŹDZIERNIK – 21. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Henryka Struve:
„(…) Przy zawiązywaniu Kasy Literackiej przyjąłem obowiązki przewodniczącego z tym zastrzeżeniem, że będę spełniał je tylko do wakacji. Gdy obecnie ani stan zdrowia mego, ani moje zajęcia nie pozwalają mi żadną miarą piastować dłużej tego urzędu, upraszam przeto Czcigodnego Profesora, abyś zechciał, jako wiceprezes Kasy, wezwać Komitet do wyboru mego następcy. (…)”
- i do Marii Ejsmond:
„(…) Dziękuję uprzejmie za pamięć. Najdogodniejszym dla mnie dniem byłby czwartek, gdyż środę mam zajętą, a w sobotę wybieram się do Krakowa. (…)”

PAŹDZIERNIK – 27. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Stanisławowi Dembemu przesyła notatkę autobiograficzną:
„(…) Nie wiem..., czy Panu przyda się na coś ta notatka, albowiem nie pamiętam dokładnie dat.

Urodziłem się w 1846 we wsi Wola Okrzejska, należącej do mojego dziadka po kądzieli. Dziecinne lata spędziłem w przyległym majątku Grabowcach, skąd po dokonaniu działów rodzinnych rodzice moi przenieśli się w Stanisławowskie, gdzie posiadali wioskę Wężyczyn. Po sprzedaniu Wężyczyna mieszkaliśmy mniej więcej od 1863 w Warszawie.
Do gimnazjum chodziłem w Warszawie, a następnie do Szkoły Głównej i uniwersytetu. Skończyłem fakultet filologicz[no]-historyczny. W 1876(7?) wyjechałem w czasie wystawy filadelfijskiej do Stanów Zjednoczonych, a w 1891 r. byłem w Afryce (Egipt, Zanzibar, Bagamoyo i stały ląd między rzekami Wami i Kingami do Gór M’Pongwe). We Włoszech przebywałem kilkakrotnie i przez czas dłuższy. W roku, o ile pamiętam 1886 lub [188]7 byłem w Konstantynopolu i w Atenach, a w rok lub dwa później
w Hiszpanii. (…)”
W dalszej części notatki Henryk Sienkiewicz wylicza napisane przez siebie utwory.

Natomiast do Franciszka Szaniora pisze:
„(…) Komitet Budowy Pomnika Mickiewicza, …, poczuwa się do obowiązku złożenia Sz[anownemu] Panu serdecznego podziękowania za okazywaną przy budowie pomnika pomoc i za bezinteresowną pracę w celu stworzenia pięknego skweru. Skwer ten, dokonany przez Pana pomysłem i staraniem, stanowi wraz z pomnikiem harmonijną i powabną całość i przyczynia się niemało do podniesienia piękności pomnika. (…)”

LISTOPAD – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Prosi swoją bratanicę cioteczną – Janinę Dmochowską – aby zatrzymała się w Warszawie do jego powrotu:
„(…) Zrób mi jedną łaskę. Zatrzymajcie się z Zosią (Zofią Dmochowską) do środy i przyjdźcie do mnie we wtorek zamiast
w poniedziałek. (…) Będzie to dla mnie prawdziwa przyjemność, za którą przyrzekam, że stawię się na wesele każdej z Was
i będę miał tak wzruszającą mówkę, że muchy pospadają ze ścian. (…)”

LISTOPAD – 23. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Karola Potkańskiego:
„(…) Wyglądamy tu Heniska bardzo niecierpliwie. Niech mi Pan z łaski swej napisze, co by mu wypadało sprawić z ubrania
lub na jakie wydatki przysłać pieniędzy. Zaraz to uczynię. – Jak on się ma, jak wygląda i jak mu idzie robota? (…) Od przyszłych wakacji chciałbym mu dać fechtunek.

Dziunia chrypiała i krząkała, więc posłałem ją do Sokołowskiego
(Alfreda Mariana Sokołowskiego). Kazał jej pulweryzować (rozpylać lekarstwo w postaci drobniutkich kropelek i proszku) gardło, smarować nos i wstawać, jak również jadać o jednej porze. (…)

Czy nie macie tam w jakiej czytelni „Rivista d’Italia”? W numerze 15 Octobris jest mój portret i obszerne studium o moich książkach Ciampolego
(Domenico Ciampoli) – oraz propozycja, żeby Rzym zrobił mnie swoim honorowym obywatelem. W ten sposób do innych tytułów dołączyłbym i civis Romanus (obywatel Rzymu).

Niech Pan powie Heniowi, że byłem na małym polowańku w Radziejowicach. Zajęcy się wprawdzie nie strzelało, ale też nikt nic
nie zabił. U Mysyrowiczów
(Feliksa i Jadwigi z Ryxów Mysyrowiczów) było inaczej – i cztery szynki z dzika czekają na przyjazd Starego.

Mieszkanie nasze bardzo piękne. Do portretów rodzinnych przybywa teraz Biskup Cieciszowski
(Kasper Kazimierz Cieciszowski)
i Ksieni Cieciszowska
(Antonina Halina Cieciszowska), których przemalowywa panna Natalia (Natalia Wiśniewska). (…)”

LISTOPAD – 24. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Jeśli nie masz nic lepszego do roboty, przyjdź do mnie na cygaro i szklankę herbaty. (…)

LISTOPAD – 25. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszki z Krasińskich Woronieckiej:
„(…) Jutro mam koncert na Kasę Literacką, na którym, jako byłemu prezesowi, wypada mi być. Ale może uda mi się pokazać –
i wymknąć po pierwszym numerze. – W takim razie skorzystam z łaskawego zaproszenia. (…)”

GRUDZIEŃ – 01. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Czy będę mógł za łaskawym pośrednictwem Pańskim dostać cztery jak najlepsze miejsca na Edypa Króla? Jeśli nie ma lóż pięcioosobowych, to proszę o cztery krzesła, jeśli zaś są, to o lożę bliską sceny. (…)

GRUDZIEŃ – 02. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tego dnia w teatrze amatorskim w Dolinie Szwajcarskiej ogląda przedstawienie „Król Edyp” Sofoklesa w reżyserii Mariana Gawalewicza, poprzedzone słowem wstępnym Ignacego Chrzanowskiego.

Pisze także do Mścisława Godlewskiego:
(…) Jeśli zdrowie Twojej Pani, …, pozwoli to przyjdź koniecznie. Będzie i pan Ludwik Górski. (…)

GRUDZIEŃ – 05. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Z wielką radością przeczytałem w liście mateczki, że się masz nieźle, to jest, że prócz znerwowania i osłabienia nic Ci nie jest. (…) Dr Tymowski (Florian Tymowski) Dorze radzi. Ja radzę Pension Anglaise – daleko za Rivoir (Pension Rivoir na Promenade des Anglaise w Nicei), zatem daleko od zbytniego ruchu, a nad morzem i w ogrodzie. (…) Dzinkę wysłałem znów do Sokołowskiego, bo sam mówił, żeby mu ją po dwóch tygodniach przysłać. Znalazł, że z katarem i chrypką już dobrze. Polecił regularnie jadać, wcześnie się kłaść itd. Po Nowym Roku mam mu ją znów przysłać. (…) Dzinia wyprosiła fizykę, więc odpadła tylko geografia fizyczna. Przystałem na to z pewną niechęcią, bo podług mnie z nauk przyrodzonych trzeba zrobić na przyszły rok cykl osobny. Ale chodzi
i o koleżanki, z którymi bawi się wybornie.

„Plejada”
(tajne nauczanie dziewcząt na kompletach) funkcjonuje. Jutro posiedzenie u nas. (…) Panna Natalia wyjechała. Bakfiszeczek (tu: podlotek; mowa o córce pisarza) bardzo był poruszony. – Przemalowała mi portret ksieni, rzeczywiście bardzo dobrze, a mniej dobrze biskupa. Dziś u mnie duża sesja o udziale b. wychowańców Szkoły Głównej w jubileuszu Uniwersa[ytetu] Krak[owskiego] (Jagiellońskiego). (…) Z „Krzyżakami” niedaleko już końca. Jeszcze ze dwa numery, a potem Grunwald. Gardło mnie pobolewa, jak zwykle w zimie.

GRUDZIEŃ – 09. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mariana Gawalewicza:
(…) Odsyłam z wdzięcznością dług za 4 bilety. Przedstawienie („Król Edyp” Sofoklesa) wypadło doskonale, zwłaszcza dwie główne role. (…) Co do gry samej: aktorowie nieco mniej grali, a nieco więcej recytowali – i w ogóle zachowywali się spokojniej, co jest zgodniejsze z charakterem tragedii klasycznej, w której bądź co bądź przeważa retoryka. (…)

GRUDZIEŃ – 29. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Stanisława Ciechanowskiego:
„(…) Z największą chęcią i skwapliwością zrobię wszystko, co tylko będę mógł, dla ołtarza i w ogóle dla stylu zakopiańskiego – wolałbym jednak, aby z powodów, które przy sposobności ustnie wyjaśnię, nazwisko moje nie było ogłaszane. –
Doskonała jest myśl powierzenia sprawy w Zakopanem Witkiewiczowi
(Stanisławowi Witkiewiczowi), Janiszewskiemu (Tomaszowi Wiktorowi Janiszewskiemu), Gnatowskiemu (Zygmuntowi Gnatowskiemu) i Bekowi (Dionizemu Bekowi). Nikt lepiej i gorliwiej od nich
nie potrafi się tym zająć. (…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]