Jakże wielkie są dzieła Twoje, Panie, bardzo głębokie są myśli Twoje! [Ps. 93; 6]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1903



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Umawia się z Ignacym Chrzanowskim na spotkanie u siebie w domu. Pisze:
„(…) Pisałem do Maryni, Helci i Bronisława (Bronisława Dmochowskiego), by przyśli dziś do mnie wieczorem o 7-mej. Bądź tak dobry, przyjdź także. Zobaczysz portret Henia. (…)”
Pisarz ma tu na myśli portret swojego syna pędzla Jacka Malczewskiego.
Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Niedzielę mam wolną, tylko trochę mnie gardło pobolewa – przyjdę więc z przyjemnością, jeśli nie będzie gorzej. (…)”


LUTY – 14. [SOBOTA]


„Czas” podaje, że wobec braku bardziej wybitnej sztuki zmieniono warunki konkursu dramatycznego imienia Henryka Sienkiewicza i przyznano następujące nagrody:
1. 400 rubli – Tadeuszowi Rittnerowi za sztukę „Maszyna”; 2. – 4. równorzędne po 300 rubli: Edwardowi Grabowskiemu za „Sprawę Kępiny”, Bolesławowi Gorczyńskiemu za sztukę „W noc listopadową” i Stanisławowi Brzozowskiemu za „Mocarza”.

LUTY – 28. (?) [SOBOTA]


W depeszy do Alfonsyny z Miączyńskich Dzieduszyckiej Henryk Sienkiewicz dziękuje za uznanie. Nie wiadomo, o jaką sprawę chodzi. Data, z uwagi na słabą czytelność, jest niepewna.

MARZEC – 15. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. W liście do Ignacego Chrzanowskiego pisze:
„(…) Panny moje (córka Jadwiga i Zofia Abakanowiczówna) błagają Ci[ę], żebyś im pożyczył na parę dni „O poprawie Rzeczypospolitej” F. Modrzewskiego. Powiadają, że będą to czytać, co być może, albowiem umysłowość ich cofa się od pewnego czasu w kierunku
i stosunku odwrotnym do potrzeb codziennego żywota. (…)”

KWIECIEŃ – 01. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Zaprasza Ignacego Chrzanowskiego z małżonką na herbatę.

KWIECIEŃ – 16. [CZWARTEK]


Dopiero teraz Eliza Orzeszkowa w liście do Aurelego Drogoszewskiego wyjaśnia wyrażane przed laty w listach do Teodora Tomasza Jeża źródła niechęci do Henryka Sienkiewicza”:
„(…) Przed wielu już laty, gdy byłam w Warszawie, przyszedł, do mnie z wizytą jeden z powieściopisarzy, z pomniejszych, bardzo daleki znajomy, i wnet po przyjściu, ledwie co usiadłszy, zaczął mówić o Trylogii Sienkiewicza, która wówczas właśnie dosięgała najwyższego szczytu swej wrzawy i chwały. Godzina była wczesna, żadnych innych wizyt jeszcze nie było, w saloniku hotelowego numeru gość mój, a zarazem najbezpośredniejszy kolega po piórze, i ja byliśmy zupełnie we dwoje. Zdaje się, że dlatego właśnie przyszedł tak wcześnie, aby wszystkie inne przyjścia uprzedzić i sam na sam ze mną serce swe przede mną, a może i moje
przed sobą otworzyć. Otworzył i począł z niego na Sienkiewicza i Trylogię wylewać żółć z octem.

„Człowiek marny i autor marny. Skrzetuski szuka Heleny, Kmicic szuka Oleńki, inwencja uboga; batalie – blaga błyszcząca; Wiszniowiecki – kłamstwo historyczne; Kozacy – ofiary; Zagłoba – bestia; wbijanie na pal Azji – obrzydliwość” itd. bez końca.

A za każdym zdaniem takim zwrócone do mnie zapytanie:

„Nieprawdaż, Pani? Czy nie tak? Czy nie blaga? Czy nie kłamstwo? Czy nie bestia?”

I z oczu mu widzę, z głosu słyszę, że kawał życia dałby za to, abym odpowiedziała:

„O tak, tak! blaga, bestia!” itd.

Słucham i od razu uczuwam całą trywialność sytuacji. Przy pozamykanych drzwiach i oknach siedzi naprzeciw siebie dwoje powieściopisarzy i – obrabia trzeciego, któremu – lepiej się powiodło. Nie! Za nic! Próbuję zrazu przerzucić rozmowę na inny przedmiot, ale tego znowu gość mój nie może za nic, więc zaczynam zaprzeczać i bronić zrazu rozsądnie, pomału, potem, w miarę wzrastania ferworu strony drugiej, z ferworem coraz większym mówię to, co myślę, i to, czego nie myślę, wpadam w absurda, wynoszę Trylogię i jej autora na coraz niedościglejsze emporia – aż ani obejrzałam się, jak daleko poza Sienkiewiczem zostawiłam Homerów, Szekspirów, „Iliady”, „Eneidy” i wszystko, co było w tym rodzaju pod słońcem. (…)

Prawdziwego zdania mego o autorze Trylogii nikt nie wie, a teraz Pan pierwszy i zapewne ostatni wiedzieć będzie,…

Otóż Sienkiewicz jest wedle mnie tym, który zdolność twórczą przyniósł z sobą na świat w postaci nie iskierki, nie szkiełka błyszczącego, lecz płomienia i diamentu pierwszej wody i wielkości, zaś temu płomieniu i temu diamentowi otoczenie
nie dopisało. (…)

Tyle z jednej strony; a z drugiej,… uczucie b[ardzo] silne: miłość ojczyzny. …była dobroczynną i zbawczą, i siłę pociągu niezmierną wywierającą na tych wszystkich, którzy uczucie i ideę w sobie mieli i o nie drżeli. Należę do nich i doskonale spostrzegając różne braki w tworach Sienk[iewicza], byłam mu zawsze wdzięczną, że… wstrząsa tym, budzi to, co bardzo łatwo może zasnąć na wieki. W tym też po części zagadka jego bajecznego powodzenia…

A teraz: czy sprawiedliwą jest wojna, którą młodzi pisarze wytoczyli Sienkiewiczowi? Nie; sprawiedliwą nie jest, bo za cóż karać? Dał, co miał, a bądź co bądź, miał wiele. Sypał jak perłami pięknymi słowami polskimi wtedy, gdy dla przyszłości, ba, dla życia narodu, każde piękne słowo miało nieprzepłaconą cenę. Pracował. Nie spał, nie pił szampana z kokotami, nawet „perkalików” cudzymi rękami nie tkał, ale własną głową, własnymi nerwami, własnym zdrowiem pracował. (…)”

MAJ – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Tego dnia uczestniczy w pogrzebie Ludwika Jenike. Kondukt żałobny wyrusza we Zboru Ewangelicko-Augsburskiego
św. Trójcy w Warszawie przy pl. Stanisława Małachowskiego 1. Trumna ze zwłokami zostaje pochowana na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie
przy ul. Młynarskiej.

Pisze list do Marii Babskiej:
„(…) Przyjdźcie dziś do mnie wieczorem – wszak tak? Jestem na pogrzebie Jenikego (Ludwika Jenike), a potem idę spać, ponieważ na noc jadę. Od siódmej będę rozbudzony i miły. Czekam Was koło 7 1/2. (…) Będąc w Hotelu Europejskim, zostawiłem zaproszenie Stefanowi (?). Siedziałem z godzinę u p. R[adziejewskiej]. Jest to osoba bardzo nerwowa, która niezupełnie wie, czego chce – ale bajecznie rasowa i istotnie bardzo ładna. Inaczej mówiąc słowami mistrza: „ciekawa”. (…)”

MAJ – 15. [PIĄTEK]


Curtinowie przyjeżdżają do Warszawy, gdzie przebywa Henryk Sienkiewicz. Alma Curtin notuje w dzienniku:
„(…) Sienkiewicz jest w Warszawie. Około dwunastej poszliśmy go odwiedzić. Dowiedzieliśmy się, że się przeniósł. Poszliśmy
do nowego miejsca
(Warszawa, ul. Hoża 22) i Jeremiasz wszedł, ja zostałam na zewnątrz, jako że nie była to pora odwiedzin odpowiednia dla damy. Sienkiewicz ucieszył się na widok Jeremiasza,…”

MAJ – 17. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Alma Curtin w liście do matki pisze:
„(…) Ale fortuna uśmiechnęła się do nas, bo Sienkiewicz jest tu i czuje się dobrze. (…)”

MAJ – 20. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Alma Curtin w liście do matki pisze:
„(…) Sienkiewicz jest akurat w Warszawie, wyjeżdża w przyszłym tygodniu do swej posiadłości na wsi, która, sądząc ze zdjęć, musi być bardzo piękna i rozległa. Zaprosił nas do siebie na długi pobyt. (…)”

MAJ – 21. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

MAJ – 28. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

CZERWIEC – 07. [NIEDZIELA]


W numerze 155. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Mowa Henryka Sienkiewicza wypowiedziana na Zjeździe Wychowańców b. Szkoły Głównej”.

CZERWIEC – 15. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Posyłam Ci podanie Skarżyńskiego (Witolda Skarżyńskiego) do Kronenberga (Leopolda Juliana Kronenberga), z którego łatwo wyrozumiesz, o co mu chodzi. Jeślibyś mógł co zrobić przez Śliwińskiego (Janusza Śliwińskiego) lub samego Kronenberga, to zrób,
bo Skarżyńskiemu stała się jednak krzywda. W razie potrzeby szczegółów o nim udzieli Ci babunia
(Wanda Szetkiewicz), gdyż to jej krewny. (…)

CZERWIEC – 17. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) … Jeremiasz poszedł do „Wilków”, jak nazywa księgarnię Wolffa. Dowiedział się, że Sienkiewicza tu nie ma, choć zapowiedział, że będzie szesnastego lub siedemnastego. Był już w swojej letniej posiadłości. (…)”

CZERWIEC – 19. [PIĄTEK] – 23. [WTOREK]


Curtinowie przyjeżdżają do Henryka Sienkiewicza do Oblęgorka. 19 czerwca Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) O wpół do dziewiątej dojechaliśmy do Kielc. Miasto zupełnie duże. (…) Jeremiasz odnalazł za stacją, a raczej przed stacją, po drugiej stronie, duży kryty powóz z czterema końmi i stangreta od Sienkiewicza. Wkrótce siedzieliśmy w środku i jechaliśmy brukowanymi ulicami miasta. Z Kielc do Oblęgorka, posiadłości Sienkiewicza, jest 15 wiorst, 10 mil.

Było bardzo ciepło. Droga pełna kurzu, ale ponieważ powóz był zamknięty, kurz nam nie przeszkadzał. Poza miastem droga była monotonna, gdzieniegdzie widać było domy biednych ludzi. Wkrótce dojechaliśmy do dużego sosnowego lasu. Na każdym zakręcie spodziewaliśmy się ujrzeć dom Sienkiewicza, ale bez rezultatu. Droga, po zjeździe z gościńca, była mocno podmyta przez wczorajszy deszcz. Sienkiewicz powiedział nam później, że deszcz lał strumieniami, przeszła wielka burza. (…) Wyjechaliśmy z lasu na otwartą przestrzeń i wciąż nie było widać domu. W oddali ukazał się kościół na wzgórzu, który przypomniał Jeremiaszowi kościół opisany w „Rodzinie Połanieckich”. Przejechaliśmy obok starego młyna z dużym kręcącym się kołem. Woda w strumieniu, która pchała koło, sięgała prawie mostku. Kiedy ujechaliśmy jeszcze trochę, ujrzeliśmy zakręt
i drogę, a wzdłuż niej młode drzewka zapowiadające, że w przyszłości będzie prowadziła tędy piękna aleja. Jadąc wzdłuż niej, podjechaliśmy w górkę do domu, z którego rozciąga się ładny widok.

Skoro tylko cztery konie podjechały przed wspaniały balkon i kamienne schody domu, wyszedł do nas sam Sienkiewicz
ze słowami po angielsku: „Bardzo mi miło powitać was w moim wiejskim domu.” Jego uśmiechnięta twarz i oczy pokazywały,
że słowa nie kłamały sercu. (…)

Sienkiewicz dał mi pokój Jadwigi. (…) Na ten pokój w przeciwnym kierunku, wychodzi sypialnia Sienkiewicza. (…) Pokój Jeremiasza jest mały, łączy się z moim i jest blisko pokoju jadalnego. Pokój nieduży i trochę przepełniony. Duży stół, biurko, dwie lub trzy półki na książki. Sienkiewicz powiedział, że nie ma miejsca nawet na połowę swoich książek, więc są na górze.

Sienkiewicz wziął nas na spacer wokół swojej posiadłości. Najpierw pokazał nam duże drzewa koło domu. (…) Za domem zeszliśmy ze wzgórka. Z jednej stron jest wąwóz pełen drzew, z drugiej pozostałość sadu, ale teraz drzewa nie rodzą wiele. Widok rozciąga się na pola, częściowo uprawne. Tu i ówdzie kępa lasu, a daleko małe wzgórza, które nazywają się Góry Świętokrzyskie. (…) Spacer był długi. (…)

Kolacja była o około dziewiątej. Zamiast zupy było kwaśne mleko. Sienkiewicz powiedział, że z polecenia lekarza pije je codziennie i że w Niemczech pije się mleka dużo. Wydaje mi się, że jest bardzo ostrożny w tym, co je. Zauważyłam, że nie je masła. Miał dawniej ciężkie, grube plamy na skórze na powiekach. Miejsca te znacznie się zwiększyły i ma teraz plamy
pod oczami. Włosy nad czołem bardzo mu się przerzedziły, a na czubku głowy jest prawie łysy. Włosy ma szpakowate. Idąc
za nim, zauważyliśmy, że się lekko garbi. Wygląda starzej niż Jeremiasz chociaż jest od niego dużo młodszy. Sienkiewicz bardzo lubi sztukę, Gdyby nie był urodzonym pisarzem, przypuszczam, że zostałby malarzem.
20 czerwca Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) Przy śniadaniu Sienkiewicz pytał, co się dzieje w świecie literackim w Ameryce, czy mam jakichś dobrych pisarzy,
bo wiedział, że wielkich pisarzy nie mamy. Powiedział, że w Niemczech nie ma teraz absolutnie nikogo. We Włoszech dwóch, d’Annunzio i jeszcze jedno nazwisko. W Anglii nikogo. Sienkiewicz lubi Kiplinga, szczególnie jego wcześniejsze książki, „Księgę dżungli” i opowiadania. (…) Mówi, że Włochy miały więcej wielkich ludzi niż cała reszta świata. Wielcy pisarze, wielcy malarze, wielcy poeci i wielcy mężowie stanu. (…) Mówił także o dwóch książkach pewnego Żyda
(Julian Klaczko), katolika i polskiego patrioty, któremu Rosjanie nie pozwolili na przyjazd do Polski, więc mieszka w Krakowie. Powiedział, że czytał jedną z jego książek po raz czwarty i chciałby, żeby Jeremiasz ją przetłumaczył. Urodził się w Wilnie, ale Polacy, widząc jego zdolności, zabrali go i wykształcili. I stał się w głębi serca prawdziwym Polakiem. Sienkiewicz stwierdził, że Tomasz z Akwinu, wielka znakomitość wśród katolików w średniowieczu, powiedział, iż prawdziwe szczęście w życiu nie polega na tym, co się robi, ale na zdolności widzenia i rozumienia. Sienkiewicz nie lubi Marii Corelli i nie będzie czytał teraz Quidy, ale lubi bardzo Hall’a Caine’a. Uważa, że Budda był wspaniałą postacią. Czytał fragmenty „Mahabharaty”. (...)

…Sienkiewicz siedział w swojej bibliotece do drugiej, do obiadu. Zupa była tłusta. Zdaje mi się, że unika tłuszczu, bo starannie usunął cały sos z gotowanej wołowiny. Nie używa masła i śmietany.

W rozmowie o kościele katolickim powiedział, że nie byłoby w ogóle sztuki, gdyby nie kościół, matka całej sztuki – malarstwa, muzyki, architektury. Sądzi, że nastąpi koniec kościoła protestanckiego, który staje się aryjski, ale nie katolickiego. (…)

Wydaje się, że Sienkiewicz jest rozkochany w rzeczach orientalnych. (…)

O dziewiątej kolacja. Sienkiewicz nie czuł się dobrze, prawie nic nie jadł. (…) Dzisiaj wieczorem nie pił kwaśnego mleka,
bo nie czuł się zbyt dobrze. (…)

Sienkiewicz opisał, jak w przeszłości Polacy otrzymywali nazwiska od nazwy miejscowości. Dawniej jego nazwisko byłoby Oblęgorski, od Oblęgorka, nazwy jego posiadłości.(…)”
21 czerwca Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) Sienkiewicz, chociaż jest niezwykle przyjacielski, jest z natury człowiekiem, który nie mówi samorzutnie o tym, co robi, chyba, że bardzo ogólnie. Nie wypowiada się spontanicznie,… Pozostawia człowieka w kompletnej niepewności. (…)

Opowiedział, że nowofundlandzki pies Jadwigi, wielki żółto-biały przyjaciel,…, nie chciał jeść przez trzy dni po jej wyjeździe, stał przy drzwiach i wył. Mówi, że psy są najinteligentniejsze ze zwierząt, że to jedyne zwierzęta przywiązane do człowieka. (…)

Przy kolacji Sienkiewicz pokazał nam swój dyplom z uniwersytetu krakowskiego
(Uniwersytetu Jagiellońskiego). Jest on niezwykle dumny ze wszystkich okazanych mu honorów i ludzie mu ich nie szczędzą. (…)

Jego bródka jest prawie mlecznobiała, wąsy nie są jeszcze tak siwe, pozostało parę rudawoblond włosów. Skórę ma tak żółtą,
że można by przypuszczać, że jest z Bliskiego Wschodu. (…)

Z zagranicy najbardziej lubi Wenecję, lubi włóczyć się po jej kościołach. (…) Bardzo lubi też Lucernę w Szwajcarii oraz Florencję
z jej galeriami sztuki i stowarzyszeniami artystycznymi. (…)

Mówi, że rozbiór Polski, sam pomysł, wyszedł z Prus. (…) Przyznaje, że Polska zrobiła zbyt wiele błędów, ale mówi,
że po Grunwaldzie Polska była wszystkim, Rosja niczym, Prusy niczym. Polacy nie bali się takich na pozór nieznaczących krajów
i w ten sposób pozwolili im wyrosnąć. Polska była zbyt pewna siebie. (…)”
22 czerwca Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) Sienkiewicz…przetłumaczył kiedyś dwie czy trzy ody Horacego. Mówi, że uwielbia Horacego, powtórzył całkiem dużo wierszy z jego utworów. (…) Sienkiewicz zgodził się z Jeremiaszem, że literatura jest największą ze sztuk – bardziej trwałą
i o znacznie większym wpływie niż muzyka lub malarstwo. Uważa, że wielkie obrazy miały duży wpływ na literaturę; podkreślił efekt obrazów Democella na całą literaturę tego okresu. Także obrazy Burne-Jonesa miały duży wpływ i Sienkiewicz jest jego wielkim wielbicielem. (…) Sienkiewicz ma głęboki podziw dla Leonarda da Vinci.

Przy lunchu Sienkiewicz powiedział nam, że ma butelkę węgierskiego wina, które liczy sobie przeszło sto lat. (…) Powiedział nam, że pił wino zrobione za życia Zygmunta III. Nigdy nie pije wody, ale pije dużo herbaty, po obiedzie pije małą filiżankę czarnej kawy i bezpośrednio przed rozpoczęciem pisania o jedenastej pije jeszcze jedną małą filiżankę czarnej kawy. Twierdzi, że to go ożywia. Je bardzo szybko, zanim my zjemy połowę, wyjmuje papierośnicę i zaczyna palić. Nigdy nie pali cygar, mówi, że są
za mocne, ale pali za dużo papierosów.

Przy podwieczorku, o piątej, rozmowa była o Reformacji, Husie i Lutrze. (…) Sienkiewicz mówi, że zawsze, kiedy jest we Francji, ma odczucie, że kościół katolicki się kończy. (…) Mówi, że w Bretanii, najbardziej katolickiej części Francji, tylko kobiety chodzą do kościoła. W innych częściach, gdzie był, można zobaczyć tylko trochę starych kobiet w niedzielę. W Bretanii mężczyźni spędzają niedziele, upijając się. We Włoszech kościół jeszcze istnieje, ale Sienkiewicz nie wie, czy to religia czy siła przyzwyczajenia. Sądzi, że papież będzie dążył do władzy doczesnej, bo nie może zostać kapelanem króla Włoch, a musi zdawać sobie sprawę, że już nigdy nie będzie miał siły politycznej. Nie jest zwolennikiem mnichów. Mówi, że ich „raison d’etre” jest sprawą przeszłości. Nie jest za tym, aby młode kobiety zostawały zakonnicami.”
23 czerwca Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) Sienkiewicz uważa, że Luter nie był przyjemny, natomiast Hus był. To była ta germańska natura w Lutrze, która sprawiła,
że był taki.

Obiad był o pierwszej, godzinę wcześniej niż zwykle. Otworzono na tę okazję butelkę szampana. Najpierw Sienkiewicz powiedział, że jest polskim zwyczajem wypić zdrowie pań, więc wypito moje zdrowie. (…) Nie siedzieliśmy długo przy stole, bo Sienkiewicz powiedział, że w Kielcach jest dzień targowy i będzie dużo wozów, więc powinniśmy wyjechać trochę wcześniej. (…) Pojechaliśmy w dwa konie, kufer powieziono małym wozem. (…) Pożegnaliśmy się z Sienkiewiczem na frontowych schodach jego domu. Podziękował nam za życzliwość, jaka okazaliśmy naszą wizytą. ”

CZERWIEC – 23. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Mateczka ma się zupełnie dobrze. Byłaby jeszcze lepiej, gdyby Twoje zdrowie pozwoliło Ci tu przyjechać i zabrać mateczkę na parę tygodni do Krakowa. Wiem, że miałaś ten plan – i taki sam jest mój. Jeśli nie będziesz mogła przyjechać, to ja się postaram namówić mateczkę, aby wyjechała razem z Dzinią i została u Was, póki ja nie przeniosę do Oblęgorka tego, co trzeba
z Warszawy przewieźć. (…) Do Oblęgorka mateczka przyjechałaby w takim razie na wszystko gotowe i urządzone –
a co do gospodarstwa, Wojsziłłowa
(gospodyni w Oblęgorku) jest tak pomocna, że udział w nim mateczki, gdyby koniecznie go chciała, można sprowadzić do minimum. (…)

CZERWIEC – 27. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. W liście do Karola Benniego pisze, że przebywają u niego Jeremiasz i Alma Curtinowie. Informacja ta pozostaje
w sprzeczności z zapisami Almy Curtin w jej dzienniku, z których wynika, że 23 czerwca opuścili Oblęgorek, 24. przebywali w Krakowie, a 25. udali się w podróż
z Krakowa do Budapesztu. Pisarz zaprasza Karola Benniego do odwiedzenia go:
„(…) Czekam Cię w niedzielę, w poniedziałek, we wtorek, i każdego następnego dnia tygodnia z równą radością. Zaś ta radość byłaby w takim tylko wypadku większa, gdybyś namówił ze sobą na tę wycieczkę Henkiela, którego przy tej sposobności najserdeczniej i najmocniej zapraszam na dni, tygodnie lub miesiące, stosownie do tego, jak będzie mógł i chciał. Ale nawet krótki pobyt na wsi dobrze by mu zrobił. Oblęgorek, a raczej najwyższa w nim miejscowość, Barania Góra, ma około 400 metrów wysokości, powietrze jest więc prawie górskie i istotnie cudowne. Muszę także przyznać, że położenie jest bardzo ładne. (…)”
Barania Góra to wzniesienie, u stóp którego wznosi się pałacyk oblęgorski.

LIPIEC – 27. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Františka Aloisa Hory:
(…) Piszę jednocześnie do p. Bartońka (Wojciecha Bartonka) z podziękowaniem za przesłaną mi do Warszawy podobiznę. Bawiąc
od paru tygodni w Oblęgorku, nie mogłem dotychczas jej widzieć, jednakże ze słów Pańskich i ze wzmianek, które czytałem
w pismach, wnoszę, iż jest to istotnie niepospolite dzieło sztuki. (…)

LIPIEC – 28. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Zachęca Ignacego Chrzanowskiego, aby – po kuracji zakładzie przyrodoleczniczym Apolinarego Tarnawskiego
w Kosowie w pobliżu Kołomyi na Ukrainie – przyjechał do niego na wypoczynek:
„(…) Po Kosowie potrzebny jest (…) i lekarz, który by nie skąpił rad i przestróg. Otóż jestem przekonany, że pięciu doktorów
nie udzieli Ci ich tyle, ile jedna Marynia. Z tej przyczyny uważa ona Twój przyjazd do Oblęgorka nie tylko za wskazany –
ale i za konieczny – ja zaś przychylam się wyjątkowo do jej zdania i zapraszam Cię bardzo serdecznie, a również Dzinia i Henio. (…)”
Pisze też do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przyjeżdżajże zaraz do Oblęgorka, póki wieczorem jest partyjka. Namówiemy się też, żeby razem wywieźć gdzie za granicę nasze nerwy, potem pojedziemy do Warszawy po pasporty, namówiemy kochanego doktora (Adama Bauerertza), żeby z nami jechał – i jako płocha i lekkomyślna trójka (nie chcąc powiedzieć hultajska) zadziwiemy świat ekscesami godnymi naszej młodości
i naszych szalonych temperamentów. (…)

SIERPIEŃ – 17. [PONIEDZIAŁEK]


W związku z klęską powodzi, która nawiedziła Królestwo, Henryk Sienkiewicz ogłasza odezwę dla zorganizowania pomocy poszkodowanym.

SIERPIEŃ – 27. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Janusza Dmochowskiego o efektach w załatwianiu posady dla jego zięcia, Konstantego Nowaczyńskiego:
„(…) Wiadomości w liście Hausnera są jak najlepsze. Zresztą Marynia pokaże go Wam w Siedlcach, więc sami go przeczytacie.
– Nie wątpię, że bezpośredni naczelnik Nowaczyńskiego wyda opinię, w której „dar przewodnictwa” będzie mu przyznany.
Otóż Hausner pisze, że o to tylko chodzi. (…)”

WRZESIEŃ


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) W sobotę spodziewam się księdza (Zygmunta Chełmickiego), Bauerertza, Zosi (Zofii Abakanowiczówny) i panny Delon (Jeanne Delon) nie zbraknie ochoty. (…)

WRZESIEŃ – 01. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz, dowiedziawszy się o śmierci swojego kolegi, Bronisława Bieńkowskiego, przesyła jego żonie, Józefie Natalii z Wagnerów, list kondolencyjny:
„(…) …poczytuję sobie za obowiązek oświadczyć Szanownej Pani, że całym sercem łączę się z jej żalem i głęboko boleję
nad stratą zacnego człowieka, który umiał być nie tylko najlepszym naczelnikiem rodziny i najlepszym kolegą, ale zarazem gorącym patriotą i jednym z najszlachetniejszych przewodników naszej młodzieży. Niech Bóg ześle Szanownej Pani pociechę
i niechaj złagodzi Jej boleść!
Z głębokim poważaniem. Henryk Sienkiewicz”
List ten zaadresowany jest następująco:
„ Kielce, J. Wielmożna Pani Profesorowa Bieńkowska, ul. Bazarowa – od H. Sienkiewicza.”
Ulica Bazarowa w Kielcach nosi obecnie nazwę ul. Śniadeckich.

WRZESIEŃ – 10. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Dziękuję najuprzejmiej za puchacza (wypchanego ptaka) i instrukcje co do budki. Wielka z tego powodu radość w domu i nawet Dzinka (córka Jadwiga Sienkiewiczówna) okazuje nadzwyczajny zapał i ochotę. (…) Kuropatw rzeczywiście mamy bardzo mało. Prawda, że mało dotąd chodziłem, ale uszczknąłem dotychczas tylko siedem sztuk z dwóch jedynych zresztą stadek, jakie znajdują się na Oblęgorku. Oszczędzam umyślnie.

Natomiast jastrzębi, a zwłaszcza wron i kruków nie brak. Te ostatnie widuję setkami na łąkach, więc polowanie z puchaczem będzie nie tylko przyjemne, ale i pożyteczne dla przyszłego zwierzostanu. (…)”

WRZESIEŃ 29. [WTOREK] – PAŹDZIERNIK 01. [CZWARTEK]


Curtinowie ponownie przyjeżdżają do Henryka Sienkiewicza do Oblęgorka. Pisarz jest chory. Trzydniowy pobyt w Oblęgorku był ostatnim spotkaniem Curtinów
z Sienkiewiczem. 29 września Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„(…) Na schodach czekał służący, aby nas przywitać. (…) Potem przyszła Jadwiga i Sienkiewicz, żeby nas powitać. (…) Sienkiewicz powiedział Jeremiaszowi, że całe lato był chory. Lekarze zabronili mu pracować. (…)

Jest tu córka Abdanka, panna Abakanowicz, z przyjaciółką z Tuluzy we Francji. (…) Zdaje mi się, że Sienkiewicz
jest jej opiekunem. Siostra Sienkiewicza, która mieszka w czymś w rodzaju klasztoru w Warszawie, jest tu także. (…) Włosy Sienkiewicza przerzedziły się bardzo,… Pije ostatnio wodę karlsbadzką jako lekarstwo, ma kłopoty z krzyżem.”
Tego samego dnia pisarz wystawia Jeremiaszowi Curtin’owi list polecający:
„(…) Mój osobisty przyjaciel, Pan Jeremiasz Curtin, znakomity uczony amerykański, a zarazem tłumacz moich powieści na język angielski, udaje się do zaboru pruskiego w celu zbadania stosunków polsko-pruskich i wyświetlenia naszej sprawy wobec opinii amerykańskiej.
Ponieważ P. Curtin jest przyjacielem naszego narodu i znakomicie przyczynił się do obudzenia zajęcia się naszym krajem
i sympatii dla nas w Ameryce, przeto polecam go najgoręcej rodakom moim spod zaboru pruskiego, a zarazem proszę
o udzielenie mu z zupełnym zaufaniem wszelkich informacji, jakich zażąda. (…)”
01 października Alma Curtin notuje w swoim dzienniku:
„Opuściliśmy Oblęgorek zaraz po obiedzie. Jadwiga dała mi bukiet nieśmiertelników, a Sienkiewicz różę, którą znalazł,
jak powiedział, „ostatnią różę lata”. (…)”

PAŹDZIERNIK – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Na ręce Józefa Deskura (syna) składa podziękowania za dar otrzymany w spadku od Andrzeja Deskura (ojca):
„(…) Wczoraj odebrałem cztery krakowskie chomąta, posłane mi wskutek zapisu Czcigodnego Ojca Pańskiego. Są one nie tylko charakterystyczne i piękne, ale zarazem nadzwyczaj wykwintne. Dziękuję też bardzo szczerze, a przy sposobności powtarzam jeszcze raz podziękowanie za wspaniałe obrazy z „Tysiąca i jednej nocy”, które stanowią główną ozdobę moich zbiorów,
a zarazem przedmiot podziwu dla cudzoziemców odwiedzających Oblęgorek. Jeden z nich, Amerykanin, p. Jeremiah Curtin, fotografował je wszystkie z zamiarem umieszczenia ich wraz z widokami Oblęgorka w jednej z ilustracji amerykańskich. (…)”
Tego samego dnia z Warszawy pisze list do Marii z Wieniawskich Ejsmond. Do ustalenia pozostaje, skąd dokąd przyjechał.

PAŹDZIERNIK – 09. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Namawia Ignacego Chrzanowskiego na wyjazd do należącego do Pauliny z Dmochowskich Lelewelowej (siostry ciotecznej pisarza) majątku Starostwo na przedmieściach Mławy (obecnie w obrębie miasta):
„(…) Wiesz, jak Maryni chodzi o to, aby „familia” odwiedzała od czasu do czasu Starostwo. (…) Jest więc rzecz taka: jadę jutro
z dworca nadwi[ś]lańskiego. (…) – Wyjechawszy jutro, tj. w sobotę, bawię u Polci przez niedzielę, a w poniedziałek wracam… Więc, jeśli masz ochotę i czas…”
Do ustalenia pozostaje, czy Henryk Sienkiewicz ostatecznie tam pojechał. Dalej pisze on:
„(…) Moje panie (Wanda Szetkiewicz i córka Jadwiga) powróciły już na stałe leże do Warszawy wraz z Zosią (Zofią Abakanowiczówną),
ja puszczam się jeszcze raz do Oblęgorka zaraz po imieninach Dzini. Henio tam został, przy czym na białym koniu jeździ,
z pistoletów se strzelo itd. (…)”

PAŹDZIERNIK – 19. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz po raz drugi przyznaje pisarzowi Gustawowi Daniłowskiemu stypendium im. Marii Sienkiewiczowej.

PAŹDZIERNIK – 25. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Alieksandra Michajłowicza Fiemielidiego:
„(…) Książka Pana (Alieksandr Michajłowicz Fiemielidi „H. Sienkiewicz. Jego epoka literacka, życie, prace i myśli”) została w mieszkaniu moim
w Warszawie, list zaś odesłano mi wczoraj, do mojej wiejskiej siedziby, do której wróciłem po kilkutygodniowej podróży po kraju. Z tej też przyczyny nie mogłem wcześniej odpowiedzieć. Książkę trudno mi będzie sądzić, ponieważ mówi ona o mnie – przeczytam ją jednak po powrocie z wielką ciekawością. Natomiast jestem z całym należnym uznaniem dla zamierzonej pracy Pańskiej, której doniosłość rozumiem doskonale. Umiejętne i gruntowne prace z dziedziny literatury powszechnej muszą
z konieczności obznajmiać społeczeństwo z ogólnoludzkimi ideami, a zatem nie tylko rozszerzają społeczny widnokrąg pojęć,
ale zarazem podnoszą kulturę zarówno umysłową, jak i moralną. (…)”

LISTOPAD – 04. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LISTOPAD – 06. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Będą dziś u mnie kanoniczki. Może byś przyszedł bardzo wcześnie na partyjkę winta lub pogawędkę. Zapraszam i Bronisława Dmochowskiego. (…)

LISTOPAD – 09. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Listownie zaprasza Teofilę Certowicz na partyjkę winta. W grze uczestniczyć mają także kanoniczki: Maria Babska i Helena Sienkiewicz (siostra pisarza).

LISTOPAD – około 17. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Napisz mi słówko… Idę do Bauerertza, a potem do kanoniczek, więc obawiam się, że możesz się wybrać do mnie na próżno. (…)

LISTOPAD – 18. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Przyjdą dzisiaj trzy kanoniczki na wczesnego winta o 7-mej… Jeśli nie masz sesji, …, to bądź łaskaw przyjść. Narzeczona (Elżbieta Miączyńska) zapewne jest także już o Ciebie niespokojna. (…)

LISTOPAD – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LISTOPAD – 29. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

LISTOPAD – 30. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) List wczoraj wieczór znalazłem w moim pokoju. Jeśli nie zajdzie coś niespodzianego, postaram się stawić na uprzejme wezwanie, za które bardzo szczerze dziękuję. (…)”

GRUDZIEŃ – 03. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Gdyby Pan był tak łaskaw wpaść do mnie na dół dziś między 3-cią a 5-tą, byłbym z całego serca wdzięczny. Przyszedłbym sam najchętniej do Szanownych Państwa, ale się boję odry. Chciałbym się o rozmaite rzeczy rozpytać, a ponieważ Szanowny Pan pierwszy ofiarował się wstąpić do mnie, więc korzystam z łaskawej obietnicy. (…)
do Mścisława Godlewskiego:
(…) Bądź dziś u Benniego. Chciałbym się z Tobą rozmówić, czy można jeszcze pójść złożyć arcybiskupowi (Wincentemu Teofilowi Popielowi-Chościakowi) życzenia z powodu jubileuszu. Może byś mnie tam jutro zaprowadził. …koło piątej wychodzę z domu
i nie mogę do Ciebie wpaść, więc tam najlepiej. (…)
i do Jadwigi Janczewskiej:
(…) W sobotę jadę na polowanie, a we wtorek z odczytami. (…)

Spodziewam się, że Henio będzie za zjazdem rodzinnym w odwiecznej siedzibie przodków, to jest w Oblęgorku. (…)

GRUDZIEŃ – 04. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Powiedziałem wczoraj, że wyjeżdżam, bo chciałem, żeby tak usłyszano. Ale naprawdę wyjeżdżam dopiero jutro o 5,25 rano,
a dziś jestem w domu. Przyjdą kanoniczki i będzie wint do 10-tej, więc jeśli masz czas i ochotę, to zrobisz mi wielką przyjemność, jeśli przyjdziesz także. (…)

GRUDZIEŃ – 08. [WTOREK]


W związku z klęską powodzi, która nawiedziła Królestwo Henryk Sienkiewicz wraz z grupą prelegentów: Ignacym Balińskim, Witoldem Lewickim i Henrykiem Radziszewskim – w ramach Kasy Literackiej – specjalnym wagonem wyrusza z serią odczytów. Podróż ta obejmuje następujące miejscowości: Częstochowę, Piotrków Trybunalski, Kielce, Radom, Lublin, Siedlce, Łódź, Kalisz, Kutno, Włocławek, Płock, Łomżę, Suwałki, Sosnowiec, Tomaszów Mazowiecki i Warszawę.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Częstochowie. Uczestniczy we mszy świętej na Jasnej Górze. Następnie o godzinie 20.00 w Teatrze Teofila Zapałkiewicza
przy Alei Najświętszej Marii Panny 19 prezentuje swoją nowelę „Dwie łąki”.

GRUDZIEŃ – 09. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Częstochowie. Zwiedza klasztor na Jasnej Górze. Następnie – w ramach akcji odczytów na rzecz powodzian – wraz z: Ignacym Balińskim, Witoldem Lewickim i Henrykiem Radziszewskim – wyjeżdża do Piotrkowa Trybunalskiego.

GRUDZIEŃ – 27. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Pośpieszam donieść, że do Łodzi muszę jechać 2-go stycznia wieczorem, jeśli jest więc jaki projekt polówki, mógłbym w niej wziąć udział tylko w takim razie, gdyby była możność złapania tego pociągu, który wychodzi z Warszawy koło 7 wieczór
w kierunku Koluszek. (…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]