Bóg jest ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą. Przeto się nie boimy, choćby ziemia zadrżała i góry zachwiały się w głębi mórz. [Ps. 46; 2 – 3]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1904



DOKŁADNEJ DATY BRAK


Henryk Sienkiewicz dziękuje Natalii Dzierżkównie za stworzoną przez nią grę:
„(…) Grę towarzyską Pan Zagłoba uważam za doskonały pomysł. Oby tego rodzaju pomysły zdołały wyrugować cudzoziemskie zabawki! Zostałoby w kraju trochę grosza, a dla dzieci naszych byłoby to z większym pożytkiem. (…)”

Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Wróciłem po dwudniowym polowaniu z bólem gardła i gorączką, wskutek czego muszę przez kilka dni pozostać w domu. – Dziękuję bardzo za pamięć i przepraszam za mimowolny zawód. (…)”

Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Posyłam z podziękowaniem kopię przepisów i w środku tego arkusika czek na 250 rubli (opłata za członkowstwo na polowaniach
w Bolimowie). Dziękuję również bardzo serdecznie za dopuszczenie mnie do tak miłej myśliwskiej kompanii.

Jak się Pan ma po wczorajszym wincie, a Oboje Państwo po wszystkich rautach i zabawach? Ja mam jeszcze dziś partyjkę
u Lewickiego
(Witolda Lewickiego), a potem już ciche i spokojne wieczorki z kanoniczkami. (…)”


STYCZEŃ – 01. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Uspokaja Jeremiasza Curtin’a co do rozpoczęcia druku „Na polu chwały”:
„(…) Dawno chciałem do Pana pisać w sprawie „Na polu chwały”, ale nie wiedziałem, gdzie się Pan obraca. (…) Pismo ilustrowane „Biesiada” zapowiadało ukazanie się tej mojej powieści na każdy Nowy Rok od lat trzech. W końcu oburzeni prenumeratorowie poczęli je opuszczać tak dalece, że istnienie pisma zostało zagrożone. Trzeba było zrobić cośkolwiek, aby je ratować, i dlatego pozwoliłem na wydrukowanie kilku rozdziałów „Na polu chwały”. Podaję jednak do wiadomości Pańskiej, że druk zostanie
po upływie kilku tygodni przerwany, (…), po czym taż sama „Biesiada” zacznie podawać powieść od początku, nie pierwej jednak, póki Pan nie otrzymasz przedtem rękopismu w umówionym między nami terminie. (…)”
Tego dnia „Biesiada Literacka” rozpoczyna druk powieści "Na polu chwały"

STYCZEŃ – 04. [PONIEDZIAŁEK]


W towarzystwie: Ignacego Balińskiego, Henryka Radziszewskiego, Witolda Lewickiego i Stanisława Libickiego – Henryk Sienkiewicz przybywa do Kalisza, aby wziąć udział w akcji Kasy Literackiej na rzecz powodzian. Delegacja miasta w osobach: Józefa Radwana, Alfonsa Parczewskiego, Wojciecha Wygnanowskiego i Daniela Zawadzkiego – wita gości już w Opatówku. O godz. 11.20 pociąg przybywa na stację w Kaliszu. Zebrani ludzie z odkrytymi głowami w ciszy oddają hołd pisarzowi. W imieniu zebranych przemawia literat kaliski, Stefan Giller. Z kaliskiego dworca Henryk Sienkiewicz udaje się do żłobka przy kościele poreformackim, gdzie witany jest przemówieniami i występami dzieci. Odwiedza też nowy Dom Dziecka przy ul. Skaryszewskiej wybudowany staraniem Towarzystwa Dobroczynności. W księdze pamiątkowej pisze:
„Miłosierdzie jest to siejba, której plony przeżyją przyszłe pokolenia.”
W księdze pamiątkowej Kaliskiego Towarzystwa Muzycznego pisze:
„Z podziękowaniem za najmilsze i pamiętne chwile w domu Waszym spędzone. Henryk Sienkiewicz”.
W księdze pamiątkowej „Gazety Kaliskiej” pisze:
„(…) „Dziennik to wideta, często stracona wideta, ale jeszcze czujna”. (…)”
W Hotelu Berlińskim pisarz podejmowany jest wystawnym obiadem. O godzinie siódmej wieczorem w teatrze odbywa się wystąpienie prelegentów. Henryk Sienkiewicz – przy stojącej widowni – czyta nowelę „Dwie łąki”. Po jego zakończeniu odbywa się raut, podczas którego Felicja Łączkowska (przewodnicząca odbywających się
od 1891 r. w Kaliszu piątków literackich) ofiarowuje pisarzowi wieniec laurowy z biało-amarantową szarfą z napisem „Myślimy więc jesteśmy (2 x 2 = 4) – od literackiego koła Kaliszanek”. Jest to aluzja do poglądów pisarza poddających w wątpliwość ścisłość kobiecego rozumowania. Sienkiewicz rozumie żart i deklaruje rewizję swoich poglądów.

STYCZEŃ – 05. [WTOREK]


Z serią odczytów na rzecz powodzian z Królestwa - z Kalisza do Kutna - przybywa grupa prelegentów: Ignacy Baliński, Witold Lewicki, Henryk Radziszewski i Henryk Sienkiewicz. W Domu Dochodowym Straży Ogniowej pisarz prezentuje swoją nowelę „Dwie łąki”. Następnie w pałacu w Parku Wiosny Ludów odbywa się bal, na który mają wstęp wyłącznie mężczyźni. Kobiety mogą jedynie podziwiać Henryka Sienkiewicza przez niezamknięte okiennice. Pisarz odwiedza także gmach „Nowej Oberży”, w którym w pierwszych dniach powstania styczniowego mieściła się siedziba Rządu Tymczasowego.

STYCZEŃ – 17. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Wyjaśnia Ignacemu Chrzanowskiemu, dlaczego nie może być przyznane stypendium dla Kazimierza Glińskiego:
„(…) … stypendium przeznaczone jest dla osób cierpiących na choroby płucne.
Żal mi Glińskiego
(Kazimierza Glińskiego), bo to dobra dusza, więc gdybyś przedsięwziął jakąś akcję ratunkową, to bym się do niej
w miarę możności przyłożył – ale o tamtej zapomodze nie ma co myśleć. (…)”

STYCZEŃ – 21. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Dziękuję najmocniej za cukierki od kaszlu. Przydały się ogromnie nie tylko mnie, który ledwie mogłem mówić, ale i moim towarzyszom. Dzięki temu odczyty i mówki w Łomży i Suwałkach świetnie się powiodły. Spędziliśmy w drodze dwie noce bardzo uciążliwe. Przed godziną przyjechałem… (…)”

STYCZEŃ – 27. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Kończy serię odczytów związaną z klęską powodzi w Królestwie, prowadzoną wraz z grupą prelegentów: Ignacym Balińskim, Witoldem Lewickim i Henrykiem Radziszewskim – w ramach Kasy Literackiej. Podróż ta obejmowała: Częstochowę, Piotrków Trybunalski, Kielce, Radom, Lublin, Siedlce, Łódź, Kalisz, Kutno, Włocławek, Płock, Łomżę, Suwałki, Sosnowiec, Tomaszów Mazowiecki i Warszawę. Henryk Sienkiewicz prezentuje swoją nowelę „Dwie łąki”.

STYCZEŃ – około 28. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Władysława Hieronima Frydry:
„(…) Rubli sto na obwałowanie Wisły otrzymałem, a ponieważ Szanowny Pan pisze, że kwota powyższa złożona została
„dla uczczenia pamięci” mego odczytu i zamiast toastu, dziękuję przeto najuprzejmiej. Ze względu jednak na to, że pieniądze te mogłyby w oczekiwaniu na rozpoczęcie obwałowania Wisły leżeć u mnie długo i niepożytecznie, składam je na Pańskie nazwisko w Domu Bankowym K. Radziszewskiego
(?) w Warszawie. …pieniądze przynosić będą pewien procent, którym zarówno
jak i kapitałem będzie Szanowny Pan mógł rozporządzić albo na cel przez niego wymieniony, albo, gdyby nie przedsięwzięto żadnych robót wiślanych, na jakikolwiek inny równie piękny i pożyteczny. Dom Bankowy K. Radziszewskiego prześle Szanownemu Panu książeczkę kasową do Lublina. (…)”

LUTY – 25. [CZWARTEK]


Chory Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Na jutro uzyskałem, i to z trudnością, pozwolenie pójścia tylko na górę, a na świecie nie wolno mi będzie się pokazać
do końca tego tygodnia. Z tego powodu wbrew najszczerszym chęciom nie będę mógł się stawić na uprzejme wezwanie. Przepraszam za spóźnioną odpowiedź, ale musiałem czekać na doktora. (…)”

LUTY – 28. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Jeśli nie zajdą jakieś nadzwyczajne, mało prawdopodobne i nieprzewidziane przeszkody, będę służył z największą przyjemnością we czwartek o wskazanej godzinie. (…)”

MARZEC – 05. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Nie wiem, jak mam Państwu podziękować za tak wspaniały i nieoceniony dar, jakim jest Herb (pies rasy wyżeł o takim imieniu). Wobec obroży i napisu na niej nie śmiem już dłużej opierać się ich woli, ale doprawdy obawiam się, że do zapalenia gardła, które już mam, dołączy się jeszcze chroniczne zapalenie sumienia, gdyż ostatecznie jestem powodem nie tylko szkody myśliwskiej,
ale i straty przyjaciela domowego, którego dzieci pewnie ogromnie żałują, a może i łzami oblewają. –

Muszę natomiast powiedzieć, że tak nazwana jeszcze w Oblęgorku „psia królewna”, to jest panna Dzinia, umierała od wczoraj
z ciekawości i chęci poznania Herba, a obecnie jest nim zupełnie zachwycona. Utrzymuje, że ma oczy jak Petroniusz i że jest najszlachetniejszym okazem psiego rodzaju, jaki kiedykolwiek widziała. (…)

Panna May
(Mahala Gardiner) będzie zapewne również tego zdania, bo jeszcze wczoraj zapewniała, że skoro jest Anglik, to musi być dobry. (…)

Słowem, radość w całym domu, której nie dzieli tylko Wykop
(pies Henryka Sienkiewicza, rasy jamnik). On jeden przyjął nowego członka rodziny dość oburkliwie – ale został od razu tak przez tegoż zignorowany, że wlazł pod stół i nie mówi nic. (…)”
Pisze też do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Nie dają mi spać te cietrzewie, które tam odzywają się już w Lasach Bolimowskich. Ponieważ Szanowny Pan proponował mi sam łaskawie, abym przystąpił do towarzystwa dzierżawiącego polowanie w Bolimowie, zapytuję więc, czy to nie jest rzecz spóźniona…

Znów jestem chory na gardło i doktor zabronił mi przez parę dni wychodzić. Nie wiem, co będzie z obiadem u Woronieckich
(Michała i Franciszki z Krasińskich Woronieckich). (…)”

KWIECIEŃ


Henryk Sienkiewicz dziękuje Théophile’owi Delcassé za nadanie mu orderu Legii Honorowej:
„(…) Spieszę wyrazić moje najgorętsze podziękowania Panu Prezydentowi Republiki i Panu, Ekscelencjo, za nadanie mi niezwykle zaszczytnego orderu Legii Honorowej.
Jako Polak i jako pisarz polski (tylko przez przeoczenie Pańskiego sekretarza nazwany „literatem rosyjskim”) przyjmuję
to odznaczenie z radością tym większą, że zdobiło ono już niegdyś pierś tylu moich rodaków i że w całej Polsce otaczane jest
od dawna sympatią i czcią.
Zdobyty orężem lub piórem ten słynny krzyż przypomina czasy braterstwa broni Francji i Polski i świadczy nieustannie
o tej sympatii i przyjaźni, której więzy nie zostały zerwane mimo późniejszych wydarzeń. (…)”

KWIECIEŃ – 23. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Listownie zwraca się do Henryka Dobrzyckiego z prośbą o zaopiniowanie, czy źródło „Ursus” w Oblęgorku posiada właściwości lecznicze:
„(…) W poparciu prośby p.p. Włodarkiewicza (Stefana Włodarkiewicza) i Broniewskiego (Bohdana Broniewskiego), proszę o uwzględnienie Ursusa i analizę porównawczą,…, albowiem powaga Pańska będzie w kwestii powodzenia wody bez żadnej wątpliwości rozstrzygająca. (…)”

KWIECIEŃ – 26. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) B. obywatel z miechowskiego Koparzyna Sikorski prosi mnie o posłuchanie. Ponieważ mocno jest prawdopodobne,
że to posłuchanie będzie drogą do mojej kieszeni, bądź więc łaskaw powiedzieć mi, czy słyszałeś o takim panu… (…)

KWIECIEŃ – 28. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Babunia (Wanda z Mineyków Szetkiewicz) miała znowu dziś rano atak, niezbyt wprawdzie silny, ale wymagający wielkiej czujności. Wobec tego nie mogę w sobotę jechać do Bolimowa, bo nie chcę zostawiać w domu samych kobiet. Proponując sobotę zapomniałem też, że nazajutrz jest 1-szy Maj i że powrót może być połączony z różnymi trudnościami, a dworce kolejowe miejscem manifestacji. – Niech Szanowni Państwo wezmą ten wzgląd w rachubę. (…)”

MAJ - 05. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Mścisława Godlewskiego:
(…) Nie zawiadomiłem Cię wcześniej o ślubie moim z Marynią Babską, bo Cię nie było. Ślub dzisiaj i wyjazd dzisiaj. Wpadnij do nas na Hożą (ul. Hożą 22) koło 8-mej. (…)
Ślub ma miejsce w Kościele Zgromadzenia Panien Kanoniczek w Warszawie przy ul. Senatorskiej 18. W uroczystości uczestniczą: Helena, siostra pisarza, jego dzieci: Henryk Józef i Jadwiga - oraz Ignacy Chrzanowski. Przyjęcie odbywa się w domu Wandy Szetkiewicz. Po jego zakończeniu nowożeńcy udają się w podróż poślubną
do Monte Carlo, Nicei i Wenecji.

MAJ – 17. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 18. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 20. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 21. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 22. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 23. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Nie miejcie mi za złe, żeście nie zostali o niczym (o ślubie pisarza z Marią Babską) powiadomieni w swoim czasie. Naprzód wiedziałem, że to uczyni mateczka, a po wtóre, również nie byli uwiadomieni nawet najbliżsi krewni z rodziny Maryni i mojej. Stąd dopiero rozpisujemy listy z zawiadomieniami i prośbą o zachowanie dawnej życzliwości.

Jesteśmy tu od tygodnia, a zabawiemy jeszcze do soboty. (…) Wyrzekliśmy się Paryża, ale że chciałem pokazać Maryni „Jasny Brzeg”, więc rozpoczęliśmy od Monte Carlo i Nizzy. Przy sposobności Bauerertz
(Adam Bauerertz), który bawi po swojej ciężkiej chorobie w Monte Carlo, zbadał mój nie dopisujący ostatnio żołądeczek, a Marynię zaprowadził kilkakrotnie do Casino, w którym ja z zasady nie bywam. (…) Zabawiemy tu do soboty, potem pojedziemy może do Lucerny na parę dni, a następnie via Wien
(przez Wiedeń) do Oblęgorka… Namawiaj i Ty, kochana Dziniu, mateczkę, aby jechała teraz do Oblęgorka, nie na Litwę. (…)
W Oblęgorku będzie jej dobrze. Nie bez tego, by nie odwiedził mnie w lato Bauerertz lub Benni
(Karol Benni), więc doktor będzie pod ręką. Przy tym Marynia jest naprawdę do mateczki przywiązana. Ogromnie ją ceni i zżyła się już z nią i w Oblęgorku
i w Warszawie, a w ogóle jest tak poczciwa i troskliwa, że do rany ją przyłożyć.

Bieda z tymi chłopcami, że takie chuchra. Przepisy Chełmońskiego
(Adama Chełmońskiego) dla Henia uważam jednak za bardzo racjonalne i mogące mieć ogromną wagę na przyszłość. (…)

Mieszkam w Wenecji pod nazwiskiem de Simonis. (…)

MAJ – 24. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 25. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 26. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 27. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

MAJ – 28. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz z żoną Marią z Babskich przebywa w Wenecji w Hôtel Britannia.

WRZESIEŃ – 07. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Z kartek Twoich do mateczki widać, że zamyślasz o powrocie do Rakuz (dawna nazwa Austrii), więc Ci przypominam Twoją obietnicę, że pojedziesz via Oblęgorek. (…) Uczyń to i dla nas, i dla mateczki, która jest zdrowa i w dobrym usposobieniu, a bardzo sobie tego życzy, co poznałem ze skwapliwości, z jaką przyniosła mi Twój adres, gdym oświadczył, że idę do Ciebie pisać. –
Do rozkoszy oblęgorskich prócz niesłychanie sympatycznego gospodarza trzeba zaliczyć jeszcze i mnóstwo przychodzących tu gazet. Oczekuje się chciwie na torbę z poczty, czyta się jeszcze chciwiej i gada się avec volubilite
(z płynną wymową, płynnie). (…) Koni wierzchowych jest teraz dwa, kuropatwy się roją, a od zajęcy aż czarno, lasy zaś rozlegają się od ryku rozmaitych dzikich zwierząt. …pozostawiam resztę papieru wymowie Maryni, która dla Ciebie jednej tylko gotowa zawiesić na chwilę swoje medyczne i ogrodowe zajęcia. (…)
Żona Maria dopisuje:
Zajęcia zawieszone i powtarzam jeszcze z Wenecji zanoszoną prośbę, aby droga Pani zechciała zrobić nam tę wielką przyjemność i w powrocie do domu wstąpić do Oblęgorka. (…)

PAŹDZIERNIK – 16. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Okazało się, że ani ja, ani Henio, nie mamy żadnych możliwych ubrań. Serdaki, peleryny, trzewiki, wszystko jeszcze
w Oblęgorku. Wobec tego trzeba chyba polówkę odłożyć aż do mego powrotu, który wkrótce nastąpi. Może wówczas zbierze się większa liczba myśliwych i pomyślimy o zającach. (…)”

PAŹDZIERNIK – 19. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Po raz trzeci przyznaje pisarzowi Gustawowi Daniłowskiemu stypendium im. Marii Sienkiewiczowej.

W trakcie załatwiania pracy dla Konstantego Nowaczyńskiego pisze do Janusza Dmochowskiego o wrażliwości Witolda Hausnera na naciski:
„(…) Hausner jest człowiek tak drażliwy na tym punkcie, aby ktoś nie pomyślał, że robi cokolwiek pod jakimś moralnym przymusem, że powtórny list mój mógłby nie tylko nie pomóc, ale zaszkodzić. Właśnie dlatego, że Hausnera znam i wiem,
jak ma przeczuloną skórę, nie mam pod tym względem żadnej wątpliwości.
Z tego powodu staram się przeprowadzić sprawę w odmienny sposób, mianowicie przez osobę trzecią, która będzie próbowała podsunąć Hauserowi tę myśl jako własną. Jest to osoba zręczna i mająca na swych znajomych dużo wpływu. Jaki będzie skutek, oczywiście nie mogę za to odpowiadać, z pewnością jednak lepszy od tego, jaki mógłby być następstwem mego listu, byłoby bowiem najgorzej zniechęcić Hausnera i źle go usposobić na długie lata. (…)”

LISTOPAD – 02. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Z wielką chęcią stawię się w oznaczonym terminie na kolei, jeśli tylko nie przeszkodzi mi przyjazd żony, który miał nastąpić w sobotę. (…)”

LISTOPAD – 10. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„ (…) Żony mojej nie ma w tej chwili w domu, więc mogę tylko za siebie odpowiedzieć, że z chęcią się stawię i że wdzięczny jestem za uprzejme wezwanie. Co do mojej Pani, wiem tylko, że ma zamiar pędzić życie zupełnie odludne aż do chwili urządzenia mieszkania, które obecnie wygląda jeszcze jak Port Artur (obecnie: Lüszun – port chiński nad Morzem Żółtym). Potem zaczniemy wizyty. (…)”

LISTOPAD – 30. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz mieszka w Warszawie przy ul. Hożej 22. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„ (…) …jutro punkt siódma będę gotów i będę czekał. Jesteśmy jak Anglicy, którzy nie zważają na pogodę, ale może Brzeziński jeszcze odwoła polowanie. Jeśli nie, tym lepiej. Od czegóż peleryny? (…)”

GRUDZIEŃ – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) …jeśli Edward i Edzio wyjadą, to przecież i Ty nie powinnaś zostawać w samotności, w opuszczeniu i we łzach w Krakowie, ale przyjechać do Warszawy i do mateczki na święta. Gdyby Edward nie wyjechał, to także. Miejsca tu dosyć. Pamiętaj: trzy mieszkania, z których jedno przypomina wprawdzie jeszcze Port Artur (obecna nazwa: Lüszun – port chiński nad Morzem Żółtym) zaraz po bombardowaniu, ale wkrótce ma być przyprowadzony do porządku. Marynia wylatuje w tym celu co rano na Żydy, a co wieczór ku wielkiej uciesze małej Dzinki zjawia się w mieszkaniu jakiś grat z XVIII wieku w postaci ekranu (mebla z drewnianej lub metalowej ramy na stojaku z rozpiętą zasłoną, ustawianego przed kominkiem dla osłony przed gorącem lub blaskiem) albo ucha od porcelanowego… dzbanka, albo stołu, któremu brakowało tylko nóg i blatu – i następuje dokuczanie i urągowisko, które trwa do dnia następnego. Potem stolarze i tapicerzy odnawiają miesiącami takie patraki (śmiecie), a potem jeszcze pokazuje się, że to jest wprawdzie niewiele tańsze od czegoś nowego, ale niebrzydkie i bardziej indywidualne. Mój gabinet już gotów i Henio ma w nim sypiać, o ile jego piękność (nie Henia, tylko gabinetu) pozwoli mu zamknąć choć na chwilę oczy. Stołowy także prawie gotów, należy tylko popowieszać saskie talerze, duszone aż do ostatnich czasów w jakiejś marywilskiej szafie (Marywilem nazywano kościół św. Andrzeja
i siedzibę Zgromadzenia Panien Kanoniczek w Warszawie, do którego przed zamążpójściem wstąpiła Maria Babska). (…) A prócz tego jakie stosy listów co dzień – i w dodatku nieurządzone mieszkanie, wszędy jedno na drugim, piramidy książek, papierów, gazet etc. (…) Zresztą naprawdę zawsze jęczę pod nawałą listów i zawsze zalegam. (…)

GRUDZIEŃ – 06. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„ (…) Z moją ręką, może z powodu brzydkiego czasu, jest tak źle, że żadną miarą nie będę mógł jutro wziąć udziału w polówce. Próbowałem rozmaitych środków na próżno. W obecnym stanie nie mógłbym wcale strzelać, a że barometr jeszcze spada,
więc nie ma nadziei. Jeśli za późno daję znać, najchętniej wezmę udział w kosztach, ale wcześniej nie mogłem, bom miał nadzieję, że mi się polepszy. (…)”

GRUDZIEŃ – 23. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marceliny Darowskiej, współzałożycielki Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny:
„(…) Zanim wieczność zawoła o zdanie rachunku ze spraw naszego życia, już tu, na ziemi, sądzą nas ludzie, sądzi otoczenie, sądzi społeczeństwo. – Że siejba Twoja, Najprzewielebniejsza Matko, była Bożą siejbą, świadczą te głosy czci i wdzięczności płynące
ku Tobie w jubileuszowym roku ze wszystkich krańców naszej poszarpanej ziemi. W ślad za głosami idą serca dzieci i kobiet polskich. Nauczyłaś je miłować Boga i kraj ojczysty, czcić wszystko, co wielkie… Pozwól i mojej głowie pochylić się przed Twą zasługą i złożyć Ci należny hołd… Chwała Twej rozumnej pracy, a cześć zasłudze i dobroci!
A oprócz tych uczuć, które Ci winien każdy Polak, przyjmij Czcigodna Pani ode mnie i słowa wdzięczności osobistej za opiekę, jaką otoczyłaś bliską mi krewną sierotę
(siostrzenicę Józefę Sieńkiewiczównę, córkę Lucjana i Zofii Sieńkiewiczów) - jak również za te modlitwy, którymi klasztor poleca Opatrzności Boskiej moją najbliższą rodzinę i mnie samego. (…)”

GRUDZIEŃ – 28. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Stanisława Hassewicza:
(…) Wybieram się do Pana jutro z wizytą, ale ponieważ mogę go nie zastać, więc jeszcze dziś przesyłam listownie moją prośbę. Będą jutro, tj. we czwartek, u mnie wieczorem: Benni, Henkiel (Dionizy Henkiel), Bogusławski (Władysław Bogusławski)
i Askenazy
(Szymon Askanazy), tj. kółko najbliższych Pańskich znajomych i przyjaciół. Otóż chciałem prosić, aby Szanowny i Kochany Pan Doktór, zechciał łaskawie wziąć udział w tym consilium, na którym między innymi będzie poruszoną i ta kwestia,
czy prawdziwie zdrowy i posilny sen jest możliwy bez spożycia wieczorem pewnej ilości kałdunów. (…) Co do szat, tużurek wystarcza. (…)


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]