Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy. [Rzym. 10; 4]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1908



DOKŁADNEJ DATY BRAK


W numerze 191. „Kuriera Warszawskiego” ukazują się „Aforyzmy [26, 28 – 29]” Henryka Sienkiewicza.

DOKŁADNEJ DATY BRAK


W numerze 273. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Henryk Sienkiewicz: Do Narodu!”.

STYCZEŃ – 01. [ŚRODA]


W numerze 1. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Płomyk [Józefowi Chełmońskiemu]” Henryka Sienkiewicza.

STYCZEŃ – 02. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie.

STYCZEŃ – 13. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Ferdynanda Hoesicka:
(…) Czy nie byłby Pan łaskaw wpaść jutro we wtorek do mnie koło 1-szej. Mam do Pana prośbę odnoszącą się
do „Oesterreichische Rundschau”. (…)

LUTY – 11. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Pisze do Wiktora Hahn'a:
(…) Zgadzam się najchętniej na umieszczenie mego nazwiska na odezwie wzywającej do obchodu setnej rocznicy urodzin Juliusza Słowackiego. (…)

LUTY – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze – prawdopodobnie – do Bronisława Ludwika Gubrynowicza:
(…) Jestem tak obarczony wezwaniami do udziału w rozmaitych doraźnych wydawnictwach, że po prostu opadają mi ręce. Tym razem jednak rzecz jest wyjątkowa. Krechowiecki (Adam Krechowiecki) jest nie tylko znakomitym i wysoce przeze mnie cenionym pisarzem, ale i osobistym moim przyjacielem. Z tego względu najchętniej i całym sercem wezmę udział w księdze jubileuszowej, upraszam tylko o wyznaczenie mi terminu o ile można jak najpóźniejszego, w którym mam przesłać jakiś utwór mego pióra. (…)

MARZEC – 13. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Tego dnia odwiedza go Antoni Pułjanowski.

MARZEC – 14. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Hożej 22. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) u nas nie wszystko dobrze. Marynia trzyma się mimo trosk i zabiegów społecznych wcale nieźle, ale ja wcale marnie, Mam jakąś utajoną influencę, która odnawia mi się z lada powodu. Odnowiła mi się po powrocie z polowania, po wizycie
u Bogusławskiego
(Władysława Bogusławskiego), po obiedzie z biskupami u Balińskich (Ignacego i Marii z Chomętowskich Balińskich)
i nie mogę przyjść do siebie. Ostatecznie Bauerertz
(Adam Bauerertz) zakazał mi wychodzić, a raczej polecił czekać z tym do pięknej pogody, której jak łatwo zgadniesz, doczekać się w marcu nie można. Co dzień przy tym mam bardzo przykre i deprymujące artretyczne czy też reumatyczne bole głowy… (…)

Umarł… na sklerozę i spowodowany nią paraliż Staś Ostrowski
(Stanisław Ostrowski)… Wielka go szkoda, bo był miły, ucywilizowany (coraz większa rzadkość w Królestwie) i dobry człowiek. Mścisław Godlewski przesadził w kuracji stosowanej w Kosowie i jest poważnie chory. (…) Dobrze słychać tylko z Pułjanowskim (Antonim Pułjanowskim). Został na koniec w[ice]prezesem Izby Obrachunkowej i od czasu powstania jest pierwszym Polakiem mianowanym na tak wysoką posadę. (…) Był u nas wczoraj –
i w doskonałym usposobieniu. –

Pisanie wcale w Warszawie nie idzie. Z powodu ankiety
(ankiety w obronie zagrożonej wywłaszczeniem ludności polskiej w Poznańskiem) przeszkadza mi nie tylko Polska, ale i Europa. Dostałem wezwanie od Uniw[ersytetu] Oxfordzkiego, bym przyjechał z wykładami
o liter[aturze] polskiej. Mimo odmowy na pierwszy list prof. Morfill
(William Richard Morfill) napisał do mnie drugi, koniecznie nalegając. Zaproszono mnie na koniec do Komitetu Pomnika Pracy (Monument du Travail), który ma powstać w Paryżu. (…) Dodaj do tego różne ankiety, żądania artykułów o wywłaszczeniu do gazet amerykańskich, komitety miejscowe,… dodaj jednodniówki, żądania odczytów, listy telegramy, telefony, a będziesz miała pojęcie o młynie, w jakim żyję… Pisał także znów do mnie Fradeletto (Antonio Fradeletto) w sprawie udziału Polaków w wystawie weneckiej w 1909 r., wskutek czego pisałem do Hermana (Juliusza Hermana) i E. Raczyńskiego (Edwarda Raczyńskiego). …a jeszcze zachodzi okoliczność, że skoro poruszyłem cały świat swoją ankietą i żądałem od ludzi, by poświęcili tej sprawie czas i uwagę – nie bardzo mi wypada odmawiać, gdy w swoich sprawach żądają tego ode mnie. (…)

Brakło mi już czasu i sił, więc ułożyłem się z jedną znajomą Maryni, niejaką panią Epstein
(?), niegdyś bogatą, dziś zrujnowaną,
że będzie mi przez miesiąc sekretarzować. Pisze ona po angielsku, po francusku, a i po polsku bardzo dobrze, i odpowiada
wedle moich lakonicznych wskazówek w tych trzech językach – zdumiewając się nad liczbą listów i interesów, dotyczących nawet i muzyki, gdyż między innymi chodzi i o libretta z moich nowel. Jedna operę z nowelki „Bądź błogosławiona” układa Leoncavallo
(Ruggiero Leoncavallo) (jednoaktową), drugą niejaki maestro Pinna (Giovanni Battista Pinna), który… wziął na temat
do opery „Na marne”, które się będzie nazywało „La vedova”. (…)

Dzieciska, a raczej mała, pisują
(z Paryża) często (bo Henio wcale). Do tej pory wszystko tam dobrze. (…) Donosi pani Popławska (Maria z Daszewskich Popławska), że monopol w Promniku zrabowano z rewolwerami w ręku już razy 8… Wobec tego co myśleć
o takiej policji i o takim bezpieczeństwie publicznym? (…) Ogrodnik nasz
(?) otrzymał wyrok śmierci za doglądanie lasu. Anonim pisany jest bardzo miejscowym stylem i ortografią. Mam go – i będę wiedział, kto go pisał.

Bawi w Warszawie arc[y]b[iskup] Teodorowicz
(Józef Teofil Teodorowicz). (…) Widzieliśmy go, był u nas i Marynia namówiła go
na świetlicę. Arc[y]b[iskup] Popiel
(Teofil Wincenty Chościak-Popiel) prosi nas o bytność w Rzymie w czasie polskiej pielgrzymki.
Co to, to nie! – Zbyt dużo będzie hałasu i niepokoju. (…)
Dopisek do listu dodaje także Maria z Babskich Sienkiewicz:
Widzę z rozmiarów listu, że nic już nie mam do dołączenia oprócz bardzo serdecznych uściśnień… (…) Czy my tu długo zabawimy, nie umiem Ci, Dziniu droga, powiedzieć. Chciałoby się siedzieć, o ile zdrowie Henryka będzie w lepszym stanie, ale i ja miewam swoje dni zniechęcenia, a kuzynki moje po paru dniach pobytu u nas dziwią się, że jeszcze tu tkwimy. (…)

MARZEC – 24. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Odpowiada na zaproszenie Marie Armand’a Dayot’a:
„(…) Długa moja podróż sprawiła, że dziś dopiero dziękuję za zaszczyt, jaki mi Pan uczynił, zapraszając mnie do Komitetu Budowy Wielkiego Pomnika Pracy. (…) Obawiam się, że stan mego zdrowia i nadmiar zajęć nie pozwolą mi zapewne wziąć czynnego udziału w tym dziele,… Uważam jednak za wielki zaszczyt, że reprezentować w nim będę mój naród, który przyszłość swą i swe ocalenie widzi w braterstwie i pokoju powszechnym, jak również w uczuciach humanitarnych, zawsze w końcu zwycięskich. (…)”

KWIECIEŃ – 08. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Wiktora Hahn'a:
(…) Z powodu chronicznej choroby gardła od dawna już nie mogę miewać odczytów, jednak życzeniom Czcigodnego Komitetu mógłbym do pewnego stopnia [uczynić] zadość w następujący sposób. „Biblioteka Warszawska” nabyła ode mnie nowelę
pt. „We mgle”, której druk z powodu obecnych warunków zmuszona była odłożyć do lepszych czasów. Owóż podejmuję się wydostać tę nowelę i proponuję, aby była odczytana we Lwowie i w Krakowie przez któregoś z artystów teatralnych
lub przez dobrze czytającego literata. …należałoby urządzić wieczór literacki z przeznaczeniem dochodu na pomnik Słowackiego. (…)

MAJ


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Stąd prosi Karola Benniego:
„(…) Czy widziałeś u mnie zapisany mi przez p. Ludwika Górskiego obraz Witkiewicza? (…) – W swoim czasie, gdy Witkiewicz był mocno chory, wkręciłem ten obraz, zresztą bez żadnych trudności, prezesowi za 400 rubli, aby za tę kwotę chory mógł wyjechać
i leczyć się. Obecnie obraz należy wprawdzie do mnie, ale wolno mi go przecież uważać za depozyt, który mam prawo zwrócić artyście. Otóż rzecz jest taka: Witkiewicz jest znów mocno chory, miał wielki krwotok, a jakkolwiek o jego finansach nie mam bliższych wiadomości, przypuszczam, że jak zawsze tak i teraz są marne. Otóż przyszło mi do głowy, że gdybym ten obraz mógł znów sprzedać, byłby to nowy dla Witkiewicza zasiłek. Ty masz dużo stosunków i widujesz dużo ludzi pieniężnych, więc udaję się teraz do Ciebie, czy między nimi nie znalazłbyś amatorów. (…)
Chorowałem tu na zapalenie migdałów, ale nie tak ciężko jak dawniej, albowiem Heryng wypalił mi je w swoim czasie, przez co stały się wiotkie i nie rozpuchają aż do zatykania przełyku. Leczył mnie Pieniążek. Obecnie jest znakomicie lepiej. (…)”

MAJ – 23. [SOBOTA]


W wielkiej sali ratuszowej we Lwowie odbywa się wieczór poświęcony Juliuszowi Słowackiemu, z którego dochód przeznaczony jest na budowę pomnika poety. Nowelę „We mgle” Henryka Sienkiewicza czyta artysta teatru miejskiego , Władysław Kwiatkiewicz (28.12.1873 – 26.07.1911).

CZERWIEC – 04. [CZWARTEK]


W numerze 154. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „List Sienkiewicza [Podziękowanie za słowa uznania otrzymane po wyroku sądu wiedeńskiego
w sprawie ze studentami ukraińskimi]”
.

LIPIEC – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Rudawie koło Krakowa. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„ (…) …zaziębiłem się okrutnie przed dwoma tygodniami i od tej pory dręczy mnie kaszel i zanik głosu. Mam nadzieję,
że jeśli pogoda się poprawi, to i ta bieda przejdzie.

Jesteśmy tedy już wszyscy w Rudawie, nie wyjmując i Wykopa
(jamnika, psa pisarza). Wielka jest radość, że mogliśmy się nareszcie zebrać, ale z powodu ciągłych deszczów nie bardzo używamy wsi i jej rozkoszy. Ma Rudawa swe złe i dobre strony. Dom jest dość lichy, ale żona moja urządziła go już jako tako. Natomiast dobrą stroną jest bliskość Krakowa, a stąd łatwość o książki, a nawet
i o gospodarskie zapasy w razie, gdy ich nie można dostać na miejscu. (…)

Dzieci moje dobrze się mają, a Heniowi wysypuje się spóźniony płowy wąsik. Na przyszły rok będzie już młodzieniec wielkim architektem, z czego się cieszę, gdyż poprawi dom w Oblęgorku. Dzinia rada także rada ze swojej szkoły
(córka pisarza studiowała wówczas malarstwo u Miłosza Kotarbińskiego w Warszawie), ale co z tego będzie, jeszcze nie wiadomo. (…)”

WRZESIEŃ – 07. [PONIEDZIAŁEK]


W numerze 248. „Kuriera Warszawskiego” ukazuje się „Lew Tołstoj” Henryka Sienkiewicza.

PAŹDZIERNIK – 18. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„ (…) Załączam na drugiej stronie tłomaczoną z łaciny bajkę (bajkę Fedrusa „Brody dla kóz”), którą podobno Łaskawa Pani życzyła sobie mieć przepisaną. Nie mogę się też powstrzymać od dodania pewnego wierszyka odnoszącego się do najmłodszego pokolenia malarzy. Będzie on figurował w przyszłej mojej powieści jako utwór jednej z osób, grającej w niej rolę poboczną,
ale dość widną. …powinno się coś podobnego wypisać na drzwiach warszawskich i krakowskich szkół malarskich.

Myślałem, że wkrótce zjedziemy do Warszawy, tymczasem losy zrządziły inaczej, nakazano bowiem żonie mojej ciepłe kąpiele
z wody morskiej, jedziemy więc na włoski „Jasny Brzeg” szukać jakiegoś hotelu… W każdym razie kuracja nie potrwa dłużej
jak sześć tygodni… (…)”
Do listu dołączone są dwa wiersze. Pierwszy z nich to przekład Sienkiewicza 66. bajki Fedrusa „Brody dla kóz” („Barbam capellae cum impetrassent ab Jove…”).
Drugi odnosi się do młodzieży malarskiej i brzmi następująco:

Nie dość brudnej peleryny,
Z starych mistrzów na nic drwiny,
Nie pomoże «psia krew» w mowie,
Łupież w głowie,

Nie dość do filistrów wstrętu,
Fajki w zębach, we łbie mętu,
Trzeba jeszcze i talentu,
Oj talentu! Oj talentu!!!

LISTOPAD – 21. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Viareggio we Włoszech. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Pobyt nasz tu zbliża się ku końcowi, a ja zjawię się w Krakowie prawdopodobnie przed Marynią, która chce zostać na jaki tydzień w Wiedniu dla sukni, której krawcowa nie byłaby jakoby w możności zrobić wobec nawału przedświątecznej roboty.
W Wiedniu chcemy stanąć na owej polskiej pensji, aby uniknąć rozboju w „Erzherzogu”, gdzie jeden mały pokój kosztuje przeszło dwa razy tyle, ile tu taki sam albo i lepszy wraz z całkowitym utrzymaniem. (…) Nikt mnie tu nie najeżdża, nie napada i mogę pisać. (…) Daliśmy zrok
(staropolskie: spotkanie) (rendez-vous) Michałowskiemu (Józefowi Jakubowi Michałowskiemu). Stąd to bardzo blisko i pojedziemy o 11 z minutami, a wrócimy na obiad. (…)


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]