Powiedział też do nich: Baczcie, a wystrzegajcie się wszelkiej chciwości, dlatego że nie od obfitości dóbr zależy czyjeś życie. [Łuk. 12; 15]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1913



DOKŁADNEJ DATY BRAK


W nr: 254. „Dziennik Kijowski”, w nr 220. „Kurier Litewski” i w t. 4. „Sfinks” - zamieszczają odezwę Henryka Sienkiewicza „O pomoc dla nawiedzonych głodem chłopów
w Galicji.

STYCZEŃ – 29. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Franciszka Ejsmonda:
„(…) Proszony jestem na dziki – (najlepsza polówka w Galicji), a nie mam literalnie żadnych przyborów. Gdyby p. Julian (Julian Ejsmond) mógł przywieźć dachę (okrycie futrzane nakładane na inne futra do sań, mające jedną skórę jako podszewkę, a drugą jako wierzch), lisiurę (futro z lisów uszyte sierścią do wewnątrz) i kaftan, byłbym mu wdzięczny usque ad mortem (aż do śmierci). (…)”

MARZEC – 21. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Krakowie. Pisze do Franciszka i Marii z Wieniawskich Ejsmondów:
„(…) Przesyłamy najserdeczniejsze życzenia (z okazji nadchodzących 23 marca Świąt Wielkiej Nocy) dla Obojga Państwa i pana Stasia (Stanisława Ejsmonda). Niech wraca zdrów do Warszawy z „Jasnego Brzegu” (z Riwiery) i niech w dalszym ciągu życia szuka
nie zdrowia, ale sławy. (…)”
Maria z Babskich Sienkiewicz dopisuje do listu męża:
„(…) Panu Julianowi (Julianowi Ejsmondowi) również powtarzamy dobre życzenia. (…)”

KWIECIEŃ – 24. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Tu dopiero od dziś wróciła wiosna. Jest 15 stopni w cieniu. Drzewa już prawie rozwinięte, co sprawdziliśmy dziś z Marynią
w Łazienkach. Poprzednich dni tak lało, że niepodobna było ruszyć z domu.

W Warszawie pięć kinematografów produkuje „Quo vadis”. (…)

MAJ – 15. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Poleca Ignacemu Chrzanowskiemu Jana Karola Kochanowskiego na kandydata do objęcia katedry historii Polski Uniwersytetu Jagiellońskiego:
„(…) Donieś mi, jak stoi sprawa z katedrą historii polskiej w uniwersytecie. O kim się mówi między profesorami i kiedy rzecz przyjdzie na stół? Chodzi mi o Kochanowskiego… Podsuń jego kandydaturę albo przynajmniej wymień nazwisko,
nie wspominając, że to ja Cię o to proszę. (…) Osobiście myślę, że Kochanowski ma dość przygotowania i że przy pracy mógłby podnieść tę katedrę. Z tego względu można go popierać, nie wchodząc w układy z sumieniem. (…)”
Katedrę tę objął jednak Stanisław Krzyżanowski.
Dalej pisze:
„(…) My oboje trzymamy się jako tako. Marek (Maria z Babskich Sienkiewicz) oddaje się społeczeństwu i rodzinie, a ja piszę
i przez jeden dzień robię tyle, ile przez trzy dni w Krakowie. Mam już rękopismu przeszło na kwartał, ale Wolff nie zacznie druku
w lecie, tylko dopiero wówczas, gdy ludzie pozjeżdżają się z letnisk i wód. (…)”
Wspominając rękopis, pisarz miał na myśli powieść „Legiony”.

MAJ – 23. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Wieczorem pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) …Oblęgorek jest znacznie od Krakowa bliżej, a woda w nim i powietrze przesycone jest helem (helium), polonium (polonem)
i radem
(radium). Wnoszę to z tego, że rad znalazł się teraz wszędzie, gdzie go przedtem nie było, i że wszystkie miejsca kąpielowe ogłaszają się jako radioaktywne. Dlaczegoż Ursus miałby być gorszy?

My wybieramy się do Radiooblęgorka w pierwszej połowie czerwca, tymczasem ja w Warszawie piszę i piszę
(„Legiony”). Namachałem już dla „Tygodnika Il[ustrowanego]” na jakie pół roku – i w danym razie mogę sobie pozwolić na przerwę. (…)
Henryk Sienkiewicz napisał: „23 V 1913 Czwartek wieczór”. Czwartek przypadał wówczas 22 maja.

MAJ - 29. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

CZERWIEC – 03. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Kazimierza Morawskiego list polecający kandydaturę Jana Karola Kochanowskiego do objęcia katedry historii średniowiecznej i nauk pomocniczych do historii Uniwersytetu Jagiellońskiego:
„(…) Jeśli Krzyżanowski obejmie historię polską, a po nim zawakuje hist[oria] średniowieczna i nauk pomocniczych do hist[orii], to czyby o tę katedrę nie mógł ubiegać się Jan Kochanowski – nie ten z Czarnolasu, ale pochodzący z tej samej rodziny. Jest to człowiek mrówczej pracy i jeszcze młody (lat około 40). Znalazłby właściwe dla siebie pole, mógłby pracować dalej z korzyścią dla nauki i dla katedry. Dorobek jego naukowy jest dość znaczny. (…)”
Wymieniane przez pisarza prace naukowe Jana Karola Kochanowskiego zamieszczono w nocie biograficznej w dziale „Postacie z jego życia” pod literą K.
Dalej pisze:
„(…) Z kandydatem moim nie żyję w bliższych stosunkach, zajęły mnie tylko mocno jego „Szkice” – wiem, że jest człowiekiem nadzwyczaj zacnym, sumiennym i – mamże się przyznać? – lubię w nim szczerą polską krew i poprawną polską rasę. Można by go oddać do muzeum etnograficznego jako typ Lechity. (…)”

CZERWIEC – 05. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Wyjaśnia Ignacemu Chrzanowskiemu jego wątpliwości dotyczące pisowni niektórych wyrazów w „Bogurodzicy”:
„(…) Co do „żywota” albo „żywotu”, użyłbym pierwszej formy. Nie mam pod ręką „Bogurodzicy”, więc nie zacytuję dokładnie,
ale przypominam sobie mniej więcej takie słowa: …Za żywota zbożny przebyt, po żywocie rajski pobyt”. (…) Zresztą dlaczego jest: płot, płotu i płota; kot, kota, lot, lotu, a wykrot, wykrotu – tę kwestię mógłby zdecydować chyba św. Gwalbert, ten bowiem musiał znać język Lechitów i Wenedów, z połączenie których wytworzył się polski.
Co do „zwierciadła” – poprawniej jest „w zwierciadle”, albowiem tu „d” przegradza samogłoskę od miękkiego „l”. Mówi się: radło – w radle, stadło – w stadle, siodło – w siodle. Tam, gdzie przegrody nie ma, tam „ł”, przechodząc na „l”, osłabia najczęściej poprzedzającą samogłoskę. Mówię: najczęściej, bo jednak jest: czoło – w czole i sioło – w siole, choć starsze formy są: w czele
(co zachowało się w wyrażeniu: na czele) i w siele. (…)”
Wywód pisarza na temat „zwierciadła” zakwestionował prof. Julian Krzyżanowski, który słusznie zauważył, że rzeczowniki typu „radło” mają „a” twarde, a typu „zwierciadło” - „a” miękkie. Przykładem tego jest staropolska odmiana „w zwierciedle” i współczesne „odzwierciedlenie”.

LIPIEC – 11. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przybywa do Oblęgorka.

LIPIEC – 12. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 13. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 14. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 16. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 17. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 18. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku.

LIPIEC – 19. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Franciszka i Marii z Wieniawskich Ejsmondów:
„(…) Przyjechałem tu w zeszły piątek, a zatem tydzień temu. Prócz żony mojej (Marii z Babskich Sienkiewicz) zastałem już Babunię (Wandę z Mineyków Szetkiewicz), Dzinię (córkę Jadwigę) i Henia (syna Henryka Józefa), którzy zjechali o parę dni wcześniej – plus dwie kuzynki. Imieniny obchodziliśmy tedy w gronie rodzinnym z dodatkiem naturalnie księdza proboszcza (Teodora Janowskiego)
i najbliższych sąsiadów, p.p. Popławskich
(Adama Popławskiego z żoną). (…)

Trzeba też przyznać, że kwiatów jest moc i że dom pławi się w Różach, które ze względu na osobliwość gatunków piszę
przez wielkie R. (…) W Warszawie w przejeździe z Krakowa, byłem tylko kilka dni. Mieszkałem w pensjonacie na Krakowskim Przedmieściu. (…) Obecnie przeprowadzam kurację. Mam karlsbadować
(pić wodę z Karlsbadu, dzisiejszych Karlovych Varów) przez trzy tygodnie, a zatem muszę co najmniej tyle oblęgorkować. Co będzie później – nie wiem. (…)”

SIERPIEŃ – 11. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 12. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 13. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 14. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 15. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 16. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 17. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.

SIERPIEŃ – 18. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Wczoraj wróciłem z Warszawy po tygodniowym pobycie. Radziłem się na żołądek, wróciłem trochę zdrowszy. Operacja Zinki (Józefy) Sieńkiewiczówny odbyła się wczoraj bardzo pomyślnie. (…) Ma, mówiąc po austriacku, nobliwy charakter, a tyle umie
i pamięta, że [ją] nazywam kieszonkowym Laroussem.

Piszę do Ciebie z rozlewów, błota, deszczu, mgły i ciemności. Takiego sierpnia chyba nie było. Obecnie godzina 4-ta, w moich gabinecie o trzech oknach za ciemno pisać. Stopni 9 R. Łąki pod wodą, zboże rośnie na pniu, kartofle gniją, koniczyny na pokosach również. Dziwię się, że Popławski i Stremer
(?) jeszcze się nie powiesili. (…)

Zdrowie jakie takie. Babunia nieźle, Dzinka dobrze i Henio też. (…)

…oddałem już Wolffowi
(Józefowi Augustowi Wolffowi) pierwszą część powieści. Tytuł ogólny jest: „Legiony”. Pierwsza część naywa się: „W Kraju”. Druga będzie: „Pod Dąbrowskim” itd. (…)

Chorowałem kilka razy na nerwy. Dręczyła mnie wówczas ogromna bezsenność, ale pomogła mi… jak by to napisać… pomogła mi pewna zmiana w czynnościach życiowych, a mianowicie przełożenie porannych na wieczór, przed pojściem spać. Wydaje się drobiazgiem, a jednak naprawdę ten prosty, a bardzo pomocny sposób może doktorom nie przyjść do głowy – dlatego że zbyt prosty. (…)

WRZESIEŃ – 01. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Oblęgorku. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) List Twój odebrałem, alem tak śpieszył z ukończeniem pierwszej części „Legionów”, żem zwłóczył dotychczas z odpowiedzią. Wczoraj właśnie wysłałem tę część pod adresem Wolf[f]a do Warszawy, więc dziś siadam i odpisuję.

Henio pojechał tedy przez Czarkowy do Krakowa, a Babunia została. Oczywiście tak będzie lepiej, tym bardziej że Oblęgorek nieźle jej służy. Chodzi po werandzie, siaduje czasu pogody przed domem, a wczoraj była w kościele. Lubi przy tym widocznie Oblęgorek i ceni Marynię oraz patrzy z przyjemnością, jak Dzinka przybrana w biały fartuch opatruje chorych. Wczoraj była
w kościele i nie zmęczyła się wcale tą górką, którą w Chełmcach trzeba aż do drzwi kościelnych przejść piechotą. (…)

Był duży ruch w domu za czasu pobytu „głodomorów”, ale się to skończyło i teraz znów spokojniej. (…) Rostworowski
(Karol Hubert Rostworowski) jest wielki gadatywus, Pusłowski (?) milczący, ale może więcej oryginalny od innych. Caprivi (?) ma minę młodego aktora, zresztą dość miły i wykształcony człowiek. (…) Przyjechali w środę, wyjechali: Pusłowski w piątek, a dwaj inni
wraz z Heniem w sobotę. – Teraz mają przyjechać Wybiccy…
(Józef Wybicki z żoną i córką Marysią) Zinka Sieńkiewiczówna jest już
w naszym mieszkaniu w Warszawie i pojawi się tu za jakie dni dziesięć. Wszystko się udało i idzie dobrze, a koszta poniosła naturalnie familijna mennica. (…)

PAŹDZIERNIK – 07. [WTOREK]


W nr 277. „Kurier Warszawski” zamieszcza odezwę Henryka Sienkiewicza „O pomoc dla nawiedzonych głodem chłopów w Galicji.

Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Marii z Wieniawskich Ejsmond:
„(…) Dziękuję serdecznie za kwiaty i w czwartek stawię się o naznaczonej godzinie – z największą przyjemnością… (…)”

PAŹDZIERNIK – 08. [ŚRODA]


W nr 465. „Czas” zamieszcza odezwę Henryka Sienkiewicza „O pomoc dla nawiedzonych głodem chłopów w Galicji.

PAŹDZIERNIK – 18. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Do Krakowa nie wybrałem się na obchód Poniatowskiego (księcia Józefa Poniatowskiego). Wystąpiłem tu z projektem pomocy
dla Galicji
(dotkniętej klęską powodzi). Ale trzeba pozwolenia na zbieranie składek. (…)

Dzinka wybiera się do Paryża. Wolelibyśmy oczywiście mieć ją w Warszawie, ale trudno się sprzeciwiać. Jest pełnoletnia, rządzi sama tym, co posiada – a przez pobyt w Warszawie i Oblęgorku zaoszczędziła sobie trochę pieniędzy. Będzie chodzić do Sorbony, słuchać wykładów, które ją interesują, a zamieszka z Mozesem
(Mahala Gardiner). Napracowało się też biedactwo przez całe lato przy opatrunkach, którymi dzień w dzień była zajęta, i coś jej się za to należy. Gdyby ją gwałtem zatrzymywać, chodziłaby znów do szpitala i na dobre została „felczerisą”. (…)

Od tygodnia jestem drzewem, które piłuje wyjątkowo wytrzymała piła. Oto chcą, bym po śmierci starego Jabłonowskiego
(Aleksandra Jabłonowskiego) objął prezesostwo w Tow[arzystwie] Naukowym Warszawskim. Piłowano nawet Marynię i Bauere[r]tza (Adama Bauerertza), żeby mnie upewnił, że to zdrowiu memu nie przyniesie szkody. Ostatecznie jednak odmówiłem. Do powieści
i pracy twórczej potrzeba mi zupełnego skupienia, a zdolności reprezentacyjnych nie mogę w sobie odnaleźć, ochoty zaś
do reprezentowania tym bardziej. (…)

PAŹDZIERNIK – 19. [NIEDZIELA]


Henryk Sienkiewicz przyznaje malarzowi Stanisławowi Witkiewiczowi stypendium im. Marii Sienkiewicz.

LISTOPAD – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Wieczorem pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Leżałem prawie, a nawet zupełnie, pięć dni na influencę. Pierwsze dwa były ogromnie przykre, bo bolała głowa, oczy, uszy, szczęki oraz zęby zarówno przyrodzone, jak i dodane. Dziś już jestem znacznie lepiej i cały dzień byłem na nogach,
a temperatury nie chciało się nawet mierzyć. Nie wolno mi jednak jeszcze wychodzić – a co do wycieczki do Krakowa, nie wiem oczywiście, kiedy ona nastąpi, choć pasport już mam. (…) Dziś prosiłem Marynię, żeby kazała wysłać ode mnie dla babuni pamiętniki Gieysztora
(„Pamiętniki Jakuba Gieysztora z lat 1857 - 1865”). Wyobrażam sobie, z jakim zajęciem i mateczka, i Wy będziecie je odczytywać. (…) Mój wyjazd do Krakowa opóźnia się także i z powodu oczekiwania na pozwolenie rządu co do składek
i pomocy dla Galicji. Nie wiem, czym Ci pisał, że zapoczątkowałem sprawę odpowiednią odezwą. Potem wniesione zostało podanie – ale poszło to jakoby na „imię najwyższe”
(do cara Mikołaja II)… (…) Marynia ma się jako tako. Ma różne sesje i różne prace. Zresztą mało osób widujemy prócz Pułjanowskiego (Antoniego Pułjanowskiego) i Osuchowskiego (Antoniego Osuchowskiego). (…)

LISTOPAD – 10. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Kwiaty nie przyszły (z Domu Ogrodowego Kultury Cebulek Kwiatowych P. Goemans i Synowie w Hillegom-Haarlem w Holandii). Czytaliśmy,
że między Aleksandrowem
(Aleksandrowem Kujawskim) a Brzeziem ukradziono 26 posyłek zagranicznych. Czy była między nimi i ta
z hołdem „wdzięcznej Holandii” – nie wiem, ale dotychczas nic nie ma. Jest w tym dla mnie pewien kłopot, bo nie wiem, co mam odpisać na list, który przyszedł już cztery dni temu. Zwlekam, gdyż mogło się zdarzyć także, że list wysłano naprzód, a posyłkę przygotowują – albo jeśli to są kwiaty w doniczkach, to może wysłano par petite vitesse
(pociągiem towarowym). (…)

LISTOPAD – 21. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie przy ul. Szopena 18. Pisze do holenderskiej Firmy Goemans P. i Syn z Hillegom koło Haarlem:
(…) Zechciej Pan łaskawie zakomunikować w moim imieniu, a zarazem przyjąć i dla siebie wyrazy najszczerszej mojej wdzięczności za przysłane mi cebulki kwiatowe, które przed dwoma dniami nadeszły. Same ich nazwy, dowodzące, jaką sympatią dla naszego kraju ożywiony jest zakład p. Goemansa i jego dyrektor, powinny produktom ich zapewnić we wszystkich ziemiach polskich wyjątkową popularność i odpowiedni popyt. Co do mnie, przyjmuję wspaniały ten dar z prawdziwą radością i jestem pewien, że gdy hiacenty i tulipany rozkwitną, wzbudzą powszechny w Warszawie podziw.
Dziękuję zarazem gorąco za słowa uznania dla moich prac i załączam wyrazy wysokiego poważania. (…)
i do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Otóż, jak widzicie, cebulki po długiej wędrówce doszły, ale co jeszcze lepsze, to że te 10 000 franków, o których Heniowi wspomniałem – także. Przysłano je do niewłaściwego banku i z tego była chwilowa konfuzja. Pierwsze to honorarium z Rosji. (…)

LISTOPAD – 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Z „Kur[ierem] Ilustr[owanym]” załatwiłem się w ten sposób, że pozwoliłem im przedrukować którąkolwiek z nowel,
nie objętych dotychczas kompletnym wydaniem Gebethnera i Wolffa. Za warunek postawiłem, żeby honorarium przeznaczyli
na biedę w Galicji – w kwocie, jaką uznają sami za odpowiednią (ponieważ to przedruk). Będzie im chodziło o reklamę, więc pewno nie przeznaczą zbyt mało. Pisać osobno dla nich nie mam istotnie ani czasu, ani chęci.

Dzinka nic nie pisze, jakoby nie miała przyjechać na święta, nic także, że chce zostać dłużej w Paryżu. Pisuje bardzo często,
więc może w następnych listach się wypowie. (…) Marynia już wróciła. Szkołę otwierano nie w samym Drozdowie,
ale w Śniadowie. Miała mowę. Przez cały czas krótkiego pobytu grała rolę szczura na ołtarzu, którego okadzano bez miary. (…)

GRUDZIEŃ – 02. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie.
Kazimierzowi Dłuskiemu przekazuje wyrazy wdzięczności za zaproszenie córki Jadwigi do jego willi przy sanatorium chorób płuc w Zakopanem:
„(…) Dziękuję najserdeczniej Obojgu Szanownym Państwa za zaproszenie Dzini do swojej willi. (…) …ponieważ chodzi
o jej zdrowie, bałem się sam decydować i wysłałem ją do dra Janiszewskiego,… Otóż Janiszewski stanowczo jest za Zakopanem, wychodząc z tej zasady, że wzmacniania organizmu nigdy nie należy odkładać. Wobec tego przyjmuję z największą wdzięcznością zaofiarowaną dla niej gościnność. (…)”

GRUDZIEŃ – 06. [SOBOTA]


W nr 49. „Tygodnika Ilustrowanego” rozpoczyna się druk powieści „Legiony”, która jednocześnie ukazuje się w „Czasie” i „Dzienniku Poznańskim”.

GRUDZIEŃ – 09. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Warszawie. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Marynia nie była dyskretna co do Twego ostatniego listu – i dobrze zrobiła, gdyż mnie i bez tego chodziło po głowie,
czy nie dobrze by było, żeby Mała, skoro chodzi o studia, posiedziała dłużej w Paryżu, a w takim razie czy istotnie warto,
by narażała zdrowie w zimowej podróży. Napisałem jej też to zaraz, wbrew wielkiej chęci zobaczenia tej zakazanej fizjonomii
w Krakowie. Co do pieniędzy, to ona od Buk[owińskiego]
(Władysława Bukowińskiego) oczywiście niczego się nie doczeka,
ale co do skrupułów względem mnie, to jest śmieszna. Bo że ja narzekam na Oblęgorek, który jest istotnie trochę kulą u nogi
i powoduje niewygodny w ogóle układ życia oraz rozmaite kłopoty, to nie idzie za tym, bym jej nie miał podesłać jakiego tysiąca franków więcej. To nie odgrywa żadnej roli i jest kwestią zatelefonowania do Wolffa, który miał, ma i będzie miał ciągłe ze mną stosunki i zobowiązania z powodu ustawicznych nowych wydań – tak że od wielu lat zawsze mi się coś od niego należy. (…)
My przyjeżdżamy
(do Krakowa) wedle 15 – 16, a może z powodu Marka sesji dopiero 17. (…) Zamieszkamy u p. Studzińskiej
(w pensjonacie p. Studzińskiej w Krakowie przy ul. Straszewskiego 27). (…)


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]