Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli. [Gal. 5; 1]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1915



STYCZEŃ – 01. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. Mieszka w Grand Hôtel de Vevey. Pisze do Franciszka i Marii z Wieniawskich Ejsmondów:
„(…) Cicho w Szwajcarii, spokojnie i pusto, choć Polaków, których burza wojenna wyrzuciła na brzegi Lemanu, nie brak. Czasami odwiedzamy Morges (Morges nad Lemanem) i Paderewskich (Ignacego i Helenę z Górskich Paderewskich), gdzie prawie zawsze zbiera się większe lub mniejsze kółko znajomych. Bawią też w Morges Pstrokońscy (Stanisław i Zofia z Abakanowiczów Pstrokońscy) wraz z małą Danusią (córką).

Czytujemy gorliwie dzienniki. Na szczęście zdaje się, że już nie ma obawy, by Warszawa wpadła w łapy pruskie.

Zastępuję moją żonę w pisaniu, która leży, albowiem zapadła na lekką influenzę. (…)”


STYCZEŃ – 25. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Grand Hotelu w Vevey w Szwajcarii. Odpowiadając na list Tadeusza Cieńskiego, informuje go o pracach Komitetu Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce:
„(…) Z radością donoszę Czcigodnemu Panu, że myśli, które Pan wypowiada w swym liście, zostały już częściowo wprowadzone
w życie. Utworzył się tu Komitet Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce (Królestwo i Galicja). W Polsce prezesem obrano mnie, wiceprezesem Paderewskiego
(Ignacego Jana Paderewskiego), ponieważ nasze nazwiska znane są za granicą. Komitet będzie działał na cały świat. Cel jego jest czysto filantropijny, ale przez samo swoje istnienie i działalność będzie siłą rzeczy przypominał rządom i ludom sprawy Polski. Przygotowałem odezwę do narodów ucywilizowanych, którą żona moja dla Czcigodnych Państwa przepisała, którą wraz z ukłonami od nas obojga załączam. Pan Więckowski zawiezie program Komitetu i listę jego członków. Byliśmy u prezydenta szwajcarskiego, p. Motta (Giuseppe Motta), który obiecał nam wszelką swobodę działania i obiecał patronować sprawie na miejscu. We wszystkich miastach i krajach europejskich oraz w ST[anach] Zjednoczonych P[północnej] Ameryki potworzymy Komitety lokalne, które będą zbierał składki. Paderewski wyjechał w tym celu do Paryża, a następnie jedzie do Anglii i Ameryki. (…)
We Włoszech utworzył się już poprzednio Komitet „Pro Polonia”, na którego czele stoją X-żę Caetani
(Onorato Caetani) i baron Lumbroso (Alberto Emmanuele Lumbroso). Jestem z nimi w korespondencji. Mają oni na celu popieranie sprawy polskiej na przyszłym kongresie. (…)
Tymczasem załączam dla Obojga Łaskawych Państwa wyrazy głębokiej czci i serdeczne życzenia, by Bóg pozwolił nam znaleźć się jak najprędzej w rodzinnym kraju i pracować dla niego z taką wytrwałością i miłością jak dotychczas. (…)”

MARZEC – 20. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. Mieszka w Grand Hôtel de Vevey. Pisze do Franciszka i Marii z Wieniawskich Ejsmondów:
„(…) Echa z Warszawy dochodzą nas ogromnie spóźnione, czasem przez listy, a czasem przez „Kurier Warszawski”, który jednak przychodzi niezbyt regularnie. Czytujemy za to namiętnie tutejsze gazety, które piszą dość bezstronnie, jakkolwiek z wielką sympatią dla sprzymierzonych, a z pogardą i niechęcią dla Niemców. Tak zresztą jest we wszystkich krajach neutralnych.

W Komitecie Pomocy dla Ofiar Wojny w Polsce dużo jest roboty, a zwłaszcza nawał listów. W kancelarii, którą zarządza Osuchowski
(Antoni Osuchowski), jest wprawdzie trzech pomocników, ale i ci nie zawsze mogą dać sobie rady. Zresztą wiele osób chce mieć odpowiedź bezpośrednio ode mnie, więc i ja jestem zapracowany. Zebraliśmy wszelako dotychczas koło 700 tysięcy franków, a zbierzemy niewątpliwie kilka milionów, gdyż dotychczas działa tylko moja pierwsza odezwa („Odezwa do ludów cywilizowanych”)… Ma być dzień polski we Francji i Anglii, a spodziewam się, że Paderewski (Ignacy Jan Paderewski) dużo zrobi
w Ameryce. Osuchowski administruje wszystkim i choć bezpośrednio nie może zbierać pieniędzy, jest bardzo pożyteczny. Zdaje
mi się, że już pisałem, że jego psychologia jest to psychologia wiatraka. Stoi milczący i posępny, póki jest pusty, ale gdy poczuje w sobie ziarno, zaraz zaczyna wesoło machać skrzydłami. Jakoż przyjechał tu zbiedzony i chory, a teraz jest zdrów i raźny. – Wysłaliśmy już koło 400 tysięcy do dzielnic objętych wojną.

Wiosna tu już zupełna, dokuczają tylko częste wichry, które mocno odczuwam z powodu duszności, na którą od pewnego czasu zapadłem. Żonie mej
(Marii z Babskich Sienkiewicz) daje się także we znaki artretyzm. Dzieci zdrowe, pomagają nam w pracy
i ze względu na ich znajomość języków są także pożyteczne. (…)”

KWIECIEŃ – 08. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey. Pisze do Alieksieja Aleksandrowicza Szachmatowa, przewodniczącego Wydziału Języka i Literatury Rosyjskiej oraz Grupy Literatury Pięknej w Cesarskiej Akademii Nauk w Petersburgu:
(…) List Pański z wiadomością, iż wybrano mnie członkiem honorowym Akademii Cesarskiej w Petersburgu
na posiedzeniu 24 listopada, doręczono mi dopiero teraz. (…) Byłoby zbyteczne mówić Panu, jak bardzo czuję się zaszczycony tytułem, który mi przyznano, i pozwalam sobie wyrazić głęboką wdzięczność Jego Cesarskiej Wysokości, Najdostojniejszemu Prezesowi Akademii, Panu, Wielce Szanowny Panie, oraz wszystkim członkom Akademii, którzy oddali na mnie głosy. (…) Mój stały adres w Warszawie brzmi: ulica Szopena 18, ponieważ jednak najzupełniej nie znam daty mego powrotu, proszę uprzejmie o łaskawe przechowanie dyplomu w Akademii do chwili, gdy będę mógł przesłać dokładniejsze wskazówki. (…)
Dyplom Henryka Sienkiewicza do dnia dzisiejszego pozostaje w Cesarskiej Akademii Nauk w Petersburgu.

KWIECIEŃ - 18. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii.

MAJ - 10. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii.

CZERWIEC – 05. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Morges. Pisze do Franciszka i Marii z Wieniawskich Ejsmondów:
„(…) Dziękuję serdecznie za depeszę i przesyłam równie serdeczne życzenia z powodu uroczystości rodzinnych, na których
z żalem nie mogliśmy być obecni. U nas po staremu. Zbieramy pieniądze w dalszym ciągu i dochodziemy do 2-ch milionów. Alma Tadema
(Laurence Alma Tadema) przesłała mi list w sprawie artystów. Będę się starał przeprowadzić tę sprawę na posiedzeniu
i uzyskać dla nich odpowiednią pomoc materialną. Zdrowie nasze jako tako. Poczęły się ogromne upały. – Z Oblęgorka nie mamy wiadomości i nie wiemy, czy Niemcy nie zrujnowali domu i parku. (…)”

CZERWIEC – 30. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey. Pisze do księdza Francisa do Kanady:
„(…) List Ojca sprawił mi wielką radość, gdyż dowiaduję się z niego, że Kanadyjczycy szczerze interesują się losem Polski i żywią wielkie współczucie dla tych jej mieszkańców, którzy cierpieć muszą okropności wojny. – Szczęśliwy jestem dowiadując się,
że komitety pomocy tym ofiarom utworzyły się w głównych miastach Kanady. (…) W moim apelu, dokonanym w imię praw boskich i ludzkich i w miarę wielkich wydarzeń historycznych w Polsce, zwracałem się do narodów cywilizowanych, aby przyszły jej z pomocą i głos mój znalazł w nich echo. (…)

Wielebny Ojcze, list Ojca jest dowodem, że naród kanadyjski nie pozostał głuchy na mój apel. Niech mu Bóg błogosławi! (…) Wszystko, co czyni się teraz dla Polski, wpisane będzie w złotą księgę ludzkości. Jest rzeczą oczywistą, że Kanada nie mogła pozostać obojętna wobec dzieła tak wybitnie humanitarnego. (…) W nadziei, że apel mój i moje wyjaśnienie dotyczące Polaków zamieszkujących Kanadę znajdą życzliwe przyjęcie w prasie, przesyłam w imieniu ofiar wojny w Polsce i w imieniu całej mojej ojczyzny moje najszczersze i najgorętsze podziękowanie bohaterskiemu narodowi kanadyjskiemu.

Proszę, by Wielebny Ojciec zechciał przyjąć zapewnienie o moim najwyższym szacunku. (…)”

PAŹDZIERNIK – 05. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. Informuje Ignacego Chrzanowskiego o efektach działalności Komitetu Generalnego Pomocy Ofiarom Wojny
w Polsce:
„(…) …może ciekawy będziesz dowiedzieć się czegoś o naszym Komitecie. Owóż jesteśmy blisko piątego miliona i szczerze mogę powiedzieć, że w tym nazwisko moje pars magna albo nawet maxima fuit (Stanowiło wielką albo nawet największą część, t. j. miało wielki, może nawet największy udział.), gdyż składki od Paderewskiego, zebrane wśród Jankesów (zresztą bardzo znaczne), teraz dopiero zaczynają napływać, a dotychczas działał mój Appel aux peuples civilisés, a dalej „Quo vadis” wraz z popularnością, która za tym idzie etc. Wypłaciłem się za Oblęgorek, nie mówiąc o tym, że nie ja zjadam dochody z Oblęgorka, ale on moje. (…)
Co do Mecenasa
(Antoniego Osuchowskiego), który przywykł osobiście zbierać, srodze cierpiała jego ambicja, że jego nazwisko
nie mogło posłużyć do tego za granicą. (…) Skutek jest taki, że nienawidzi wszystkich innych członków Komitetu, oni nienawidzą jego – i wszystko byłoby się rozleciało, gdyby nie konieczne a częste, zwłaszcza w początkach, z mojej strony: ”quo ego!”
(Ja was! Dam ja wam! Słowa te w „Eneidzie” Wergiliusza wypowiada Neptun, rozgniewany na wiatry szalejce na morzu.) (…)
Dużo się jednak zrobi jeszcze dla bezdomnych i głodnych. Kto wie, czy nie dojdziemy do dziesięciu milionów. Jest to kropla
w stosunku do nędzy, ale przyczynek znaczny ze strony małej garstki ludzi. (…)
P.S. Kto jest poetka Maria Markowska? Czytałem jej wiersz w „Głosie Narodu”. Jeśli to coś młodego, to będzie talent.”

LISTOPAD – 05. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey. Pisze do Pietro Gasparri’ego:
(…) Raz jeszcze pozwalam sobie zwrócić się do Waszej Eminencji nie dlatego, by prosić o nową łaskę, lecz by podziękować z głębi serca za współczucie okazane mojej drogiej ojczyźnie i za gorliwą działalność Eminencji na rzecz nieszczęśliwych ofiar wojny
w Polsce. Dzięki Waszej, Eminencjo, gorliwości tysiące dzieci polskich uniknie pewnej śmierci, a tysiące Polaków zawdzięczać będzie Waszej Eminencji życie. Niezależnie od tego, jaki będzie rezultat kolekty przeznaczonej przez Ojca Świętego na rzecz Polski, wiecznie trwać będzie nasza wdzięczność… (…) Oby Opatrzność Boska sprawiła, by nadszedł dzień obiecany dla narodu polskiego, by naród ten mógł dowieść swej pobożności i swej wdzięczności faktami, a nie tylko słowami. (…)

LISTOPAD – 24. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. Pisze do Ignacego Chrzanowskiego o swoich przeszkodach w pracy:
„(…) …czasy są takie, że każdy siedzi jak ptak na gałęzi i nie wie, czy na niej pozostanie, czy mu wypadnie szukać innej. Tak jest
i z nami. – Przykrzy się Szwajcaria i radzi byśmy wrócić do Warszawy lub do Oblęgorka, ale kiedy to będzie możliwe, kiedy Komitet ukończy swoje czynności, kiedy skończy się ta zawierucha, nie wiemy i nie umiemy przewidzieć. Stąd brak spokoju
i skupienia, niezbędnego przy każdej robocie.
Drugą przeszkodą jest moje zdrowie, bardzo poważnie zagrożone. Nie mogę wsadzać głowy w śnieg jak kuropatwa i łudzić się,
że skoro jastrzębia nie widzę, to go nie ma. – Mam mocno rozwiniętą chorobę sercową, powodującą duszności i zawroty głowy,
i zdaję sobie doskonale sprawę, że może to trwać, ale może się i skończyć prędko. (…) Dodaj do tego wojnę, troskę o kraj, troskę o Marka i dzieci z powodu potarganych przez wojnę osobistych finansów, a zrozumiesz, że w takich okolicznościach nie dopisuje energia życiowa i literacka. (…)
W Komitecie wszystko jak dawniej. Kto wie, czy do zakończenia czynności Komitetu nie zbierzemy z dziesięciu milionów…
Czasem przychodzą do mnie i humorystyczne żądania. Niedawno miałem list od jakiegoś Polaka z S. Francisco, bym jako „ojciec
i opiekun wszystkich Polaków” dowiedział się, czy pozostała w Kieleckiem panna Zofia go kocha. Pobyt obecny panny Zofii nie jest zresztą wiadomy, ale przecież Komitet zajmuje się, wyszukiwaniem osób zawieruszonych z powodu wojny. (…)
Niestety, nie mogę całkiem odkładać roboty komitetowej dla pisania historii, gdyż wielu tym, którzy przesyłają ofiary, chodzi
o mój odpis i wyraźnie się tego domagają. (…)
Naszą budę zamykają aż do wiosny. Adres nasz będzie: Vevey, Hotel du Lac. (…)”
„Naszą budą” pisarz określa Grand Hotel w Vevey, gdzie mieszka jeszcze w dniu pisania listu. Choroba, o której pisze - to skleroza naczyń wieńcowych zwana obecnie chorobą niedokrwienną serca.

[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]