Przeto poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a ucieknie od was. Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was. Obmyjcie ręce, grzesznicy, i oczyśćcie serca, ludzie o rozdwojonej duszy. [Jak. 4; 7 – 8]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1916



STYCZEŃ – 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey w Szwajcarii. Pisze do Aleksandra Guttry'ego:
(…) List Pański z 23 grudnia ubiegłego roku otrzymałem i w zasadzie zgadzam się chętnie na druk moich dzieł w firmie wydawniczej Georg Müller, Monachium, jak również upoważniam Pana do ich przekładu na język niemiecki. (…) Co do przekładu nowel, to z nowszych należałoby wziąć pod uwagę następujące: „Biesiadę”, „Co się stało w Sydonie”, „Na Olimpie”, „Dzwonnik”, „Lux in tenebris lucet”, „Dwie łąki”. Wybór w zakresie nowel dawniejszych pozostawiam Panu. (…)

STYCZEŃ – około 31. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey w Szwajcarii. W liście do Kazimierza Daniłowicza Strzelbickiego wyjaśnia, dlaczego nie może napisać żądanego artykułu:
„(…) Pozostawiam Waszemu uznaniu, czy mogłem zgodzić się na to, by dla jednego krótkiego artykułu pozbawić się możności ratowania tylu nieszczęśliwych i wywoływać nowe represje w kraju, którego nieszczęścia przechodzą wszelką wyobraźnię.
Gdyby nie te względy, byłbym chętnie i z całego serca napisał ten artykuł, a uczyniłbym to zarówno dla ulżenia własnej duszy, jak i dla p. Dayot
(Marie Armand Dayot), którego uważam za szczerego przyjaciela Polski i jednego z najszlachetniejszych
jej obrońców. (…)”

LUTY – 19. [SOBOTA]


Henryka Sienkiewicza nuży już długi pobyt w Vevey nad Jeziorem Genewskim. Skarży się Ignacemu Chrzanowskiemu:
„(…) Leman (Lac Léman – Jezioro Genewskie) staje nam już kością w gardle, ale końca pobytu jeszcze nie widać. Marynia jest zdrowa, zapracowana i pełna trosk o bliźnich. Ja choruję na nogę i na chrypkę. Myśleliśmy o Viareggio (włoski port i kąpielisko nad Morzem Liguryjskim), ale nic z tego, gdyż wszystkie pieniądze przychodzą na moje ręce, a przychodzą ciągle. (…)”

LUTY – 24. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. W liście do papieża Benedykta XV wyraża swą wdzięczność za to, że opowiadał się on za przyznaniem niepodległości Polsce; w odezwie do biskupów świata nawoływał do pomocy Polsce, a 21 listopada 1915 r. z jego inicjatywy przeprowadzona została na całym świecie kwesta na rzecz narodu polskiego:
„Ojcze Święty,
Przeniknięci najgłębszą wdzięcznością za wspaniały dar Waszej Świątobliwości – który jest nowym dowodem uczuć, jakie Wasza Świątobliwość żywi dla naszej ojczyzny – klękamy u Waszych stóp, by wyrazić Ci, Ojcze Święty, najgorętsze podziękowania
w imieniu nas samych i naszych nieszczęśliwych współrodaków, których pokrzepiła ojcowska pomoc i miłosierdzie Waszej Świątobliwości. (…)”

KWIECIEŃ – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey. Pisze do Ignacego Chrzanowskiego o zbliżających się siedemdziesiątych urodzinach:
„(…) U nas nic nowego. Wczesna u Was wiosna tu spóźniła się ogromnie. Szkodzi to bardzo memu zdrowiu, ale jeszcze bardziej szkodzi zapewne to, że dnia 5-go maja kończę lat siedemdziesiąt. Czas prędko płynie. Dobrze, że uniknę tu przynajmniej rozmaitych obchodów i ceregieli, bo w Warszawie nie obyłoby się bez tego. – Roboty w Vevey jest zawsze dużo i pieniądze wciąż nadchodzą, ale zresztą jeden dzień tak podobny do drugiego, jak małpa do małpy. (…)”

KWIECIEŃ – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey. Pisze do Ignacego Chrzanowskiego o kandydaturze Kazimierza Tetmajera do stypendium im. Marii Szetkiewicz:
„(…) Nie mam obecnie własnego kandydata i chętnie przyznam stypendium poecie, o którym piszesz. Zabiegi wymagane są następujące: Kandydat przesyła podanie do Akademii, opatrzone świadectwem doktora. Akademia (o ile jest kilku kandydatów) podania przyjmuje lub je odrzuca, po czym przedstawia mi listę kandydatów, a ja z niej wybieram jedno nazwisko. (…)”

KWIECIEŃ - 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey.

CZERWIEC – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey w Szwajcarii:
„ (…) Przeszkadza mi… i zdrowie, które mocno nie dopisuje. Parę dni temu odbyła się nawet narada lekarska. Znaleziono serce
w niezupełnym porządku oraz dość rozwiniętą sklerozę – krótki nakazany odpoczynek przyniósł mi ulgę, ale nie wolno mi dużo pracować. (…) Nie masz pojęcia do jakiego stopnia pobyt w Szwajcarii stał się nudny i ciężki, nie mówiąc o tym, że finansowo jest rujnujący, z czego rodzi się troska o przyszłość Marka i dzieci. (…) Marynia ma się nieźle, ale bardzo zapracowana i niespokojna
o moje zdrowie, Henio zdrów i pracuje nad historią polską. Polaków w Lozannie i Montreux sporo. Zajmują się tym i owym,
ale przede wszystkim o[b]gadują się wzajemnie. (…)”

PAŹDZIERNIK – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przyznaje poecie Kazimierzowi Przerwie-Tetmajerowi stypendium im. Marii Sienkiewicz.

LISTOPAD – 16. [CZWARTEK]




[Autor – „Kurier Warszawski”. Źródło – Wikipedia.] [Powyższe zdjęcie jest własnością publiczną, ponieważ prawa autorskie do niego wygasły. Prawo to stosuje się
w Stanach Zjednoczonych, Australii, Unii Europejskiej i w tych państwach, gdzie prawo autorskie wygasa w 70 lat po śmierci autora.]

LISTOPAD – 19. [NIEDZIELA]


Kazimierz Przerwa-Tetmajer żegna zmarłego 15 listopada Henryka Sienkiewicza:
„NA ŚMIERĆ HENRYKA SIENKIEWICZA”

Umarł największy człowiek w Polsce. Jest to niesłychany tragizm, tragizm, który nawodzi na myśl aż tragizm Mojżesza: ten, który wiódł do ziemi obiecanej, ten do ziemi obiecanej nie wszedł, ten, który szedł przed swoim narodem, jak słup płomienny, ten zgasł, nim próg wolności przestąpił. Jakaż żałoba winna okrywać naród, który budząc się z niewoli, równocześnie, w tym samym dniu traci tego, który tej wolności pierwszym był siewcą, tej wolności najbardziej pamiętnym i najbardziej pragnącym człowiekiem, tego niepodobna jest wyrazić w żadnych polskich słowach. Aliści niema sztandarów żałoby po oknach Krakowa, niema krep czarnych na ramionach mężczyzn, czarnych sukien na postaciach kobiecych; czy Kraków nie wie, czyjej śmierci Zygmunt wawelski nie obwieścił Polsce, jak jest, wzdłuż i wszerz? Komuż będziecie dzwonić wy, którzy królom zmarłym dzwonić nie możecie, bo ich nie macie, gdy nie dzwonicie królowi ducha, odchodzącemu od Was z pełną darów ręką, tchem miłosierdzia, żalu, współczucia żegnającemu was pozostałych i osieroconych. Komuż dzwonić będziecie wy, którzy nie dzwonicie na śmierć człowiekowi, co was duchem swoim jak na skrzydłach podniósł, uniósł nad ziemię mogił i krzyżów, łez i krwawej pamięci i podjął was pod tęczę waszej zamarłej nieprzebrzmiałej chwały?

Znalazłci, znalazł wdzięczne słuchacze. Oto tam gdzieś szary żołnierz, odbity od domu, oderwany od swoich żelaznych postaci chrzęstem zgrzyt zamku swego karabinu głuszył. Rycerze! Legioniści! Wielki rycerz wasz odszedł was, osierocił hen w polu, wśród ran i krwi. on, przyjaciel wasz, wasz ojciec, wasz wódz odwagi nieustraszonej, hartu niepożytego, męztwa nieustannego, ochoty czerwonej od ognia zapału. Rycerze! Legioniści! Szczęk waszych gwerów w rowach strzeleckich i górach karpackich gdyście
u stóp, czy pod ręką mieli karty nieśmiertelnych bojów Skrzetuskiego, Podbipięty, Wołodyjowskiego, Kmicica, Zbyszka, Juranda, szczęk tych waszych gwerów echem rozlega się dziś z Polski ku trumnie wielkiego polskiego pisarza, któremn nie zadzwoniono na śmierć w dzwon polskiej chwały, polskiego tryumfu i polskiej żałoby.

Krótkie będą moje słowa, bo cóż mówić potrzeba? Umarł Henryk Sienkiewicz – to dosyć. Dawno nikt taki nie umarł, nie prędko ktoś taki umrze, Mickiewicz mu rękę podaje, wielki król duszy narodowej i serca narodowego w Polsce; Słowacki i Krasiński, Dioskury patryotyzmu w Polsce, narodowej wiary, miłości i nadziei anioły kościelne; Matejko dłonią go wspiera, aby wysiadł
z rydwanu chwały życia i wstąpił w świątynię wiekuistej chwały narodowego żywota. Palcie płomienie latarń waszych, mieszkańcy Krakowa! Niech goreją dzień i noc, aby wświeciły narodowi w oczy to złotemi głoskami ryte na polskiem niebie nazwisko: Henryk Sienkiewicz.

O dziełach jego inni mówili i mówić będą. Ja tylko wskazać chcę na tragizm doli polskiej, na tragizm ziemi, która traci w chwili świtania jutrzni wolności tego, który pierwszym tej jutrzni był dzwonnikiem, przez miłość, wiarę, nadzieję, przez królestwo duszy i serca, jakie wśród was posiadał, przez ogrom swojej mocy, przez słowo swoje kute w spiżu, czy w bronzie, ciągnione złotem,
jak szabla Sobieskiego, czy Żółkiewskiego, jak Czarnieckiego, czy Kościuszki klinga. Wielkie to imiona, nieledwie święte, - ale ich czyn podjął on, on jeden, on, który pochwycił oburącz naród za ramiona, naród walący się w grób poprostu, i zawołał głosem potężnym i świetnym, jak huk dział Legionów polskich: będziesz żył!

Żyć musisz, żyć będziesz – oto pacierz, oto litania narodowa Henryka Sienkiewicza w Polsce. Żyć chciej – będziesz! Wyspiański wychodzi naprzeciw doń w wieńcu na głowie z róż czarnych, śmiertelnych, blady i uroczysty - pokłon sobie oddają.

Więc cicho, ktokolwiek jesteś żyw w Polsce – dwa sztandary chwały chylą się ku sobie, skłaniają się przed sobą – gwiazdy
nad głowami ich drżą już blaskiem gwiazdy Grottgerowskiej. Patrzcie w ten płomień błękitny nad ich głowami. Widzicie? Senatorska biała, trupią białością głowa chyli się ku tej bladej, przeźroczystej powłoce niegdyś ziemskiej czystego Polaka, ręce ich łączą się, zwracają się ku nam plecyma – odeszli.

I któż pozostał? Słowo.

A jako Święty Jan Apokalipsy na słowie świat fundo wał, jego stworzenie i Boga i Syna Boskiego i wszystko: tak, ku mniejszemu przechodząc, na słowie fundamentu tych dwu rośnie nowa bazylika istnienia narodu polskiego, .nowy kościół, dobudowa dalsza tej, pod której fundament waliły giganty.

I dosyć na tem. Więcej nie trzeba. Więcej nie można rzec. Z rasy królów, których narody sobie wydają i hodują, był – niechże idzie między króle, niech spocznie w chwale, niech rękę trupią wyciągnie ku temu, którego tam żywą prawicą wwieść pragnął - Wawel mu otwórzcie, Polska była jego domem mieszkalnym, grób polski niech mu będzie spocznieniem wieczystem. Żałoba naród okryła – uczcijcie Ją. Ugnijcie głowy. Ugnijcie kolan. Bo zaiste odumarło was, co było waszą krwią i waszą kością, waszym wzrokiem i waszym słuchem, waszą modlitwą i waszym snem pięknym, uchylcie czół przed bólem i uczujcie go. Nie może piękniejszym być próg, przez który wstąpicie w erę wolności, jak wielka powszechna narodowa żałoba po tym, który tej wolności pierwszym był holownikiem, który parł ją ku wam ramion herkulesowem na prężeniem, który chciał przed wami rozbić bramy
i kraty, rwał się na moc sam jeden, jak tur w lesie hordy na bój wyzywał, dumny, natchniony, miłujący was, jak syn, jak, brat
jak ojciec, a wreszcie opiekun wasz, jałmużnik, orędownik czcigodny, patron wasz przed światem, ambasador wasz u dworów duszy świata, konsul spraw waszych i, być może, ten z Polaków, którego głos rozbrzmiałby w sali kongresu po wojnie.

Uczcijcie pamięć jego, jak bohaterów narodowych pamięć czcić należy. - niech ten, który ma do tego prawo, dziennym rozkazem wezwie Polaków do żałoby po Henryku Sienkiewiczu.
(…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]