(…) Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii, zachowa ją. [Mar. 8; 34 – 35]



KALENDARIUM ŻYCIA

Wybierz rok, z którym chcesz się zapoznać: 1846, 1847, 1848, 1849, 1850, 1851, 1852, 1853, 1854, 1855, 1856, 1857, 1858, 1859, 1860, 1861, 1862, 1863, 1864, 1865, 1866, 1867, 1868, 1869, 1870, 1871, 1872, 1873, 1874, 1875, 1876, 1877, 1878, 1879, 1880, 1881, 1882, 1883, 1884, 1885, 1886, 1887, 1888, 1889, 1890, 1891, 1892, 1893, 1894, 1895, 1896, 1897, 1898, 1899, 1900, 1901, 1902, 1903, 1904, 1905, 1906, 1907, 1908, 1909, 1910, 1911, 1912, 1913, 1914, 1915, 1916, 1924 - albo zobacz wszystkie lata.

Rok 1916



DOKŁADNEJ DATY BRAK


W nr 20. – 22. „Tygodnik Ilustrowany” zamieszcza studium Adama Grzymały-Siedleckiego „Henryk Sienkiewicz w siedemdziesiątą rocznicę swego życia”.

STYCZEŃ – 04. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey w Szwajcarii. Pisze do Aleksandra Guttry'ego:
(…) List Pański z 23 grudnia ubiegłego roku otrzymałem i w zasadzie zgadzam się chętnie na druk moich dzieł w firmie wydawniczej Georg Müller, Monachium, jak również upoważniam Pana do ich przekładu na język niemiecki. (…) Co do przekładu nowel, to z nowszych należałoby wziąć pod uwagę następujące: „Biesiadę”, „Co się stało w Sydonie”, „Na Olimpie”, „Dzwonnik”, „Lux in tenebris lucet”, „Dwie łąki”. Wybór w zakresie nowel dawniejszych pozostawiam Panu. (…)

STYCZEŃ – 08. [SOBOTA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) U nas po staremu. Trochę oboje kwękamy, ale byliśmy jednak we Fryburgu, żeby się zobaczyć z Kowalskim (Józefem Wierusz-Kowalskim), który przyjechał na wakacje i już odjechał… (…) W Hôtel du Lac nie jest gorzej niż w poprzednim (Grand Hotelu w Vevey). Listów z zasiłkami otrzymuję dużo. Zabiegam też, jak mogę, kwasom i niezgodom wewnętrznym. Z każdym dniem przekonywam się, że gdyby nie było nikogo nad pewnymi osobistościami, wszystko rozbiegłoby się dawno. Teraz jest irytacja, że zasiłki przychodzą wyłącznie pod moim adresem, ale to cicha irytacja. Jesteśmy już dobrze w siódmym milionie.

Po drodze do Fryburga wpadliśmy do chłopców
(Henryka Józefa Sienkiewicza i Edwarda Walerego Janczewskiego) w Lozannie. Są zdrowi
i mieszkanko dość miłe. (…)

STYCZEŃ – około 31. [PONIEDZIAŁEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey w Szwajcarii. W liście do Kazimierza Daniłowicza Strzelbickiego wyjaśnia, dlaczego nie może napisać żądanego artykułu:
„(…) Pozostawiam Waszemu uznaniu, czy mogłem zgodzić się na to, by dla jednego krótkiego artykułu pozbawić się możności ratowania tylu nieszczęśliwych i wywoływać nowe represje w kraju, którego nieszczęścia przechodzą wszelką wyobraźnię.
Gdyby nie te względy, byłbym chętnie i z całego serca napisał ten artykuł, a uczyniłbym to zarówno dla ulżenia własnej duszy, jak i dla p. Dayot
(Marie Armand Dayot), którego uważam za szczerego przyjaciela Polski i jednego z najszlachetniejszych
jej obrońców. (…)”

LUTY – 19. [SOBOTA]


Henryka Sienkiewicza nuży już długi pobyt w Vevey nad Jeziorem Genewskim. Skarży się Ignacemu Chrzanowskiemu:
„(…) Leman (Lac Léman – Jezioro Genewskie) staje nam już kością w gardle, ale końca pobytu jeszcze nie widać. Marynia jest zdrowa, zapracowana i pełna trosk o bliźnich. Ja choruję na nogę i na chrypkę. Myśleliśmy o Viareggio (włoski port i kąpielisko nad Morzem Liguryjskim), ale nic z tego, gdyż wszystkie pieniądze przychodzą na moje ręce, a przychodzą ciągle. (…)”

LUTY – 24. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey w Szwajcarii. W liście do papieża Benedykta XV wyraża swą wdzięczność za to, że opowiadał się on za przyznaniem niepodległości Polsce; w odezwie do biskupów świata nawoływał do pomocy Polsce, a 21 listopada 1915 r. z jego inicjatywy przeprowadzona została na całym świecie kwesta na rzecz narodu polskiego:
„Ojcze Święty,
Przeniknięci najgłębszą wdzięcznością za wspaniały dar Waszej Świątobliwości – który jest nowym dowodem uczuć, jakie Wasza Świątobliwość żywi dla naszej ojczyzny – klękamy u Waszych stóp, by wyrazić Ci, Ojcze Święty, najgorętsze podziękowania
w imieniu nas samych i naszych nieszczęśliwych współrodaków, których pokrzepiła ojcowska pomoc i miłosierdzie Waszej Świątobliwości. (…)”

MARZEC – 15. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Tego dnia odwiedza go miejscowy lekarz – Charles de Montet.

MARZEC – 16. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Sprawa pomocy dla sióstr miłosierdzia jest załatwiona i pieniądze wysłane na Twoje nazwisko do Krakowa. (…) Kwota poszła na Twoje imię dlatego, że naprawdę nie bardzo wiemy, kto jest prezesową Towarzystwa Święt[ego] Wincentego (Towarzystwa Dam Dobroczynności św. Wincentego à Paulo) – p. Mi[e]roszewska (Maria z Zawiszów Mieroszewska) czy ks. Lubomirska (Teresa Lubomirska)? (…)

Tu nic nowego. Pogoda dobra i wiosna zagląda. Marynia trzyma się nieźle. Ja choruję na zadyszkę (nieprawidłowa cyrkulacja)
(skleroza naczyń wieńcowych) i na mocny kaszel. Wczoraj był u mnie de Montet (Ch. de Montet). Oby jak najprędzej wrócić do domu. (…)

MARZEC – 22. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Jadwiga Janczewska odpisuje na list pisarza z 16 marca:
(…) …ach, jakże Ci dziękuję, Mireo drogi. – właśnie dziś już pisząc do Maryni rozmyślałam, że jakkolwiek Cię nuży, trudzi i nudzi to ciągłe zajęcie Komitetowe, niezmiernie i niewypowiedzianie szczęśliwie, że je masz, że to cię zmusza myśl oderwać od wielkich trosk i niepokojów chwili, że pozwala Ci tak dużo robić dla nieszczęśliwych w kraju – kiedy inaczej nic robić nie można by było.
A ile wdzięczności ludzkiej, jaka pociecha myśleć o wyrwanych głodowej śmierci lub ciężkiej, twardej biedzie! – Dobrze, że u Was przecie ocieplało – a tu tak zielono, tyle kwiatów nawet, tak ciepło bardzo. – Wracamy po tej ospie szkaradnej do siebie, do sił przynajmniej lepszych. (…)

KWIECIEŃ – 06. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey. Pisze do Ignacego Chrzanowskiego o zbliżających się siedemdziesiątych urodzinach:
„(…) U nas nic nowego. Wczesna u Was wiosna tu spóźniła się ogromnie. Szkodzi to bardzo memu zdrowiu, ale jeszcze bardziej szkodzi zapewne to, że dnia 5-go maja kończę lat siedemdziesiąt. Czas prędko płynie. Dobrze, że uniknę tu przynajmniej rozmaitych obchodów i ceregieli, bo w Warszawie nie obyłoby się bez tego. – Roboty w Vevey jest zawsze dużo i pieniądze wciąż nadchodzą, ale zresztą jeden dzień tak podobny do drugiego, jak małpa do małpy. (…)”

KWIECIEŃ – 07. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey. Pisze do Ignacego Chrzanowskiego o kandydaturze Kazimierza Tetmajera do stypendium im. Marii Szetkiewicz:
„(…) Nie mam obecnie własnego kandydata i chętnie przyznam stypendium poecie, o którym piszesz. Zabiegi wymagane są następujące: Kandydat przesyła podanie do Akademii, opatrzone świadectwem doktora. Akademia (o ile jest kilku kandydatów) podania przyjmuje lub je odrzuca, po czym przedstawia mi listę kandydatów, a ja z niej wybieram jedno nazwisko. (…)”

KWIECIEŃ - 26. [ŚRODA]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Vevey.

CZERWIEC – 02. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hotelu du Lac w Vevey w Szwajcarii:
„ (…) Przeszkadza mi… i zdrowie, które mocno nie dopisuje. Parę dni temu odbyła się nawet narada lekarska. Znaleziono serce
w niezupełnym porządku oraz dość rozwiniętą sklerozę – krótki nakazany odpoczynek przyniósł mi ulgę, ale nie wolno mi dużo pracować. (…) Nie masz pojęcia do jakiego stopnia pobyt w Szwajcarii stał się nudny i ciężki, nie mówiąc o tym, że finansowo jest rujnujący, z czego rodzi się troska o przyszłość Marka i dzieci. (…) Marynia ma się nieźle, ale bardzo zapracowana i niespokojna
o moje zdrowie, Henio zdrów i pracuje nad historią polską. Polaków w Lozannie i Montreux sporo. Zajmują się tym i owym,
ale przede wszystkim o[b]gadują się wzajemnie. (…)”

CZERWIEC – 09. [PIĄTEK]


W przeddzień swego walnego posiedzenia administracyjnego Akademia Umiejętności w Krakowie przyznaje Henrykowi Sienkiewiczowi nagrodę „śp. Erazma i Anny małżonków Jerzmanowskich”, wynoszącą 44.245 koron i 80 halerzy.

CZERWIEC – 14. [ŚRODA]


W nr 134. na str. 1. „Dziennika Poznańskiego” czytamy:
Uchwałę Akademii Umiejętności, przyznającą nagrodę z fundacji Jerzmanowskich Sienkiewiczowi, cały naród powita z uczuciem głębokiego zadowolenia. (…) Daleko ważniejsze jest moralne znaczenie nagrody, jest fakt, że i najwyższa nasza instytucja naukowa uznała w całej pełni olbrzymie zasługi Sienkiewicza około swego społeczeństwa i uczciła je największą nagrodą, jaką rozporządza. A rozporządzając tą nagrodą w sposób, jak to uczyniła, Akademia Umiejętności nie tylko uczciła laureata,
ale i samą siebie. Stanęła ponad prądami politycznymi, bijącymi zwłaszcza w Galicji tak silnym tętnem, ponad walkami stronnictw, ponad sympatiami i przeciwieństwami partyjnymi. Nagrodziła obywatela, który stojąc z dala od wszelkiej polityki, wszystkie siły poświęca dziełu miłości bliźniego, leczeniu ran, jakie straszliwa ta wojna zadała i zadaje w dalszym ciągu tysiącom jego braci.

CZERWIEC – 16. [PIĄTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Depeszy o posiedzeniu Akademii (Akademii Umiejętności w Krakowie) nie otrzymałem wcale i z Twego listu nie mogę się domyślić, kto ją miał wysłać. O rezultacie posiedzenia wiem dotychczas tylko z dzienników i z Twego listu. Żadne zawiadomienie oficjalne jeszcze nie nadeszło. (…)

Ze zdrowiem moim jest lepiej, ale muszę się bardzo wystrzegać palenia i zmęczenia. Odejmuje mi to swobodę ruchów i drażni mnie, że muszę chodzić wolno i uważnie, podczas gdy w nogach jest dość siły, a w duszy dość ochoty do zwykłych, szybkich wędrówek. Nie wiem też, jak bym w takim stanie rzeczy mógł odbyć dłuższą podróż. (…) Tu nic nowego. Nikt nowy nie przyjechał. Ludzie po staremu kłócą się i plotkują. Marynia ma się nieźle i chodzi do dentysty. Zapracowana ogromnie
(prowadzeniem działu pomocy indywidualnej Komitetu Veveyskiego). Ja wysyłam, o ile mogę, podziękowania za adresy (adresy hołdownicze nadsyłane pisarzowi
w związku z jego 70. rocznicą urodzin), ale to jest morze do wypicia. Henio w tym tygodni jeszcze nie był. (…) Wiadomość o przyznaniu nagrody przyjął Henio z należytą angielską flegmą. Słyszałem od Pstrokońskiego (Stanisława Kwiryna Pstrokońskiego), że teraz Edzio (Edward Walery Janczewski) zaczyna go swatać. (…)

LIPIEC – 09. [NIEDZIELA]


Jadwiga Janczewska pisze do Henryka Sienkiewicza:
(…) Otóż i Twoje imieniny tak blisko, a nie jesteśmy razem – i życzenia nie mogą iść drogą listową. – Miły Mistrzu, życzenia
to takie serdeczne, takie szczere, takie najlepsze, tyle pragnę dla Ciebie szczęścia, zdrowia, spokoju i usunięcia wszelkich trosk
i goryczy – niech Ci życie będzie najpogodniejsze i najjaśniejsze i bądź zawsze tą wyżyną, ku której naród zwykł się zwracać
po pokrzepienie serc. (…)

SIERPIEŃ – 08. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Grand Hôtel des Salines w Bex w Szwajcarii. Pisze do Jadwigi Janczewskiej:
(…) Będę miał na pamięci sprawę uliczników (Klubu Uliczników w Krakowie, którego prezeską była Julia z Kwileckich Puszetowa) i Twoje żądanie, ale nie mogę mu zadość uczynić natychmiast, gdyż w tej chwili Kasa Komitetu jest pusta i od dziesięciu dni
nie przychodzą żadne pieniądze ani z Ameryki, ani od kardynała Gasparego
(Pietro Gasparii’ego). Mam nadzieję, że to jest tylko przerwa czasowa, a nie ostateczne wyschnięcie wód w źródłach, które przedtem biły tak obficie… Wkrótce da się to widzieć. (…) My z Marynią kąpiemy się oboje w Bex, a o ile to nam posłuży, to się dopiero później okaże. Pogodę mamy tymczasem wspaniałą. Za jakie trzy tygodnie powrócimy do Vevey, a potem – nie wiadomo. Może się wreszcie coś rozstrzygnie, przeważy
i będzie można pomyśleć o powrocie. W razie przeciwnym czeka nas tu jeszcze jedna zima.

Jest tu trochę Polaków: Kowalscy
(Józef Wierusz-Kowalski z żoną Leonią z Rostworowskich i synami: Janem i Józefem), pani W[ybicka]
z Marysią
(żona lekarza Józefa Wybickiego z córką Marią) i Andrzej Plater (Andrzej Plater-Zyberk). Henia Namawiam, by się tu przeniósł
z Villeneuve. (…)

SIERPIEŃ – 15. [WTOREK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Bex. Pisze do Edwarda Janczewskiego:
(…) Jeśli Akademia może przyznać moje stypendium komuś, kto nie wnosi o nie podania, to bardzo bym sobie życzył,
by na następny rok dostał to stypendium Kaz[imierz] Tetm[ajer]. Bądź łaskaw, oświadcz to przy sposobności na najbliższym posiedzeniu prof. Ulanowskiemu
(Bolesławowi Ulanowskiemu). Gdyby rzecz okazała się niemożliwa, znajdą się zapewne inni kandydaci, a między nimi poda się zapewne Kazim[ierz] Bart[oszewicz], który w tej sprawie pisał do mnie przed dwoma miesiącami i któremu odpowiedziałem, że wyznaczony jest kto inny, ale gdyby ten się rozmyślił, to przyznam jemu.
Nie wiedziałem jeszcze wówczas, że Tetm[ajer] czyni trudności co do podania, nie wiem, czy z powodu wygórowanej ambicji,
czy jakiejś urazy. Ponieważ jednak Chrzanowski bardzo za nim przemawia, a inni także, przeto jego mam w pierwszym rzędzie
na myśli. (…)

U nas po staremu. Ze zdrowiem trochę lepiej, ale nie wiem, czy to robią kąpiele, czy ograniczenie palenia prawie do zera. (…)

SIERPIEŃ – 22. [WTOREK]


Edward Janczewski pisze do Henryka Sienkiewicza:
(…) Zawczoraj nadeszła Twoja kartka, którą tegoż dnia zakomunikowałem Ulanowskiemu. Stanie się zgodnie z Twoim życzeniem: Ul[anowski] ma wezwać K[Kazimierza] T[etmajera] do Akademii i zawiadomić, że może zaraz podnieść pierwszą ratę.

Mateczka miała dobrą noc i nierównie jej lepiej pod każdym względem; na razie więc ustały obawy, ale pielęgniarkę chcemy
na dłużej zatrzymać. – Oczywiście nigdzie nie wychodzi oprócz do jadalnego pokoju, a mieszka na dole u Edzia. Jutro będzie znów doktor… (…)

PAŹDZIERNIK – 05. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przebywa w Hôtel du Lac w Vevey. Pisze do Edwarda Janczewskiego:
(…) Co do stypendium, wiem już, że zostało K[azimierzowi] B[artoszewiczowi] przyznane i wypłacone, gdyż odebrałem od niego list z podziękowaniem. Rad jestem, że je otrzymał, gdyż zdaje się, że przyszło mu bardzo w porę, ponieważ jego zarobki
w pismach warszawskich zostały przerwane. –

Od Dzinki
(córki Jadwigi) nie miałem tak dawno wiadomości, że zaczęliśmy być niespokojni. Na szczęście przyszedł list do Maryni
od p. Dłuskiej
(Bronisławy ze Skłodowskich Dłuskiej), która Dzinkę widziała i pisze, że się ma dobrze. Co do nas, trzymamy się jako tako, ni bardzo źle, ni bardzo dobrze. Marynia poszukuje prywatnego mieszkania w Lozannie, ale to nie idzie łatwo. (…)

PAŹDZIERNIK – 19. [CZWARTEK]


Henryk Sienkiewicz przyznaje poecie Kazimierzowi Przerwie-Tetmajerowi i Kazimierzowi Władysławowi Bartoszewiczowi stypendium im. Marii Sienkiewicz.

LISTOPAD – 15. [ŚRODA]


O godz. 21.00 umiera HENRYK Adam Aleksander Pius SIENKIEWICZ.

LISTOPAD – 16. [CZWARTEK]




[Autor – „Kurier Warszawski”. Źródło – Wikipedia.] [Powyższe zdjęcie jest własnością publiczną, ponieważ prawa autorskie do niego wygasły. Prawo to stosuje się
w Stanach Zjednoczonych, Australii, Unii Europejskiej i w tych państwach, gdzie prawo autorskie wygasa w 70 lat po śmierci autora.]

LISTOPAD – 19. [NIEDZIELA]


Kazimierz Przerwa-Tetmajer żegna zmarłego 15 listopada Henryka Sienkiewicza:
„NA ŚMIERĆ HENRYKA SIENKIEWICZA”

Umarł największy człowiek w Polsce. Jest to niesłychany tragizm, tragizm, który nawodzi na myśl aż tragizm Mojżesza: ten, który wiódł do ziemi obiecanej, ten do ziemi obiecanej nie wszedł, ten, który szedł przed swoim narodem, jak słup płomienny, ten zgasł, nim próg wolności przestąpił. Jakaż żałoba winna okrywać naród, który budząc się z niewoli, równocześnie, w tym samym dniu traci tego, który tej wolności pierwszym był siewcą, tej wolności najbardziej pamiętnym i najbardziej pragnącym człowiekiem, tego niepodobna jest wyrazić w żadnych polskich słowach. Aliści niema sztandarów żałoby po oknach Krakowa, niema krep czarnych na ramionach mężczyzn, czarnych sukien na postaciach kobiecych; czy Kraków nie wie, czyjej śmierci Zygmunt wawelski nie obwieścił Polsce, jak jest, wzdłuż i wszerz? Komuż będziecie dzwonić wy, którzy królom zmarłym dzwonić nie możecie, bo ich nie macie, gdy nie dzwonicie królowi ducha, odchodzącemu od Was z pełną darów ręką, tchem miłosierdzia, żalu, współczucia żegnającemu was pozostałych i osieroconych. Komuż dzwonić będziecie wy, którzy nie dzwonicie na śmierć człowiekowi, co was duchem swoim jak na skrzydłach podniósł, uniósł nad ziemię mogił i krzyżów, łez i krwawej pamięci i podjął was pod tęczę waszej zamarłej nieprzebrzmiałej chwały?

Znalazłci, znalazł wdzięczne słuchacze. Oto tam gdzieś szary żołnierz, odbity od domu, oderwany od swoich żelaznych postaci chrzęstem zgrzyt zamku swego karabinu głuszył. Rycerze! Legioniści! Wielki rycerz wasz odszedł was, osierocił hen w polu, wśród ran i krwi. on, przyjaciel wasz, wasz ojciec, wasz wódz odwagi nieustraszonej, hartu niepożytego, męztwa nieustannego, ochoty czerwonej od ognia zapału. Rycerze! Legioniści! Szczęk waszych gwerów w rowach strzeleckich i górach karpackich gdyście
u stóp, czy pod ręką mieli karty nieśmiertelnych bojów Skrzetuskiego, Podbipięty, Wołodyjowskiego, Kmicica, Zbyszka, Juranda, szczęk tych waszych gwerów echem rozlega się dziś z Polski ku trumnie wielkiego polskiego pisarza, któremn nie zadzwoniono na śmierć w dzwon polskiej chwały, polskiego tryumfu i polskiej żałoby.

Krótkie będą moje słowa, bo cóż mówić potrzeba? Umarł Henryk Sienkiewicz – to dosyć. Dawno nikt taki nie umarł, nie prędko ktoś taki umrze, Mickiewicz mu rękę podaje, wielki król duszy narodowej i serca narodowego w Polsce; Słowacki i Krasiński, Dioskury patryotyzmu w Polsce, narodowej wiary, miłości i nadziei anioły kościelne; Matejko dłonią go wspiera, aby wysiadł
z rydwanu chwały życia i wstąpił w świątynię wiekuistej chwały narodowego żywota. Palcie płomienie latarń waszych, mieszkańcy Krakowa! Niech goreją dzień i noc, aby wświeciły narodowi w oczy to złotemi głoskami ryte na polskiem niebie nazwisko: Henryk Sienkiewicz.

O dziełach jego inni mówili i mówić będą. Ja tylko wskazać chcę na tragizm doli polskiej, na tragizm ziemi, która traci w chwili świtania jutrzni wolności tego, który pierwszym tej jutrzni był dzwonnikiem, przez miłość, wiarę, nadzieję, przez królestwo duszy i serca, jakie wśród was posiadał, przez ogrom swojej mocy, przez słowo swoje kute w spiżu, czy w bronzie, ciągnione złotem,
jak szabla Sobieskiego, czy Żółkiewskiego, jak Czarnieckiego, czy Kościuszki klinga. Wielkie to imiona, nieledwie święte, - ale ich czyn podjął on, on jeden, on, który pochwycił oburącz naród za ramiona, naród walący się w grób poprostu, i zawołał głosem potężnym i świetnym, jak huk dział Legionów polskich: będziesz żył!

Żyć musisz, żyć będziesz – oto pacierz, oto litania narodowa Henryka Sienkiewicza w Polsce. Żyć chciej – będziesz! Wyspiański wychodzi naprzeciw doń w wieńcu na głowie z róż czarnych, śmiertelnych, blady i uroczysty - pokłon sobie oddają.

Więc cicho, ktokolwiek jesteś żyw w Polsce – dwa sztandary chwały chylą się ku sobie, skłaniają się przed sobą – gwiazdy
nad głowami ich drżą już blaskiem gwiazdy Grottgerowskiej. Patrzcie w ten płomień błękitny nad ich głowami. Widzicie? Senatorska biała, trupią białością głowa chyli się ku tej bladej, przeźroczystej powłoce niegdyś ziemskiej czystego Polaka, ręce ich łączą się, zwracają się ku nam plecyma – odeszli.

I któż pozostał? Słowo.

A jako Święty Jan Apokalipsy na słowie świat fundował, jego stworzenie i Boga i Syna Boskiego i wszystko: tak, ku mniejszemu przechodząc, na słowie fundamentu tych dwu rośnie nowa bazylika istnienia narodu polskiego, .nowy kościół, dobudowa dalsza tej, pod której fundament waliły giganty.

I dosyć na tem. Więcej nie trzeba. Więcej nie można rzec. Z rasy królów, których narody sobie wydają i hodują, był – niechże idzie między króle, niech spocznie w chwale, niech rękę trupią wyciągnie ku temu, którego tam żywą prawicą wwieść pragnął - Wawel mu otwórzcie, Polska była jego domem mieszkalnym, grób polski niech mu będzie spocznieniem wieczystem. Żałoba naród okryła – uczcijcie Ją. Ugnijcie głowy. Ugnijcie kolan. Bo zaiste odumarło was, co było waszą krwią i waszą kością, waszym wzrokiem i waszym słuchem, waszą modlitwą i waszym snem pięknym, uchylcie czół przed bólem i uczujcie go. Nie może piękniejszym być próg, przez który wstąpicie w erę wolności, jak wielka powszechna narodowa żałoba po tym, który tej wolności pierwszym był holownikiem, który parł ją ku wam ramion herkulesowem na prężeniem, który chciał przed wami rozbić bramy
i kraty, rwał się na moc sam jeden, jak tur w lesie hordy na bój wyzywał, dumny, natchniony, miłujący was, jak syn, jak, brat
jak ojciec, a wreszcie opiekun wasz, jałmużnik, orędownik czcigodny, patron wasz przed światem, ambasador wasz u dworów duszy świata, konsul spraw waszych i, być może, ten z Polaków, którego głos rozbrzmiałby w sali kongresu po wojnie.

Uczcijcie pamięć jego, jak bohaterów narodowych pamięć czcić należy. - niech ten, który ma do tego prawo, dziennym rozkazem wezwie Polaków do żałoby po Henryku Sienkiewiczu.
(…)”


[Ewentualne uzupełnienia i zmiany w treści nastąpią z chwilą ustalenia nowych szczegółów.]